Nowość Obniżka!

-40%

Mamy problemy Zobacz większe

10,28 zł

17,14 zł

Informacje dodatkowe

Wydanie Pierwsze, 2020
ISBN 9788373549982
Oprawa Miękka
Format 125x195
Stron 117
Ebook https://tyniec.com.pl/e-booki/1581-e-book-mamy-problemy-9788382050189.html

Podziel się

Małgorzata Borkowska OSB

Mamy problemy

W Ewangelii jest wiele pytań, które Chrystus kieruje do ludzi. Ale jest drugie tyle takich, które ludzie kierują do Chrystusa, i wcale nie tylko ci ludzie, którzy mieli okazję wypowiedzieć je za Jego ziemskiego życia. Panie, gdzie mieszkasz? Panie, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice... ? Czy tylko niewielu będzie zbawionych? Które przykazanie jest największe? Co to znaczy „powstać z martwych”?

Przecież o to wszystko i my pytamy.

Pytania, problemy. Miał swój problem Józef po Zwiastowaniu, a gdy się ukazała gwiazda, to całkiem inny problem mieli Mędrcy, a inny Herod, choć i dla nich, i dla niego streszczał się ten problem w słowach: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski?” Podobnie całkiem inny problem miały wobec grobu na Golgocie owe, jak to w pieśni śpiewamy, trzy Maryje, a inny – arcykapłani. Kto nam kamień odwali? – albo: jak ten kamień przytrzymać skutecznie, żeby zmarły spod niego nie zniknął. Czy to Ty jesteś Mesjasz, Zbawiciel przysłany przez Boga? A jeśli tak, to czemu nie schodzisz z krzyża?

Przecież o to wszystko i my pytamy, chociaż nie wszyscy o to samo, albo nie w każdym stadium naszej wędrówki o to samo.

Wielu to już zauważyło, wielu komentowało. Wolno przyłączyć się do tego nurtu.

Więcej szczegółów

Zagnali Pana w kozi róg. Tak czy siak niedobrze: jeżeli człowiek niewidomy od urodzenia sam zgrzeszył i za to został ukarany ślepotą, to kara musiałaby przyjść przed grzechem. A jeżeli zawinili jego rodzice, to czemu nie oni zostali ukarani, tylko ich niewinny syn?

Często stwarzamy sobie dylemat, z którego nie ma wyjścia... dopóki się nie zmieni założeń.

Pytający uczniowie zakładali, że każde cierpienie jest karą za grzechy, i to ściśle wymierzoną według ciężkości grzechu. Chrystus wskazuje, że zamysł Boży jest o wiele szerszy. Istnieje cierpienie niezawinione (On sam weźmie je na siebie, zostawiając nam przykład), które ma służyć jakiemuś większemu dobru. Człowiek, który je dźwiga, nie jest zapomniany, nie jest królikiem doświadczalnym, eksponatem na lekcji: otrzymuje niewyobrażalną łaskę i niewyobrażalne spotkanie. Tak samo było z chorobą i śmiercią Łazarza: przecierpiał śmierć, ale obudzony stanął twarz w twarz z Synem Bożym. Wobec bólu trzeba często stanąć w milczeniu i nie mierzyć, nie wyjaśniać, tylko zaufać.

Człowiek w swoich ciasnych horyzontach nie mieści tego wszystkiego. Wolałby o wiele, żeby było jasno i prosto, jak w paragrafach sądowych: tyle za tyle. Wtedy można by nawet, widząc cudze cierpienie, domyślać się po nim, jaki to spowodował je grzech... Ileż by wtedy o bliźnich można było dociec! Ale Bóg wiecznie rozbija nasze schematy. Nawet w Starym Testamencie nie zaniedbał umieścić niewinnie cierpiącego Hioba. Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice; ale przez niego i dzięki niemu dokonał się jakiś fragment Objawienia / Fragment publikacji /

Recenzje

: Czekam na ebook

Dodaj recenzję

Napisz recenzje

Mamy problemy

Mamy problemy

W Ewangelii jest wiele pytań, które Chrystus kieruje do ludzi. Ale jest drugie tyle takich, które ludzie kierują do Chrystusa, i wcale nie tylko ci ludzie, którzy mieli okazję wypowiedzieć je za Jego ziemskiego życia. Panie, gdzie mieszkasz? Panie, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice... ? Czy tylko niewielu będzie zbawionych? Które przykazanie jest największe? Co to znaczy „powstać z martwych”?

Przecież o to wszystko i my pytamy.

Pytania, problemy. Miał swój problem Józef po Zwiastowaniu, a gdy się ukazała gwiazda, to całkiem inny problem mieli Mędrcy, a inny Herod, choć i dla nich, i dla niego streszczał się ten problem w słowach: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski?” Podobnie całkiem inny problem miały wobec grobu na Golgocie owe, jak to w pieśni śpiewamy, trzy Maryje, a inny – arcykapłani. Kto nam kamień odwali? – albo: jak ten kamień przytrzymać skutecznie, żeby zmarły spod niego nie zniknął. Czy to Ty jesteś Mesjasz, Zbawiciel przysłany przez Boga? A jeśli tak, to czemu nie schodzisz z krzyża?

Przecież o to wszystko i my pytamy, chociaż nie wszyscy o to samo, albo nie w każdym stadium naszej wędrówki o to samo.

Wielu to już zauważyło, wielu komentowało. Wolno przyłączyć się do tego nurtu.