Nowość Obniżka!

-10%

Widziane z Tyńca Zobacz większe

36,00 zł

40,00 zł

Informacje dodatkowe

ISBN 9788373549470
Oprawa Miękka
Format 145x205
Stron 534
Tytul Felietony z Dziennika Polskiego

Podziel się

Leon Knabit OSB

Widziane z Tyńca

Felietony z Dziennika Polskiego

Byłem bardzo zbudowany, kiedy przed wielu laty nie żyjący już ks. Mieczysław Maliński publikował swoje teksty nie tylko w czasopismach katolickich. I oto sam doczekałem się tego, że Dziennik Polski zwrócił się do mnie z zapytaniem, czy nie mógłbym raz w tygodniu podzielić się z Czytelnikami swoimi przemyśleniami. Zgodziłem się z radością, a rzecz poparli i Przełożeni, bo jakżeby inaczej, i oto oddajemy w ręce Czytelników zbiór tekstów, które od kilku lat ukazują się w naszej gazecie. Tysiącletni prawie Tyniec znajduje się granicach Krakowa już niema od pół wieku. Problemy Miasta i jego Mieszkańców są nam bliskie, choć nie wszystkie nas jednakowo dotykają. Na przykład nie ma u nas smogu, a ogrzewamy i palimy ekologicznie. Solidaryzujemy się wszakże z tym, co się dzieje wokół nas i chcemy służyć Miastu pokorną pomocą w ukazywaniu, a może i wskazaniu na możność rozwiązywania aktualnych problemów. Sprawy Krakowa i nie tylko, widziane są z Tyńca z pewnej perspektywy i może łatwiej jest o obiektywizm, choć piszący jest mnichem, co z góry określa jego pozycję. Czterdzieści lat temu św. Jan Paweł II mówił o Krakowie, „w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga”. Łączymy się z tym wyznaniem wszyscy Krakowianie i urodzeni i przybysze. To jest nasze kochane Miasto. Mimo smoka i mimo smogu / Leon Knabit OSB /

Więcej szczegółów

I jeszcze dzisiaj o świetle. Stara harcerska piosenka mówi: Wszystko, co złe, to szuka cienia, do światła dobro garnie się. A czy można powiedzieć, że społeczeństwo choruje dzisiaj na światłowstręt? Chyba nie. Wręcz przeciwnie. Popatrzmy, jak wielkim wzięciem cieszą się reklamy, neony, reflektory i wiele innych, karnawałowych zwłaszcza, świecidełek. Ale one wszystkie z całą pewnością przeminą jak raca, która spada na ziemię i zanim do reszty spłonie, pozostawia po sobie kupkę popiołu. Czyżby więc nasza pogoń za światłem, które jest niezbędne, bo świeci i ogrzewa, miała się skończyć dramatycznym zawodem i rozczarowaniem? Stwórca świata – oj, tu kłopot, bo trzeba wierzyć! No trzeba i – można! – przedstawia nam swojego Syna, Jezusa, Boga – i Człowieka. Jezus jest tym Światłem dla świata, którego ciemności nie ogarnęły i nie ogarną. Jest spełnieniem wszystkich ludzkich dobrych pragnień. Ale takie Światło wielu współczesnym nie odpowiada. I tu się często pojawia ten specyficzny światłowstręt, który w tym układzie jest jak najbardziej przeciwny naszej naturze. Może ci, którzy Go uznają, a nawet promują, nie są wiarygodnymi świadkami samego Jego istnienia, a co dopiero Jego Bóstwa i Miłości miłosiernej? Może wymagania miłości są po postu zbyt trudne? A może czasem z poduszczenia szatana ukształtowała się nienawiść do wszystkiego, co wielkie i święte? Nie wszyscy nasi Czytelnicy oddają się karnawałowym szaleństwom, dla wielu ten okres jest pasmem niekończących się kłopotów i dalszym ciągiem twardej walki o jako tako przyzwoite bytowanie. Ale przed każdym z nas staje pytanie: czy jestem wrażliwy na Światło niezniszczalne? Co robię, by ono dotarło do tych, którzy je ignorują dla własnego nieszczęścia?

Napisz recenzje

Widziane z Tyńca

Widziane z Tyńca

Byłem bardzo zbudowany, kiedy przed wielu laty nie żyjący już ks. Mieczysław Maliński publikował swoje teksty nie tylko w czasopismach katolickich. I oto sam doczekałem się tego, że Dziennik Polski zwrócił się do mnie z zapytaniem, czy nie mógłbym raz w tygodniu podzielić się z Czytelnikami swoimi przemyśleniami. Zgodziłem się z radością, a rzecz poparli i Przełożeni, bo jakżeby inaczej, i oto oddajemy w ręce Czytelników zbiór tekstów, które od kilku lat ukazują się w naszej gazecie. Tysiącletni prawie Tyniec znajduje się granicach Krakowa już niema od pół wieku. Problemy Miasta i jego Mieszkańców są nam bliskie, choć nie wszystkie nas jednakowo dotykają. Na przykład nie ma u nas smogu, a ogrzewamy i palimy ekologicznie. Solidaryzujemy się wszakże z tym, co się dzieje wokół nas i chcemy służyć Miastu pokorną pomocą w ukazywaniu, a może i wskazaniu na możność rozwiązywania aktualnych problemów. Sprawy Krakowa i nie tylko, widziane są z Tyńca z pewnej perspektywy i może łatwiej jest o obiektywizm, choć piszący jest mnichem, co z góry określa jego pozycję. Czterdzieści lat temu św. Jan Paweł II mówił o Krakowie, „w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga”. Łączymy się z tym wyznaniem wszyscy Krakowianie i urodzeni i przybysze. To jest nasze kochane Miasto. Mimo smoka i mimo smogu / Leon Knabit OSB /