Obniżka!

-10%

Biblijna teologia czasu Zobacz większe

10,80 zł

12,00 zł

Informacje dodatkowe

ISBN 9788373547
Oprawa Miękka
Format 125x195
Stron 72
Brak Tekst który się nie wyświetla i musi być na końcu, jeśli nie ma podtyułu

Podziel się

Augustyn Jankowski OSB

Biblijna teologia czasu

Myśl starożytnych Hebrajczyków, jako na wskroś praktyczna, tzn. zainteresowana przede wszystkim celowym działaniem w życiu, była daleka od wszelkiej metafizyki, choć ze strony uczonych nie brakło prób doszukiwania się przynajmniej jej podtekstów w pismach proroków. Trzeba więc szukać w Piśmie Świętym biblijnej koncepcji czasu na innej drodze niż dociekania teoretyczne typowe dla myśli greckiej. Tą właściwą drogą jest wzięcie pod uwagę pewnej szczególnej cechy naszego zbioru ksiąg składających się na Biblię. Choć zawiera ona nie tylko księgi historyczne, całkiem słusznie nosi niekiedy synonimiczną nazwę historii świętej, która ma jeden temat zasadniczy, a jest nim zbawienie.

Stąd dzieje zbawienia z punktu widzenia czasu nie są równoznaczne z wciągnięciem poszczególnych zbawczych czynów Boga do gotowej już przestrzeni czasu, lecz raczej szereg czynów Bożej łaski tworzy (...) następstwo czasów jako produkt uboczny.

Prawidłową kategorią biblijną jest użyty tutaj bardzo już dziś spopularyzowany zwrot „dzieje zbawienia”, którego synonimem jest „zbawczy plan Boga”. Jest to zarazem główna treść Pisma Świętego jako dzieła Bożego. Czas więc w Piśmie Świętym ma wymiar wyłącznie sakralny.

U Greków czas nie miał takiego wymiaru, choć ich religia znała kalendarz świąt, powiązany z życiem społecznym, a ich filozofowie (Platon, Arystoteles, stoicy) zastanawiali się także nad relacją czasu do wieczności Boga, którego różnie pojmowali. Obok dociekań filozofów trzeba u Greków wziąć pod uwagę jeszcze ich mitologię nie ze względu na ewentualne powiązania z biblijną koncepcją czasu, lecz dla uwydatnienia kontrastu, jaki między nimi występuje. Mitologia grecka, przejęta także przez Rzymian, opierała się na cyklicznej koncepcji czasu. Poetycką formę tej koncepcji nadał epik Hezjod z Askry (VII wiek przed Chr.). Od niego wzięły początek ustalone potem cztery wieki ludzkości: złoty, srebrny, brązowy i żelazny, po którym miał nastąpić da capo wiek złoty – i tak bez końca... Rzymianie ten cykl czterech wieków przypisywali Sybilli z Cumae. Dlatego też w naszej pamięci utrwalił się ten mit w jego rzymskiej recepcji, znanej ze szkolnej ławy, o ile uczyliśmy się łaciny. Jeśli tak, to pamiętamy Metamorfozy Owidiusza zaczynające się od słów: Aurea prima sata est aetas..., oraz z Wergiliusza IV Eklogę, która nawiązując do Sybilli z Cumae wieściła po wieku żelaznym nowy wspaniały początek niezmiennego cyklu: Ultima Cumaei venit iam carminis aetas: magnus ab integro saeclorum nascitur ordo (Ecl. IV,5).

Otóż w przeciwieństwie do greckiej koncepcji cyklicznej Hebrajczycy – mimo że postrzegali ustalone przez Boga zjawiska: tak w przyrodzie cykl pór roku, jak w życiu ludzkim występujące parami kontrastowe sytuacje – trzymali się zawsze linearnej koncepcji czasu właśnie dlatego, że ich święta historia zmierzała do kresu, jaki Bóg jej zakreślił.

Napisz recenzje

Biblijna teologia czasu

Biblijna teologia czasu

Myśl starożytnych Hebrajczyków, jako na wskroś praktyczna, tzn. zainteresowana przede wszystkim celowym działaniem w życiu, była daleka od wszelkiej metafizyki, choć ze strony uczonych nie brakło prób doszukiwania się przynajmniej jej podtekstów w pismach proroków. Trzeba więc szukać w Piśmie Świętym biblijnej koncepcji czasu na innej drodze niż dociekania teoretyczne typowe dla myśli greckiej. Tą właściwą drogą jest wzięcie pod uwagę pewnej szczególnej cechy naszego zbioru ksiąg składających się na Biblię. Choć zawiera ona nie tylko księgi historyczne, całkiem słusznie nosi niekiedy synonimiczną nazwę historii świętej, która ma jeden temat zasadniczy, a jest nim zbawienie.

Stąd dzieje zbawienia z punktu widzenia czasu nie są równoznaczne z wciągnięciem poszczególnych zbawczych czynów Boga do gotowej już przestrzeni czasu, lecz raczej szereg czynów Bożej łaski tworzy (...) następstwo czasów jako produkt uboczny.

Prawidłową kategorią biblijną jest użyty tutaj bardzo już dziś spopularyzowany zwrot „dzieje zbawienia”, którego synonimem jest „zbawczy plan Boga”. Jest to zarazem główna treść Pisma Świętego jako dzieła Bożego. Czas więc w Piśmie Świętym ma wymiar wyłącznie sakralny.

U Greków czas nie miał takiego wymiaru, choć ich religia znała kalendarz świąt, powiązany z życiem społecznym, a ich filozofowie (Platon, Arystoteles, stoicy) zastanawiali się także nad relacją czasu do wieczności Boga, którego różnie pojmowali. Obok dociekań filozofów trzeba u Greków wziąć pod uwagę jeszcze ich mitologię nie ze względu na ewentualne powiązania z biblijną koncepcją czasu, lecz dla uwydatnienia kontrastu, jaki między nimi występuje. Mitologia grecka, przejęta także przez Rzymian, opierała się na cyklicznej koncepcji czasu. Poetycką formę tej koncepcji nadał epik Hezjod z Askry (VII wiek przed Chr.). Od niego wzięły początek ustalone potem cztery wieki ludzkości: złoty, srebrny, brązowy i żelazny, po którym miał nastąpić da capo wiek złoty – i tak bez końca... Rzymianie ten cykl czterech wieków przypisywali Sybilli z Cumae. Dlatego też w naszej pamięci utrwalił się ten mit w jego rzymskiej recepcji, znanej ze szkolnej ławy, o ile uczyliśmy się łaciny. Jeśli tak, to pamiętamy Metamorfozy Owidiusza zaczynające się od słów: Aurea prima sata est aetas..., oraz z Wergiliusza IV Eklogę, która nawiązując do Sybilli z Cumae wieściła po wieku żelaznym nowy wspaniały początek niezmiennego cyklu: Ultima Cumaei venit iam carminis aetas: magnus ab integro saeclorum nascitur ordo (Ecl. IV,5).

Otóż w przeciwieństwie do greckiej koncepcji cyklicznej Hebrajczycy – mimo że postrzegali ustalone przez Boga zjawiska: tak w przyrodzie cykl pór roku, jak w życiu ludzkim występujące parami kontrastowe sytuacje – trzymali się zawsze linearnej koncepcji czasu właśnie dlatego, że ich święta historia zmierzała do kresu, jaki Bóg jej zakreślił.

Newsletter

Zapisz się na newsletter otrzymasz 5 e-booków!