<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Szkoła Ojców - 15,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2934-small_default/szkola-ojcow.jpg' title='Szkoła Ojców' alt='thumb' /><p>Ta książeczka to zapis rekolekcji, prowadzonych w Żarnowcu dla kapłanów w listopadzie 2025 roku. Obejmuje częściowo teksty (lub ich fragmenty) wcześniejsze, częściowo nowe, w układzie podporządkowanym centralnej myśli, mianowicie szukaniu drogi do Boga w naukach Ojców Pustyni. Oprócz sześciu konferencji podano także trzy schematy <em>lectio divina</em>, prowadzonej dla uczestników przez naszego księdza kapelana, któremu za tę współpracę serdecznie dziękuję.</p>
<p>Od kilkunastu wieków szukamy u Ojców Pustyni pouczenia w tych sprawach, które dotyczą naszej relacji z Bogiem. Na początku, dopóki oni rzeczywiście mieszkali na pustkowiach poza terenami zamieszkałymi, to szukanie wymagało wędrówki całkiem dosłownej, wyprawy w głąb pustyni. I pierwszą rzeczą, która tam uderzała wędrowców, była cisza. Cisza w krajobrazie i cisza w samej pustelni. Czasem nawet bywało trudno skłonić pustelnika, żeby tę ciszę przerwał ze względu na gości. Abba Arseniusz nie chciał mówić nawet z arcybiskupem Aleksandrii, bo był zdania, że „jeśli się on nie zbuduje moim milczeniem, to słowami też się nie zbuduje”.</p>
<p>Dlaczego cisza jest taka ważna? Dlaczego abba Pojmen powiedział: <em>Jakakolwiek trudność na ciebie przyjdzie, zwycięstwem nad nią jest milczenie?</em> Jak to? Milczenie, a nie prośba o pomoc, nie szukanie rady u kogoś doświadczonego? A na przykład w sprawach modlitwy? Tak; nawet i w tej dziedzinie trzeba szukać rady oszczędnie. Na pewno nie prosić o nią (i to warto przypomnieć niejednej zakonnicy) każdego kolejnego księdza, który się przypadkiem zjawi. Rada dotycząca modlitwy jest jak ziarno, które wykiełkuje tylko na odpowiedniej glebie: w ciszy, nie w rozgadaniu. Przecież tu chodzi nie o jakąś tylko naszą własną sprawę, ale o sprawę Boga i naszą – o relację – a w takim razie więcej nam pomoże uciszenie się przed Nim niż wygadanie się przed ludźmi i zdobycie jeszcze jednego ucha dla naszych skarg.</p>
<p>Potrzebna jest więc cisza zewnętrzna, dosłowna, w decybelach mierzona; ale i cisza wewnętrzna, polegająca na uspokojeniu umysłu na tyle, żeby człowiek przestał się kręcić wokół własnych bieżących doznań. Wtedy nie tylko nasza mowa będzie płynąć z opanowania, z równowagi, z milczenia właśnie – ale także nauczymy się słuchać. Słuchać tego, co rzeczywiście mówią do nas ludzie, bez przepuszczania tego przez własne filtry; i słuchać tego, co chce nam powiedzieć Bóg. W tym ostatnim przypadku nie ma oczywiście mowy o „słuchaniu” fizycznego dźwięku, ale o lepszym otwarciu się na myśli płynące z natchnienia Bożego. Bóg, oczywiście, w kluczowych momentach potrafi się do nas przebić nawet przez największy nasz hałas, wewnętrzny i zewnętrzny – ale kluczowych momentów nie może być w życiu dużo; a nam zależy na możności otwierania się na Bożą „mowę” na co dzień. I słuszne jest, żebyśmy zrobili to, co z naszej strony zmierza do takiego otwarcia. Bo „słuchać” znaczy: najpierw zamilknąć. A to jest złożona operacja / Małgorzata Borkowska OSB</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/2455-szkola-ojcow-9788382053869.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Cztery rady św. Benedykta o modlitwie - 11,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2254-small_default/cztery-rady-sw-benedykta-o-modlitwie.jpg' title='Cztery rady św. Benedykta o modlitwie' alt='thumb' /><p>Chciałbym żebyśmy popatrzyli na cztery rady, które św. Benedykt daje w swojej <em>Regule</em> odnośnie do modlitwy. Jak pamiętamy, w samej <em>Regule</em> trudno jest odnaleźć jakiś szerszy traktat dotyczący życia duchowego czy czytania Pisma Świętego, ponieważ pod jej koniec św. Benedykt odsyła do tekstów, w których te zagadnienia są szczegółowo omówione, a ma on na myśli przede wszystkim pisma św. Jana Kasjana. Jednak w samej <em>Regule</em>, mocno zależnej od wpływów pism Kasjanowych, można również odnaleźć rady, które także i sam święty Benedykt nam daje i tym radom warto się przyjrzeć. Na samym początku popatrzmy na jedno tylko zdanie, które pada w rozdziale IV w wierszu 56. Jest to rozdział o narzędziach dobrych uczynków, kiedy św. Benedykt radzi aby „często znajdować czas na modlitwę”. Za chwilę zobaczymy, jak to wygląda w języku łacińskim, na razie zatrzymajmy się na tym przekładzie, który dokonała śp. Anna Świderkówna i popatrzmy na tę radę jako na narzędzie, którym człowiek się posługuje, aby wykonać coś dobrego.</p>
<p><span>Pierwszą warstwą znaczeniową jest tu ćwiczenie w szukaniu. Skoro mamy często znajdować czas na modlitwę, to w naszym rachunku sumienia, który robimy codziennie, warto sobie zadawać pytanie, który czas mogę na modlitwę poświęcić? Wskazany jest tu wysiłek skierowany w tym kierunku, żeby człowiek bardzo uważnie przejrzał swój plan dnia; to, w jaki sposób się zachowuje minuta po minucie i w tych bardziej luźnych momentach znalazł czas na to, aby w sposób bezpośredni zwrócić się do Boga. Ten przysłówek „często” nie precyzuje ilości, na to też warto zwrócić uwagę. Raczej zostawia on miejsce do wykazania się hojnością serca. W zależności od tego, jak człowiek bardzo do Pana Boga miłością płonie, tak często znajdzie czas, czyli ten moment, kiedy się do Niego bezpośrednio zwróci. W jakiś sposób to, co siostry mają napisane w chórze dookoła stalli, jest takim rodzajem dewizy, który prowadzi wprost do naszej rozważanej Benedyktowej sekwencji. Siostry mają w stallach na zapleckach napisany początek Hymnu Maryi Magnificat: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu moim Zbawicielu. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”<em>. </em>Umieszczenie tego napisu w chórze i położenie tym samym nacisku na uwielbienie sugeruje, że człowiek ma zajmować się przede wszystkim uwielbieniem, ze względu na wielkie dzieła, które Bóg dla niego uczynił. Odpowiedzią na tego typu apel może być tylko to, że czasu na modlitwę będziemy jak najczęściej szukać / Szymon Hiżycki OSB</span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/2186-cztery-rady-sw-benedykta-o-modlitwie-9788382051650.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nasze śluby - 20,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2592-small_default/nasze-sluby.jpg' title='Nasze śluby' alt='thumb' /><p>Przez „śluby” rozumiemy obietnice złożone Bogu. I to jest rzecz odwieczna, stara jak wszystkie religie; na przykład w religii greckiej i rzymskiej jeśli człowiek chciał coś osiągnąć, a szanse były, powiedzmy, niepewne – to obiecywał bogom, albo któremuś konkretnemu bogu, taką a taką ofiarę za spełnienie się swoich pragnień. A potem, jeżeli się spełniły, miał obowiązek rzeczywiście taki dar złożyć. To było na ogół jakieś bydło ofiarne; w zależności od zamożności mogła to być jedna jałówka albo i sto (stąd nazwa <em>hekatomba</em>: ofiara stu). W każdym razie była to jakaś transakcja, całkiem konkretna, coś za coś. Trochę bardziej skomplikowana była sprawa ofiar w religii Izraela, bo tam to nie zawsze była transakcja. Tam był przede wszystkim obowiązek składania Bogu ofiar dlatego po prostu, że Mu się kult należy. Był więc codzienny kult świątynny, jeden baranek rano, a drugi wieczorem; i było też powiedziane, że trzy razy w roku każdy Izraelita ma zjawić się w świątyni i nie będzie wtedy przychodził z pustymi rękami. Jednego mogło być stać na miarę mąki, a innego na piętnaście (na przykład) krów, czy byków, czy owiec… (Raczej zresztą byki niż krowy były faworyzowane jako ofiara w Izraelu.) W każdym razie, cokolwiek składano, składano takie ofiary nie dlatego, że ktoś chciał coś uzyskać, tylko jako wyraz czci, wyraz uznania praw Bożych nad człowiekiem. Oczywiście były także ofiary obiecywane w zamian za coś. (Czasami całkiem głupio, jak w wypadku Jeftego, który obiecał ofiarę z człowieka, i do tego z człowieka, który akurat wyjdzie mu przeciw po zwycięstwie. A wyszła jego jedyna córka, i co było robić? To jednak stało się w czasie, w którym Izrael był pod wyraźnym wpływem sąsiednich kultów pogańskich. Bo Pismo Święte przecież tego nie nakazuje; Objawienie Boże nie nakazywało; to tylko w pogańskiej myśli można było uznać ofiarę z człowieka za miłą Bogu.)</p>
<p>W każdym razie nakazane przez Prawo ofiary miały przede wszystkim sens kultowy. Natomiast te prywatne, dobrowolne, bywały często kultowe, a również często dziękczynne, w odpowiedzi – na przykład – na jakąś spełniona prośbę. Brać się musiały oczywiście z własności prywatnej, ze stanu posiadania. Co człowiek miał, to ofiarowywał, wedle możności: bogatszy barana, uboższy gołębia... Ale czy to była baryłka oliwy, bo przecież i oliwa, i sól, i mąka były składane w ofierze, czy to było coś ze stad swoich, czy cokolwiek; choćby nawet i wino, bo były i ofiary „płynne” – tak czy inaczej, dawało się coś ze swego, i tym samym rezygnowało się z tego samemu. Jeśli ofiara była całopalna, to tego barana już dotychczasowy właściciel nie zje; jeśli była biesiadna, tenże właściciel tracił z niej przynajmniej części spalone i części należne kapłanom.</p>
<p>Więc przez ślub rozumiemy obietnicę złożoną Bogu. Obietnicę ofiarną. Nasze śluby dotyczą jednak przede wszystkim nas samych, naszego życia i postępowania. Przecież ślubowanie, że się będzie tak a tak żyło, i to zawsze, to jest kwestia postępowania, obejmuje moją osobę, a nie tylko to, co posiadam, co mam w kieszeni. Owszem, jakiś wpływ na stan posiadania śluby zakonne mają, choćby ślub ubóstwa; ale ofiara z takich czy innych praw własności to już jest dla nas rzecz wtórna, po prostu konsekwencja ofiary właściwej. A ta obejmuje przede wszystkim styl życia, intencje, cele / Małgorzata Borkowska OSB</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/2340-nasze-sluby-9788382052923.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Uwagi o modlitwie - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2541-small_default/uwagi-o-modlitwie.jpg' title='Uwagi o modlitwie' alt='thumb' /><p>Ten tomik jest zapisem wykładów o modlitwie, prowadzonych dla nowicjatu od wiosny 2023 roku. Wykłady były skierowane do konkretnych osób i uwzględniały fakt, że te osoby, jakkolwiek z punktu widzenia prawa członkinie „nowicjatu”, miały już za sobą całe lata doświadczenia na drogach modlitwy, toteż nie trzeba było tłumaczyć im wszystkiego od zera. Raczej chodziło o pewną powtórkę i systematyzację tematu, a zwłaszcza o samą istotę rzeczy, o osadzenie tego, co nazywamy modlitwą, w całościowej naszej relacji z Bogiem.</p>
<p>Jeszcze i z innej przyczyny nie chcę tu wchodzić w jakieś szczegóły techniczne; bo tam, gdzie mowa o relacji, o rozmowie, ważniejszym tematem jest Rozmówca niż technika mówienia czy zasady interpunkcji. Można w tych zasadach tak ugrzęznąć, że już zza nich nie widać nic więcej. Tak a nie inaczej siedzieć, tak a nie inaczej zapisywać, tak a nie inaczej układać myśli w punkty… takie rzeczy mogą się chwilowo przydać, ale robienie z nich ważnej zasady jest żałośnie bezosobowym ujęciem tego, co jest właśnie w istocie swojej osobowym kontaktem. Nie będzie tu także mowy o mistyce, o której pojęcia doświadczalnego nie mam żadnego, a książkowe słabe. Będzie o drodze modlitwy wspólnej dla nas wszystkich. <em>Malutka dobrych początków reguła</em>… (jak mówi św. Benedykt, por. RB 73) / Małgorzata Borkowska OSB</p>
<p>Wybrane fragmenty:</p>
<p><em>Modlitwa jest relacją, a nie pojedynczą czynnością; a nasza relacja z Bogiem powinna obejmować całe nasze życie, a już zwłaszcza stosunek do bliźnich, których nam dano jako widzialnych przedstawicieli Niewidzialnego, żebyśmy mogli okazać Mu miłość.</em></p>
<p><em>Cierpliwość to drugie imię pokory. Kto się ma za coś wielkiego, nigdy cierpliwy nie będzie, bo zawsze będzie myślał, że jego wielkość nie jest dość rozpoznawana, i to w nim wywoła gniew. Pokorny natomiast nie straci pogodnej cierpliwości.</em></p>
<p><em>Ludzie poszukujący wciąż w życiu nadprzyrodzonych zjawisk kończą bardzo szybko na wmawianiu ich sobie i innym. Ale to jest nieprawda, a żadna nieprawda nie przynosi ani Bogu chwały, ani ludziom pożytku.</em></p>
<p><em>Jeśli umiemy odróżnić Boga samego, który nas kocha i wzajemnie jest naszą miłością, od darów, które są tylko przebłyskami Jego miłości, to nie będziemy robić tragedii z okresów, w których takich przebłysków nie otrzymujemy.</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/2322-uwagi-o-modlitwie-9788382052688.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Modlić się Psalmami - 14,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1738-small_default/modlic-sie-psalmami.jpg' title='Modlić się Psalmami' alt='thumb' /><p>Posoborowa reforma liturgii, a w niej wprowadzenie dłuższych fragmentów Psalmów jako śpiewów międzylekcyjnych, bardzo ubogaciła liturgię słowa i dało wiernym okazję do poznania obok znacznie szerszego wyboru tekstów biblijnych także wielu Psalmów. Wszyscy wierni, a zwłaszcza młodzi, członkowie scholi wykonujący Psalmy, mają okazję do zapoznania się z tymi pięknymi tekstami. Młody człowiek bardziej może zwraca uwagę na melodię i przeżycie związane z publicznym wykonaniem, ale teksty mogą utkwić w pamięci i przypomnieć się wtedy, gdy będą potrzebne. Przedstawiona refleksja pokazuje miejsce Psałterza w Biblii, Tradycji Kościoła, liturgii i życiu duchowym.</p>
<p><strong>Psałterz jako modlitewnik Ludu Bożego Pierwszego Przymierza</strong></p>
<p>Po hebrajsku, w swoim oryginalnym języku, Psałterz nosi tytuł: <em>Sefer tehillim</em>, co oznacza: Księga hymnów pochwalnych. Polskie słowo Psalm pochodzi od greckiego <em>psalmos</em>, oznaczającego pieśń śpiewaną przy akompaniamencie instrumentu strunowego: liry lub cytry (zwanych <em>psalterion</em>, łac. <em>psalterium</em>), które zostało przejęte przez łacinę jako <em>psalmus</em>, utwór liryczny w Psałterzu. Podobne formy poetyckie występują także w różnych księgach Starego Testamentu. Liturgiczne hymny i pieśni uwielbienia występują również w Nowym Testamencie. Jako pieśni zostały wprowadzone do Liturgii Godzin – pieśni ze Starego Testamentu głównie w Jutrzni, modlitwie porannej (oraz w Liturgii Monastycznej w trzecim nokturnie Godziny czytań), a z Nowego w Nieszporach – modlitwie wieczornej.</p>
<p>Psalmy powstawały w ciągu wieków historii Izraela. Jako utwory poetyckie mają w oryginale właściwości charakterystyczne dla semickiego sposobu wyrażania się. Nie wszystkie udaje się oddać w przekładach. Rytm polega na grupowaniu wyrazów w wersety tworzone przez następstwo określonych zestawień sylab akcentowanych i nieakcentowanych, właściwe dla określonych typów, gatunków literackich. Najstarsze, pierwotne wersy prawdopodobnie nie miały określonej ilości zgłosek nieakcentowanych, natomiast później, w poezji klasycznej, przeznaczonej do śpiewania, występowały regularne grupy o określonej ilości sylab. Najczęściej w poezji hebrajskiej występują wersety z trzema akcentami, ożywiane przez grupy z czterema akcentami. Zdarza się, że dłuższe wyrazy mają dwa akcenty.</p>
<p>Ważną cechą poezji semickiej i w ogóle wyrażania myśli w językach starożytnego Bliskiego Wschodu jest paralelizm. Aby jasno, przekonująco, dobitnie coś wyrazić, myśl jest przekazywana kilkakrotnie różnymi, podobnymi słowami, albo też przez pokazanie przeciwnej treści. Każdy werset poetyckiej wypowiedzi dzieli się na dwie lub trzy części - stychy, które w stosunku do siebie mogą być powiązane w sposób określany jako synonimiczny, antytetyczny, syntetyczny i klimaktyczny.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblistyka/1283-modlic-sie-psalmami-9788373548954.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Chrzest jako fundament życia religijnego - 15,80 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1771-small_default/chrzest-jako-fundament-zycia-religijnego.jpg' title='Chrzest jako fundament życia religijnego' alt='thumb' /><p>Katechizm Kościoła Katolickiego określa sakrament chrztu słowami: „Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia w Duchu (<em>vitae spiritualis ianua</em>) i bramą otwierającą dostęp do innych sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania: ‘Chrzest jest sakramentem odrodzenia przez wodę i w słowie’ (Katechizm Rzymski, 2, 2, 5)” (KKK 1213).</p>
<p>Podstawą naszych rozważań będą wstępy do obrzędów oraz same <strong>obrzędy chrztu dzieci i dorosłych</strong>, ze szczególnym uwzględnieniem tekstów biblijnych stanowiących podstawy teologicznej nauki o sakramencie chrztu, a także duszpasterskiego doświadczenia. Pomogą one odnowić w sobie świadomość tego, co dokonało się, gdy przyjmowaliśmy chrzest – w znakomitej większości w naszym kraju jako niemowlęta.</p>
<p>Będziemy rozważać obrzędy chrztu, zwłaszcza ludzi dorosłych, podczas których dojrzałe osoby wyznają wiarę w Chrystusa, wyrzekają się wszystkiego, co tej wierze się sprzeciwia, a celebrans w imieniu Kościoła przekazuje zarówno pouczenia pokazujące znaczenie kolejnych czynności składających się na obrzędy, jak nadprzyrodzone, niewidzialne dary łaski Bożej. Przypomnienie tych obrzędów i zrozumienie ich sensu może być podstawą do rachunku sumienia, zastanowienia się, jak współpracujemy z łaską Bożą, jak rozwijamy wielkie dary, które otrzymaliśmy jako małe dzieci.</p>
<p>Podczas liturgii paschalnej w Wielką Sobotę odnawiamy przyrzeczenia chrzcielne. Powinniśmy robić to w sposób w pełni świadomy i potem konsekwentnie żyć zgodnie z tym, do czego się zobowiązaliśmy.</p>
<p><strong>Refleksję nad pobrzeżami poszerzymy o zastanowienie się nad tekstami biblijnymi pokazującymi znaczenie chrztu świętego.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/liturgia/1138-chrzest-jako-fundament-zycia-religijnego-9788373548268.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zwycięstwo Chrystusa nad grzechem i śmiercią - 14,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1734-small_default/zwyciestwo-chrystusa-nad-grzechem-i-smiercia.jpg' title='Zwycięstwo Chrystusa nad grzechem i śmiercią' alt='thumb' /><p>Ewangelia Jezusa Chrystusa jest „Dobrą No­wi­­ną”, jedyną prawdziwie dobrą nowiną, bo oznaj­­miającą osta­tecz­ne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią. Chrześcijanin, który uwie­rzył w Ewan­gelię, doświadczając własnej słabości i grze­­chu, wie, że w tym doświadczeniu nie grzech ani słabość są najważniejsze, ale Boże mi­ło­sierdzie i łaska, która go z grzechu wyzwa­la. Dla­tego po tomiku „Pismo Świę­te o grze­chu” dla peł­nego obrazu oddajemy do rąk Czytelników na­stępny przedstawiający prawdę o prze­zwy­ciężeniu przez Chrys­tusa grzechu i śmier­ci.</p>
<p>Ten problem jest obecnie niezmiernie ważny, gdyż ludzie dzisiaj coraz bardziej za­po­mi­nają o wy­zwoleniu, jakie nam przyniósł <strong>Jezus Chrystus</strong>. Często szukają obrony przed tajemniczym złem zupełnie gdzieś indziej: u psy­cho­lo­gów, terapeutów, u ludzi posiadających szczególne właści­wości parapsychiczne, w roz­ma­i­tych zewnętrz­nych praktykach religijnych czasem zaczerpniętych z tradycji chrześ­ci­jań­skiej, za­po­mi­nając jednak o ich istotnym sensie, często także z innych religii, i ostatecznie szukają ratunku nawet w przedmiotach. Wszystko to jednak świadczy o wiel­kiej po­trzebie wyzwolenia od zła i jego następstw.</p>
<p>Ta sytuacja przypomina historię Naamana, wodza wojsk syryjskich, który bezowocnie szukał uzdrowienia od trądu, aż w końcu przyszedł do proroka Elizeusza. Kiedy jednak ten polecił mu jedynie zanurzyć się siedem razy w Jordanie, oburzył się, myśląc, że Prorok potraktował go lekceważąco. Dopiero pokora, do której go nakłonili jego słudzy, pozwoliła mu przyjąć uzdrowienie. Najtrudniej czasem uwierzyć w coś najprostszego, „łatwego”, co istnieje w zasięgu ręki. Tak często bywa odnośnie do nie­za­słu­żo­nej łaski Bożej. Zbawienia, wyzwolenia od grzechu i jego następstw nie zdobywa się, czy osiąga jakimiś specjalnymi technikami czy wyczynami, ani nie nabywa za żadne bogactwa, ale otrzymuje darmo od <em>Boga bogatego w miłosierdzie</em>. Trzeba jedynie z uniżeniem przyjąć ten dar darmo dany, choćby na początku jedynie za namową innych, jak to było w przypadku Naamana, aby pozwolić działać łasce. I właśnie to uniżenie, pokora jest bardzo trudna dla człowieka, który nosi w sobie ukrytą pychę. Ona nie pozwala mu przyjąć tego prostego daru, a ka­­że szukać rozmaitych okrężnych dróg, które wiodą osta­tecz­nie na manowce.</p>
<p><strong>Trzeba zatem jeszcze raz wczytać się w Ewangelię, Dobrą Nowinę o zbawieniu – uwolnieniu od grzechu i śmierci, jaką nam zostawił Jezus Chrystus, aby uwierzyć i nie dać się sprowadzić na bezdroża.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblistyka/1135-zwyciestwo-chrystusa-nad-grzechem-i-smiercia-9788373548237.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jezus, Syn Ojca - 14,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1712-small_default/jezus-syn-ojca.jpg' title='Jezus, Syn Ojca' alt='thumb' /><p>Katechizm Kościoła Katolickiego w paragrafie 478 wspomina o miłości, którą Boski Zbawiciel ma nieustannie dla swego odwiecznego Ojca i dla wszystkich ludzi bez wyjątku. Niewątpliwie jest to jedna i ta sama <strong>Miłość</strong> – Duch Święty – którą Syn miłuje Ojca i w którą nas także wciąga; niemniej ta miłość ma dwa aspekty. Wprawdzie w niczym nie są one sobie wzajemnie przeciwne, ale tylko jeden z nich jest normalnie przedmiotem ludzkiej uwagi: ten drugi.</p>
<p>Człowiek ma zwyczaj uważać się za <strong>centrum</strong> rzeczywistości i oceniać wszystkie rzeczy ze swojego punktu widzenia. Jeżeli w tym zajdzie daleko, to nawet bliźnich widzi tylko jako swoje otoczenie, a nie jako równe mu, pełnoprawne osoby; nawet i Boga postrzega i traktuje tylko jako Kogoś, kto może mu ewentualnie być potrzebny – albo właśnie potrzebny nie jest; to już człowiek sam sobie ustala i decyduje.</p>
<p>Także i na <strong>Chrystusowe dzieło</strong> Zbawienia można patrzeć z punktu widzenia ludzkości, i to jest całkiem uprawnione, nawet święte: wiemy przecież, że <em>dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba</em>. I nigdy nie dosyć dziękowania Mu za to. Niemniej od wieków przewija się przez myśl chrześcijańską próba spojrzenia na całą rzeczywistość, z dziełem Zbawienia włącznie, trochę inaczej, bo z punktu widzenia samego Zbawiciela. Te próby znamy pod różnymi starszymi i nowszymi nazwami, a najczęściej jako „nabożeństwo do Najświętszego Serca” naszego Pana. Oczywiście można o tej miłości, której pełne jest to Serce, mówić znowu tylko z naszego punktu widzenia – co ona <em>nam</em> przynosi, co nam daje – ale można także pragnąć, przynajmniej <em>pragnąć</em>, zrozumieć choć odrobinę tego, jak On sam to wszystko w swojej niewyobrażalnej miłości widzi.</p>
<p>Ludziom, którzy szukają u Boga (co jest jak najbardziej uprawnione!) pociechy, zdrowia dla siebie i bliskich, powodzenia w sprawach doczesnych, a wreszcie <strong>zbawienia</strong>, kiedy już nie będzie innego wyjścia, tylko umrzeć – nie ma sensu o tym mówić, bo wyłączają uwagę i nie słuchają; to ich nie obchodzi. Kiedy jeszcze byłam w świecie, ktoś znalazł w mojej książce obrazek z aktem zdania się na wolę Bożą na odwrocie; i zwrócił mi go, mówiąc z oburzeniem, że nie odmawiałabym takich modlitw, gdybym miała chore dziecko. Ale tym, które szukają Boga samego, które dla tego poszukiwania tu przyszły, które niczego bardziej nie pragną niż poznać Jego przerażającą i cudowną miłość i siebie same złożyć w ofierze tej miłości – takim można i trzeba mówić, na ile to w ogóle wykonalne, na ile z Jego własnych zwierzeń, zapisanych w Ewangelii, możemy wywnioskować – a Pismo Święte dostępne jest dla każdego – o tym, co znajduje nasza wiara w Sercu Jezusa.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/843-jezus-syn-ojca-9788373547001.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[O grzechu i pokucie - 14,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1748-small_default/o-grzechu-i-pokucie.jpg' title='O grzechu i pokucie' alt='thumb' /><p>Rozmówcą <strong>Kasjana i Germanusa jest abba Pinufiusz</strong>, którego spotkali już wcześniej w Betlejem. Opowiedziana na początku <em>Rozmowy</em> XX historia ucieczki Pinufiusza przed sławą i pokorna służba w jednym z pachomiańskich klasztorów, stają się zrozumiałe dopiero po lekturze całej <em>Rozmowy</em>: Kasjan chce pokazać czytelnikowi już od razu ikonę pokutnika, który osiąga cel zadośćuczynienia, to znaczy całkowite wyzwolenie z grzechu i pogodną gorliwość w walce o czystość serca, której nie są w stanie zachwiać przykrości, których doznajemy codziennie ze strony ludzi. Choć bowiem opisywane przez Kasjana trudności i upokorzenia, których zaznawał abba Pinufiusz są w istocie przerażające (czy tak wyobrażamy sobie klasztor, w którym mieszkają święci mężowie?), to intencją naszego autora jest pokazanie raczej siły motywacji Pinufiusza i jego niezależność od ludzkiego uznania bądź ludzkiej pogardy – sprawa kluczowa przy przyznaniu się do grzechu i rozpoczęciu pokuty za popełnione zło.</p>
<p>Punktem wyjścia jest szczere <strong>wyznanie Germanusa</strong>, w którym opisuje rozpacz z powodu dawnych grzechów, jeszcze bardziej wzmacnianą przez obraz upragnionego nieba, które zdaje się być nieskończenie odległe z powodu zła, którego nasz mnich się dopuścił.<br /><br /></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/808-o-grzechu-i-pokucie-9788373546653.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Motyw pustyni w biblijnych dziejach Ludu Bożego - 13,30 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1721-small_default/motyw-pustyni-w-biblijnych-dziejach-ludu-bozego.jpg' title='Motyw pustyni w biblijnych dziejach Ludu Bożego' alt='thumb' /><p>Na ogół <strong>pustynia</strong> kojarzy się nam z piaszczystą powierzchnią, płaską lub pagórkowatą, czasem górzystą. W Polsce takie krajobrazy występują na wydmach nadmorskich w pobliżu Łeby, dawniej piaszczystą równiną była również Pustynia Błędowska leżąca między miejscowościami położonymi niedaleko Dąbrowy Górniczej a Kluczami, obecnie w dużej części zarośnięta. Podczas okupacji niemieckiej był to poligon niemieckich oddziałów, które miały walczyć w Afryce.</p>
<p>Dla autorów biblijnych <strong>pustynia</strong> to przede wszystkim spalone słońcem tereny, które my określilibyśmy raczej jako step, teren niezamieszkały albo stanowiący obszar przemieszczania się koczowników z ich stadami.</p>
<p>W dziejach Izraela szczególną rolę odegrała czterdziestoletnia wędrówka przez pustynię na półwyspie Synaj i na wschód od Morza Martwego i Jordanu. Tora – Pięcioksiąg Mojżesza, stanowiącą podstawową część Biblii Hebrajskiej; jedyną jaką w czasach Chrystusa uznawali saduceusze, w większej części odnosi się do tego okresu. Poza <strong>Księgą Rodzaju</strong> opisuje rozwój Izraela w Egipcie, wyjście z tego kraju i czas wędrówki, podczas której Izrael doświadczał Bożej pomocy, otrzymał od Boga prawo, pod wpływem Jego natchnienia zorganizował kult, ale też często odwracał się od Niego, nie ufał w Jego stałą pomoc, a nawet sprawował fałszywy kult złotego cielca lub bóstw pogańskich. Okres spędzony na pustyni to jakby opowieść założycielska ukazująca początki Izraela, czas kształtowania się narodu, kiedy wytworzyło się to, co najważniejsze dla jego tożsamości.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblistyka/265-motyw-pustyni-w-biblijnych-dziejach-ludu-bozego-9788373545823.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
