<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[E-book - Acedia dziś - 9,70 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1349-small_default/e-book-acedia-dzis.jpg' title='E-book - Acedia dziś' alt='thumb' /><p>Acedia odkryta i tak nazwana przez mnichów jest fundamentalnym problemem każdego człowieka, najczęściej jednak zupełnie nieuświadomionym. Jeżeli już zdajemy sobie sprawę z naszych słabości i trudności odnoszących się do sposobu życia, to zazwyczaj identyfikujemy je z konkretnymi wadami, błędami, dolegliwościami… Przypomina to nieco nasze podejście do zdrowia. Gdy odczuwamy jakąś dolegliwość, szukamy lekarstwa na nią. Jeżeli jest to ból głowy, to bierzemy środek od bólu głowy. Jeżeli mamy problemy z wątrobą, to szukamy odpowiednich medykamentów na wątrobę. Zapominamy jednak o tym, że te problemy zdrowotne są sygnałami ze strony naszego organizmu, wskazującymi na niewłaściwy sposób życia. Proszki przeciwbólowe lub poprawiające kondycję poszczególnych organów nie potrafią nas prawdziwie uleczyć. One jedynie chwilowo poprawiają <strong>naszą kondycję</strong>. Problem po pewnym czasie wraca. Aby się wyleczyć, trzeba zmienić swoje życie. To, co jest powodem naszych fizycznych dolegliwości, ma swoje źródło gdzieś indziej, niż sobie wyobrażamy. Nie w tej części organizmu, która niedomaga, ale w naszym nastawieniu do życia, sposobie przeżywania go, w dynamice naszego istnienia, w logice naszego postępowania.</p>
<p>Czy tego chcemy, czy nie, czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie, jesteśmy powołani do czegoś więcej niż do fizycznego życia. Jeśli nie podejmujemy tego wezwania, załamuje się sens naszego istnienia, a wraz z nim następuje wewnętrzna <strong>destrukcja</strong>, której przejawami są dolegliwości, jakie odczuwamy. Jeżeli chcemy się wyleczyć, musimy podjąć to, do czego w istocie jesteśmy powołani. Niepodejmowanie tego, ucieczka od wezwania do pełni życia – do świętości, jak się to tradycyjnie w chrześcijaństwie nazywa – oznacza w istocie wybór bezsensu i finalnej rozpaczy – co z kolei w chrześcijańskiej tradycji nazywa się piekłem.</p>
<p>Nie pomniejszając znaczenia konkretnych medycznych zabiegów oraz leków, które są potrzebne, a czasem nawet konieczne dla odzyskania zdrowia, aby osiągnąć jego pełnię musimy sobie zdać sprawę z głębi problemu, jakiego wyrazem są <strong>kłopoty zdrowotne</strong>. Bez tej świadomości i podjęcia  działań w tym zakresie, nie osiągniemy pełni zdrowia. Będziemy jedynie leczyć poszczególne niedomagania. Stąd tak ważna jest pełna świadomość i przytomne życie, aby osiągnąć prawdziwą harmonię i zdrowie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/e-booki/682-e-book-acedia-dzis-9788373546271.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Komentarz do "Reguły" św. Benedykta - 38,70 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1508-small_default/komentarz-do-reguly-sw-benedykta.jpg' title='Komentarz do "Reguły" św. Benedykta' alt='thumb' /><p>Zanim przystąpimy do omawiania samego tekstu Prologu <em>Reguły</em> św. Benedykta, warto sobie uświadomić, że jego tekst jest oparty na starożytnej (prawdopodobnie pochodzącej z II wieku) nauce mistagogicznej, czyli nauce wygłaszanej dla nowo ochrzczonych wprowadzającej ich <strong>w tajemnice życia chrześcijańskiego</strong>. Już z tego faktu widać, że w życiu monastycznym nie chodzi o nic innego, tylko o bardzo konkretnie przeżywane życie chrześcijańskie. Jednocześnie uświadamiamy sobie, jak daleko odeszliśmy od chrześcijańskich tajemnic przeżywanych na co dzień.</p>
<p><em>Słuchaj, synu, nauk mistrza i nakłoń [ku nim] ucho swego serca. Napomnienia łaskawego ojca przyjmuj chętnie i wypełniaj skutecznie, abyś przez trud posłuszeństwa powrócił do Tego, od którego odszedłeś przez gnuśność nieposłuszeństwa.</em></p>
<p>„Słuchaj”, pierwsze słowo <em>Reguły</em> niesie w sobie ogromną treść. Przede wszystkim mówi ono o postawie, której istotą jest wsłuchanie się w mądrość pochodzącą od mistrza. Człowiek, stworzony przez Boga Jego słowem, jest w istocie odpowiedzią i dlatego może się prawdziwie realizować jedynie jako odpowiedź na Boże wezwanie. <strong>Słowa Pana Jezusa:</strong> beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5), odnoszą się w pierwszym rzędzie do Bożej inicjatywy, Bożej łaski, która nas zawsze uprzedza. Cokolwiek byśmy wymyślili, choćby wydawało się nam najszlachetniejsze, najdoskonalsze, i starali się potem to zrobić na własną rękę, bez Bożej inicjatywy, bez Bożego wezwania staje się bezowocne, puste i pozbawione życia. Dlatego pierwsze, najistotniejsze jest dla nas usłyszenie Bożego słowa do nas skierowanego. Wtedy dopiero staje się w ogóle możliwe, byśmy zrobili coś, co będzie nas budowało, zakorzeniało w prawdzie i życiu.</p>
<p>Wezwanie <strong>św. Benedykta</strong> do słuchania należy odczytać w kontekście tego, co nam o słuchaniu mistrza mówi Ewangelia. Czytamy w niej:</p>
<p><em>Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście (...) Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus (Mt 23,8.10).</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc-wschodu-i-zachodu/179-komentarz-do-reguly-sw-benedykta-9788373544536.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[E-book - Osiem duchów zła - 12,10 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1347-small_default/e-book-osiem-duchow-zla.jpg' title='E-book - Osiem duchów zła' alt='thumb' /><p>Określenie „osiem duchów zła” pochodzi od Ewagriusza z Pontu, mnicha żyjącego w Egipcie w IV wieku. Było on pierwszym mnichem pisarzem. Odegrał w dziedzinie refleksji nad życiem duchowym bardzo ważną rolę, gdyż jego myśli przejęli później inni duchowni pisarze. Do nich należał np. Jan Kasjan, dzięki któremu wiele z myśli Ewagriusza weszło do tradycji monastycznej Kościoła Zachodniego. Odnosi się to także do nauki o ośmiu duchach zła, które Jan Kasjan a za nim św. Grzegorz Wielki utrwalili w naszej tradycji w postaci siedmiu grzechów głównych. Słowo „grzechy” posiadało w nauczaniu Ewagriusza z Pontu zupełnie inne znaczenie. Ewagriusz pisał o <strong>logismoi</strong>(myśli, pragnienia, pożądania, dynamizmy duszy), którego to określenia używał zamiennie z określeniem „demony”. Co prawda nie wszystkie logismoi, jakie na nas przychodzą, są złe, niektóre przychodzą od dobrych duchów lub z naszej naturalnej skłonności do dobra. Złe myśli pochodzą od złych duchów lub ze złych skłonności naszej upadłej natury. Do nich to przykleiło się samo określenie logismoi, dlatego zwykle logismoi to tyle co „namiętne myśli”.</p>
<p>Zdaniem Ewagriusza jest <strong>osiem głównych logismoi</strong>, które atakują duszę człowieka, odciągając ją od działania zgodnego z jej naturą. Są to: <em>gastrimagia</em> – obżarstwo, <em>porneia</em> – nieczystość, <em>filargyria</em> – chciwość, <em>lype</em> – smutek, <em>orge</em> – gniew/złość, <em>acedia</em> – acedia, <em>kenodoxia</em> – próżność, szukanie ludzkiej chwały i <em>hyperefania</em> – pycha. Są one wprost nazywane demonami lub duchami zła ze względu na ścisłe powiązanie z ich źródłem. We współczesnej psychologii można by nazwać je „pragnieniami kompulsywnymi” .</p>
<p>Warto sobie uświadomić, że określenie „demon”, „duch” wcale nie jest mniej „naukowe” niż wiele terminów używanych w psychologii, a nawet w naukach ścisłych. Terminy te są bowiem określeniami powszechnego doświadczenia psychologicznego pojawiania się natrętnych myśli nachodzących nas, gdy staramy się skupić na modlitwie. Chcemy się wówczas skupić na Bogu, a oto pojawiają się rozproszenia nachodzące nas ze swoistym uporem tak, jak gdyby je nam ktoś narzucał. Określenie, że nam te myśli i uczucia narzucają złe duchy czy<strong>demony</strong>, pozwala dobrze wyrazić i zrozumieć samo zjawisko. W tym stwierdzeniu nie rozstrzygamy, co odpowiada tym pojęciom i w jaki sposób istnieją owe demony, podobnie jak nikt nie określa np. czym jest podświadomość i w jaki sposób istnieje. Pojęcie demona czy ducha zła jest o tyle lepsze od np. podświadomości, że dobrze oddaje natręctwo owych logismoi oraz swoistą logikę, jaką można w nich rozpoznać.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/e-booki/684-e-book-osiem-duchow-zla-9788373546295.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Usłyszeć Słowo Boże - 17,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1434-small_default/uslyszec-slowo-boze.jpg' title='Usłyszeć Słowo Boże' alt='thumb' /><p>„Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” – przypomina słowa św. Hieronima Konstytucja o Objawieniu Bożym Drugiego Soboru Watykańskiego (zob. KO 25). Czytanie Biblii obok liturgii stało się fundamentem odnowy posoborowej. Jest to właściwie powrót do najstarszej tradycji i praktyki duchowej. Na stałym kontakcie z Pismem Świętym opierała się duchowość Izraela – narodu wybranego Starego Testamentu.</p>
<p>W takim klimacie wyrósł sam Pan Jezus. Nie był wykształconym rabinem, a doskonale znał Słowo Boże. W Ewangeliach spotykamy się z podziwem dla Jego znajomości tekstów Pisma Świętego, czyli Starego Testamentu, jak go dzisiaj określamy (zob. Mt 13,54; Łk 2,47; J 7,15). Podziw ten przede wszystkim odnosił się do niespodziewanej głębi w rozumieniu słów Pisma. Sama znajomość tekstów należała bowiem do podstawowego wykształcenia każdego Izraelity za czasów Chrystusa Pana. Czytanie Biblii i jej komentowanie stanowiły podstawę rytu cotygodniowej liturgii w synagodze. I tak, będąc w Nazarecie, Pan Jezus <em>w dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza </em>(Łk 4,16n). W swoim nauczaniu cytuje wiele tekstów Starego Testamentu lub nawiązuje do nich. Podobnie zresztą postępują apostołowie i w ogóle pierwsi chrześcijanie, jak na przykład św. Szczepan, który w swojej mowie obronnej streścił całą historię zbawienia. I choć nie dziwi znajomość tekstów biblijnych przez św. Pawła, to jednak św. Piotr – prosty rybak – zaskakuje nas swoją pierwszą mową wygłoszoną jako głowa Kościoła. Przywołuje w niej liczne teksty ze Starego Testamentu, co świadczy o ich dobrej znajomości. Wskazanie na wypełnienie się proroctw w Osobie Jezusa było wówczas jedynym argumentem przemawiającym do Żydów.</p>
<p>Z relacji Dziejów Apostolskich można wywnioskować, że czytanie Pisma Świętego wraz z jego komentowaniem i sprawowanie Eucharystii stanowiły osnowę całej liturgii chrześcijańskiej. Do dzisiaj tak jest we Mszy św. Rozpoczyna się ona liturgią słowa, a dopiero potem następuje liturgia eucharystyczna. Słowo Boże wskazuje i rozświetla sens tego, co się dokonuje podczas Eucharystii: <em>wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa</em> (Rz 10,17). Ta zrodzona ze słuchania Słowa Bożego wiara daje dopiero przystęp do sakramentów – znaków, które urzeczywistniają naszą żywą więź z Chrystusem i nasze zbawienie. Tak „zrodzona” wiara daje zrozumienie prawdziwego misterium naszego nowego życia w Chrystusie. Dlatego to Drugi Sobór Watykański przypomniał o ogromnym znaczeniu praktyki czytania Pisma Świętego i zachęcił wszystkich wierzących do sięgnięcia po skarby zawarte w Słowie Bożym:</p>
<p><em>Wierni powinni mieć szeroki dostęp do Pisma Świętego</em> (KO 22).</p>
<p><em>Również Sobór święty usilnie i szczególnie upomina wszystkich wiernych, a zwłaszcza członków zakonów, by przez częste czytanie Pisma Świętego nabywali najwyższą wartość poznania Jezusa Chrystusa (Flp 3,8) (...) Niech więc chętnie do świętego tekstu przystępują czy to przez świętą Liturgię, przepełnioną Bożymi słowami, czy przez pobożną lekturę (...). Modlitwa towarzyszyć powinna czytaniu Pisma Świętego, by ono było rozmową między Bogiem a człowiekiem. Gdyż «do Niego przemawiamy, gdy się modlimy, a Jego słuchamy, gdy czytamy boskie wypowiedzi»</em> (KO 25).</p>
<p><em>Tak więc niech przez czytanie i studium Ksiąg świętych słowo Pańskie szerzy się i rozsławia (2 Tes 3,1), a skarbiec Objawienia powierzony Kościołowi niech serca ludzkie coraz więcej napełnia</em> (KO 26).</p>
<p><em>Albowiem w księgach świętych Ojciec, który jest w niebie, spotyka się miłościwie ze swymi dziećmi i prowadzi z nimi rozmowę. Tak wielka zaś tkwi w słowie Bożym moc i potęga, że jest ono dla Kościoła podporą i siłą żywotną, a dla synów Kościoła utwierdzeniem wiary, pokarmem duszy oraz źródłem czystym i stałym życia duchowego</em> (KO 21).</p>
<p><em>Lectio divina</em> – Boże czytanie – jest praktyką stałego czytania Pisma Świętego, niezmiernie ważną dla właściwego wzrostu wiary i poznania Boga. Nie chodzi jednak o jakiekolwiek czytanie Pisma Świętego, lecz o kontakt z żywym Bogiem przez spotkanie z Jego słowem. Podobnie jak w przypadku modlitwy osiąga się go przede wszystkim dzięki łasce otrzymanej od Boga. Tylko dzięki niej potrafimy w słowie ludzkim, jakim są spisane księgi Pisma Świętego, usłyszeć słowo samego Boga.</p>
<p>Jednocześnie potrzeba naszej współpracy z tą łaską i, podobnie jak modlitwy, <em>lectio divina </em>trzeba się uczyć. Zatem jest ono także <strong>„sztuką czytania”</strong>, umiejętnością otwierania się na słowo. Wpierw musimy sobie uświadomić, z czym mamy do czynienia: o co chodzi w czytaniu słowa Bożego, czym jest ono samo i czego w nas dokonuje. U podstaw praktyki czytania Pisma Świętego leży prawda, że nasza wiara jest religią Słowa wcielonego, co się przekłada na życie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/rozwazania-pisma-swietego/1432-uslyszec-slowo-boze-9788373549449.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ład i pokój - 14,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1768-small_default/lad-i-pokoj.jpg' title='Ład i pokój' alt='thumb' /><p><span>Znane wszystkim hasło <strong>„<em>ora et labora</em> – módl się i pracuj”</strong> powstało w wyniku próby syntezy duchowości benedyktyńskiej dokonanej przez jezuitów, którzy każdemu z zakonów starali się przypisać krótkie hasło. Jest ono niewątpliwie sensowne i w jakiś sposób podsumowuje zasadniczą orientację duchową, jednak nie jest ono najgłębsze i, co najważniejsze, nie pochodzi od św. Benedykta. Prawdziwe hasło św. Benedykta: „Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony”, jest o wiele bogatsze. Nie ogranicza się tylko do modlitwy i pracy, ale dotyczy także np. spotkania z ludźmi czy odpoczynku. Autentycznym zawołaniem benedyktynów było zawsze: „<em>ordo et pax</em> – ład i pokój”. Szukanie pokoju według św. Benedykta koncentruje się wokół budowania ładu, który porządkuje życie. </span></p>
<p><span>U nas w Polsce brak wspólnego dążenia do ładu i pokoju, a bardzo często występuje wręcz przeciwna tendencja do: niedbałości o porządek,  zaśmiecania środowiska i niszczenia przedmiotów wspólnego użytku przy jednoczesnej powszechnej skłonności do narzekania, czyli  jak to w <em>Regule</em> nazywa św. Benedykt do szemrania. Wydaje się, że jak ponarzekamy, to będziemy się czuli lepiej. Tymczasem w ten sposób sami zatruwamy <strong>własne serce</strong>. Podobnie oskarżanie innych i przerzucanie na nich winy za nasze nieudane życie niczego nie buduje, ale tworzy jeszcze większy niepokój. </span></p>
<p><span>Nie wystarczy jednak formalnie spełniać zasady i normy, gdyż to nie przynosi prawdziwych owoców i nie prowadzi do życia. Podobnie, gdy robimy coś w niezadowoleniu czy zbuntowaniu, to nie tylko zadaje to ból tym, dla których to wykonujemy, ale ponadto zawsze wprowadza gnuśność i gorycz <strong>w nasze serce</strong>. Jeżeli odczuwamy w sobie bunt, to musi on znaleźć jakieś ujście, inaczej zniszczy nas zdrowotnie. Bunt nie może być w nas utrzymywany bezkarnie.</span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/226-lad-i-pokoj-9788373544031.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Acedia dziś - 13,30 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1674-small_default/acedia-dzis.jpg' title='Acedia dziś' alt='thumb' /><p>Acedia odkryta i tak nazwana przez mnichów jest fundamentalnym problemem każdego człowieka, najczęściej jednak zupełnie nieuświadomionym. Jeżeli już zdajemy sobie sprawę z naszych słabości i trudności odnoszących się do sposobu życia, to zazwyczaj identyfikujemy je z konkretnymi wadami, błędami, dolegliwościami… Przypomina to nieco nasze podejście do zdrowia. Gdy odczuwamy jakąś dolegliwość, szukamy lekarstwa na nią. Jeżeli jest to ból głowy, to bierzemy środek od bólu głowy. Jeżeli mamy problemy z wątrobą, to szukamy odpowiednich medykamentów na wątrobę. Zapominamy jednak o tym, że te problemy zdrowotne są sygnałami ze strony naszego organizmu, wskazującymi na niewłaściwy sposób życia. Proszki przeciwbólowe lub poprawiające kondycję poszczególnych organów nie potrafią nas prawdziwie uleczyć. One jedynie chwilowo poprawiają <strong>naszą kondycję</strong>. Problem po pewnym czasie wraca. Aby się wyleczyć, trzeba zmienić swoje życie. To, co jest powodem naszych fizycznych dolegliwości, ma swoje źródło gdzieś indziej, niż sobie wyobrażamy. Nie w tej części organizmu, która niedomaga, ale w naszym nastawieniu do życia, sposobie przeżywania go, w dynamice naszego istnienia, w logice naszego postępowania.</p>
<p>Czy tego chcemy, czy nie, czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie, jesteśmy powołani do czegoś więcej niż do fizycznego życia. Jeśli nie podejmujemy tego wezwania, załamuje się sens naszego istnienia, a wraz z nim następuje wewnętrzna <strong>destrukcja</strong>, której przejawami są dolegliwości, jakie odczuwamy. Jeżeli chcemy się wyleczyć, musimy podjąć to, do czego w istocie jesteśmy powołani. Niepodejmowanie tego, ucieczka od wezwania do pełni życia – do świętości, jak się to tradycyjnie w chrześcijaństwie nazywa – oznacza w istocie wybór bezsensu i finalnej rozpaczy – co z kolei w chrześcijańskiej tradycji nazywa się piekłem.</p>
<p>Nie pomniejszając znaczenia konkretnych medycznych zabiegów oraz leków, które są potrzebne, a czasem nawet konieczne dla odzyskania zdrowia, aby osiągnąć jego pełnię musimy sobie zdać sprawę z głębi problemu, jakiego wyrazem są <strong>kłopoty zdrowotne</strong>. Bez tej świadomości i podjęcia  działań w tym zakresie, nie osiągniemy pełni zdrowia. Będziemy jedynie leczyć poszczególne niedomagania. Stąd tak ważna jest pełna świadomość i przytomne życie, aby osiągnąć prawdziwą harmonię i zdrowie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/73-acedia-dzis-9788373543270.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pokora - 15,80 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1749-small_default/pokora.jpg' title='Pokora' alt='thumb' /><p><em>Powiedział abba Antoni: „Zobaczyłem wszystkie sidła nieprzyjaciela rozpostarte na ziemi, jęknąłem więc i powiedziałem: «A któż się im wymknie?» I usłyszałem głos mówiący do mnie: «Pokora».”</em> (1 Apo 7).</p>
<p>Dzisiaj, kiedy lansowane są zupełnie inne wartości, dosyć trudno mówić o pokorze. Wysokie aspiracje, umiejętność prezentacji swoich walorów, poczucie własnej wartości, konkurencyjność, czyli wykazywanie swojej wyższości nad innymi, itd. – takiej postawy uczy się młodych ludzi w szkole i w domu. Ceni się to, że ktoś umie się „sprzedać”. Wymaga się od ludzi tego, żeby wiedzieli, czego od życia chcą, żeby siebie promowali i cieszyli się, kiedy zdobędą to, czego chcą.</p>
<p>Natomiast pokorę kojarzy się z uniżeniem, które nie ogranicza się tylko do zewnętrznej postawy ze zwieszoną głową i duchowego nastawienia w stylu: „przepraszam, że żyję”, ale łączy się także z obrazem człowieka, który się wycofuje, nie zabiera głosu, rezygnuje ze swoich pragnień na rzecz innych, jeżeli coś mówi, to właściwie nie wie, czy tak można, itd. Pokorę kojarzy się z postawą pomniejszania siebie, ustępowania we wszystkim innym, z zakompleksieniem. Jeżeli ponadto uważa się, że na tym polega oddanie się Panu Bogu i uznaje się to za ideał, dzięki któremu człowiek staje się doskonały, a przez to lepszy od innych, to powstaje coś karykaturalnego. Ponieważ tak rozumiana „pokora” jest rodzajem pychy, wynoszenia się nad innymi, rodzajem resentymentu człowieka słabego, rodzajem rekompensaty w wymiarze duchowym za swoją życiową nieporadność. Jest ona w istocie całkowitym zaprzeczeniem pokory. „Pokorny”, bardzo uniżony, wycofany, całkowicie „oddany” Panu Bogu, tak naprawdę na wszystkich patrzy z góry. Wśród sentencji Ojców Pustyni istnieje szereg takich, w których mnisi sprawdzają autentyczność pokory. Nieraz „pokorni” okazywali się zakamuflowanymi pyszałkami. Taki ideał „pokory” jest szczególnie niebezpieczny w klasztorach, gdzie stara się ją praktykować, gdyż prowadzi to ostatecznie do okaleczenia człowieczeństwa.</p>
<p>Pokora niewątpliwie jest rodzajem uniżenia, skromności, jeżeli jednak zaczyna się o tym mówić, to ona sama już znika. Pisanie czy mówienie o pokorze jest zatem samo w sobie trudne. Kojarzy się ona przecież raczej z milczeniem niż z gadulstwem i dlatego trzeba zadać sobie pytanie: kiedy granica przyzwoitości mówienia o pokorze zostaje przekroczona?</p>
<p>Natomiast temat pokory jest o tyle ważny, że jest ona fundamentem autentycznego przeżywania tego, co jest wartościowe i dobre. Bez pokory nie ma prawdziwej miłości, bez pokory nie ma odkrycia prawdy, nie ma prawdziwej wiary, nadziei i ufności. Pokora daje wolność od zamartwiania się tym, jak nas widzą i oceniają inni. Jest ona fundamentalną postawą chrześcijanina. Tylko w pokorze możemy prawdziwie otworzyć się na spotkanie z Bogiem. Charakterystyczna jest w tym względzie wypowiedź Katechizmu Kościoła Katolickiego dotycząca modlitwy:</p>
<p><em>Podstawą modlitwy jest pokora. „Nie umiemy się modlić tak, jak trzeba” (Rz 8, 26).<strong> </strong>Pokora jest dyspozycją do darmowego przyjęcia daru modlitwy: Człowiek jest żebrakiem wobec Boga</em> (KKK 2559)</p>
<p><span>Dzisiaj ludzie, a szczególnie ludzie młodzi, są bardzo wyczuleni na prawdę życia, prawdę egzystencjalną. Obłudę dosyć łatwo wyczuwają. Ona odstręcza. Jeżeli zatem obłudną postawę kojarzy się z pokorą, to oczywiście od razu zostaje ona przekreślona jako postawa nie do przyjęcia. Niestety, pokora tak jest kojarzona przez wielu ludzi w dzisiejszym społeczeństwie. Wydaje się, że samo słowo zostało zniekształcone, zdeprecjonowane i poprzez to straciło swoją prawdziwą wartość. Ktoś zaproponował, żeby na jakiś czas – na jakieś pięćdziesiąt lat – usunąć ten wyraz ze słownika, przestać go używać, aby potem, gdy się go z powrotem wprowadzi, odzyskać jego właściwy sens. Podobnie dzieje się z pojęciem miłości. Słowa najbardziej szlachetne zostają czasami całkowicie zbezczeszczone. To jest bardzo smutne zjawisko, które dokonuje się na naszych oczach.<br /></span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/573-pokora-9788373542662.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Milczeć, aby usłyszeć - 14,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1756-small_default/milczec-aby-uslyszec.jpg' title='Milczeć, aby usłyszeć' alt='thumb' /><p>W naszych rozkrzyczanych czasach rozdętego indywidualizmu trzeba przypomnieć sobie o wartościach najbardziej podstawowych. Trzeba na nowo odkryć, że nasze życie jest po coś, że posiada ono jakiś sens, który każdy z nas musi sam odkryć. Sens ten odsłania się w dialogu, jaki w głębi nas toczy się z Bogiem. Niestety, najczęściej – wydaje się – uciekamy od tego dialogu w hałas, nieustannie szukając nowych atrakcji życia. I dzieje się tak czasem aż do końca, do momentu gdy wszystko się kończy, gdy wszystko, co zdobyliśmy, zostaje nam zabrane i traci jakikolwiek sens. Nadzy, pozbawieni wszystkiego, co nie jest nami, stajemy przed Tym, który nas powołał do życia swoim słowem. Usłyszymy wówczas pytanie, przed którym nie będziemy mogli już uciec: <strong>„Gdzie jesteś?”</strong> Czy jesteśmy przygotowani na to pytanie? Czy potrafimy prawdziwie na nie odpowiedzieć?</p>
<p>Nie ma dla nas w życiu nic ważniejszego od przygotowania się na to spotkanie z Bogiem, aby Mu w pełni odpowiedzieć, aby w tej odpowiedzi urodzić się do pełnego życia. <strong>Milczenie, słuchanie i posłuszeństwo</strong> są niezbędnymi warunkami tego naszego przygotowania się. Dlatego też w życiu monastycznym są one wartościami podstawowymi i niezbywalnymi. Ale tak samo ważne są w życiu duchowym każdego człowieka, nie tylko chrześcijanina. Bez milczenia i wsłuchania się w prawdę nie możemy stać się tymi, kim w istocie jesteśmy.</p>
<p>W naszych refleksjach staramy się uchwycić zasadniczy sens milczenia, słuchania i posłuszeństwa, opierając się na bogatej tradycji monastycznej wywodzącej się od <strong>św. Benedykta</strong>.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/238-milczec-aby-uslyszec-9788373544123.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 5 (Okres zwykły 24-34 tydzień) - 47,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1869-small_default/rozwazania-liturgiczne-na-kazdy-dzien-t-5.jpg' title='Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 5 (Okres zwykły 24-34 tydzień)' alt='thumb' /><p><span><strong>Ważna informacja: w niektórych miejscach rozważań liturgicznych ojca Włodzimierza Zatorskiego OSB mogą pojawić się nieścisłości w czytaniach biblijnych. Jest to spowodowane tym, że ojciec Włodzimierz pisał rozważania w oparciu o stary lekcjonarz, bez uwzględnienia nowego doboru niektórych czytań mszalnych.</strong></span></p>
<p><span>„Nasza miłość musi przyjąć bardzo konkretny wymiar miłosierdzia w odniesieniu do innych ludzi. Inaczej może być ona li tylko teoretyczna, może być ideą bez zakorzenienia w życiu. Nasze miłosierdzie jest jednocześnie dla nas znakiem rozpoznawczym </span><b>prawdziwej miłości</b><span> w naszym sercu. Jeżeli brak w naszym postępowaniu miłosierdzia, to znaczy, że nie ma w nas autentycznej miłości. Oszukujemy samych siebie”.</span></p>
<p><em>Przebaczając, „wypuszczamy z ręki” wszystkie swoje racje, pretensje, nie chowamy niczego dla siebie. Dzięki temu właśnie możemy żyć dla Chrystusa. To, co jest tylko metafizyczną zasadą życia, staje się naszą osobistą prawdą. Wprowadza nas w logikę miłości: Chrystus przyjmuje nasz gest powierzenia się Mu i sam staje się darem dla nas, darem życia w Jego zmartwychwstaniu. Taki jest sens Eucharystii. </em></p>
<p><em>Jednocześnie nie jest łatwo przebaczyć, o czym każdy z nas wie. Najwięcej trudności zazwyczaj sprawia nasza emocjonalność. Może i w sferze myśli moglibyśmy przebaczyć, rozumiejąc sens i korzyść, jakie z przebaczenia dla nas wynikają. Ale nasze serce nie potrafi zapomnieć i nie potrafi uleczyć zranienia. Pan Jezus domaga się jednak „przebaczenia z serca”. </em></p>
<p><em>Okazuje się więc, że przebaczenie w praktyce nie jest prostym gestem, nad którym potrafimy zapanować. Ono jest drogą, procesem wyzwalania się, którego nie możemy podjąć inaczej, jak tylko współdziałając z łaską. Najważniejsze jest nasze zdecydowanie się na przebaczenie, wybór mądrości przebaczenia; nasze: „chcę przebaczać” stanowi punkt wyjścia do dalszej pracy nad przebaczeniem, które stopniowo ma ogarnąć nasze serce. Przebaczenie jest Bożym przymiotem, my jedynie się uczymy przebaczać, a przez to uczymy się być dziećmi Bożymi! To jest szkoła. Nie wymagajmy od siebie od razu wszystkiego. Pokusa szatańska polega na tym, że stajemy wobec celu, w konfrontacji z którym widzimy siebie jako całkowicie beznadziejnych. Trudno porównać ucznia ze szkoły podstawowej z profesorem uniwersytetu, ale ten profesor także kiedyś był dzieckiem ze szkoły podstawowej.</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/rozwazania-pisma-swietego/392-rozwazania-liturgiczne-na-kazdy-dzien-t-5-9788373545052.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Boże miłosierdzie - 20,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1502-small_default/boze-milosierdzie.jpg' title='Boże miłosierdzie' alt='thumb' /><p>W naszym potocznym rozumieniu <strong>miłosierdzie</strong> oznacza współczucie, przebaczenie i gest pomocy. W internetowej encyklopedii Wikipedia czy­tamy:</p>
<p><em>Miłosierdzie to aktywna forma współczucia, wyrażająca się w konkretnym działaniu, polegającym na bezinteresownej pomocy. Samo współczucie nie przekładające się na działanie miłosierdziem jeszcze nie jest. Termin ten wywodzi się z Biblii.</em></p>
<p>W Słowniku języka polskiego czytamy, że <strong>miłosierdzie</strong> to: „litość, współczucie wiążące się na ogół z niesieniem pomocy, z ofiarnością; dobroczynność, filantropia”, a jako synonimy znajdujemy: „litość, współczucie”.</p>
<p>Wydaje się, że większość ludzi rozumie miłosierdzie jako litość i współczucie także wtedy, gdy mówi się o miłosierdziu Boga. Wówczas jednak sprowadza się je do łaskawego gestu Pana Boga względem swojego stworzenia, przy czym sama relacja Stwórcy do stworzenia pozostaje bez zmiany. Niestety nie oddaje to prawdziwego przesłania, jakie niesie w sobie Pismo Święte, gdy mówi <strong>o miłosierdziu Boga</strong>. W naszych rozważaniach opieramy się tylko na tekstach Pisma Świętego, bez odwoływania się do wizji św. Faustyny czy tekstów Jana Pawła II na temat miłosierdzia. Teksty biblijne odsłaniają tajemnicę Bożego miłosierdzia tak, jak ukazuje się ona w historii zbawienia. Jednak wymagają one pogłębionej refleksji. Bardzo trafnie św. Łukasz pisze w swej Ewangelii o Maryi, że ona zachowywała i rozumiała w swoim sercu wszystkie wydarzenia, w których uczestniczyła. Bez rozważenia w sercu doświadczenia, jakie niesie historia zbawienia, nie jesteśmy w stanie odkryć miłosierdzia Bożego. Samo doświadczenie nie daje prawdziwego poznania. Dopiero głębsza refleksja na podstawie tekstu Pisma Świętego z zaangażowaniem serca pozwala dostrzec i zrozumieć Boże działanie w naszym życiu. Tak było w historii Izraela, dostrzegał on miłosierdzie Boga dzięki refleksji prorockiej w momentach, kiedy doświadczył Jego współczucia i wierności.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/89-boze-milosierdzie-9788373545861.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
