<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[E-book - Osiem duchów zła - 12,10 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1347-small_default/e-book-osiem-duchow-zla.jpg' title='E-book - Osiem duchów zła' alt='thumb' /><p>Określenie „osiem duchów zła” pochodzi od Ewagriusza z Pontu, mnicha żyjącego w Egipcie w IV wieku. Było on pierwszym mnichem pisarzem. Odegrał w dziedzinie refleksji nad życiem duchowym bardzo ważną rolę, gdyż jego myśli przejęli później inni duchowni pisarze. Do nich należał np. Jan Kasjan, dzięki któremu wiele z myśli Ewagriusza weszło do tradycji monastycznej Kościoła Zachodniego. Odnosi się to także do nauki o ośmiu duchach zła, które Jan Kasjan a za nim św. Grzegorz Wielki utrwalili w naszej tradycji w postaci siedmiu grzechów głównych. Słowo „grzechy” posiadało w nauczaniu Ewagriusza z Pontu zupełnie inne znaczenie. Ewagriusz pisał o <strong>logismoi</strong>(myśli, pragnienia, pożądania, dynamizmy duszy), którego to określenia używał zamiennie z określeniem „demony”. Co prawda nie wszystkie logismoi, jakie na nas przychodzą, są złe, niektóre przychodzą od dobrych duchów lub z naszej naturalnej skłonności do dobra. Złe myśli pochodzą od złych duchów lub ze złych skłonności naszej upadłej natury. Do nich to przykleiło się samo określenie logismoi, dlatego zwykle logismoi to tyle co „namiętne myśli”.</p>
<p>Zdaniem Ewagriusza jest <strong>osiem głównych logismoi</strong>, które atakują duszę człowieka, odciągając ją od działania zgodnego z jej naturą. Są to: <em>gastrimagia</em> – obżarstwo, <em>porneia</em> – nieczystość, <em>filargyria</em> – chciwość, <em>lype</em> – smutek, <em>orge</em> – gniew/złość, <em>acedia</em> – acedia, <em>kenodoxia</em> – próżność, szukanie ludzkiej chwały i <em>hyperefania</em> – pycha. Są one wprost nazywane demonami lub duchami zła ze względu na ścisłe powiązanie z ich źródłem. We współczesnej psychologii można by nazwać je „pragnieniami kompulsywnymi” .</p>
<p>Warto sobie uświadomić, że określenie „demon”, „duch” wcale nie jest mniej „naukowe” niż wiele terminów używanych w psychologii, a nawet w naukach ścisłych. Terminy te są bowiem określeniami powszechnego doświadczenia psychologicznego pojawiania się natrętnych myśli nachodzących nas, gdy staramy się skupić na modlitwie. Chcemy się wówczas skupić na Bogu, a oto pojawiają się rozproszenia nachodzące nas ze swoistym uporem tak, jak gdyby je nam ktoś narzucał. Określenie, że nam te myśli i uczucia narzucają złe duchy czy<strong>demony</strong>, pozwala dobrze wyrazić i zrozumieć samo zjawisko. W tym stwierdzeniu nie rozstrzygamy, co odpowiada tym pojęciom i w jaki sposób istnieją owe demony, podobnie jak nikt nie określa np. czym jest podświadomość i w jaki sposób istnieje. Pojęcie demona czy ducha zła jest o tyle lepsze od np. podświadomości, że dobrze oddaje natręctwo owych logismoi oraz swoistą logikę, jaką można w nich rozpoznać.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/e-booki/684-e-book-osiem-duchow-zla-9788373546295.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Osiem duchów zła - 15,80 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1667-small_default/osiem-duchow-zla.jpg' title='Osiem duchów zła' alt='thumb' /><p>Określenie „osiem duchów zła” pochodzi od Ewagriusza z Pontu, mnicha żyjącego w Egipcie w IV wieku. Było on pierwszym mnichem pisarzem. Odegrał w dziedzinie refleksji nad życiem duchowym bardzo ważną rolę, gdyż jego myśli przejęli później inni duchowni pisarze. Do nich należał np. Jan Kasjan, dzięki któremu wiele z myśli Ewagriusza weszło do tradycji monastycznej Kościoła Zachodniego. Odnosi się to także do nauki o ośmiu duchach zła, które Jan Kasjan a za nim św. Grzegorz Wielki utrwalili w naszej tradycji w postaci siedmiu grzechów głównych. Słowo „grzechy” posiadało w nauczaniu Ewagriusza z Pontu zupełnie inne znaczenie. Ewagriusz pisał o <strong>logismoi</strong> (myśli, pragnienia, pożądania, dynamizmy duszy), którego to określenia używał zamiennie z określeniem „demony”. Co prawda nie wszystkie logismoi, jakie na nas przychodzą, są złe, niektóre przychodzą od dobrych duchów lub z naszej naturalnej skłonności do dobra. Złe myśli pochodzą od złych duchów lub ze złych skłonności naszej upadłej natury. Do nich to przykleiło się samo określenie logismoi, dlatego zwykle logismoi to tyle co „namiętne myśli”.</p>
<p>Zdaniem Ewagriusza jest <strong>osiem głównych logismoi</strong>, które atakują duszę człowieka, odciągając ją od działania zgodnego z jej naturą. Są to: <em>gastrimagia</em> – obżarstwo, <em>porneia</em> – nieczystość, <em>filargyria</em> – chciwość, <em>lype</em> – smutek, <em>orge</em> – gniew/złość, <em>acedia</em> – acedia, <em>kenodoxia</em> – próżność, szukanie ludzkiej chwały i <em>hyperefania</em> – pycha. Są one wprost nazywane demonami lub duchami zła ze względu na ścisłe powiązanie z ich źródłem. We współczesnej psychologii można by nazwać je „pragnieniami kompulsywnymi” .</p>
<p>Warto sobie uświadomić, że określenie „demon”, „duch” wcale nie jest mniej „naukowe” niż wiele terminów używanych w psychologii, a nawet w naukach ścisłych. Terminy te są bowiem określeniami powszechnego doświadczenia psychologicznego pojawiania się natrętnych myśli nachodzących nas, gdy staramy się skupić na modlitwie. Chcemy się wówczas skupić na Bogu, a oto pojawiają się rozproszenia nachodzące nas ze swoistym uporem tak, jak gdyby je nam ktoś narzucał. Określenie, że nam te myśli i uczucia narzucają złe duchy czy <strong>demony</strong>, pozwala dobrze wyrazić i zrozumieć samo zjawisko. W tym stwierdzeniu nie rozstrzygamy, co odpowiada tym pojęciom i w jaki sposób istnieją owe demony, podobnie jak nikt nie określa np. czym jest podświadomość i w jaki sposób istnieje. Pojęcie demona czy ducha zła jest o tyle lepsze od np. podświadomości, że dobrze oddaje natręctwo owych logismoi oraz swoistą logikę, jaką można w nich rozpoznać.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/osiem-duchow-zla/304-osiem-duchow-zla-9788373544147.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[W życiu chodzi o Życie - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1947-small_default/w-zyciu-chodzi-o-zycie.jpg' title='W życiu chodzi o Życie' alt='thumb' /><p>Stwierdzenie: „W życiu chodzi o Życie” było dla mnie swoistym odkryciem. W takim sformułowaniu wydaje się ono tautologią, jednak tak nie jest. Na końcu zdania słowo Życie piszę wielką literą, aby odróżnić to życie, o które chodzi, od tego jakie przeżywamy tu na ziemi. Kiedy się przyjrzymy dialogom Pana Jezusa z ludźmi, to zauważymy, że często dochodzi do zasadniczego nieporozumienia w odniesieniu do tego, o czym mówił: On mówił o życiu nowym, co w innych miejscach nazywa królestwem Bożym, a ludzie ciągle myśleli o życiu, jakie tutaj przeżywają. Widać, jak są całkowicie owładnięci swoim zwykłym doświadczeniem i nie są w stanie ponad nie wyjść.</p>
<p>W natłoku rozmaitych spraw, jakie mamy do załatwienia, przeprowadzenia, prac do zrobienia… rzeczywiście można się pogubić. Kiedy się wreszcie zmęczymy tym zabieganiem, pojawia się pytanie: A o co właściwie w życiu chodzi? Po co żyjemy? Jeżeli byśmy osiągnęli wszystko z tego, co sobie wymarzyliśmy, czy rzeczywiście dałoby nam to szczęście? Odpowiedź na to pytanie nie jest zbyt trudna. Wystarczy sobie jedynie wyobrazić taką sytuację. Co wtedy widzimy? Czy to naprawdę byłaby pełnia szczęścia i radość? / Włodzimierz Zatorski OSB</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-wlodzimierza-zatorskiego-osb/1692-w-zyciu-chodzi-o-zycie-9788382050691.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Komunikacja według św. Benedykta - 14,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1661-small_default/komunikacja-wedlug-sw-benedykta.jpg' title='Komunikacja według św. Benedykta' alt='thumb' /><p>Moje refleksje powstały jako reakcja na wysłuchane w naszej wspólnocie wykłady o komunikacji, wygłoszone przez specjalistę w tej dziedzinie, wykładowcę z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uderzyło mnie przede wszystkim to, że w całym wykładzie i podanych <strong>schematach</strong> oraz przykładach nie było w ogóle mowy o prawdzie. Tak jak gdyby w komunikacji nie chodziło o prawdę, czyli jakby komunikacja ograniczała się jedynie do technicznej sprawności przekazywania tego, co chcę przekazać i tak, jak chcę przekazać. Pojawia się od razu pytanie: A czym się to różni od teorii manipulacji?!</p>
<p>Uznałem, że jeżeli w komunikacji nie chodzi o prawdę, to w niej tak naprawdę o nic nie chodzi. Prawda musi być w centrum zagadnienia komunikowania się. Przy czym prawda, o jaką chodzi w <strong>komunikacji</strong>, jest prawdą spotkania osobowego, czyli jest prawdą w wymiarze egzystencjalnym, a nie prawdą zredukowaną jedynie do wymiaru intelektualnego. Komunikacja bowiem to nie jedynie przekazywane słowa, ale to wszystko to, co się dokonuje pomiędzy osobami w spotkaniu. Okazuje się, że takie intuicje pokrywają się z sensem łacińskiego <em>communicatio</em>, o czym piszę nieco dalej.</p>
<p>Wydaje się, że dzisiaj istnieje ogromny problem z komunikowaniem się na poziomie spotkania. Mamy do czynienia z zalewem informacji, ale jednocześnie coraz trudniej się ludziom naprawdę spotkać. Widać to szczególnie <strong>dramatycznie</strong> w relacjach osób bliskich, takich jak małżeństwo, rodzina, przyjaciele…, które rozpadają się o wiele częściej niż dawniej. Dlatego trzeba na nowo przemyśleć sens i znaczenie komunikacji pomiędzy osobami.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/182-komunikacja-wedlug-sw-benedykta-9788373544734.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pokora - 15,80 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1749-small_default/pokora.jpg' title='Pokora' alt='thumb' /><p><em>Powiedział abba Antoni: „Zobaczyłem wszystkie sidła nieprzyjaciela rozpostarte na ziemi, jęknąłem więc i powiedziałem: «A któż się im wymknie?» I usłyszałem głos mówiący do mnie: «Pokora».”</em> (1 Apo 7).</p>
<p>Dzisiaj, kiedy lansowane są zupełnie inne wartości, dosyć trudno mówić o pokorze. Wysokie aspiracje, umiejętność prezentacji swoich walorów, poczucie własnej wartości, konkurencyjność, czyli wykazywanie swojej wyższości nad innymi, itd. – takiej postawy uczy się młodych ludzi w szkole i w domu. Ceni się to, że ktoś umie się „sprzedać”. Wymaga się od ludzi tego, żeby wiedzieli, czego od życia chcą, żeby siebie promowali i cieszyli się, kiedy zdobędą to, czego chcą.</p>
<p>Natomiast pokorę kojarzy się z uniżeniem, które nie ogranicza się tylko do zewnętrznej postawy ze zwieszoną głową i duchowego nastawienia w stylu: „przepraszam, że żyję”, ale łączy się także z obrazem człowieka, który się wycofuje, nie zabiera głosu, rezygnuje ze swoich pragnień na rzecz innych, jeżeli coś mówi, to właściwie nie wie, czy tak można, itd. Pokorę kojarzy się z postawą pomniejszania siebie, ustępowania we wszystkim innym, z zakompleksieniem. Jeżeli ponadto uważa się, że na tym polega oddanie się Panu Bogu i uznaje się to za ideał, dzięki któremu człowiek staje się doskonały, a przez to lepszy od innych, to powstaje coś karykaturalnego. Ponieważ tak rozumiana „pokora” jest rodzajem pychy, wynoszenia się nad innymi, rodzajem resentymentu człowieka słabego, rodzajem rekompensaty w wymiarze duchowym za swoją życiową nieporadność. Jest ona w istocie całkowitym zaprzeczeniem pokory. „Pokorny”, bardzo uniżony, wycofany, całkowicie „oddany” Panu Bogu, tak naprawdę na wszystkich patrzy z góry. Wśród sentencji Ojców Pustyni istnieje szereg takich, w których mnisi sprawdzają autentyczność pokory. Nieraz „pokorni” okazywali się zakamuflowanymi pyszałkami. Taki ideał „pokory” jest szczególnie niebezpieczny w klasztorach, gdzie stara się ją praktykować, gdyż prowadzi to ostatecznie do okaleczenia człowieczeństwa.</p>
<p>Pokora niewątpliwie jest rodzajem uniżenia, skromności, jeżeli jednak zaczyna się o tym mówić, to ona sama już znika. Pisanie czy mówienie o pokorze jest zatem samo w sobie trudne. Kojarzy się ona przecież raczej z milczeniem niż z gadulstwem i dlatego trzeba zadać sobie pytanie: kiedy granica przyzwoitości mówienia o pokorze zostaje przekroczona?</p>
<p>Natomiast temat pokory jest o tyle ważny, że jest ona fundamentem autentycznego przeżywania tego, co jest wartościowe i dobre. Bez pokory nie ma prawdziwej miłości, bez pokory nie ma odkrycia prawdy, nie ma prawdziwej wiary, nadziei i ufności. Pokora daje wolność od zamartwiania się tym, jak nas widzą i oceniają inni. Jest ona fundamentalną postawą chrześcijanina. Tylko w pokorze możemy prawdziwie otworzyć się na spotkanie z Bogiem. Charakterystyczna jest w tym względzie wypowiedź Katechizmu Kościoła Katolickiego dotycząca modlitwy:</p>
<p><em>Podstawą modlitwy jest pokora. „Nie umiemy się modlić tak, jak trzeba” (Rz 8, 26).<strong> </strong>Pokora jest dyspozycją do darmowego przyjęcia daru modlitwy: Człowiek jest żebrakiem wobec Boga</em> (KKK 2559)</p>
<p><span>Dzisiaj ludzie, a szczególnie ludzie młodzi, są bardzo wyczuleni na prawdę życia, prawdę egzystencjalną. Obłudę dosyć łatwo wyczuwają. Ona odstręcza. Jeżeli zatem obłudną postawę kojarzy się z pokorą, to oczywiście od razu zostaje ona przekreślona jako postawa nie do przyjęcia. Niestety, pokora tak jest kojarzona przez wielu ludzi w dzisiejszym społeczeństwie. Wydaje się, że samo słowo zostało zniekształcone, zdeprecjonowane i poprzez to straciło swoją prawdziwą wartość. Ktoś zaproponował, żeby na jakiś czas – na jakieś pięćdziesiąt lat – usunąć ten wyraz ze słownika, przestać go używać, aby potem, gdy się go z powrotem wprowadzi, odzyskać jego właściwy sens. Podobnie dzieje się z pojęciem miłości. Słowa najbardziej szlachetne zostają czasami całkowicie zbezczeszczone. To jest bardzo smutne zjawisko, które dokonuje się na naszych oczach.<br /></span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/573-pokora-9788373542662.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lectio divina. Teoria i praktyka, czyli jak czytać Pismo Święte? - 51,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2227-small_default/lectio-divina-teoria-i-praktyka-czyli-jak-czytac-pismo-swiete.jpg' title='Lectio divina. Teoria i praktyka, czyli jak czytać Pismo Święte?' alt='thumb' /><p>W dniu 28 grudnia 2021 r. wspominaliśmy pierwszą rocznicę śmierci o. Włodzimierza Zatorskiego OSB. Z tej okazji przygotowaliśmy zbiór tekstów ojca Włodzimierza skupionych wokół tematu <em>lectio divina</em>, praktyce czytania Pisma Świętego, która zajmuje szczególne miejsce w tradycji monastycznej i życiu każdego benedyktyna. Patrząc na ilość tekstów i nagrań ojca Zatorskiego, które dotyczyły tej praktyki, można śmiało powiedzieć, że obok <em>Reguły</em> św. Benedykta, był to temat w <em>czołówce</em> zainteresowań Autora.</p>
<p>Teksty, które znajdziesz na kolejnych stronach, to owoc głębokiej refleksji biblijnej o. Włodzimierza Zatorskiego OSB. Podzieliliśmy je na dwie części. Pierwsza to wprowadzenie teoretyczne, a druga — przykłady odczytania wybranych fragmentów z Pisma Świętego. Duża część tekstów była publikowana w miesięczniku oblatów benedyktyńskich „Benedictus”. Za ich udostępnienie serdecznie dziękujemy całej Redakcji i wszystkim osobom zaangażowanym w opracowanie, przepisywanie i korektę.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-wlodzimierza-zatorskiego-osb/2180-lectio-divina-teoria-i-praktyka-czyli-jak-czytac-pismo-swiete-9788382051582.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Acedia dziś - 13,30 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1674-small_default/acedia-dzis.jpg' title='Acedia dziś' alt='thumb' /><p>Acedia odkryta i tak nazwana przez mnichów jest fundamentalnym problemem każdego człowieka, najczęściej jednak zupełnie nieuświadomionym. Jeżeli już zdajemy sobie sprawę z naszych słabości i trudności odnoszących się do sposobu życia, to zazwyczaj identyfikujemy je z konkretnymi wadami, błędami, dolegliwościami… Przypomina to nieco nasze podejście do zdrowia. Gdy odczuwamy jakąś dolegliwość, szukamy lekarstwa na nią. Jeżeli jest to ból głowy, to bierzemy środek od bólu głowy. Jeżeli mamy problemy z wątrobą, to szukamy odpowiednich medykamentów na wątrobę. Zapominamy jednak o tym, że te problemy zdrowotne są sygnałami ze strony naszego organizmu, wskazującymi na niewłaściwy sposób życia. Proszki przeciwbólowe lub poprawiające kondycję poszczególnych organów nie potrafią nas prawdziwie uleczyć. One jedynie chwilowo poprawiają <strong>naszą kondycję</strong>. Problem po pewnym czasie wraca. Aby się wyleczyć, trzeba zmienić swoje życie. To, co jest powodem naszych fizycznych dolegliwości, ma swoje źródło gdzieś indziej, niż sobie wyobrażamy. Nie w tej części organizmu, która niedomaga, ale w naszym nastawieniu do życia, sposobie przeżywania go, w dynamice naszego istnienia, w logice naszego postępowania.</p>
<p>Czy tego chcemy, czy nie, czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie, jesteśmy powołani do czegoś więcej niż do fizycznego życia. Jeśli nie podejmujemy tego wezwania, załamuje się sens naszego istnienia, a wraz z nim następuje wewnętrzna <strong>destrukcja</strong>, której przejawami są dolegliwości, jakie odczuwamy. Jeżeli chcemy się wyleczyć, musimy podjąć to, do czego w istocie jesteśmy powołani. Niepodejmowanie tego, ucieczka od wezwania do pełni życia – do świętości, jak się to tradycyjnie w chrześcijaństwie nazywa – oznacza w istocie wybór bezsensu i finalnej rozpaczy – co z kolei w chrześcijańskiej tradycji nazywa się piekłem.</p>
<p>Nie pomniejszając znaczenia konkretnych medycznych zabiegów oraz leków, które są potrzebne, a czasem nawet konieczne dla odzyskania zdrowia, aby osiągnąć jego pełnię musimy sobie zdać sprawę z głębi problemu, jakiego wyrazem są <strong>kłopoty zdrowotne</strong>. Bez tej świadomości i podjęcia  działań w tym zakresie, nie osiągniemy pełni zdrowia. Będziemy jedynie leczyć poszczególne niedomagania. Stąd tak ważna jest pełna świadomość i przytomne życie, aby osiągnąć prawdziwą harmonię i zdrowie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/73-acedia-dzis-9788373543270.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Być ojcem - 22,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1438-small_default/byc-ojcem.jpg' title='Być ojcem' alt='thumb' /><p>Dzisiaj mamy na świecie do czynienia z ogromnym kryzysem ojcostwa. Właściwie można powiedzieć, że żyjemy w świecie „bez ojca”. Jest to oczywiście uproszczenie, jednak w tym stwierdzeniu zawiera się dużo prawdy o tym, że w większości rodzin brak prawdziwego ojca, a właściwie trzeba by powiedzieć nieco inaczej: większość dzieci dzisiaj wychowuje się bez ojca we własnym domu. Jest to fakt nie tylko statystyczny, ale też prawda w wymiarze wychowawczo-psychologicznym. Niestety to owocuje powieleniem się sytuacji w następnym pokoleniu i to często z jeszcze większym brakiem czy niedoborem obecności ojca w życiu dziecka.</p>
<p>Jednocześnie powszechny kryzys bywa czasami wykorzystywany jako usprawiedliwienie dla własnej odpowiedzialności: ponieważ jest kryzys, to miejcie mnie za usprawiedliwionego, że nie jestem dobrym ojcem, nie wypełniam swoich obowiązków, bo właściwie tak jest „wszędzie”. Jednak kryzys, dosyć powszechny brak ojca, nie zwalnia nas w żaden sposób z odpowiedzialności ojcowskiej wobec własnych dzieci. Każdy człowiek, każde dziecko ma prawo mieć ojca i kryzys u innych nie daje nam żadnego zwolnienia od tego obowiązku, nawet jeżeli ci inni to większość!</p>
<p><strong>Kryzys ojcostwa pobudza do pytania o sens bycia ojcem. Kim jest ojciec? To pytanie jest związane z drugim, podobnym pytaniem, a właściwie drugą stroną tego pytania: Czyimi jesteśmy dziećmi?</strong></p>
<p>Rola ojca w stosunku do dziecka jest nieco inna i nawet można powiedzieć jest trudniejsza, niż rola matki. Dziecko poczyna się w łonie matki, ona potem je nosi w swoim wnętrzu i rodzi. Następnie karmi piersią, obcuje w ten sposób z nim fizycznie przez najważniejszy okres jego życia. To wszystko co jest związane z poczęciem, urodzeniem i pierwszymi miesiącami opieki nad dzieckiem niezmiernie łączy matkę z dzieckiem więzami, które trudno przecenić. Związek matki z dzieckiem jest w ten sposób o wiele bardziej naturalny, wręcz fizyczny, natomiast więź ojca z dzieckiem jest o wiele bardziej złożona, w porównaniu z więzią z matką: bardziej zdystansowana. Ojciec jest swoistym stróżem czy opiekunem, jakim był św. Józef, który ma zapewnić matce i dziecku warunki do życia i wzrastania dziecka. Jest to konieczne dla tego, by matka mogła spełnić swoje zadanie macierzyńskie. Właściwie można powiedzieć, że kobieta, rodząc dziecko, przynosi je mężczyźnie. Dawniej ojciec w geście wzięcia dziecka w ręce przyjmował je za swoje. Ten gest nie był banalny z tej racji, że o ile macierzyństwo jest czymś oczywistym i bezpośrednio uchwytnym, o tyle ojcostwo jest czymś nie tak łatwo uchwytnym, bo pomiędzy współżyciem a urodzeniem się dziecka, mija bardzo długi czas. Z tej racji trzeba także odróżnić ojcostwo fizyczne od ojcostwa faktycznego, czyli faktu wychowywania dziecka. Do dzisiaj nie jest łatwym problemem rozstrzygnięcie tego, kto jest biologicznym ojcem. Nawet badania DNA nie dają często jednoznacznego rozstrzygnięcia. Bywa także tak, że ojciec fizyczny nie żyje lub jest nieobecny, a dzieci wychowuje ktoś zupełnie inny, kto staje się faktycznym ojcem.</p>
<p>Jednak pomimo tego, że związek ojca z dzieckiem nie jest tak oczywisty i namacalny, jak w przypadku matki, to jednak wpływ ojca na kształtowanie dziecka od strony duchowej jest ogromny. Doświadczenie dziecka w relacji do ojca bardzo mocno rzutuje na późniejszą relację tego dziecka do Boga. Pan Jezus, ucząc nas modlitwy, powiedział: <em>Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze</em>. Nie jest to przypadkowe i obojętne. Nazywając Boga Ojcem, tym samym odnosimy się do naszego doświadczenia ojca, jakie znamy z życia. Kiedy dziecko ma ojca przypominającego kaprala w wojsku lub obojętnego na wszelkie prośby o kontakt, kiedy nie może z ojcem nawiązać bliskiej więzi, bo spotyka się z obojętnością lub po prostu ojca nie ma, to mówić na modlitwie: Ojcze!, kojarzy się z rzucaniem słów w pustkę. Sama modlitwa wydaje się swoistą ironią. Nie jest to dzisiaj banalny problem! Jak katecheta może spokojnie uczyć dzieci o Bogu, mówiąc im, że jest On Ojcem miłosiernym, kiedy ostatecznie dowiaduje się, że ok. 70% dzieci albo nie ma w ogóle ojca, albo ma przykre doświadczenie ojca, często nosi w sobie uraz, zranienie związane z relacją do ojca!</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/1413-byc-ojcem-9788373549401.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Duchowość benedyktyńska - 32,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2854-small_default/duchowosc-benedyktynska.jpg' title='Duchowość benedyktyńska' alt='thumb' /><p>Fundamentem, na którym zbudowane są konferencje i publikacje o. Włodzimierza Zatorskiego OSB, była niezmiennie <em>Reguła</em> św. Benedykta oraz tradycja duchowości monastycznej, które stanowią zarówno historyczne podwaliny kultury, jak i inspirację dla współczesnego życia duchowego. Przeglądając zachowane materiały po o. Włodzimierzu, odnaleźliśmy zbiór tekstów zgłębiających temat duchowości benedyktyńskiej. Treść tych tekstów, nawiązująca do innych publikacji, takich jak <em>Komentarz do Reguły św. Benedykta</em> czy <em>Dziesięciokrąg</em>, otwiera przed czytelnikiem nowe perspektywy refleksji nad życiem wspólnotowym, modlitwą i pracą w duchu benedyktyńskim.</p>
<p>Zebrane teksty postanowiliśmy wydać w ramach serii <a href="https://tyniec.com.pl/90-ora-et-labora">Ora et labora</a>, która ma na celu prezentację autorów benedyktyńskich oraz pogłębione zrozumienie historii i duchowości benedyktyńskiej, będących drogowskazem do życia skoncentrowanego na Bogu.</p>
<p>W niniejszej publikacji czytelnik znajdzie bogaty przegląd myśli i praktyk wynikających z tradycji monastycznej, które stanowią fundament życia i duchowości benedyktyńskiej. Teksty autorstwa o. Włodzimierza Zatorskiego OSB ukazują, jak od czasów św. Benedykta reguła życia wspólnotowego oraz duchowość oparta na modlitwie i pracy stają się drogowskazami dla współczesnego człowieka poszukującego głębszego sensu istnienia. W książce poruszane są między innymi takie tematy, jak:</p>
<p>1. Znaczenie <em>Reguły</em> i wspólnoty.<br />2. Modlitwa jako nieustanne słuchanie Boga.<br />3. Benedyktyński styl pracy.<br />4. Współczesne wyzwania a dziedzictwo monastyczne.</p>
<p>Publikacja stanowi nie tylko zbiór rozważań teoretycznych, ale także praktyczny przewodnik dla wszystkich, którzy pragną odnaleźć w codzienności drogę do Boga w duchu <em>Reguły</em> św. Benedykta. Lektura refleksji o. Włodzimierza Zatorskiego OSB zaprasza do rozważań nad istotą bycia uczniem w szkole życia, w której każdy aspekt – od pracy, przez modlitwę, po wzajemny szacunek – staje się narzędziem prowadzącym ku pełni duchowej wolności i autentycznemu spotkaniu z Bogiem.</p>
<p>Mamy nadzieję, że książka <em>Duchowość benedyktyńska</em> pomoże w głębszym zrozumieniu, jak tradycja benedyktyńska nie tylko kształtowała historię kultury europejskiej, ale nadal oferuje cenne wskazówki dla współczesnego człowieka, dla którego wartości takie jak pokora, wspólnota i posłuszeństwo stanowią solidne fundamenty rozwoju duchowego i osobistego.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ora-et-labora/2408-duchowosc-benedyktynska-9788382053456.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Psalmy - szkoła mądrości - 35,10 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1531-small_default/psalmy-szkola-madrosci.jpg' title='Psalmy - szkoła mądrości' alt='thumb' /><p>Psalmy należące do objawienia Bożego są od strony ludzkiej modlitwami całych pokoleń ludzi wierzących, wypróbowanymi przez czas i rozmaite sytuacje. Dlatego również dla nas są szkołą mądrości życia. W naszej refleksji nad nimi postaramy się skorzystać z tej podwójnej wartości, odkrywając zawartą w nich prawdę egzystencjalną o nas samych i o Bogu obecnym w naszym życiu. Za podstawę bierzemy tekst psalmów w tłumaczeniu, znanym nam z Liturgii godzin. Chodzi bowiem o ukazanie harmonii modlitwy z życiem. Staramy się jednak rozważać pełny tekst psalmów, z uwzględnieniem także fragmentów nie używanych w liturgii, ze względu na złorzeczącą treść. Psalmiści byli żywymi ludźmi, w których sercu istniała także złość, agresja i nienawiść. Nie bali się oni z tymi negatywnymi uczuciami stawać przed Bogiem. Wiedzieli, że je­dynie stając przed Nim w pełnej prawdzie własnego serca, mogą uzyskać uzdrowienie. To samo dotyczy i nas.</p>
<p>Nie podejmujemy się omówić wszystkich psalmów, ale jedynie wybrane, jako przykład modlitwy psalmami. Nie chcemy także robić naukowej egzegezy tekstu, ale uczyć się od psalmisty rozpoznawać własną więź z Bogiem tu i teraz. Staramy się zrozumieć to, co psalmy mówią do nas dzisiaj. Inaczej mówiąc, robimy swoiste <em>lectio divina</em> – czytanie Pisma Świętego, w którym pragniemy usłyszeć prawdziwy głos Boga. Chodzi nam o naukę otwierania się na spotkanie z Bogiem, a nie jedynie o mnożenie mądrych refleksji, wyprowadzanie z nich moralnych i pobożnościowych wniosków.</p>
<p>Omówione psalmy staraliśmy się uporządkować nie według kolejności ich występowania w Biblii, ale według ich zasadniczej treści modlitewnej: zachwytu nad tajemnicą istnienia, doświadczania trudności i ciężaru życia, prośby skierowanej do Boga, wdzięczności, teologicznej refleksji nad zbawczym działaniem Boga w świecie i naszym życiu, zawierzenia i głoszenia chwały Bożej. Klasyfikacja wynika całkowicie z naszej subiektywnej oceny. Właściwie wszystkie psalmy posiadają motyw wysławiania Bożej chwały, wszystkie są modlitwą skierowaną do Boga, a w wielu z nich psalmista wyraża swój ból i błaga o ratunek. Można by zatem te same psalmy pogrupować inaczej. Staraliśmy się jednak wybrać te, w których są obecne wszystkie ważniejsze sytuacje egzystencjalne człowieka, aby każdy mógł się w nich odnaleźć.</p>
<p>Przedstawione refleksje są bardzo osobistym odczytaniem psalmów. Nie chcą być wykładem, jak należy rozumieć psalmy. Wydaje się jednak, że mogą stać się inspiracją dla osobistego odczytania psalmów, a przez nie odnajdywania siebie przed Bogiem. Wyrażając taką nadzieję życzę Czytelnikowi bogatych własnych odkryć w dziedzinie spotkania z Bogiem na modlitwie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblistyka/369-psalmy-szkola-madrosci-9788373545106.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
