<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Ład i pokój - 14,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1768-small_default/lad-i-pokoj.jpg' title='Ład i pokój' alt='thumb' /><p><span>Znane wszystkim hasło <strong>„<em>ora et labora</em> – módl się i pracuj”</strong> powstało w wyniku próby syntezy duchowości benedyktyńskiej dokonanej przez jezuitów, którzy każdemu z zakonów starali się przypisać krótkie hasło. Jest ono niewątpliwie sensowne i w jakiś sposób podsumowuje zasadniczą orientację duchową, jednak nie jest ono najgłębsze i, co najważniejsze, nie pochodzi od św. Benedykta. Prawdziwe hasło św. Benedykta: „Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony”, jest o wiele bogatsze. Nie ogranicza się tylko do modlitwy i pracy, ale dotyczy także np. spotkania z ludźmi czy odpoczynku. Autentycznym zawołaniem benedyktynów było zawsze: „<em>ordo et pax</em> – ład i pokój”. Szukanie pokoju według św. Benedykta koncentruje się wokół budowania ładu, który porządkuje życie. </span></p>
<p><span>U nas w Polsce brak wspólnego dążenia do ładu i pokoju, a bardzo często występuje wręcz przeciwna tendencja do: niedbałości o porządek,  zaśmiecania środowiska i niszczenia przedmiotów wspólnego użytku przy jednoczesnej powszechnej skłonności do narzekania, czyli  jak to w <em>Regule</em> nazywa św. Benedykt do szemrania. Wydaje się, że jak ponarzekamy, to będziemy się czuli lepiej. Tymczasem w ten sposób sami zatruwamy <strong>własne serce</strong>. Podobnie oskarżanie innych i przerzucanie na nich winy za nasze nieudane życie niczego nie buduje, ale tworzy jeszcze większy niepokój. </span></p>
<p><span>Nie wystarczy jednak formalnie spełniać zasady i normy, gdyż to nie przynosi prawdziwych owoców i nie prowadzi do życia. Podobnie, gdy robimy coś w niezadowoleniu czy zbuntowaniu, to nie tylko zadaje to ból tym, dla których to wykonujemy, ale ponadto zawsze wprowadza gnuśność i gorycz <strong>w nasze serce</strong>. Jeżeli odczuwamy w sobie bunt, to musi on znaleźć jakieś ujście, inaczej zniszczy nas zdrowotnie. Bunt nie może być w nas utrzymywany bezkarnie.</span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/226-lad-i-pokoj-9788373544031.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dar wolności a tajemnica nieprawości - 27,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1810-small_default/dar-wolnosci-a-tajemnica-nieprawosci.jpg' title='Dar wolności a tajemnica nieprawości' alt='thumb' /><p>W 2016 roku we wrześniu w Olsztynie prowadziłem rekolekcje pod tym tytułem. Został mi on wcześniej zadany. Temat ten jest niezmiernie ważny i postanowiłem mu poświęcić więcej uwagi. Jest to obecnie tym ważniejsze, że zlaicyzowany nurt myślenia prawie całkowicie pomija tajemnicę nieprawości przy jednoczesnym podkreślaniu wolności i uważając ją prawie za absolut. Zapomnienie tajemnicy grzechu pierwotnego, jak tę tajemnicę nazwa się od wieków, prowadzi jednak do fatalnych skutków. Leszek Kołakowski w swoich refleksji nad humanizmem oświeceniowym dochodzi do wniosku:</p>
<p><em>W ateistycznym i gwałtownie antychrześcijańskim humanizmie Oświecenia wolno widzieć skrajny pelagianizm, skrajną negację grzechu pierworodnego i nieograniczoną afirmację naturalnej dobroci człowieka. Można ponadto sądzić, że zatarłszy ślady swego pochodzenia, humanizm ten, w postaci totalnej negacji granic, jakie mogłaby napotykać nasza swoboda ustanawiania kryteriów dobra i zła, pozostawił nas w końcu w tej próżni moralnej, którą dziś rozpaczliwie usiłujemy wypełnić, że obrócił się przeciwko wolności i dostarczył pretekstów do traktowania osób jako narzędzi.</em><a href="#_ftn1"></a></p>
<p>Wydaje się, że ta refleksja Leszka Kołakowskiego dobrze oddaje to, co się obecnie dzieje w kulturze europejskiej. Niemniej ten problem jest przede wszystkim problemem każdego z nas. Bez uświadomienia sobie go możemy być wręcz niebezpieczni dla nas samych i dla innych i to w kontekście ostatecznym. Tajemnicę naszej nieprawości najlepiej chyba w Piśmie Świętym opisał św. Paweł w siódmym rozdziale Listu do Rzymian. Jako podstawowy tekst wymagał on szczególnej uwagi, dlatego poświęciliśmy mu nieco więcej miejsca niż innym tekstom. W swoich refleksjach skorzystałem oczywiście z myśli zawartych we wcześniej opublikowanych tekstach. Mam nadzieję, że nasze refleksje pomogą Czytelnikom lepiej zrozumieć siebie i innych, którzy są przecież do nas podobni i noszą w sobie podobne problemy (Włodzimierz Zatorski OSB)</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/896-dar-wolnosci-a-tajemnica-nieprawosci-9788373547285.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przebaczenie - 20,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1500-small_default/przebaczenie.jpg' title='Przebaczenie' alt='thumb' /><p>Przebaczenie jest lekarstwem leczącym ranę zadaną wzajemnej więzi osobowej, która ze swej natury winna być więzią miłości. Czło­wiek jako osoba potrzebuje bowiem do życia szczególnej więzi, jaką jest miłość. Nie chodzi tutaj o emocjonalne rozbudzenie, cha­rakterystyczne dla zakochania i <strong>miłości ero­tycznej</strong>. Miłość nie sprowadza się do uczuć. Ona polega na szczególnym wzajemnym odniesieniu się do siebie osób, na obdarowaniu drugiego i przyjęciu go jako daru dla siebie. Powstaje wówczas więź, w której nie chodzi o zaspokojenie własnych upodobań i chęci, lecz o dobro drugiego. W jego dobru odnajdujemy swoje szczęście – zgodnie ze słowami Pana Jezusa, które przytacza św. Paweł: Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu (Dz 20,35). Kiedy wchodzimy w ten dynamizm obdarowania, odsłania się nam cała prawda o miłości, bez której wszystko pozbawione jest sensu, o czym mówi św. Paweł w słynnym „Hymnie o miłości” z Pierwszego Lis­tu do Koryntian (1 Kor 13).</p>
<p>Bez miłości człowiek żyje co prawda, ale nie jest to pełnia życia; żyje poniżej właściwego osobie poziomu. Nie dochodzi do pełni samego siebie, do tego, kim powinien być, do czego jest wezwany. Żyje jak ktoś zraniony i na tyle zajęty sobą, że nie odkrył jeszcze praw­dy o osobowym istnieniu. Dopiero <strong>więź miłości</strong> wprowadza go w pełnię życia. Przy czym żarliwość tego pulsującego życia zależy od miłości, którą żyje. Jedynie miłość stwarza życie osobowe, czyli życie w pełni ludzkie.</p>
<p>Relacja, w której miłość nie jest konieczna, nie potrzebuje także przebaczenia. Tak jest na przykład w relacjach handlowych, gdzie wy­magana jest <strong>uczciwość, wiarygodność i rzetelność</strong>. W przypadku ich braku zrywa się po prostu więź, a spór rozstrzyga sąd. Ostatecznie chodzi w nich o uczciwe rozliczenie, a nie o wzajemną miłość, której nie przywróci żaden sąd ani nie da się wyrównać jej braków czy krzywd popełnionych. Może tego dokonać tylko przebaczenie, które przywraca wzajemną więź miłości. Rozpoczyna się to już na jej najbardziej podstawowym poziomie, jakim jest zwykły szacunek dla drugiego jako osoby, szacunek, jaki powinien charakteryzo­wać postawę wobec każdego spotkanego czło­wieka.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/355-przebaczenie-9788373545922.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Psalmy - szkoła mądrości - 35,10 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1531-small_default/psalmy-szkola-madrosci.jpg' title='Psalmy - szkoła mądrości' alt='thumb' /><p>Psalmy należące do objawienia Bożego są od strony ludzkiej modlitwami całych pokoleń ludzi wierzących, wypróbowanymi przez czas i rozmaite sytuacje. Dlatego również dla nas są szkołą mądrości życia. W naszej refleksji nad nimi postaramy się skorzystać z tej podwójnej wartości, odkrywając zawartą w nich prawdę egzystencjalną o nas samych i o Bogu obecnym w naszym życiu. Za podstawę bierzemy tekst psalmów w tłumaczeniu, znanym nam z Liturgii godzin. Chodzi bowiem o ukazanie harmonii modlitwy z życiem. Staramy się jednak rozważać pełny tekst psalmów, z uwzględnieniem także fragmentów nie używanych w liturgii, ze względu na złorzeczącą treść. Psalmiści byli żywymi ludźmi, w których sercu istniała także złość, agresja i nienawiść. Nie bali się oni z tymi negatywnymi uczuciami stawać przed Bogiem. Wiedzieli, że je­dynie stając przed Nim w pełnej prawdzie własnego serca, mogą uzyskać uzdrowienie. To samo dotyczy i nas.</p>
<p>Nie podejmujemy się omówić wszystkich psalmów, ale jedynie wybrane, jako przykład modlitwy psalmami. Nie chcemy także robić naukowej egzegezy tekstu, ale uczyć się od psalmisty rozpoznawać własną więź z Bogiem tu i teraz. Staramy się zrozumieć to, co psalmy mówią do nas dzisiaj. Inaczej mówiąc, robimy swoiste <em>lectio divina</em> – czytanie Pisma Świętego, w którym pragniemy usłyszeć prawdziwy głos Boga. Chodzi nam o naukę otwierania się na spotkanie z Bogiem, a nie jedynie o mnożenie mądrych refleksji, wyprowadzanie z nich moralnych i pobożnościowych wniosków.</p>
<p>Omówione psalmy staraliśmy się uporządkować nie według kolejności ich występowania w Biblii, ale według ich zasadniczej treści modlitewnej: zachwytu nad tajemnicą istnienia, doświadczania trudności i ciężaru życia, prośby skierowanej do Boga, wdzięczności, teologicznej refleksji nad zbawczym działaniem Boga w świecie i naszym życiu, zawierzenia i głoszenia chwały Bożej. Klasyfikacja wynika całkowicie z naszej subiektywnej oceny. Właściwie wszystkie psalmy posiadają motyw wysławiania Bożej chwały, wszystkie są modlitwą skierowaną do Boga, a w wielu z nich psalmista wyraża swój ból i błaga o ratunek. Można by zatem te same psalmy pogrupować inaczej. Staraliśmy się jednak wybrać te, w których są obecne wszystkie ważniejsze sytuacje egzystencjalne człowieka, aby każdy mógł się w nich odnaleźć.</p>
<p>Przedstawione refleksje są bardzo osobistym odczytaniem psalmów. Nie chcą być wykładem, jak należy rozumieć psalmy. Wydaje się jednak, że mogą stać się inspiracją dla osobistego odczytania psalmów, a przez nie odnajdywania siebie przed Bogiem. Wyrażając taką nadzieję życzę Czytelnikowi bogatych własnych odkryć w dziedzinie spotkania z Bogiem na modlitwie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblistyka/369-psalmy-szkola-madrosci-9788373545106.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[E-book - Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 4 (Okres zwykły 12-23 tydzień) - 37,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1939-small_default/e-book-rozwazania-liturgiczne-na-kazdy-dzien-t-4.jpg' title='E-book - Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 4 (Okres zwykły 12-23 tydzień)' alt='thumb' /><p><span><strong>Ważna informacja: w niektórych miejscach rozważań liturgicznych ojca Włodzimierza Zatorskiego OSB mogą pojawić się nieścisłości w czytaniach biblijnych. Jest to spowodowane tym, że ojciec Włodzimierz pisał rozważania w oparciu o stary lekcjonarz, bez uwzględnienia nowego doboru niektórych czytań mszalnych.</strong></span></p>
<p><span>Na Taborze nastąpiło szczególne spotkanie z Bogiem. Scena posiada niezmiernie bogatą symbolikę. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe (Łk 9,29). Jezus jest doskonałą ikoną Ojca. W tradycji prawosławia mówi się o „światłach Taboru”, promieniującym świetle przebóstwienia człowieka w </span><b>zjednoczeniu z Bogiem</b><span>. Pamiętamy, że gdy Mojżesz schodził z Góry Synaj, skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem (Wj 34,29). Tabor wyraźnie wskazuje na Synaj. Jezus jest drugim Mojżeszem...</span></p>
<p><em>Wezwanie do wolności od lęku przed ludźmi jest związane z przypomnieniem potrzeby Bożej bojaźni. Może się to wydać paradoksalne, ale nie ma prawdziwej wolności od lęku przed ludźmi i tym, co nas może spotkać na świecie, bez bojaźni Bożej. Właśnie bojaźń Boża daje nam wolność od lęków na świecie. <br /></em></p>
<p><span><em>Trzeba tu wyjaśnić, że bojaźń Boża nie jest tym samym co lęk, a nawet wręcz jest jego przeciwieństwem. Lęk powoduje, że człowiek ucieka, niejako kurczy się w sobie, zamyka albo przeciwnie, stara się atakować i sam być groźny, natomiast bojaźń Boża daje świadomość, że nasze losy są w ręku Boga, że od Niego wszystko zależy, dlatego mamy przede wszystkim zwracać uwagę na Jego wolę. Przy czym, tak jak mówi w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus, dla Boga jesteśmy bardzo ważni i cenni, zależy Mu na nas. Dlatego Pan Jezus nie wzywa do lęku przed Bogiem, który by nas paraliżował, ale do bojaźni, która daje zrozumienie tego, co jest naprawdę w życiu najważniejsze. Bojaźń to przede wszystkim takie zrozumienie zasadniczej prawdy o naszym życiu, które pomaga podejmować właściwe wybory. Bojaźń nie zamyka jak lęk, ale otwiera.</em><br /></span></p>
<p><span><em>Święty Paweł w Liście do Rzymian pokazuje, jak Bóg, będąc sprawiedliwy, wcale nie bagatelizuje grzechu i daje człowiekowi doświadczyć jego skutków, niemniej nie zatrzymuje się na tym etapie, ale daje nową łaskę, obfitszą niż poprzednia – obdarza nowym życiem: <br /></em></span></p>
<p><span><em>Jeżeli bo­wiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszys­t­kich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszys­t­kich łaska i dar Boży (Rz 12,15).</em></span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/glowna/1686-e-book-rozwazania-liturgiczne-na-kazdy-dzien-t-4-9788382050622.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Acedia dziś - 13,30 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1674-small_default/acedia-dzis.jpg' title='Acedia dziś' alt='thumb' /><p>Acedia odkryta i tak nazwana przez mnichów jest fundamentalnym problemem każdego człowieka, najczęściej jednak zupełnie nieuświadomionym. Jeżeli już zdajemy sobie sprawę z naszych słabości i trudności odnoszących się do sposobu życia, to zazwyczaj identyfikujemy je z konkretnymi wadami, błędami, dolegliwościami… Przypomina to nieco nasze podejście do zdrowia. Gdy odczuwamy jakąś dolegliwość, szukamy lekarstwa na nią. Jeżeli jest to ból głowy, to bierzemy środek od bólu głowy. Jeżeli mamy problemy z wątrobą, to szukamy odpowiednich medykamentów na wątrobę. Zapominamy jednak o tym, że te problemy zdrowotne są sygnałami ze strony naszego organizmu, wskazującymi na niewłaściwy sposób życia. Proszki przeciwbólowe lub poprawiające kondycję poszczególnych organów nie potrafią nas prawdziwie uleczyć. One jedynie chwilowo poprawiają <strong>naszą kondycję</strong>. Problem po pewnym czasie wraca. Aby się wyleczyć, trzeba zmienić swoje życie. To, co jest powodem naszych fizycznych dolegliwości, ma swoje źródło gdzieś indziej, niż sobie wyobrażamy. Nie w tej części organizmu, która niedomaga, ale w naszym nastawieniu do życia, sposobie przeżywania go, w dynamice naszego istnienia, w logice naszego postępowania.</p>
<p>Czy tego chcemy, czy nie, czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie, jesteśmy powołani do czegoś więcej niż do fizycznego życia. Jeśli nie podejmujemy tego wezwania, załamuje się sens naszego istnienia, a wraz z nim następuje wewnętrzna <strong>destrukcja</strong>, której przejawami są dolegliwości, jakie odczuwamy. Jeżeli chcemy się wyleczyć, musimy podjąć to, do czego w istocie jesteśmy powołani. Niepodejmowanie tego, ucieczka od wezwania do pełni życia – do świętości, jak się to tradycyjnie w chrześcijaństwie nazywa – oznacza w istocie wybór bezsensu i finalnej rozpaczy – co z kolei w chrześcijańskiej tradycji nazywa się piekłem.</p>
<p>Nie pomniejszając znaczenia konkretnych medycznych zabiegów oraz leków, które są potrzebne, a czasem nawet konieczne dla odzyskania zdrowia, aby osiągnąć jego pełnię musimy sobie zdać sprawę z głębi problemu, jakiego wyrazem są <strong>kłopoty zdrowotne</strong>. Bez tej świadomości i podjęcia  działań w tym zakresie, nie osiągniemy pełni zdrowia. Będziemy jedynie leczyć poszczególne niedomagania. Stąd tak ważna jest pełna świadomość i przytomne życie, aby osiągnąć prawdziwą harmonię i zdrowie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/73-acedia-dzis-9788373543270.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Duchowe dylematy lidera - 30,30 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1877-small_default/duchowe-dylematy-lidera.jpg' title='Duchowe dylematy lidera' alt='thumb' /><p>Kiedy spojrzymy na nasze życie od strony tajemnicy osoby, widać, że jego jedność i autentyczność zależy od naszego zakorzenienia, czyli właściwie od odkrycia prawdy o tym, że jesteśmy osobami (w sensie <em>hipostasis</em>). Zasadniczo to odkrycie wiąże się z poznaniem podstawowej prawdy bycia osobą, która mówi, że możemy się zrealizować w pełni jedynie poprzez więź miłości. W tym momencie trzeba przywołać znaną sentencję Drugiego Soboru Watykańskiego:</p>
<p><em>Człowiek jest jedyną istotą, którą Bóg stworzył dla niej samej i człowiek może się zrealizować w pełni tylko przez szczery, bezinteresowny dar z siebie (KDK 24).</em></p>
<p>Jeżeli zatem chcemy być prawdziwie sobą, to możemy to osiągnąć jedynie wówczas, gdy będziemy siebie oddawali innym. Jest to zgodne z tym, co Pan Jezus mówił w Ewangelii: <em>Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich</em> (Mk 9,35). Ta dynamika życia sprawdza się we wszystkich jego wymiarach, choć wyraża się zupełnie inną postawą w zależności od samej sytuacji i tego, kim w niej jesteśmy. W szczególności wygląda ona zupełnie inaczej w życiu domowym, a inaczej w życiu zawodowym. W domu jesteśmy kimś innym w odniesieniu do żony, kimś innym w relacji do dzieci, rodziców, teściów, brata, siostry, cioci, wujka, kuzynów itd. Natomiast w pracy zawodowej nasza postawa powinna się wyrażać inaczej w relacji do naszych pracowników, a inaczej do przełożonych, inaczej do kontrahentów, z którymi współpracujemy w realizacji naszych zadań, a inaczej do klientów korzystających z naszej pracy. Można powiedzieć, że zasada jest taka sama – musi to być relacja miłości − ale jej realizacja musi wyglądać inaczej w zależności od sytuacji, w jakiej jesteśmy.</p>
<p><em>Niewątpliwie bardzo ważnym zagadnieniem w naszym życiu jest podział czasu i energii pomiędzy życiem osobistym a zawodowym. Jest to problem niezmiernie ważny dla lidera. O wiele łatwiejszy jest on do uzgodnienia dla zwykłego pracownika, który ma bardzo wyraźnie określony zakres swoich obowiązków oraz czas pracy. Ustawowo powinien on pracować 40 godzin w tygodniu i pracodawca musi respektować ten czas pracy i nie przedłużać go. Ponadto zwykły pracownik za drzwiami swojej pracy zostawia wszystkie problemy, które z tą pracą są związane, czego nie może powiedzieć o sobie lider. Lider ponadto nie ma limitowanego czasu pracy i w związku z tym może pracować na okrągło, a przynajmniej o pracy myśleć na okrągło, co niestety nierzadko się zdarza.</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc-i-zarzadzanie/811-duchowe-dylematy-lidera-9788373546721.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Podstawy duchowości lidera - 27,70 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1863-small_default/podstawy-duchowosci-lidera.jpg' title='Podstawy duchowości lidera' alt='thumb' /><p>Jeżeli chcemy coś powiedzieć o zarządzaniu ludźmi, to musimy sobie zdać sprawę z tego, z kim mamy do czynienia. Sprawa nie jest łatwa z tej racji, że człowiek jest kimś, kogo nie da się jednoznacznie określić. Można powiedzieć, że nie tyle jest, ile się staje. Nie wiemy do końca, kim człowiek jest. Nie wiemy jednoznacznie, z kim mamy do czynienia. Kim jesteśmy? Człowiek zmienia się na tyle, że trudno właściwie mówić o czymś takim jak natura człowieka na wzór natury zwierząt. Człowiek jest o wiele bardziej tajemniczą postacią. Na tym też polega przewaga człowieka nad innymi stworzeniami. Z jego dynamicznej natury wynika między innymi to, że człowiek potrafi się dostosować do bardzo różnych warunków, dzięki czemu zdobył taką władzę, jaką obecnie posiada nad innymi stworzeniami i przyrodą. To jednak ma swoje konsekwencje w postaci „zagubienia własnej tożsamości”. Wydaje się, że w porównaniu z innymi stworzeniami człowiek jest „sztuczny”. Trzeba nawet powiedzieć, że bez nienaturalnych dodatków, takich jak ubranie, obuwie, narzędzia, sztucznie zbudowanych domów, a dzisiaj nawet sztucznych składników żywności właściwie nie mógłby żyć. Niestety odnosi się to nie tylko do narzędzi, ubrań, pokarmów, wszelkich technicznych sprzętów itd., to znaczy nie tylko do zewnętrznych spraw związanych z życiem człowieka, ale także do jego wnętrza. Widać to wyraźnie, gdy obserwujemy zmiany w sposobie życia i wartościowania. Kiedy zmienia się środowisko i panujące w nim zwyczaje, nagle stajemy się jak gdyby innymi ludźmi. A przecież jesteśmy tymi samymi osobami! Różnorodność wartościowania, uznawania czegoś za dobre lub złe w dużym stopniu zależy od wychowania, wpływu innych, własnych doświadczeń i istniejących w nas lęków i pragnień.</p>
<p>I tak np. jeżeli w określonym środowisku panuje kult pieniądza i posiadania, wszystko będzie się kręciło wokół tego. Hierarchia wartości w danym środowisku, w danym czasie określa sposób bycia człowieka i rozumienia sensu życia. Niektórzy cały swój wysiłek wkładają w to, by zdobyć majątek, z którego potem nie będą mogli nawet korzystać, bo nie potrafią się już zatrzymać i znaleźć czasu na odpoczynek. I tak np. premier Włoch Silvio Berlusconi ma wiele własnych rezydencji i jachtów, z których nigdy jeszcze nie korzystał. Po co mieć więcej? Można wskazać także przykład innych środowisk, gdzie panujące inne wartości jak np. sława, znaczenie, władza, rozrywka, przygody, ale także np. ideał pobożności, zupełnie inaczej nastawiają ludzi do rzeczywistości i pobudzają do innego działania.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc-i-zarzadzanie/341-podstawy-duchowosci-lidera-9788373543942.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Komunikacja według św. Benedykta - 14,50 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1661-small_default/komunikacja-wedlug-sw-benedykta.jpg' title='Komunikacja według św. Benedykta' alt='thumb' /><p>Moje refleksje powstały jako reakcja na wysłuchane w naszej wspólnocie wykłady o komunikacji, wygłoszone przez specjalistę w tej dziedzinie, wykładowcę z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uderzyło mnie przede wszystkim to, że w całym wykładzie i podanych <strong>schematach</strong> oraz przykładach nie było w ogóle mowy o prawdzie. Tak jak gdyby w komunikacji nie chodziło o prawdę, czyli jakby komunikacja ograniczała się jedynie do technicznej sprawności przekazywania tego, co chcę przekazać i tak, jak chcę przekazać. Pojawia się od razu pytanie: A czym się to różni od teorii manipulacji?!</p>
<p>Uznałem, że jeżeli w komunikacji nie chodzi o prawdę, to w niej tak naprawdę o nic nie chodzi. Prawda musi być w centrum zagadnienia komunikowania się. Przy czym prawda, o jaką chodzi w <strong>komunikacji</strong>, jest prawdą spotkania osobowego, czyli jest prawdą w wymiarze egzystencjalnym, a nie prawdą zredukowaną jedynie do wymiaru intelektualnego. Komunikacja bowiem to nie jedynie przekazywane słowa, ale to wszystko to, co się dokonuje pomiędzy osobami w spotkaniu. Okazuje się, że takie intuicje pokrywają się z sensem łacińskiego <em>communicatio</em>, o czym piszę nieco dalej.</p>
<p>Wydaje się, że dzisiaj istnieje ogromny problem z komunikowaniem się na poziomie spotkania. Mamy do czynienia z zalewem informacji, ale jednocześnie coraz trudniej się ludziom naprawdę spotkać. Widać to szczególnie <strong>dramatycznie</strong> w relacjach osób bliskich, takich jak małżeństwo, rodzina, przyjaciele…, które rozpadają się o wiele częściej niż dawniej. Dlatego trzeba na nowo przemyśleć sens i znaczenie komunikacji pomiędzy osobami.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/182-komunikacja-wedlug-sw-benedykta-9788373544734.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Osiem duchów zła - 15,80 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1667-small_default/osiem-duchow-zla.jpg' title='Osiem duchów zła' alt='thumb' /><p>Określenie „osiem duchów zła” pochodzi od Ewagriusza z Pontu, mnicha żyjącego w Egipcie w IV wieku. Było on pierwszym mnichem pisarzem. Odegrał w dziedzinie refleksji nad życiem duchowym bardzo ważną rolę, gdyż jego myśli przejęli później inni duchowni pisarze. Do nich należał np. Jan Kasjan, dzięki któremu wiele z myśli Ewagriusza weszło do tradycji monastycznej Kościoła Zachodniego. Odnosi się to także do nauki o ośmiu duchach zła, które Jan Kasjan a za nim św. Grzegorz Wielki utrwalili w naszej tradycji w postaci siedmiu grzechów głównych. Słowo „grzechy” posiadało w nauczaniu Ewagriusza z Pontu zupełnie inne znaczenie. Ewagriusz pisał o <strong>logismoi</strong> (myśli, pragnienia, pożądania, dynamizmy duszy), którego to określenia używał zamiennie z określeniem „demony”. Co prawda nie wszystkie logismoi, jakie na nas przychodzą, są złe, niektóre przychodzą od dobrych duchów lub z naszej naturalnej skłonności do dobra. Złe myśli pochodzą od złych duchów lub ze złych skłonności naszej upadłej natury. Do nich to przykleiło się samo określenie logismoi, dlatego zwykle logismoi to tyle co „namiętne myśli”.</p>
<p>Zdaniem Ewagriusza jest <strong>osiem głównych logismoi</strong>, które atakują duszę człowieka, odciągając ją od działania zgodnego z jej naturą. Są to: <em>gastrimagia</em> – obżarstwo, <em>porneia</em> – nieczystość, <em>filargyria</em> – chciwość, <em>lype</em> – smutek, <em>orge</em> – gniew/złość, <em>acedia</em> – acedia, <em>kenodoxia</em> – próżność, szukanie ludzkiej chwały i <em>hyperefania</em> – pycha. Są one wprost nazywane demonami lub duchami zła ze względu na ścisłe powiązanie z ich źródłem. We współczesnej psychologii można by nazwać je „pragnieniami kompulsywnymi” .</p>
<p>Warto sobie uświadomić, że określenie „demon”, „duch” wcale nie jest mniej „naukowe” niż wiele terminów używanych w psychologii, a nawet w naukach ścisłych. Terminy te są bowiem określeniami powszechnego doświadczenia psychologicznego pojawiania się natrętnych myśli nachodzących nas, gdy staramy się skupić na modlitwie. Chcemy się wówczas skupić na Bogu, a oto pojawiają się rozproszenia nachodzące nas ze swoistym uporem tak, jak gdyby je nam ktoś narzucał. Określenie, że nam te myśli i uczucia narzucają złe duchy czy <strong>demony</strong>, pozwala dobrze wyrazić i zrozumieć samo zjawisko. W tym stwierdzeniu nie rozstrzygamy, co odpowiada tym pojęciom i w jaki sposób istnieją owe demony, podobnie jak nikt nie określa np. czym jest podświadomość i w jaki sposób istnieje. Pojęcie demona czy ducha zła jest o tyle lepsze od np. podświadomości, że dobrze oddaje natręctwo owych logismoi oraz swoistą logikę, jaką można w nich rozpoznać.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/osiem-duchow-zla/304-osiem-duchow-zla-9788373544147.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
