<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Kiedy mówimy "Ojcze nasz..." - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1538-small_default/kiedy-mowimy-ojcze-nasz.jpg' title='Kiedy mówimy "Ojcze nasz..."' alt='thumb' /><p><em>Jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z da­leka od Pana </em>(2 Kor 5,6) – pisze św. Paweł. Póki żyjemy tu na ziemi, ciągle szukamy swojej prawdziwej ojczyzny i swojej tożsamości. Ludzie na różny sposób starają się odnaleźć swoją tożsamość. Często chcą to osiągnąć przez podjęcie jakiejś idei lub przez utożsamienie się z jakąś grupą ludzi, przez podjęcie walki o jakieś wartości lub po prostu przez pracę bądź jakąkolwiek aktywność. Zawsze jednak będzie to <strong>toż­samość</strong> oparta na czymś zewnętrznym, na porównaniu z czymś innym: z ideą, z grupą ludzi, z wartościami i z polem aktywności. Tymczasem prawdziwą tożsamość można odnaleźć jedynie u źródła. Dotrzeć do niej, to sięgnąć do swych początków, ale także odważnie spojrzeć na swój koniec. Każdy, bar­dziej lub mniej świadomie, staje wobec tajemnicy początku swojego życia i wobec tajemnicy jego nieuniknionego końca. Jest to dla człowieka zadanie, bo właśnie w odpowiedzi na te pytania odnajduje on sens swego istnienia. Zarówno u źródła, czyli u po­cząt­ku, jak i u kresu spotykamy tajemnicę Boga. Nie abstrakcyjnego Absolutu, ale Boga osobowego, który dał nam początek i który jest kresem. Jest celem, do którego zmierzamy. Modlitwa jako czas otwarcia się na Boga ­– źródło i kres wszelkiego istnienia – pozwala świadomie stanąć wobec tych tajemnic. Dlatego to właśnie w modlitwie człowiek ma szansę naprawdę być sobą i odnaleźć swoją tożsamość.</p>
<p><span>Modlitwa tak rozumiana jest czymś najbardziej podstawowym w życiu człowieka, czymś koniecznym dla właściwego uporządkowania siebie i swojego życia. W praktyce okazuje się jednak czymś bardzo trudnym. Zmusza bowiem do spojrzenia na siebie jako na takich, jakimi naprawdę jesteśmy. O wiele łatwiej kreować <strong>swój obraz</strong> wobec kogoś obcego niż stanąć wobec siebie w całej prawdzie. Tu nie da się niczego naciągnąć, zatuszować, „załatwić” czy za czymś się ukryć. Po­trzebna jest odwaga uznania prawdy w jej nagości, ze wszystkim tym, czego w sobie nie lubimy i czego byśmy nie chcieli. Trzeba prostoty i przyjęcia siebie takim, jakim się rzeczywiście jest.</span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/171-kiedy-mowimy-ojcze-nasz-9788373544062.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[E-book - Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 2b (Okres Wielkanocny) - 26,60 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1937-small_default/e-book-rozwazania-liturgiczne-na-kazdy-dzien-t-2b.jpg' title='E-book - Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 2b (Okres Wielkanocny)' alt='thumb' /><p><strong>Ważna informacja: w niektórych miejscach rozważań liturgicznych ojca Włodzimierza Zatorskiego OSB mogą pojawić się nieścisłości w czytaniach biblijnych. Jest to spowodowane tym, że ojciec Włodzimierz pisał rozważania w oparciu o stary lekcjonarz, bez uwzględnienia nowego doboru niektórych czytań mszalnych.</strong></p>
<p>Aby zyskać wszystko, trzeba wszystko oddać. Taka jest prawda o życiu. To nam pokazał Pan Jezus swoim życiem i śmiercią. Życie, jakie nam objawił, jest zupełnie nowe, inne niż życie dotychczasowe. Stąd wielka trudność rozpoznania <strong>Jezusa zmartwychwstałego</strong> i zrozumienia tego, co się wydarzyło. Mogą to zrozumieć jedynie ci, którzy Go umiłowali i Jemu zawierzyli. Jezus nie objawia się ani swoim wrogom, ani ludziom obojętnym, ale jedynie przyjaciołom, „wybranym świadkom”, którzy potem poniosą tę prawdę innym i przez wiarę przekażą im doświadczenie nowości życia w Duchu.</p>
<p><em>Od głoszenia tego zmartwychwstania zaczyna się także orędzie chrześcijańskiej wiary. Dzisiejsze drugie czytanie zawiera w sobie główny motyw życia chrześcijańskiego: </em></p>
<p><em>Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu (Kol 3,1–3).</em></p>
<p><em>Zmartwychwstanie Chrystusa jest tak ważne dla nas, chrześcijan, że ów pierwszy dzień po szabacie – dzień zmartwychwstania – stał się pierwszym dniem nowego porządku życia, nowego stworzenia. Szabat, czyli sobota, jest dniem, który w Starym Testamencie każe święcić trzecie przykazanie: Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić (Wj 20,8). Otóż ten szabat, sobota, ostatni dzień tygodnia, stał się ostatnim dniem panowania starego porządku, starego świata i jego praw. Dla nas, chrześcijan, Bóg stwarza nowy dzień poza porządkiem starego tygodnia. Często nazywa się go ósmym dniem tygodnia, który jest jednocześnie pierwszym dniem nowego życia. Dlatego właśnie w tym dniu czcimy Boga, wychwalając Go za nowe stworzenie, za życie, które nam daje w Chrystusie. My, którzy jesteśmy w Chrystusie nowym stworzeniem, mamy swój dzień świąteczny właśnie w niedzielę, która za każdym razem jest kolejną oktawą tej pierwszej Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego, nowego stworzenia. </em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/e-booki/1684-e-book-rozwazania-liturgiczne-na-kazdy-dzien-t-2b-9788382050608.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Boże miłosierdzie - 20,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1502-small_default/boze-milosierdzie.jpg' title='Boże miłosierdzie' alt='thumb' /><p>W naszym potocznym rozumieniu <strong>miłosierdzie</strong> oznacza współczucie, przebaczenie i gest pomocy. W internetowej encyklopedii Wikipedia czy­tamy:</p>
<p><em>Miłosierdzie to aktywna forma współczucia, wyrażająca się w konkretnym działaniu, polegającym na bezinteresownej pomocy. Samo współczucie nie przekładające się na działanie miłosierdziem jeszcze nie jest. Termin ten wywodzi się z Biblii.</em></p>
<p>W Słowniku języka polskiego czytamy, że <strong>miłosierdzie</strong> to: „litość, współczucie wiążące się na ogół z niesieniem pomocy, z ofiarnością; dobroczynność, filantropia”, a jako synonimy znajdujemy: „litość, współczucie”.</p>
<p>Wydaje się, że większość ludzi rozumie miłosierdzie jako litość i współczucie także wtedy, gdy mówi się o miłosierdziu Boga. Wówczas jednak sprowadza się je do łaskawego gestu Pana Boga względem swojego stworzenia, przy czym sama relacja Stwórcy do stworzenia pozostaje bez zmiany. Niestety nie oddaje to prawdziwego przesłania, jakie niesie w sobie Pismo Święte, gdy mówi <strong>o miłosierdziu Boga</strong>. W naszych rozważaniach opieramy się tylko na tekstach Pisma Świętego, bez odwoływania się do wizji św. Faustyny czy tekstów Jana Pawła II na temat miłosierdzia. Teksty biblijne odsłaniają tajemnicę Bożego miłosierdzia tak, jak ukazuje się ona w historii zbawienia. Jednak wymagają one pogłębionej refleksji. Bardzo trafnie św. Łukasz pisze w swej Ewangelii o Maryi, że ona zachowywała i rozumiała w swoim sercu wszystkie wydarzenia, w których uczestniczyła. Bez rozważenia w sercu doświadczenia, jakie niesie historia zbawienia, nie jesteśmy w stanie odkryć miłosierdzia Bożego. Samo doświadczenie nie daje prawdziwego poznania. Dopiero głębsza refleksja na podstawie tekstu Pisma Świętego z zaangażowaniem serca pozwala dostrzec i zrozumieć Boże działanie w naszym życiu. Tak było w historii Izraela, dostrzegał on miłosierdzie Boga dzięki refleksji prorockiej w momentach, kiedy doświadczył Jego współczucia i wierności.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/89-boze-milosierdzie-9788373545861.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jesteśmy ludźmi i nie wiemy kim jesteśmy - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1795-small_default/jestesmy-ludzmi-i-nie-wiemy-kim-jestesmy.jpg' title='Jesteśmy ludźmi i nie wiemy kim jesteśmy' alt='thumb' /><p>Pytanie: Kim jestem? jest niezmiernie ważne w naszym życiu. Trzeba sobie bowiem zdać sprawę z tego, kim jesteśmy i o co chodzi w naszym życiu, gdyż kiedy tego nie wiemy, szukamy czegoś, nie wiedząc czego właściwie. To podobnie jak gdybyśmy dostali jakieś wspaniałe urządzenie, o którym nie wiemy, jak działa. Możemy je wówczas bardzo łatwo zniszczyć, próbując używać niezgodnie z jego przeznaczeniem. Podobnie jest z nami, jeżeli nie wiemy, kim i dlaczego jesteśmy, wciąż nie znajdujemy swojego miejsca i popadamy w niezadowolenie, które prowadzi do rozpaczy.</p>
<p>Jeżeli jednak zapytamy siebie: Kim jestem? Czy wiem, kim jestem? Co wiem o sobie samym? Musimy szczerze przyznać, że nie wiemy, kim jesteśmy. Nie wiemy, skąd się wzięliśmy. Nie wiemy, dlaczego i po co istniejemy. Nie wiemy także, co będzie na końcu naszego życia. Ta odpowiedź przypomina nam Sokratesa z jego stwierdzeniem: „Wiem, że nic nie wiem”. Jest ona całkowicie sprzeczna ze zwykłym mniemaniem, jakie się ludziom wpaja, że wiedzą, kim są, że najlepiej wiedzą, co dla nich jest dobre. Takie mniemanie jest wielką iluzją współczesności. Aby to zobaczyć, wystarczy niewielka, uczciwa refleksja nad sobą bez mieszania wiedzy z mniemaniem i poglądami.</p>
<p>Nie wiemy, kim jesteśmy! Jest to fundamentalne stwierdzenie, z którego wynikają określone konsekwencje. Na początku może nas takie stwierdzenie przerażać, jednak dalsza refleksja pokazuje, o co naprawdę chodzi w naszym życiu.</p>
<p>Ostatecznie zatem widzimy, że tak naprawdę nie wiemy, kim jesteśmy, skąd się wzięliśmy, po co jesteśmy, o co w naszym życiu chodzi. Natomiast jesteśmy wyposażeni w wolną wolę, rozum, zdolność poznawania, komunikowania się, spotkania się z innymi, którzy są niezbędni dla tego, byśmy stali się sobą, a ponadto mamy „oko w sercu”, które pozwala nam zobaczyć Boże działanie w naszym życiu i w świecie, czyli mamy wewnętrzną intuicję pozwalającą poznać istotną prawdę odnoszącą się do naszego życia.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/163-jestesmy-ludzmi-i-nie-wiemy-kim-jestesmy-9788373545649.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Prawda w życiu człowieka - 29,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1800-small_default/prawda-w-zyciu-czlowieka.jpg' title='Prawda w życiu człowieka' alt='thumb' /><p>Prawda ma zasadnicze znaczenie w życiu chrześcijanina. To właśnie ze względu na nią chrześcijanie pierwszych wieków oddawali życie. Pogańska religia Greków i Rzymian była oparta o mity i właściwie nikt nie wymagał wiary w prawdziwość czczonych bóstw. Religia była rytuałem obecnym w całym życiu społecznym. Jeżeli ktoś się wyłamywał z tego rytuału, był uważany za buntownika, czy wręcz za wywrotowca. Udział w rytuale religijnym był uważany za wyraz lojalności wobec władzy i porządku społecznego. Chrześcijanie jednak nie godzili się na pozór: oddawanie czci nieprawdziwym bogom, po to tylko, by uzyskać poczucie bezpieczeństwa. Dlatego też nazywano ich w tym czasie ateistami.</p>
<p>Chrześcijaństwo wprowadziło do religijności kategorię prawdy i dlatego mówili jednoznacznie: „Nie ma takich bogów, jakich oficjalnie się czci”. Można czcić jedynie Boga prawdziwego, a nie martwe bóstwa. Bałwochwalstwo było największym grzechem w Starym Testamencie. Dlatego nie można było się godzić nawet na pozór fałszywego kultu. Tego nie rozumieli poganie, którzy byli bardzo „tolerancyjni” dla różnych bogów i kultów, poza tolerancją dla Boga jedynego, który nie toleruje innych bogów. Wymownym symbolem był los Panteonu, czyli świątyni wszystkich bogów. Kiedy jednak na nim postawiono krzyż, wszystkich bogów z niego wyrzucono. W chrześcijaństwie nie ma tolerancji dla pozoru. To samo odnosi się i do naszego życia: albo tolerancja dla wszystkiego, czyli w istocie brak autentycznych wartości w życiu, albo życie w prawdzie i brak tolerancji dla zła w sobie i w świecie. Jeżeli autentycznie szukamy prawdy, nie możemy się godzić na bylejakość w życiu.</p>
<p>Zanim jednak rozpoczniemy mówić o prawdzie w życiu, najpierw trzeba powiedzieć coś niecoś o prawdzie, gdyż jej określenia bywają źródłem nieporozumień. Zasadniczo istnieją dwa wymiary prawdy, które się nie dają sprowadzić jedno do drugiego. Kiedy nie rozróżniamy tych dwóch wymiarów prawdy, to powstaje zamieszanie. Stąd trzeba najpierw coś o nich powiedzieć. Musimy zatem ustalić znaczenie podstawowego słowa: prawda.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/354-prawda-w-zyciu-czlowieka-9788373544871.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pokora - 15,80 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1749-small_default/pokora.jpg' title='Pokora' alt='thumb' /><p><em>Powiedział abba Antoni: „Zobaczyłem wszystkie sidła nieprzyjaciela rozpostarte na ziemi, jęknąłem więc i powiedziałem: «A któż się im wymknie?» I usłyszałem głos mówiący do mnie: «Pokora».”</em> (1 Apo 7).</p>
<p>Dzisiaj, kiedy lansowane są zupełnie inne wartości, dosyć trudno mówić o pokorze. Wysokie aspiracje, umiejętność prezentacji swoich walorów, poczucie własnej wartości, konkurencyjność, czyli wykazywanie swojej wyższości nad innymi, itd. – takiej postawy uczy się młodych ludzi w szkole i w domu. Ceni się to, że ktoś umie się „sprzedać”. Wymaga się od ludzi tego, żeby wiedzieli, czego od życia chcą, żeby siebie promowali i cieszyli się, kiedy zdobędą to, czego chcą.</p>
<p>Natomiast pokorę kojarzy się z uniżeniem, które nie ogranicza się tylko do zewnętrznej postawy ze zwieszoną głową i duchowego nastawienia w stylu: „przepraszam, że żyję”, ale łączy się także z obrazem człowieka, który się wycofuje, nie zabiera głosu, rezygnuje ze swoich pragnień na rzecz innych, jeżeli coś mówi, to właściwie nie wie, czy tak można, itd. Pokorę kojarzy się z postawą pomniejszania siebie, ustępowania we wszystkim innym, z zakompleksieniem. Jeżeli ponadto uważa się, że na tym polega oddanie się Panu Bogu i uznaje się to za ideał, dzięki któremu człowiek staje się doskonały, a przez to lepszy od innych, to powstaje coś karykaturalnego. Ponieważ tak rozumiana „pokora” jest rodzajem pychy, wynoszenia się nad innymi, rodzajem resentymentu człowieka słabego, rodzajem rekompensaty w wymiarze duchowym za swoją życiową nieporadność. Jest ona w istocie całkowitym zaprzeczeniem pokory. „Pokorny”, bardzo uniżony, wycofany, całkowicie „oddany” Panu Bogu, tak naprawdę na wszystkich patrzy z góry. Wśród sentencji Ojców Pustyni istnieje szereg takich, w których mnisi sprawdzają autentyczność pokory. Nieraz „pokorni” okazywali się zakamuflowanymi pyszałkami. Taki ideał „pokory” jest szczególnie niebezpieczny w klasztorach, gdzie stara się ją praktykować, gdyż prowadzi to ostatecznie do okaleczenia człowieczeństwa.</p>
<p>Pokora niewątpliwie jest rodzajem uniżenia, skromności, jeżeli jednak zaczyna się o tym mówić, to ona sama już znika. Pisanie czy mówienie o pokorze jest zatem samo w sobie trudne. Kojarzy się ona przecież raczej z milczeniem niż z gadulstwem i dlatego trzeba zadać sobie pytanie: kiedy granica przyzwoitości mówienia o pokorze zostaje przekroczona?</p>
<p>Natomiast temat pokory jest o tyle ważny, że jest ona fundamentem autentycznego przeżywania tego, co jest wartościowe i dobre. Bez pokory nie ma prawdziwej miłości, bez pokory nie ma odkrycia prawdy, nie ma prawdziwej wiary, nadziei i ufności. Pokora daje wolność od zamartwiania się tym, jak nas widzą i oceniają inni. Jest ona fundamentalną postawą chrześcijanina. Tylko w pokorze możemy prawdziwie otworzyć się na spotkanie z Bogiem. Charakterystyczna jest w tym względzie wypowiedź Katechizmu Kościoła Katolickiego dotycząca modlitwy:</p>
<p><em>Podstawą modlitwy jest pokora. „Nie umiemy się modlić tak, jak trzeba” (Rz 8, 26).<strong> </strong>Pokora jest dyspozycją do darmowego przyjęcia daru modlitwy: Człowiek jest żebrakiem wobec Boga</em> (KKK 2559)</p>
<p><span>Dzisiaj ludzie, a szczególnie ludzie młodzi, są bardzo wyczuleni na prawdę życia, prawdę egzystencjalną. Obłudę dosyć łatwo wyczuwają. Ona odstręcza. Jeżeli zatem obłudną postawę kojarzy się z pokorą, to oczywiście od razu zostaje ona przekreślona jako postawa nie do przyjęcia. Niestety, pokora tak jest kojarzona przez wielu ludzi w dzisiejszym społeczeństwie. Wydaje się, że samo słowo zostało zniekształcone, zdeprecjonowane i poprzez to straciło swoją prawdziwą wartość. Ktoś zaproponował, żeby na jakiś czas – na jakieś pięćdziesiąt lat – usunąć ten wyraz ze słownika, przestać go używać, aby potem, gdy się go z powrotem wprowadzi, odzyskać jego właściwy sens. Podobnie dzieje się z pojęciem miłości. Słowa najbardziej szlachetne zostają czasami całkowicie zbezczeszczone. To jest bardzo smutne zjawisko, które dokonuje się na naszych oczach.<br /></span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/573-pokora-9788373542662.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Modlitwa chrześcijańska - 39,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1481-small_default/modlitwa-chrzescijanska.jpg' title='Modlitwa chrześcijańska' alt='thumb' /><p>W sierpniu 2013 roku z inicjatywy Andrzeja Ziobera i Stanisława Matusika <strong>o. Jan Paweł Konobrodzki OSB</strong> odprawił w Tyńcu pierwszą mszę św. dla grup medytujących z Krakowa. Ponieważ wyjechał on z klasztoru w następnym miesiącu na rok szabatowy, poproszono mnie o kontynuowanie tej inicjatyw. Po mszy św. i medytacji w kościele odbywały się spotkania grup, podczas których wygłaszałem konferencje. Na początku przez trzy miesiące czytaliśmy fragmenty z Pisma Świętego, co wydawało się czymś jak najbardziej właściwym. Jednak doszedłem do wniosku, że ponieważ chodzi o medytację, warto po prostu pochylić się nad modlitwą chrześcijańską. Ta myśl przyszła mi do głowy z tej racji, że w naszym Kościele dużo dyskutuje się na temat medytacji i jej powiązań z modlitwą chrześcijańską. Bardzo mocno krytycznie pisze o niej kilku autorów, a ponadto w niektórych środowiskach uważa się medytację za coś obcego, pochodzącego z obcej w stosunku do chrześcijaństwa tradycji i dlatego groźnego dla wiary.</p>
<p>W tym kontekście wydaje się, że trzeba zobaczyć medytację od strony katolickiej nauki o modlitwie. Najlepszą podstawą do tego, wydaje się, jest czwarta część <strong>Katechizmu Kościoła Katolickiego</strong> mówiąca właśnie o modlitwie chrześcijańskiej. Osobiście uważam ten tekst za znakomity. Staram się go zrozumieć od strony duchowej, uchwycić podstawowe zasady i warunki odnoszące się do praktyki modlitwy chrześcijańskiej. W niektórych momentach aż trudno się powstrzymać od odniesienia do medytacji chrześcijańskiej, bo wykład modlitwy i to, co jest zasadniczym sensem medytacji, po prostu się pokrywają, choć w Katechizmie wprost się tego nie nazywa. Można chyba jednak stwierdzić, że medytacja nie tylko jest jednym z wymiarów modlitwy chrześcijańskiej, ale ponadto w istocie wykład modlitwy według Katechizmu wyraźnie jest ukierunkowany na medytację, a przynajmniej jest na nią otwarty. Modlitwa wewnętrzna (w polskim tłumaczeniu „modlitwa kontemplacyjna”), która w pewnym sensie jest najważniejszym wymiarem modlitwy, pokrywa się z tym, o co chodzi w medytacji. Tak jest, jeżeli medytację rozumiemy właściwie.</p>
<p>Mam nadzieję, że przedstawione refleksje, które nie są po prostu komentarzem, lecz raczej próbą refleksji wychodzącej z tekstu Katechizmu starającej się ten tekst zgłębić i rozwinąć, będą pomocne dla Czytelnika w jego osobistej <strong>drodze modlitwy</strong>. Modlitwa jest bowiem wejściem w osobistą i żywą relację „z Bogiem żywym i prawdziwym”. Z tej racji każdy musi sam odkryć własną drogę modlitwy, trzymając się drogowskazów, jakie nam zostawił jedyny Mistrz, Jezus Chrystus, wcielony Syn Boży.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/807-modlitwa-chrzescijanska-9788373546660.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Osiem duchów zła - 15,80 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1667-small_default/osiem-duchow-zla.jpg' title='Osiem duchów zła' alt='thumb' /><p>Określenie „osiem duchów zła” pochodzi od Ewagriusza z Pontu, mnicha żyjącego w Egipcie w IV wieku. Było on pierwszym mnichem pisarzem. Odegrał w dziedzinie refleksji nad życiem duchowym bardzo ważną rolę, gdyż jego myśli przejęli później inni duchowni pisarze. Do nich należał np. Jan Kasjan, dzięki któremu wiele z myśli Ewagriusza weszło do tradycji monastycznej Kościoła Zachodniego. Odnosi się to także do nauki o ośmiu duchach zła, które Jan Kasjan a za nim św. Grzegorz Wielki utrwalili w naszej tradycji w postaci siedmiu grzechów głównych. Słowo „grzechy” posiadało w nauczaniu Ewagriusza z Pontu zupełnie inne znaczenie. Ewagriusz pisał o <strong>logismoi</strong> (myśli, pragnienia, pożądania, dynamizmy duszy), którego to określenia używał zamiennie z określeniem „demony”. Co prawda nie wszystkie logismoi, jakie na nas przychodzą, są złe, niektóre przychodzą od dobrych duchów lub z naszej naturalnej skłonności do dobra. Złe myśli pochodzą od złych duchów lub ze złych skłonności naszej upadłej natury. Do nich to przykleiło się samo określenie logismoi, dlatego zwykle logismoi to tyle co „namiętne myśli”.</p>
<p>Zdaniem Ewagriusza jest <strong>osiem głównych logismoi</strong>, które atakują duszę człowieka, odciągając ją od działania zgodnego z jej naturą. Są to: <em>gastrimagia</em> – obżarstwo, <em>porneia</em> – nieczystość, <em>filargyria</em> – chciwość, <em>lype</em> – smutek, <em>orge</em> – gniew/złość, <em>acedia</em> – acedia, <em>kenodoxia</em> – próżność, szukanie ludzkiej chwały i <em>hyperefania</em> – pycha. Są one wprost nazywane demonami lub duchami zła ze względu na ścisłe powiązanie z ich źródłem. We współczesnej psychologii można by nazwać je „pragnieniami kompulsywnymi” .</p>
<p>Warto sobie uświadomić, że określenie „demon”, „duch” wcale nie jest mniej „naukowe” niż wiele terminów używanych w psychologii, a nawet w naukach ścisłych. Terminy te są bowiem określeniami powszechnego doświadczenia psychologicznego pojawiania się natrętnych myśli nachodzących nas, gdy staramy się skupić na modlitwie. Chcemy się wówczas skupić na Bogu, a oto pojawiają się rozproszenia nachodzące nas ze swoistym uporem tak, jak gdyby je nam ktoś narzucał. Określenie, że nam te myśli i uczucia narzucają złe duchy czy <strong>demony</strong>, pozwala dobrze wyrazić i zrozumieć samo zjawisko. W tym stwierdzeniu nie rozstrzygamy, co odpowiada tym pojęciom i w jaki sposób istnieją owe demony, podobnie jak nikt nie określa np. czym jest podświadomość i w jaki sposób istnieje. Pojęcie demona czy ducha zła jest o tyle lepsze od np. podświadomości, że dobrze oddaje natręctwo owych logismoi oraz swoistą logikę, jaką można w nich rozpoznać.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/osiem-duchow-zla/304-osiem-duchow-zla-9788373544147.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Acedia dziś - 13,30 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1674-small_default/acedia-dzis.jpg' title='Acedia dziś' alt='thumb' /><p>Acedia odkryta i tak nazwana przez mnichów jest fundamentalnym problemem każdego człowieka, najczęściej jednak zupełnie nieuświadomionym. Jeżeli już zdajemy sobie sprawę z naszych słabości i trudności odnoszących się do sposobu życia, to zazwyczaj identyfikujemy je z konkretnymi wadami, błędami, dolegliwościami… Przypomina to nieco nasze podejście do zdrowia. Gdy odczuwamy jakąś dolegliwość, szukamy lekarstwa na nią. Jeżeli jest to ból głowy, to bierzemy środek od bólu głowy. Jeżeli mamy problemy z wątrobą, to szukamy odpowiednich medykamentów na wątrobę. Zapominamy jednak o tym, że te problemy zdrowotne są sygnałami ze strony naszego organizmu, wskazującymi na niewłaściwy sposób życia. Proszki przeciwbólowe lub poprawiające kondycję poszczególnych organów nie potrafią nas prawdziwie uleczyć. One jedynie chwilowo poprawiają <strong>naszą kondycję</strong>. Problem po pewnym czasie wraca. Aby się wyleczyć, trzeba zmienić swoje życie. To, co jest powodem naszych fizycznych dolegliwości, ma swoje źródło gdzieś indziej, niż sobie wyobrażamy. Nie w tej części organizmu, która niedomaga, ale w naszym nastawieniu do życia, sposobie przeżywania go, w dynamice naszego istnienia, w logice naszego postępowania.</p>
<p>Czy tego chcemy, czy nie, czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie, jesteśmy powołani do czegoś więcej niż do fizycznego życia. Jeśli nie podejmujemy tego wezwania, załamuje się sens naszego istnienia, a wraz z nim następuje wewnętrzna <strong>destrukcja</strong>, której przejawami są dolegliwości, jakie odczuwamy. Jeżeli chcemy się wyleczyć, musimy podjąć to, do czego w istocie jesteśmy powołani. Niepodejmowanie tego, ucieczka od wezwania do pełni życia – do świętości, jak się to tradycyjnie w chrześcijaństwie nazywa – oznacza w istocie wybór bezsensu i finalnej rozpaczy – co z kolei w chrześcijańskiej tradycji nazywa się piekłem.</p>
<p>Nie pomniejszając znaczenia konkretnych medycznych zabiegów oraz leków, które są potrzebne, a czasem nawet konieczne dla odzyskania zdrowia, aby osiągnąć jego pełnię musimy sobie zdać sprawę z głębi problemu, jakiego wyrazem są <strong>kłopoty zdrowotne</strong>. Bez tej świadomości i podjęcia  działań w tym zakresie, nie osiągniemy pełni zdrowia. Będziemy jedynie leczyć poszczególne niedomagania. Stąd tak ważna jest pełna świadomość i przytomne życie, aby osiągnąć prawdziwą harmonię i zdrowie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/z-tradycji-mniszej/73-acedia-dzis-9788373543270.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kto pragnie szczęścia? - 15,80 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1764-small_default/kto-pragnie-szczescia.jpg' title='Kto pragnie szczęścia?' alt='thumb' /><p>Kto jest szczęśliwy? <strong>Czym jest szczęście?</strong> To podstawowe pytania dotyczące każdego człowieka. Właściwie każdy z nas takie pytanie w sobie nosi, czy jest tego świadomy, czy nie. Odpowiedź dajemy, podejmując konkretne decyzje związane z naszym życiem. W nich zawiera się nasze osobiste przekonanie o istocie szczęścia, do którego przecież każdy z nas dąży.</p>
<p>W Ewangelii odnajdujemy bardzo wyraźną odpowiedź na pytanie o nasze szczęście i to nie na marginesie jakiejś sceny, lecz na samym początku <strong>Kazania na Górze</strong>, w którym Pan Jezus streszcza swoje zasadnicze przesłanie moralne. Błogosławieństwa, w których Pan Jezus mówi, kto jest szczęśliwy, dają nowe spojrzenie na nasze życie i jego sens. Jest ono inne niż to, jakie dominuje w ludzkim podejściu. Błogosławieństwa stanowią swoiste streszczenie całej Ewangelii, czyli Dobrej nowiny odnoszącej się do naszego życia.</p>
<p>Wydaje się, że znakomitym inspiratorem do naszych refleksji nad sensem błogosławieństw będzie Benedykt XVI, który w książce <em>Jezus z Nazaretu </em>cz. 1. (Kraków 2007) daje ich wnikliwą analizę (str. 69–92). Warto także przeczytać krótki, syntetyczny komentarz do błogosławieństw zawarty w Katechizmie Kościoła Katolickiego (nr 1716–1724). Te teksty będą dla nas punktem wyjścia <strong>do zrozumienia sensu błogosławieństw</strong>. Dopiero w oparciu o właściwe zrozumienie samych błogosławieństw możemy zająć się zagadnieniem praktycznego ich urzeczywistnienia w naszym życiu. Tutaj z kolei przewodnikiem będzie św. Benedykt, który w swojej <em>Regule</em> pragnie założyć „szkołę służby Pańskiej”, co oznacza także życie według błogosławieństw.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/192-kto-pragnie-szczescia-9788373542693.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
