<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Kryzys i odrodzenie. Tradycyjna liturgia łacińska a odnowa Kościoła - 42,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1488-small_default/kryzys-i-odrodzenie-tradycyjna-liturgia-lacinska-a-odnowa-kosciola.jpg' title='Kryzys i odrodzenie. Tradycyjna liturgia łacińska a odnowa Kościoła' alt='thumb' /><p>W swojej książce <em>Kryzys i odrodzenie. Tradycyjna liturgia łacińska a odnowa Kościoła</em> Peter Kwasniewski szkicuje realistyczny portret praktyki liturgicznej, która zadomowiła się w większości parafii i kościołów świata katolickiego po II soborze watykańskim. Autor wykazuje się solidną znajomością tematu i opiera się na potwierdzonych faktach oraz doświadczeniu. Czytelnik od razu zostaje skonfrontowany z problemem zerwania między liturgicznym duchem Ojców, to jest duchem Tradycji, a duchem i praktyką <strong>życia liturgicznego</strong> Kościoła naszych czasów.</p>
<p>Istotę tego niemal światowego kryzysu liturgii można wyrazić jednym wersem Pisma świętego: <em>opuścili Go i odwrócili twarz od przybytku Pańskiego, a tyłem do niego się obrócili</em> (2 Krn 29,6). Jak należy to rozumieć? Otóż w praktyce liturgicznej doszło do tragicznego przesunięcia akcentów: nasz wcielony Bóg – w Przenajświętszym Sakramencie oraz w znaku krzyża na ołtarzu – został odsunięty na bok, wygnany, jeśli tak można powiedzieć, na margines, a na Jego miejsce weszło zgromadzenie, zbierające się w zamkniętym kręgu wokół kapłana. Te antropocentryczne liturgie po raz kolejny potwierdziły starożytną mądrość: <strong>“Pokaż mi jak sprawujesz liturgię, a powiem ci, w co wierzysz”.</strong></p>
<p>Książka ta jest poświęcona fundamentalnym zagadnieniom związanym z liturgią. Mowa w niej przede wszystkim o trwałej i wyjątkowej wartości Mszy łacińskiej tradycyjnej (znanej również jako <em>usus antiquior</em> albo nadzwyczajna forma rytu rzymskiego), której żywiołowego powrotu aktualnie doświadczamy, zwłaszcza w świecie anglojęzycznym. Często podejmuję tu również zagadnienia kojarzone z hasłem „reformy reformy”. Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, potrzeba teologicznej i filozoficznej refleksji nad odnową <em>usus antiquior</em> oraz nad tym, jak starsza forma może zarówno wzbogacić nowszą, jak ukazać pewne jej słabości, które domagają się naprawy. <strong>Apologia i krytyka</strong>, które przedstawiam na tych stronach, stanowią mój wkład do „nowego ruchu liturgicznego”, którego powstanie zainspirował papież Benedykt XVI, oraz wielkiej odnowy Kościoła, którą zainicjował.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblioteka-christianitas/707-kryzys-i-odrodzenie-tradycyjna-liturgia-lacinska-a-odnowa-kosciola-9788373546431.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Bezkres poranka - 46,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1962-small_default/bezkres-poranka.jpg' title='Bezkres poranka' alt='thumb' /><p>Kardynał Robert Sarah w wywiadzie-rzece przeprowadzonym przez Nicolasa Diata formułuje taką oto przejmującą diagnozę naszych czasów:</p>
<p><em>To, co nadprzyrodzone wydaje się wchłonięte i unicestwione, w tym, co naturalne. To, co nadprzyrodzone, zostaje umniejszone na pustyni tego, co naturalne. Stajemy się głusi, autystyczni i ślepi na sprawy Boże. Zapominamy, że istnieje niebo. Już nie widzimy nieba i Boga też już nie widzimy. Człowiek jest zaczarowany tym, co dotykalne. Świat zachodni już nie doświadcza nadprzyrodzoności.</em></p>
<p>Mocne to słowa, budzące głęboki smutek, a nawet lęk wobec tego, co jest i co ma nadejść. Wielokrotnie rozbrzmiewały mi one w umyśle, gdy czytałem – i rozważałem – <em>Bezkres poranka</em> Michała Gołębiowskiego (wcześniej książka nosiła tytuł <em>Ciemny płomień</em>). A to dlatego, że autor tej książki zarazem zgadza się z posępnym rozpoznaniem purpurata, jak i tego nie robi. Zgadza w tym sensie, w jakim czynić to musi każdy współczesny chrześcijanin i katolik. Oto bowiem istotnie stoimy wobec głębokiego kryzysu zmysłu wiary i nadprzyrodzoności. Ten ostatni był niegdyś powszechny i niemal oczywisty, dziś zanikł na wielkich obszarach kultury i życia społeczeństw, w tym także Polaków. Nie czujemy już i nie rozumiemy spraw Bożych, klucz do tajemnic wiary mocno przerdzewiał, a wielu nie tyle go zgubiło, co po prostu świadomie wyrzuciło. Są to – niestety – problemy znane wierzącym aż nazbyt dobrze, także autorowi <em>Bezkresu poranka</em>. Choć eseje jego emanują spokojem i zaufaniem w ustawy Opatrzności, to przecież wyczuwalna jest w tych pięknych, napisanych polszczyzną staranną i melodyjną – a przy tym pozbawioną afektacji i zbędnych retorycznych ornamentów – tekstach nuta troski, smutku i nostalgii.</p>
<p>Zarazem jednak cały niniejszy zbiór wskazuje na inne całkiem, wręcz przeciwne rozpoznanie, że mianowicie teologia – nauka o sprawach Bożych, oparta na sztuce ich głębokiego przeżywania i rozumienia – nie znika i zniknąć nie może. Jest bowiem trwałą i nieusuwalną dyspozycją ludzkiego ducha, który – jak powiada wielokrotnie cytowany przez Gołębiowskiego św. Augustyn – nie zazna spokoju, póki nie dotrze do Rzeczywistości Ostatecznej. To bowiem, co w teologii źródłowe i istotne, jest wołaniem z Oddali, wezwaniem do prawdziwego bycia, do powrotu do Domu – i to wezwanie nigdy nie zamilknie, jest współwieczne człowiekowi. Stąd też wszystkie duchy prawdziwie poszukujące są w tym pierwotnym znaczeniu nieuchronnie „teologiczne”. O tym właśnie traktuje i tego dowodzi cały ów tom.</p>
<p>Na kartach tej książki znajdujemy szkice, dotyczące całego szeregu poetów, w znacznej mierze takich, którzy do wiary religijnej się nie przyznawali, a nawet ją otwarcie i nieubłaganie zwalczali. Pojawiają się tu twórcy tak polscy, jak i obcojęzyczni, zamieszkujących różne czasy i miejsca, od Kochanowskiego i Szekspira począwszy, przez Faleńskiego i Tennysona, aż po Asnyka, Staffa, a w końcu i Jima Morisona. Mimo częstokroć co najmniej ambiwalentnego stosunku tych poetów do religii chrześcijańskiej Gołębiowskiemu udaje się wskazać obecność w ich utworach odwiecznych i fundamentalnych kwestii teologicznych. Ustosunkowują się do nich i rozwiązują je w różny, czasem daleki od ortodoksji katolickiej sposób – to prawda. Jednak uwolnić się od religijnych zagadnień, pytań, postaci i toposów pisarze ci nie potrafią i nie mogą. Tkwią one bowiem zbyt głęboko, zdają się wrośnięte w samą substancję ich dusz, a przeto nieusuwalne. Albowiem, jak nauczał Tertulian: <em>Anima naturaliter christiana</em> („Dusza [jest] z natury chrześcijańska”). Nawet wówczas, gdy jest zbuntowana, niepokorna i wadząca się z Bogiem. Interpretacyjny klucz autora <em>Bezkresu poranka</em> stanowi natomiast Pismo Święte oraz nauka i objaśnienia starożytnych Ojców, a także nowożytnych Doktorów Kościoła. Św. Augustyn, św. Alfons Maria de Liguori, św. Ludwik z Granady, św. Jan od Krzyża czy św. Franciszek Salezy i inni mistrzowie chrześcijańscy przywoływani są na kartach tej książki wielokrotnie, jeszcze zaś częściej wybrzmiewają wersety Starego i Nowego Testamentu. A jednak jest to obecność nienachalna, spokojna, dyskretna i cierpliwa, po chrześcijańsku pokorna, choć pewna siebie... / prof. Bartosz Jastrzębski, fragment <em>Przedmowy</em> /</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblioteka-christianitas/1691-bezkres-poranka-9788382050684.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Słodka Ziemia - 46,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2451-small_default/slodka-ziemia.jpg' title='Słodka Ziemia' alt='thumb' /><p><em>A może prawdą jest to, co od dawna przedstawiano nam jako oczywistość: dzieje Boga i człowieka są prostą opowieścią rodzinną? </em></p>
<p><em>Któregoś dnia przyćmiło ojca, tak że wyszedł do ogrodu, wziął w ręce piłę i porżnął jabłoń. Słońce przestało prześwitywać przez gałęzie i liście, już nie oglądaliśmy go w ten sposób, co kiedyś. Przychodzili ludzie zmęczeni pracą, umorusani ziemią, pachnący trawą, spuszczali wzrok, nie dowierzali. </em></p>
<p><em>A więc ojciec zniszczył drzewo; jak sam później przyznał – nie pamiętał dlaczego, ale potem przyszedł poranek, kiedy inny Ojciec naprawił jabłoń. Z kikutów zaczęły wyrastać gałązki, a te, które wcześniej oszczędził los, wypuściły kwiaty, najpierw chorowite, później zdrowe, tak że patrzyliśmy zdumieni na życie, mówiąc sobie: „Ach, to tak, czyli o to chodzi w tych całych powtórnych narodzinach”. </em></p>
<p><em>Wcześniej nie znaliśmy przecież źródeł odrodzenia; jedliśmy owoce, ale nigdy nie zostaliśmy wtajemniczeni w prorocze pieśni. Jabłoń po prostu tam rosła, zawsze i zwyczajnie, obecna, odkąd moja rodzina sięgała pamięcią, zasadzona w dniu, w którym mama przyszła na świat (taka to historia „rodzinnej odwieczności”). </em></p>
<p><em>I oto życie wywołało w nas zbawienną skruchę. Niedługo później ojciec, chcąc odkupić swoje winy, kupił gruszę i porzeczkę. Pracowaliśmy w ogrodzie przez cały dzień, aż wszystkich nas zalał zmrok.</em></p>
<p><span>Problem kultury sprowadza się, jak sądzę, do etyki spojrzenia, która wymaga odpowiedzialności, a wraz z nią pewnego rodzaju ascezy, która odziera mnie z projekcji i naddatku myśli, a przywraca jasność widzenia rzeczy takimi, jakie są. „Popatrzcie na figi i na wszystkie inne drzewa” (Łk 21,29) – mówił Jezus. Na rzeczywistość można bowiem spojrzeć jako na zbiór danych, które należy przyswoić i wykorzystać, albo jako na coś danego i zadanego mnie samemu, abym mógł się przemienić. Jednocześnie rzeczywistość jawi się jako pojęcie czyste i proste, w pewnym sensie nieuchwytne. Jako takie wymaga raczej wejścia w bezpośrednie doświadczenie poprzedzone „olśnieniem”, aniżeli mnożenia opisów czy wyjaśnień. Literatura powinna nas na to doświadczenie otwierać, nie zaś je zastępować.</span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblioteka-christianitas/2238-slodka-ziemia-9788382052299.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Niewiasta z perłą - 41,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1471-small_default/niewiasta-z-perla.jpg' title='Niewiasta z perłą' alt='thumb' /><p>Jak to się stało, że kiedyś <strong>pobożność maryjna</strong> była uznawana za ukoronowanie całej pobożności katolickiej, współcześnie zaś, w tym najbardziej powierzchownym odbiorze, zdaje się czymś anachronicznym, kojarzonym z „moherowymi babciami”, z infantylno–słodkimi piosenkami znanymi nam ze współczesnej liturgii, z przemysłem kiczowatych butelek w kształcie figurki Matki Boskiej z koroną jako zakrętką? Jak to możliwe, że nawet wśród samych katolików publiczne odmawianie różańca (będącego przecież tradycyjną metodą katolickiej medytacji) staje się niemal heroicznym wyczynem, bo obarczonym odium śmieszności?</p>
<p>Odpowiedź częściowo znaleźć można w tym, że modernistyczna pobożność współczesna karmi się głównie objawieniami prywatnymi, a nie tym, czym karmiła się pobożność katolicka przez długie wieki, mianowicie symboliką biblijną i patrystyczną, oraz tym, jak o Najświętszej Maryi Pannie, używając tekstów biblijnych i wczesnochrześcijańskich, mówiła sama liturgia, czyli oficjalny kult i modlitwa Kościoła. A to właśnie owa symbolika, wyrażająca prawdy wiary, szczególnie pobudzała pobożność wierzących i kształtowała zmysł katolicki, budowała pobożność prywatną. Była ona przecież źródłem pobożności, na gruncie której mogły powstać  Godzinki o <strong>Niepokalanym Poczęciu NMP</strong>, arcydzieło maryjnej pobożności ludowej, dla wielu współczesnych już niemal niezrozumiałe, bo dzisiejsza mentalność nie zna takiego sposobu modlitwy, tzn. kontemplacji piękna zawartego w cudownym ziszczeniu się i wypełnieniu zapowiedzi starotestamentalnych w osobach Chrystusa i Maryi.</p>
<p><strong>Kult Matki Bożej</strong> nie na darmo przecież stanowił zarówno dla mistyków, intelektualistów, artystów, jak i zwykłego ludu Bożego w ciągu wieków najbardziej atrakcyjną część całej pobożności katolickiej. Nie dość, że wierzący niezliczoną ilość razy przekonali się o jego skuteczności (Matka Boża bowiem słynie z tego, iż nie zostawia nikogo w potrzebie, a oprócz łask, o które się Ją prosi, udziela zawsze o wiele więcej, niż mogliśmy się spodziewać), to w dodatku kontemplacja tajemnic maryjnych stanowi doskonałe wprowadzenie w tajemnice Chrystusa, a same w sobie stanowią one najpiękniejszą, najbardziej urzekającą cząstkę Bożego Objawienia. Wspomnijmy nieprzebrany skarbiec literatury i poezji maryjnej, nieprzeliczone obrazy przedstawiające Matkę Bożą, wreszcie – mnóstwo arcydzieł muzycznych powstałych właśnie ku czci Najświętszej Maryi Panny, jak chociażby w ramach kontrreformacyjnego, indywidualistycznego nurtu pobożności maryjnej, wyrażającej się w barokowych motetach pisanych do tekstów liturgicznych zaczerpniętych z Pieśni nad pieśniami, sławiących Maryję jako Bożą Oblubienicę, piękną i bez skazy. Kult maryjny był zatem przez wieki perłą w koronie katolickiej pobożności.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/985-niewiasta-z-perla-9788373547650.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wartości fundamentalne monastycyzmu - 24,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1480-small_default/wartosci-fundamentalne-monastycyzmu.jpg' title='Wartości fundamentalne monastycyzmu' alt='thumb' /><p>Instytucje monastyczne – co jest naturalne – wykazują na przestrzeni wieków znaczną różnorodność, nawet jeśli pominie się nowsze formy życia religijnego. Warto może spróbować oddzielić od licznych teorii i od różnorodnych realizacji praktycznych pewien ideał wspólnotowy i osobisty, to co charakterystyczne i trwałe, niepodlegające modyfikacjom wyznaczanym przez epoki, miejsca i mentalność danej społeczności. Powinna bowiem istnieć „różnica gatunkowa” <strong>monastycyzmu</strong>, powinno być możliwe wyodrębnienie jego cech pierwszorzędnych i konstytutywnych. Kim jest mnich w stanie czystym, jeśli można tak powiedzieć? Zwykle ludzie, bez specjalnego rozróżniania, odnoszą to pojęcie do tej kategorii zakonników, do której nie najlepiej ona pasuje; wystarczy, że modelem ich życia jest życie w konwencie. Cóż zatem odróżnia mnicha nie tylko od duchownego diecezjalnego żyjącego „w świecie”, ale też od księdza żyjącego w instytucie życia konsekrowanego, od franciszkanina, dominikanina, jezuity, redemptorysty, karmelity czy kanonika regularnego?</p>
<p>Cenna, zdroworozsądkowa zasada zaczerpnięta z Reguły św. Benedykta, głosi, że rzeczywistość powinna w miarę możliwości zgadzać się z nazwą, która ją opisuje: „oratorium niech będzie tym, na co wskazuje jego nazwa (RB 52,1). Zakonnicy, o których przed chwilą wspomnieliśmy, dokładnie wiedzą, kim są, i urządzają całe swoje życie w zgodzie z pierwotnym zamysłem, pierwotnym ukierunkowaniem swojego zgromadzenia. To właśnie jest źródłem spójności ich życia, ich siły, ich promieniowania. Wiemy, chociaż zwykle dość mgliście, kim jest cysters, kartuz czy kameduła i nie wahamy się nazwać ich mnichami. <strong>A benedyktyni?</strong> Oczywiście, aby ich określić, nie wystarczy skonstatować, że czytają tę samą Regułę, odprawiają, mniej lub bardziej uroczyście, to samo Oficjum, że ubrani są – z zachowaniem pewnej różnorodności – tak samo. Nazwanie ich wspólnotą intelektualistów i erudytów czy nawet specjalistów od liturgii i śpiewu kościelnego byłoby życzliwą przesadą. Co uzasadnia nazywanie ich jednocześnie mnichami i cenobitami, skoro pojęcie „mnich”, używane od początku IV w., oznacza ‘sam z Bogiem’, a „cenobita” wskazuje na tego, który wraz z innymi prowadzi życie wspólne?</p>
<p>Można by powiedzieć, że aby dokładnie <strong>określić specyfikę benedyktynów</strong>, uczciwiej byłoby nie ograniczać dociekań tylko do czasów powstawania tego zakonu. Przecież żaden organizm żyjący i nieskostniały nie może uniknąć pewnej ewolucji. Tak, ale pod warunkiem, że instytucja cały czas pozostaje homogeniczna, że stale jest zgodna z myślą założyciela i tych, którzy przez lata i stulecia ją tworzyli, że elementy nowe i dodane nie dominują nad pierwotnym kształtem, nie podporządkowują go sobie, wciąż pozostają przypadłościowe.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblioteka-christianitas/844-wartosci-fundamentalne-monastycyzmu-9788373546899.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rozbite zwierciadło - 34,60 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2149-small_default/rozbite-zwierciadlo.jpg' title='Rozbite zwierciadło' alt='thumb' /><p>Do rąk czytelnika oddaję książkę, która stanowi kontynuację i rozwinięcie wątków poruszonych w mojej poprzedniej publikacji pt. <a href="https://tyniec.com.pl/publicystyka-religijna/540-zwierciadlo-muzyki-9788373545946.html"><em>Zwierciadło muzyki</em></a>, zatem z konieczności niektóre z nich muszą być tutaj powtórzone. Rozpatruję tu tę sferę działalności artystycznej człowieka w rozumieniu <em>musica speculativa</em>, czyli w jej najgłębszym aspekcie i prawdziwej naturze czy nawet, moglibyśmy powiedzieć, przeznaczeniu – w jej zdolności do bycia zwierciadłem logosu.</p>
<p>Jednocześnie tym, co odróżnia tę książkę od poprzedniej, jest zmiana perspektywy. O ile w pierwszej starałam się odkrywać przed czytelnikiem tę zwierciadlaną naturę muzyki, to tutaj raczej akcent pada na sytuację obecną, w której się znajdujemy, czyli po katastrofie rozbicia tego lustra na tysiąc kawałków. Z różnych bowiem względów nie możemy już go podziwiać w pełnej krasie. Staliśmy się raczej piewcami dawnego, czasem może na poły mitycznego, blasku czasu, kiedy było nienaruszone, a także zbieraczami porozrzucanych odłamków. Próbujemy z nich ułożyć choćby część całości, powodowani oczywistym pędem do poszukiwania piękna i z jego pomocą – Boga. Podświadomie bowiem odczytujemy ślady logosu odbite nawet w najmniejszych znalezionych okruchach tego lustra. Jak doszło do rozbicia i na czym ono polega? Czy jest szansa na poskładanie zwierciadła muzyki?</p>
<p>Znajdą się być może także i tacy, którzy radykalnie będą chcieli powrócić do stanu sprzed „katastrofy”, jaką było rozbicie, odzyskać dawną muzykę i dawny obraz świata, idealizując oczywiście przeszłość. To ci, którzy podobnie jak dzisiejsi kontrrewolucjoniści i monarchiści pragną odwrócenia nie tylko biegu historii, ale też zmiany ludzkiej mentalności, „naprawy” świata.</p>
<p>Inni z kolei prezentują podejście archeologiczne, mówiąc: „Możemy kultywować i w naszych czasach dawną muzykę, pod warunkiem, że zostanie ona oczyszczona z patyny późniejszych interpretacji”. To ideowi sojusznicy tych, którzy pragną całkowitego powrotu do źródeł we wszelkich przejawach kultury, jak choćby powrót do Biblii w jej czystej postaci, bez nalotu późniejszych tłumaczeń i egzegezy, czy liturgii pierwszych chrześcijan, bez skażenia i zafałszowania późniejszymi rozumieniami jej sensu i natury itd. Muzyka dawna, ta „prawdziwa”, będzie w ich ujęciu autentyczna tylko wtedy, gdy będzie wykonywana w sposób dokładnie taki sam jak w przeszłości. Tylko bowiem powrót do historycznych źródeł może, ich zdaniem, zapewnić nam kontakt z „muzyką prawdziwą”.</p>
<p>Jeszcze inni jedynie zbierają rozsiane artefakty dawnego muzycznego świata i, traktując je niczym relikwie, ze łzami wzruszenia wspominają dawną świetność świata jedności natury i kultury – harmonii świata i harmonii muzyki, swoisty dowód na istnienie Boga. Dążą zaś do zamknięcia się przed współczesnością i uprawiania kultu przeszłości... / Antonina Karpowicz-Zbińkowska</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblioteka-christianitas/1755-rozbite-zwierciadlo-9788382050981.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zwierciadło muzyki - 35,10 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1493-small_default/zwierciadlo-muzyki.jpg' title='Zwierciadło muzyki' alt='thumb' /><p>W historii refleksji nad istotą muzyki przez wieki ścierały się dwa nurty, oba wywodzące się z antyku: pierwszy to nurt arystoksenosowski, sprowadzający muzykę do domeny zmysłów, zwłaszcza słuchu, oraz pamięci, dzięki której pojedyncze dźwięki łączą się w melodię. <br /><br />Drugi nurt, szczególnie doceniany w średniowieczu, to nurt pitagorejski, który z kolei sprowadzał muzykę do liczb, czyli do sfery intelektu i spekulacji intelektualnych. Stąd właśnie wywodzi się określenie <i>musica speculativa</i>, a więc muzyka będąca przedmiotem oglądu intelektualnego. W średniowieczu uczony <i><b>musicus</b></i> badał relacje pomiędzy dźwiękami nie za pomocą zmysłu słuchu, lecz raczej wzroku: wglądał w dźwięki utrwalone za pomocą notacji muzycznej i w tym zapisie niczym w zwierciadle (<i>speculum musicae</i>) widział ukryte niezmienne prawdy zapisane za pomocą boskich proporcji.<em><br /><br />Autorka, z podziwu godną odwagą, tworzy wizerunek muzyki, która może odnaleźć prawdę o sobie jedynie w harmonii z porządkiem Całości, a więc pierwotnym ładem, logosem (...). Muzyka ma przekazywać prawdę o Bogu, świecie i człowieku. (...) Dla Karpowicz-Zbińkowskiej prawdziwa muzyka liturgiczna nie jest jedną z wielu, ale jest muzyką w najściślejszym tego słowa znaczeniu, jest spełnieniem jej wzniosłej natury, wzorcem tego, czym muzyka być powinna. </em>(Mateusz Przanowski OP)</p>
<p><em>W „Zwierciadle muzyki” czytamy o muzyce minionych epok i starym obrazie świata, ale nie jest to książka o rzeczach dawno przebrzmiałych. W zwierciadle muzyki dawnej przegląda się to, co trwałe: harmonia świata i ludzkiego wnętrza. Książce patronują trzej wielcy B: Boecjusz z jego wizją kosmicznej harmonii, Bach – kompozytor-mędrzec i Benedykt XVI – zwany przez Autorkę nowym Boecjuszem. </em>(Błażej Matusiak OP)</p>
<p><em>Antonina Karpowicz-Zbińkowska mówi nam, ludziom ponowoczesnym: nic nie rozumiecie z muzyki, z jej zadań i celów jej istnienia, z jej życia. Ona ma przeznaczenie nieskończenie większe niż przyjemność zmysłów, ponieważ w swojej istocie zamieszkuje w pamięci Boga. Ta książka rozbija zwierciadło próżności, przed którym mizdrzy się nowoczesne piękno. </em>(Tomasz Rowiński)</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/publicystyka-religijna/540-zwierciadlo-muzyki-9788373545946.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Komentarz do Reguły św. Benedykta - 98,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2763-small_default/komentarz-do-reguly-sw-benedykta.jpg' title='Komentarz do Reguły św. Benedykta' alt='thumb' /><p>Publikacja <em>Komentarz do Reguły św. Benedykta</em> autorstwa Dom Paula Delatte’a OSB, trzeciego opata opactwa Solesmes, to dzieło wyjątkowe, przeznaczone zarówno dla benedyktyńskich mnichów, jak i dla wszystkich, którzy pragną poznać mądrość i głębię duchowości monastycznej. Delatte, człowiek głębokiej erudycji oraz praktyki duchowej, prezentuje swoje dzieło jako komentarz wykraczający poza literę <em>Reguły</em> – proponuje czytelnikom wejście w jej głęboki sens i odkrycie jej ponadczasowej aktualności. Komentarz ten wyróżnia się nie tylko jasnym, niekiedy kategorycznym stylem, ale i autentycznością, wynikającą z codziennych wykładów dla wspólnoty mnichów.</p>
<p>Dzieło opata Solesmes przybliża wiele kluczowych aspektów życia benedyktyńskiego – od roli milczenia i posłuszeństwa, przez dążenie do pokory i doskonałości, aż po kwestię pracy i modlitwy, które splatają się w życiu mnicha w jedną, spójną całość. Delatte, odnosząc się do każdego rozdziału <em>Reguły</em>, pokazuje, że życie monastyczne nie jest odrębnym bytem od życia chrześcijańskiego, ale jego najgłębszym wcieleniem i świadectwem. Dla niego mnich to ktoś całkowicie oddany Bogu, jednoczący się z Nim na drodze posłuszeństwa, kontemplacji i służby we wspólnocie.</p>
<p>Kluczowym elementem komentarza jest spojrzenie na życie zakonne jako drogę doskonałej realizacji chrześcijańskiego synostwa Bożego. Dzięki tej perspektywie Dom Paul Delatte OSB podkreśla, że każdy chrześcijanin może odnaleźć w sobie pewien aspekt życia monastycznego, choćby „w małym stopniu”. Dla autora <a href="https://tyniec.com.pl/zrodla-monastyczne/376-regula-mistrza-regula-sw-benedykta-9788373541634.html"><em>Reguła</em> św. Benedykta</a> jest przede wszystkim darem dla Kościoła, który wskazuje na głębię oddania się Bogu i życia w harmonii z Nim, a także inspiracją do poszukiwania duchowego pokoju i radykalizmu wiary.</p>
<p>Cennym uzupełnieniem tekstu są przypisy i opracowania dokonane przez ucznia Delatte’a, <a href="https://tyniec.com.pl/238_dom-augustin-savaton-osb">Dom Augustina Savatona OSB</a>, który dopracował styl dzieła i opatrzył je obszernymi komentarzami. Publikacja ta, dzięki przenikliwości Dom Delatte’a oraz pracy redakcyjnej Dom Savatona, stanowi doskonały przewodnik po benedyktyńskiej duchowości, dostępny zarówno dla mnichów, jak i osób świeckich, które pragną odnaleźć w <em>Regule</em> źródło życia wewnętrznego.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblioteka-christianitas/2386-komentarz-do-reguly-sw-benedykta-9788382052732.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mistyka Newmana - 53,90 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2310-small_default/mistyka-newmana.jpg' title='Mistyka Newmana' alt='thumb' /><p>Monumentalna myśl Johna Henry’ego Newmana to nie tylko fenomenalne odczytanie na nowo ortodoksji, przybliżenie idei Ojców Kościoła czy akcentowanie wolności sumienia – to również głęboka i oryginalna doktryna duchowa. Wielki konwertyta jako mistrz i przewodnik życia wewnętrznego prowadzi człowieka zainteresowanego rozwojem wewnętrznym od odkrywania jego obecnej wrażliwości wewnętrznej w zmieniającym się świecie, a jednocześnie nie pozwala mu oderwać się od korzeni, nakłaniając go do zachowania tożsamości. Ten właśnie aspekt duchowości Newmana wyakcentował w swojej pierwszej encyklice – zresztą bez wątpienia inspirowany ideami wielkiego poprzednika i wybitnego teologa Benedykta XVI – papież Franciszek, pisząc, że rozumiane w ten sposób życie wewnętrzne człowieka – z jednej strony współczesne, z drugiej zaś wieczne – prowadzi do przeżywania wiary w sposób integralny, dojrzały.</p>
<p>Teologia życia duchowego autorstwa Newmana w centrum stawia osobę Chrystusa. John Henry, m.in. z racji przynależności do Kościoła anglikańskiego w pierwszej połowie swojego życia, był w myśleniu, pisarstwie i osobistej modlitwie zdecydowanie chrysto­centryczny. Z przyjęcia właśnie takiej perspektywy wypływa jakże fascynująca, zdrowa i przemyślana doktryna mistyczna, którą chciałbym przedstawić w niniejszej książce. Jest ona źródłem modelu duchowości i przewodnikiem po wewnętrznych drogach człowieka napisanym klarownie, bez dwuznaczności, które tak często infekują poszukiwania współczesnych pokoleń. Skoncentrowanie duszy i jej wewnętrznych działań na osobie Chrystusa, postawienie Go w centrum każdego poruszenia duchowego, nadaje ścieżkom pobożności właściwy charakter i niezawodnie prowadzi do zbawienia. „Fundamentem zjednoczenia z Chrystusem nie jest uczucie sprowokowane przez Jego cierpienie, ale przylgnięcie z wiarą do Jego tajemnicy. Dlatego Ewangelie o męce prowadzą raczej do kontemplacji wiary niż do wysiłku emocjonalnego. Istotna jest głęboka wiara. Udział uczuciowy dokonuje się bowiem w świetle wiary i pozostaje na jej usługach”. Asceza i mistyka świętego kardynała nie zostały zbudowane na tak niepewnej podstawie jak uczucia, ale na wierze uwewnętrznionej, racjonalnej, podpartej świadomym i wolnym aktem ludzkiego sumienia. W czasach, w których tak często życie duchowe pojmuje się jako subiektywne i dowolnie skonstruowane przeżycie, system ascetyczno-mistyczny angielskiego konwertyty staje się poważnym, czasem niewygodnym znakiem sprzeciwu.</p>
<p>Sądzę, że ideę duchowego postępu, opisaną w tekstach Newmana, można przedstawić integralnie w trzech odsłonach. Po pierwsze, ta szkoła duchowości ma swoje ważne źródło w jego osobistych przeżyciach mistycznych. Nie miały one jednak charakteru subiektywnych wizji ani nie były inspirowane niezdrową egzaltacją religijną i pragnieniem emocjonalnych przeżyć. Jak postaram się pokazać, Newman nie szukał pobożnych doznań ani też nadzwyczajne doświadczenia wewnętrzne nigdy nie stanowiły celu, na który ukierunkowane by było jego życie duchowe. Po prostu szczerze dążył do prawdy o Bogu, szedł za nią stanowczo i w świetle wiary interpretował własne wybory. Po drugie, z tego właśnie powodu u samych podstaw jego duchowej nauki leżeć będzie wysiłek rozumu i sumienia, których święty nie lekceważył ani nigdy nie przesuwał na dalszy plan. U Newmana racjonalność i moralność tak samo skutecznie doprowadzają chrześcijanina do zjednoczenia z Chrystusem jak przeżyciowość, co więcej – sfera afektywna musi uwzględniać racjonalność, aby człowiek naprawdę mógł osiągnąć swój cel. Wreszcie po trzecie, w wypracowanej przez siebie szkole duchowości święty kardynał preferował zstępujący kierunek dynamiki wewnętrznej. Dla tego autora uczeń Chrystusa, postępujący cierpliwie ku zjednoczeniu z Panem, musi schodzić w dół, uniżać się, z czysto ludzkiego punktu widzenia tracić, karmić się raczej tym, co małe, niż sukcesem. Fascynujący Bóg przygotował każdemu z nas łaskę mistyczną właśnie w tych miejscach, których duchowego położenia osoba zaślepiona światowością nie jest w stanie ani rozpoznać, ani przyjąć / ks. Jarosław Tomaszewski</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblioteka-christianitas/2182-mistyka-newmana-9788382051605.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[E-book - Niewiasta z perłą - 32,70 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1312-small_default/e-book-niewiasta-z-perla.jpg' title='E-book - Niewiasta z perłą' alt='thumb' /><p>Jak to się stało, że kiedyś <strong>pobożność maryjna</strong> była uznawana za ukoronowanie całej pobożności katolickiej, współcześnie zaś, w tym najbardziej powierzchownym odbiorze, zdaje się czymś anachronicznym, kojarzonym z „moherowymi babciami”, z infantylno–słodkimi piosenkami znanymi nam ze współczesnej liturgii, z przemysłem kiczowatych butelek w kształcie figurki Matki Boskiej z koroną jako zakrętką? Jak to możliwe, że nawet wśród samych katolików publiczne odmawianie różańca (będącego przecież tradycyjną metodą katolickiej medytacji) staje się niemal heroicznym wyczynem, bo obarczonym odium śmieszności?</p>
<p>Odpowiedź częściowo znaleźć można w tym, że modernistyczna pobożność współczesna karmi się głównie objawieniami prywatnymi, a nie tym, czym karmiła się pobożność katolicka przez długie wieki, mianowicie symboliką biblijną i patrystyczną, oraz tym, jak o Najświętszej Maryi Pannie, używając tekstów biblijnych i wczesnochrześcijańskich, mówiła sama liturgia, czyli oficjalny kult i modlitwa Kościoła. A to właśnie owa symbolika, wyrażająca prawdy wiary, szczególnie pobudzała pobożność wierzących i kształtowała zmysł katolicki, budowała pobożność prywatną. Była ona przecież źródłem pobożności, na gruncie której mogły powstać Godzinki o <strong>Niepokalanym Poczęciu NMP</strong>, arcydzieło maryjnej pobożności ludowej, dla wielu współczesnych już niemal niezrozumiałe, bo dzisiejsza mentalność nie zna takiego sposobu modlitwy, tzn. kontemplacji piękna zawartego w cudownym ziszczeniu się i wypełnieniu zapowiedzi starotestamentalnych w osobach Chrystusa i Maryi.</p>
<p><strong>Kult Matki Bożej</strong> nie na darmo przecież stanowił zarówno dla mistyków, intelektualistów, artystów, jak i zwykłego ludu Bożego w ciągu wieków najbardziej atrakcyjną część całej pobożności katolickiej. Nie dość, że wierzący niezliczoną ilość razy przekonali się o jego skuteczności (Matka Boża bowiem słynie z tego, iż nie zostawia nikogo w potrzebie, a oprócz łask, o które się Ją prosi, udziela zawsze o wiele więcej, niż mogliśmy się spodziewać), to w dodatku kontemplacja tajemnic maryjnych stanowi doskonałe wprowadzenie w tajemnice Chrystusa, a same w sobie stanowią one najpiękniejszą, najbardziej urzekającą cząstkę Bożego Objawienia. Wspomnijmy nieprzebrany skarbiec literatury i poezji maryjnej, nieprzeliczone obrazy przedstawiające Matkę Bożą, wreszcie – mnóstwo arcydzieł muzycznych powstałych właśnie ku czci Najświętszej Maryi Panny, jak chociażby w ramach kontrreformacyjnego, indywidualistycznego nurtu pobożności maryjnej, wyrażającej się w barokowych motetach pisanych do tekstów liturgicznych zaczerpniętych z Pieśni nad pieśniami, sławiących Maryję jako Bożą Oblubienicę, piękną i bez skazy. Kult maryjny był zatem przez wieki perłą w koronie katolickiej pobożności.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/e-booki/1013-e-book-niewiasta-z-perla-9788373547896.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
