<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Do ciotusieńki dobrodziejki - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1701-small_default/do-ciotusienki-dobrodziejki.jpg' title='Do ciotusieńki dobrodziejki' alt='thumb' /><p>Pannie Potencjanie (później Adelchedzie) Zaliwaczance tyle tylko wiadomo, co z jej własnych listów. Nie będziemy więc tego we wstępie powtarzać, niech mówi sama. Powiedzmy jedynie, że była benedyktynką w Nieświeżu, skąd jeszcze jako nowicjuszkę posłano ją na fundację do Orszy.</p>
<p>Jej język, nie pozbawiony zresztą cech kresowych, tu i tam wymaga już dziś objaśnień, podobnie jak realia miejsca i czasu, a zwłaszcza <em>dramatis personae</em>. Oboczności form, jak „jeno/jedno”, „tylo/tylko” i wiele innych, są typowe dla ówczesnej kresowej polszczyzny. Łaciny, na szczęście dla dzisiejszego czytelnika, znała panna Potencjana tyle tylko, ile potrzebowała do brewiarza, i mało kiedy używa jej w listach do czego innego niż do dat, które najczęściej są u niej nazwami świąt liturgicznych.</p>
<p>Listy obejmują lata 1640–1682. Są między nimi długie luki i nie zawsze wiadomo, czy są to przerwy w korespondencji, czy też skutek zaginięcia listów. Ogólnie biorąc, korespondencja wydaje się częstsza w okresach różnorakich kłopotów, rzadsza w czasach spokojnych. W długim okresie wojennym ustaje oczywiście zupełnie.</p>
<p>Tło historyczne tej korespondencji to najpierw ostatnie lata okresu stabilizacji politycznej i wzmożonej akcji fundowania nowych klasztorów; z samego tylko nieświeskiego klasztoru benedyktynek wyszło aż pięć fundacji, z których orszańska była ostatnia. Następnie są to lata wojny i tułaczki; potem trudne lata powojenne. Na problemy bytowe i prawne nakładają się ówczesne kontrowersje o tekst <em>Reguły</em> dla benedyktynek; było w siedemnastowiecznej Polsce aż sześć różnych jej opracowań, a spory bywały zażarte.</p>
<p>Tekst listów podany jest w dzisiejszej ortografii; skróty rozwiązano; interpunkcja i podział na akapity pochodzą od wydawcy; wszelkie potknięcia stylistyczne zachowano starannie. Nadto w wydaniu dodano pod osobną (rzymską) numeracją kilkanaście tekstów pochodzących od innych osób, z tego samego czasu i środowiska, które mogą rzucić światło na opisywane wypadki.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1375-do-ciotusienki-dobrodziejki-9788373549159.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gawędy o Tyńcu i okolicach - 10,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1882-small_default/gawedy-o-tyncu-i-okolicach.jpg' title='Gawędy o Tyńcu i okolicach' alt='thumb' /><p>„Sądzicie, że tylko wielkie miasta mają dzieje bajeczne? Ja myślę inaczej. Mnie się zdaje, że każdy skrawek ziemi, przez który przeszła stopa ludzka, ma swoją historię bajeczną i pewną” – pisał autor niniejszej publikacji. Jakie są zatem dzieje Tyńca? Nudne? Chyba nie, skoro ludzie mieszkają tutaj od tysiącleci. Dzisiaj Tyniec zmienia się w zawrotnym tempie. Dawny trwa jednak dalej w nazwach swych ulic, wzgórz, pól i łąk.</p>
<p>Tyńczanie przez wieki mieli dość osobliwych sąsiadów – nie brakło między nimi duchów, zjaw i strzygoni. Nie wydaje się, aby którejś ze stron sąsiedztwo takie przeszkadzało. Ale gdzie szukać dziś strzygoni? Którą skałę należy omijać nad Wisłą, aby nas nie wciągnął w rzeczny nurt topielec? To wszystko dziś wydaje się nierealne, ale przecież dalej trwa w miejscowej tradycji.</p>
<p><strong>Taki był dawny Tyniec, który ponad sto lat temu odkrył i opisał Seweryn Udziela. Po lekturze tej książeczki, my także nie możemy zaprzeczyć, że dzieje Tyńca po prostu są bajeczne.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-o-tyncu/1367-gawedy-o-tyncu-i-okolicach-9788373542549.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Święty Benedykt. Wiedza o nim i przejawy jego kultu w dawnej Polsce - 13,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1658-small_default/swiety-benedykt-wiedza-o-nim-i-przejawy-jego-kultu-w-dawnej-polsce.jpg' title='Święty Benedykt. Wiedza o nim i przejawy jego kultu w dawnej Polsce' alt='thumb' /><p>Kult świętych istnieje w Kościele katolickim i rozwija się nadal. Jego źródłem jest podziwu godne życie jednych, którzy pozostawili po sobie trwały ślad o wielorakim znaczeniu. Inni natomiast odczytują ten ślad z czcią, poznają, poddają się jego dobroczynnemu wpływowi, nieraz go nawet rozwijają.</p>
<p>Kult św. Benedykta stanowi temat wdzięczny, ale zbyt szeroki, roz­ciąga się bowiem na cały świat i na piętnaście stuleci. Wypadnie zacieś­nić granice tematu do Polski, jak pamięć sięga.</p>
<p>Święty Benedykt żył w Italii, lecz dzisiaj znają go wszyscy, Koś­ciół otoczył go czcią liturgiczną, sławę rozszerza zakon o wielu rozgałę­zieniach męskich i żeńskich. Niezawodnie każdy Polak słyszał o walkach na Monte Cassino, tamtejszym opactwie, jego ruinie, przy sposobności zaś o grobie św. Benedykta w kaplicy, która ocalała. Ojciec Święty Paweł VI mia­nował św. Benedykta Patronem Europy – teraz mówi się wiele o jubi­leuszu, bo mija tysiąc pięćset lat od urodzenia św. Benedykta. Pomimo że żył w tak odległej epoce, jest nadal otaczany czcią i szeroko znany. Czy było tak zawsze? Czy było tak w dawnej Polsce? Jak się to za­częło tutaj tysiąc lat temu? Jak rozwijało się później w opactwach be­nedyktyńskich, gdzie kult św. Zakonodawcy znalazł właściwe warunki? Czy rozszerzył się poza mury klasztorów? Wolno przypuścić, że temat, ujęty najszerzej, wskaże na trwałe wartości.</p>
<p>Dzisiaj informacji o św. Benedykcie szukać należy metodycznie. Jeśli był Włochem, wypadnie rozpocząć od <em>Dizionario biografico degli italiani</em>. Wprowadza to w studium, daje pewne wiadomości i wskazuje dalszą literaturę. O św. Benedykcie pisali historycy, historycy Kościoła i zakonów, histo­rycy kultury i cywilizacji. Nad <em>Regułą</em> św. Benedykta pochylali się mnisi, by ją zgłębiać i wprowadzać w życie. Interesowali się nią filolo­gowie, rozważając jej język i zależność od innych autorów. Liturgiści szukali tu poświadczenia starych zwyczajów. Na temat św. Benedykta wypowiadali się prawnicy, pedagogowie, pisarze ascetyczni. Wyrosła więc cała literatura przedmiotu.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/1311-swiety-benedykt-wiedza-o-nim-i-przejawy-jego-kultu-w-dawnej-polsce-9788373549081.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tyniec. Opactwo benedyktynów - 12,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1880-small_default/tyniec-opactwo-benedyktynow.jpg' title='Tyniec. Opactwo benedyktynów' alt='thumb' /><p>W połowie XI w. na nadwiślańskiej skale, opodal Krakowa, osiedlili się czarni mnisi, których od imienia autora Reguły, wedle której żyją, <strong>św. Benedykta z Nursji</strong> (480–ok. 550), określa się mianem benedyktynów. Roz­po­częli budowę kościoła i klasztoru, które w następnych stuleciach rozbudowywane i odbudowywane wciąż miały służyć idei, dla której to miejsce założono.</p>
<p><strong>Zwiedzanie tynieckiego wzgórza</strong> zaprasza do niezwykłej wędrówki w czasie i przestrzeni: do zagłębienia się w świat dawnych i współczesnych mnichów oraz ich życia. Tutaj bowiem historia i współczesność współistnieją zgodnie, a kolejne generacje gospodarzy wciąż nie przestają zaznaczać własnego wkładu, mamy zatem: romańskie fundamenty, gotyckie mury, barokowe wyposażenie, romantyczne ruiny, współczesne betony i… nowoczesne komputery.</p>
<p>Przewodnik – kolejny, już ósmy – <strong>po Tyńcu</strong>, chce opowiedzieć o interesujących zabytkach, przypomnieć wydarzenia i postacie ważne lub zapomniane, niekiedy zaproponować odmienną od dotychczasowej interpretację, zwłaszcza że prace konserwatorskie rozpoczęte w kościele w 2012 r. przyniosły wiele odkryć i nowych, czasem niespodziewanych ustaleń.</p>
<p><strong>Jeśli zatem pozostawi niedosyt albo wzbudzi inne pytania lub zainspiruje do dalszych poszukiwań, to znaczy, że spełnił swoją rolę.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-o-tyncu/1133-tyniec-opactwo-benedyktynow-9788373548213.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[List do Pana Daciera - 41,80 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2377-small_default/list-do-pana-daciera.jpg' title='List do Pana Daciera' alt='thumb' /><p>Cała społeczność egiptologiczna z wielką radością przygotowuje się do przypadających we wrześniu tego roku obchodów dwusetnej rocznicy odczytania w Akademii Napisów i Literatury słynnego <em>Listu do Pana Daciera</em>..., prawdziwego aktu urodzenia tego, co w późniejszych czasach, mimo niesprzyjających wiatrów i prądów, miało stać się naszą dyscypliną. Jako pierwszy pewny kamień milowy nowożytnego spojrzenia na jedną z największych cywilizacji w historii świata, nasza <em>Rozprawa o metodzie</em> – dzieło zarazem osamotnione i śmiałe – jest ponadczasowa, a regularne wracanie do niej – zawsze ożywiające. Powitajmy więc z uznaniem, na jakie zasługuje, inicjatywę Filipa Taterki wraz z długo oczekiwaną publikacją jego polskiego przekładu słynnego <em>Listu</em>, słusznie poprzedzonego rzetelnym wstępem rozjaśniającym dzieje odczytania pisma hieroglificznego.</p>
<p>Jestem przekonany, że inicjatywa ta napełniłaby radością nieodżałowanego Jeana Leclanta, odległego następcę Pana Daciera na stanowisku sekretarza stałego Akademii Napisów i Literatury. W rzeczy samej profesor Leclant bardziej niż ktokolwiek inny niestrudzenie działał na rzecz pamięci Champolliona. Najpierw w 1990 roku, doprowadzając do wydania przez Akademię tak cennej i uczonej bibliografii Champolliona zebranej przez naszego kolegę Jeannota Kettela, która stała się klasyczną pozycją w studiach egipskich, a której uzupełnienia oczekują wszyscy zainteresowani.</p>
<p>Z taką samą życzliwością profesor Leclant patronował i wspierał wszystkie nasze inicjatywy: w szczególności w 1986 roku, podczas urządzania w Figeac Muzeum Champolliona, które od tamtej pory nie przestaje się rozwijać i przyciągać nowych zwiedzających. Z tym samym zaangażowaniem profesor Leclant włączył się dwa lata później w organizację międzynarodowej konferencji <em>L’égyptologie et les Champollion</em> (Egiptologia i Champollionowie) w Grenoble z okazji dwusetnej rocznicy urodzin uczonego, który odczytał pismo egipskie.</p>
<p>W artykule opublikowanym w „Bulletin de la Société Française d’Égyptologie” w 2018 roku zaalarmowałem społeczność naukową o „niedawnym rozproszeniu archiwów Pani Alice de la Brière, z domu Champollion-Figeac”, w którym znajdzie się to, co należy odtąd wiedzieć o rozmieszczeniu słynnych „papierów rodzinnych”, przechowywanych niegdyś w Vif i znanych głównie dzięki dziełom Aimégo Champolliona-Figeaca (1887) i Charles’a-Oliviera Carbonella (1984). Artykuł z „Revue de la Bibliothèque Nationale” (<em>Importance et histoire du fonds Champollion de la Bibliothèque nationale</em>, nr 37, jesień 1990) przypomina również, w jaki sposób cenne papiery założyciela naszej dzisiejszej dyscypliny trafiły w dwóch turach do Bibliothèque Nationale de France.</p>
<p>Witając z uznaniem i wielką sympatią pracę Filipa Taterki, chciałbym podzielić się pewnym przyjacielskim wspomnieniem, trochę już odległym, lecz wciąż żywym, naszej koleżanki Jadwigi Lipińskiej (1932–2009), której badania nad słynnym Monumentem genealogicznym z Neapolu (1609/5059) bardzo zajmowały nas oboje, a także całego tak pełnego zapału zespołu z Deir el-Bahari w początkach lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to ja sam pracowałem w Tebach Zachodnich wraz z egipskimi zespołami z Centre de Documentation et d’Études sur l’Ancienne Égypte (CEDAE) / Michel Dewachter, fragment przedmowy</p>
<p style="text-align:center;">  <img src="https://tyniec.com.pl/img/cms/LOGO.jpg" alt="" width="338" height="122" /></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/homini/2225-list-do-pana-daciera-9788382052091.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mury Sodomy. Piotra Damianiego "Księga Gomory" i walka z sodomią wśród kleru - 38,40 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2853-small_default/mury-sodomy-piotra-damianiego-ksiega-gomory-i-walka-z-sodomia-wsrod-kleru.jpg' title='Mury Sodomy. Piotra Damianiego "Księga Gomory" i walka z sodomią wśród kleru' alt='thumb' /><p><strong>Publikacja <em>Mury Sodomy</em> zawiera tekst <a href="https://tyniec.com.pl/263_sw-piotr-damiani">św. Piotra Damianiego</a> <em>Księga Gomory (Liber Gomorrhianus)</em> oraz odpowiedź papieża Leona IX w tłumaczeniu Elwiry Buszewicz.</strong></p>
<p>Blisko piętnaście lat temu, pisząc <em>Wstęp</em> do pierwszego wydania niniejszej książki przyznałem, że fascynacja twórczością <a href="https://tyniec.com.pl/263_sw-piotr-damiani">Piotra Damianiego</a> narodziła się w trakcie pracy nad rozprawą doktorską poświęconą recepcji idei gregoriańskich w średniowiecznej Polsce. Zafrapowały mnie wówczas listy Piotra Damianiego o symonii i nikolaityzmie; zainteresowanie okazało się tak silne, że za przedmiot mojej kolejnej rozprawy wybrałem traktat Avellanity poświęcony sodomii – <em>Liber Gomorrhianus</em>. W trakcie badań rosła moja fascynacja twórczością Damianiego, jego argumentacją, wyobraźnią, logiką, konsekwencją, podstępną, przewrotną i jakże często zaskakującą wobec czytelnika narracją, wyszukanymi metaforami oraz wysublimowanym językiem. Analizując traktat poświęcony panoszącej się wśród kleru sodomii, zdałem sobie sprawę, że nie uda mi się stworzyć pełnego obrazu stosunku Damianiego do zachowań potępianych przez seksualną etykę chrześcijańską, bez wnikliwej analizy całej twórczości tego wybitnego reformatora dotyczącej ciała, płci, seksualności, różnorakich ról społecznych przypisywanych kobietom i mężczyznom. Wszelkie badania trzeba jednak kiedyś zakończyć i przekazana do wydawnictwa, z odczuwanym przeze mnie intelektualnym niedosytem, monografia zatytułowana <em>Mury Sodomy</em> ukazała się w 2011 roku.</p>
<p>Przeglądając i analizując treść książki przed jej drugim wydaniem, postanowiłem pozostawić ją w niezmienionej formie, poprzedzonej jedynie krótkimi uwagami wstępnymi. To dosyć trudna decyzja, ponieważ widzę obecnie, jak pobieżnie patrzyłem ponad dekadę temu na ten fascynujący traktat. Jak powierzchownie rozumiałem myśl Damianiego. Nie twierdzę, że teraz widzę lepiej; obecnie jednak patrzę inaczej. Ta inna perspektywa bierze się z intensywnych badań nad twórczością Damianiego, trwających nieprzerwanie od opublikowania <em>Murów Sodomy</em>. Swoją drogą pragnę w tym miejscu wyrazić pewną obawę, czy pozytywną cechą historyka może być fakt, że od tak wielu lat zajmuje się naukowo działalnością jednej tylko postaci z przeszłości... Gdybym jednak chciał rozszerzyć drugie wydanie książki o nowe ustalenia i pomysły interpretacyjne, o nową literaturę i ostatnie dyskusje, powstałaby zupełnie inna rozprawa. Skoro jednak, mimo upływu czasu, podtrzymuję swoje dawne tezy i ustalenia, postanowiłem pozostawić pierwotną formę książki. Badania naukowe, których liczne efekty ukazały się już po publikacji <em>Murów Sodomy</em>, nie wpłynęły na moje twierdzenia. Z pełnym przekonaniem mogę więc je w obecnym wydaniu powtórzyć!</p>
<p>Czas pracy nad <em>Murami Sodomy</em> był dla mnie istotny także z tego powodu, że udało mi się wówczas rozpocząć intensywną współpracę z idealną wręcz tłumaczką, rozumiejącą perfekcyjnie idiom języka Damianiego, Elwirą Buszewicz. Współpraca ta zaowocowała trzema tomami tłumaczeń listów, traktatów, żywotów i kazań Piotra Damianiego, opublikowanymi w tynieckich <a href="https://tyniec.com.pl/36-zrodla-monastyczne">Źródłach Monastycznych</a>; kolejne dwa tomy ukażą się wkrótce w tej samej serii wydawniczej (będą to teksty dotyczące monastycyzmu kobiecego oraz listy adresowane do kobiet). Elwira Buszewicz przełożyła na język polski 41 dzieł Avellanity, w tym tak fundamentalne dla jego twórczości, jak <em><a href="https://tyniec.com.pl/duchowosc/1297-zywot-blogoslawionego-romualda-pustelnika-i-opata-9788373548992.html">Żywot błogosławionego Romualda</a></em>, ponadto przetłumaczyła dwa obszerne żywoty Piotra Damianiego (anonimowy Iter oraz <a href="https://tyniec.com.pl/monastycyzm/1770-zywot-sw-piotra-damianiego-9788382051056.html">tekst pióra Jana z Lodi</a>). W ten oto sposób najwięcej dzieł Damianiego przetłumaczonych na język nowożytny, pomijając oczywiście angielski i włoski, ukazało się w Polsce.</p>
<p>We <em>Wstępie</em> do pierwszego wydania <em>Murów Sodomy</em> podkreśliłem, że wszystkie najważniejsze postulaty tzw. reformy gregoriańskiej formułowane były najpierw przez Piotra Damianiego, następnie podejmowane przez kolejnych papieży-reformatorów, z jednym wszakże wyjątkiem, mianowicie wezwaniem do walki z szerzącą się wśród ludzi Kościoła sodomią nie spotkało się z zainteresowaniem hierarchów. W książce starałem się dać odpowiedź, dlaczego taki los spotkał postulaty wyrażone w traktacie <em>Liber Gomorrhianus</em>. W czasie kolejnych badań nad myślą Avellanity dostrzegłem jednak, że jest jeszcze jedno zagadnienie głęboko rozpatrywane i analizowane przez Damianiego, a w ogóle nieobecne w działalności Grzegorza VII i innych reformatorów – chodzi mianowicie o obecność Żydów w społeczeństwie chrześcijańskim. Co więcej, temat ten wydawać się musiał eremicie istotny, skoro dotyczyło go jedno z najwcześniejszych jego dzieł, mianowicie traktat <em>Contra Iudaeos</em>. Rozpocząłem więc prace nad książką o stosunku Avellanity (i szerzej: Kościoła w dobie tzw. rewolucji gregoriańskiej) do Żydów, które – mam nadzieję – niedługo zostaną sfinalizowane; dzięki analizie <em>Contra Iudaeos</em> udało mi się też zaproponować nowe, wcześniejsze niż do tej pory zakładano, datowanie prac Piotra Damianiego nad jego fundamentalnym i „programowym” dziełem, <em>Vita beati Romualdi</em>.</p>
<p>W 2007 r., z okazji tysięcznej rocznicy urodzin Piotra Damianiego, odbyły się liczne konferencje oraz ukazało się wiele publikacji poświęconych życiu i twórczości Avellanity. Część z tego bogatego dorobku udało mi się omówić w <em>Murach Sodomy</em>, następnie zaś zostałem poproszony o podsumowanie obchodów millennium urodzin Damianiego na łamach czasopisma „Reti Medievali”. Swoje uwagi zakończyłem dość optymistycznie, że mimo tak obszernych i różnorodnych badań wiele elementów problematyki związanej z różnoraką aktywnością Avellanity wciąż pozostaje nie tylko nie wyczerpanych (co właśnie pozwalało na owo optymistyczne spojrzenie na perspektywy przyszłych badań), lecz wręcz „niewyczerpywalnych”. I rzeczywiście, ostatnie lata pokazały, jak wiele jest jeszcze do zbadania; fakt ten uwidocznił się szczególnie w 2022 roku, gdy mediewistyczny świat obchodził dziewięćset pięćdziesiątą rocznicę śmierci przeora Fonte Avellana, organizując liczne konferencje oraz wydając nowe publikacje; aktywność ta pozwala mi wspomniany wyżej optymizm wciąż podtrzymywać.</p>
<p>Niemal równocześnie z <em>Murami Sodomy</em> ukazała się obszerna książka poświęcona temu samemu zagadnieniu, mianowicie monografia autorstwa Glenna W. Olsena, dotycząca kwestii nienormatywnych zachowań seksualnych w czasach działalności Piotra Damianiego, do której to monografii, siłą rzeczy, nie mogłem się już odnieść; jej lektura nie spowodowała jednak zmiany moich ustaleń, pomysłów badawczych i hipotez. Chciałbym też zwrócić uwagę na książkę Roberta Millsa, który na kwestie poruszane przeze mnie i Olsena patrzy w szerszym kontekście. Ostatnio ważny głos w kwestii badań nad średniowieczną sodomią, a zwłaszcza nad wykorzystywaniem seksualnym dzieci przez ludzi Kościoła, zabrała amerykańska badaczka Dyan Elliott. Dla porządku warto podkreślić, że badane przez Elliott problemy były już przedmiotem poważnej refleksji kilkorga wcześniejszych badaczy, których ustalenia autorka oczywiście przywołuje. Także wspomniany wyżej Robert Mills jeden z podrozdziałów swojej książki dotyczącej średniowiecznej sodomii poświęcił przestępstwom seksualnym kleru. Jednakże książka Elliott jest pierwszą monografią w całości i tak obszernie poświęconą wykorzystywaniu seksualnemu dzieci w średniowieczu. Dyan Elliott dobitnie pokazała, że historyk bada nie tylko wydarzenia z przeszłości, lecz zajmuje się przede wszystkim chęcią zrozumienia człowieka i jego natury. Badania autorki są jednocześnie ważnym głosem we współczesnych dyskusjach, pozwalają zrozumieć nasze społeczeństwa i społeczności. Może dlatego, że ludzie, i tworzone przez nich instytucje, w istocie niewiele się zmieniają...</p>
<p>Dzięki wspomnianej wyżej <em>Bibliografii</em> zestawionej przez Ugo Facchiniego nie muszę odsyłać do mniejszych czy bardziej przyczynkarskich prac dotyczących <em>Liber Gomorrhianus</em>, można tylko wspomnieć, że interesującemu nas dziełu Damianiego, już po ukazaniu się pierwszego wydania mojej książki, poświęcono blisko pięćdziesiąt publikacji. Wydaje się jednak, że to nie koniec prac nad fascynującym traktatem Avellanity. Także piszący te słowa ma w planach powrócić do różnorakich aspektów wynikających z analizy <em>Księgi Gomory</em> / Krzysztof Skwierczyński</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/homini/2407-mury-sodomy-piotra-damianiego-ksiega-gomory-i-walka-z-sodomia-wsrod-kleru-9788382053449.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Krótka historia litery łacińskiej - 84,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2571-small_default/krotka-historia-litery-lacinskiej.jpg' title='Krótka historia litery łacińskiej' alt='thumb' /><p>Niniejsza książka jest próbą chronologicznego uporządkowania podstawowych stylów pisma, powstałych w obrębie litery łacińskiej na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat. Polska literatura jest niestety bardzo uboga w publikacje o tematyce paleograficznej, bo właściwie wymienić można jedynie dwa tytuły: <em>Paleografię łacińską</em> Władysława Semkowicza z 1951 roku oraz <em>Zarys dziejów pisma łacińskiego</em> Aleksandra Gieysztora z roku 1973. Data publikacji rzeczonych książek, bardzo zresztą wartościowych, sugeruje, iż wielce pożądana byłaby na rynku polskim zaktualizowana praca o tej tematyce. To jednak pozostaje zadaniem dla historyków i paleografów.</p>
<p>W swojej książce, jak wspomniałam, staram się „jedynie” przedstawić chronologię podstawowych stylów pisma litery łacińskiej, począwszy od pisma rzymskiego po czasy współczesne.</p>
<p>Pomijam jednak zagadnienie druku. Interesuje mnie transformacja litery pisanej – zarówno kodeksowej (książkowej), jak i codziennej, dokumentowej. Zresztą pomimo wynalezienia druku, około roku 1450, litera pisana wciąż była powszechnie używana i nieprzerwanie do XX wieku ulegała transformacjom, sprowadzając do świata kaligrafii przepiękne style pisma, choćby kursywę humanistyczną czy kursywę angielską. Określenie „jedynie”, którego użyłam kilka zdań wcześniej, sugeruje, jakoby było to zadanie błahe czy wręcz proste. Nic bardziej mylnego. Nie byłoby bowiem przesadą stwierdzenie: „burzliwe losy litery łacińskiej”. Każda epoka owocowała kilkoma podstawowymi stylami pisma, te z kolei często można podzielić na wiele odmian, a kategoryzować ze względu na czas (wiek), miejsce (odmiany krajowe), skryptoria (ośrodki piśmiennicze), przeznaczenie (ekskluzywne księgi lub powszechna dokumentacja) itp. Często też różne style pisma wpływały na siebie nawzajem, tworząc różnego typu bas­tardy (bastarda gotycka, czyli ta najbardziej popularna, to tylko jeden z wielu stylów noszących taką nazwę), a także pisma przejściowe na styku dwóch epok – mijającej i rodzącej się. Powoduje to niemały zamęt, gdy próbuje się chronologicznie uporządkować literę łacińską. Dla każdej osoby urzeczonej kaligrafią i historią litery, a zwłaszcza dla tych pasjonatów, którzy szkolą w sobie umiejętności kaligraficzne, niezwykle istotna jest wiedza na temat używanego stylu pisma. Może ona bowiem wpłynąć na przyswajanie umiejętności kaligraficznych. Podjęłam się niełatwego zadania, a poprzeczkę ustawiłam sobie jeszcze wyżej, upierając się, iż wzorniki wszystkich omawianych stylów pisma przygotuję własnoręcznie – zadanie o tyle niełatwe, że niektóre z nich musiałam sobie przyswoić specjalnie na potrzeby tej publikacji. I choć początkowo spodziewałam się opisać najwyżej kilkanaście stylów pisma, ostatecznie zrobiła się z tego ilość zdecydowanie większa – około czterdziestu wymienionych stylów pisma, a każdy z nich zilustrowany wzornikiem z pełnym alfabetem minuskuł i majuskuł...</p>
<p>Litery są cudem. Bez nich nie byłoby świata pod postacią, jaką znamy. Nasza wiedza o historii naszej cywilizacji i dawnych kultur bez liter byłaby nieporównywalnie uboższa. Litery są nośnikiem myśli, marzeń, idei zdolnym pokonać czas i przestrzeń. Są wspaniałym narzędziem o potężnej mocy i tylko od nas zależy, w jaki sposób z niego skorzystamy, zwłaszcza w czasach, w których oddajemy kolejne sfery naszego życia wszechogarniającej cyfryzacji.</p>
<p><em>Krótka historia litery łacińskiej</em> jest próbą chronologicznego uporządkowania podstawowych stylów pisma, powstałych w obrębie litery łacińskiej na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat. Zaprezentowanych w niej zostało nieco ponad czterdzieści najważniejszych stylów pisma – zarówno wzorce alfabetyczne, jak i przykłady w tekście ciągłym – z krótką charakterystyką i komentarzem historycznym. Całość zilustrowano mapami, ułatwiającymi zrozumienie przenikania się kultur piśmienniczych cywilizacji łacińskiej / Ewa Landowska</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/podreczniki-do-kaligrafii/2329-krotka-historia-litery-lacinskiej-9788382052756.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Chrystus życiem bł. Columby Marmiona OSB - 39,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1705-small_default/chrystus-zyciem-bl-columby-marmiona-osb.jpg' title='Chrystus życiem bł. Columby Marmiona OSB' alt='thumb' /><p>Był sługą, uczniem, czcicielem, radosnym wielbicielem Chrystusa. Takie to proste. Jak pierwotni mnisi, nie znali szczegółowych „nabożeństw”, ale raczej całościową pobożność, skoncentrowaną na osobie Pana – tak i on, czerpiąc z myśli biblijnej w duchu jej interpretacji przez teologię Kościoła, nie znał nic ważniejszego ani ciekawszego nad postać Chrystusa, kontakt z Chrystusem, dzieło Chrystusa przedłużające się w nas. Chrystus nie był dla niego ani tylko postacią z przeszłości, ani tylko Królem w niebie, ale wszechobecnym, żywym i umiłowanym Zbawicielem, który prowadzi tu i teraz swoje dzieło, dzieło zbawienia nas i uczynienia nas dziećmi Bożymi. <strong>Dogmat nie był dla niego sztywnym ograniczeniem myśli ludzkiej, ale godnym radosnego podziwu przekładem na język ludzki tego, co Bóg nam o Sobie objawia.</strong> Teologia nie była dla niego intelektualną zabawą, ale umotywowaniem adoracji, a to się tak udzielało jego studentom, że nieraz szli prosto z wykładu na modlitwę, odruchowo, na mocy zwyczajnej konsekwencji. Liturgia nie była dla niego obrzędem, ale udziałem w odwiecznej miłości Ojca i Syna, danym człowiekowi już tu na ziemi pod osłoną znaków, a w wieczności bez osłony. Był więc – takie to proste – w pełni i z całego serca chrześcijaninem, wyznawcą Chrystusa, i niczym poza tym: mnichem był przecież tylko po to, żeby chrześcijaninem być jak najpełniejszym, gdyż streszczenie całej reguły św. Benedykta widział w słowach „Nic nie przedkładać nad miłość Chrystusa”. A kiedy to, czym żył i czego uczył, nabrało rozgłosu przez jego książki, świat katolicki stanął zdumiony... bo znowu przypomniano nam to, co najważniejsze, a na czym pozwoliliśmy już osiąść warstwom kurzu: nie w teologii oczywiście, ale w życiu modlitwy. Sto lat po szczytowym okresie jego działalności, blisko osiemdziesiąt lat po jego śmierci, trudno już dzisiaj wyobrazić sobie, jakim radosnym wstrząsem był ten jego prorocki chrystocentryzm dla ludzi jemu współczesnych. Papieże pisali dziękczynne listy, a w świecie od Portugalii aż po Japonię tłumacze na wyścigi przekładali książki Marmiona na swoje języki: <em>Chrystus życiem duszy... Chrystus w swoich tajemnicach... Chrystus jako wzór dla mnicha... Sponsa Verbi...</em> Później, już po jego śmierci, wydano z jego papierów liczne inne, mniejsze lub większe dzieła i zbiory, w tym antologię korespondencji <em>(Zjedno­cze­nie z Bogiem)</em> oraz cykl nauk zatytułowany <em>Chrystus jako wzór dla kapłana</em>.</p>
<p>Był całym sercem oddany Chrystusowi, a jednocześnie i cały dla bliźnich. Miłość nie była u niego teorią: przekładała się na szczerą troskę i czynne poświęcenie, czy chodziło o to, żeby duszom ludzkim służyć konferencjami, słuchaniem spowiedzi, pracą kapłańską albo profesorską – czy też o to, żeby pofatygować się i załatwić jakąś sprawę czysto doczesną, którą doskonale mógłby załatwić ktoś inny, mniej dostojny i mniej rozrywany, tylko że akurat takiego kogoś nie było pod ręką. <strong>Sam zresztą nigdy nie dostrzegał, tym bardziej i nie celebrował swego dostojeństwa: po prostu zbyt wiele miał poczucia humoru i autentycznej, nie deklarowanej pokory.</strong> W dodatku, jak wielu tłuściochów, miał zawsze gotowy pretekst do żartów z siebie samego: znajdował go w swojej tuszy.</p>
<p>Był synem Francuzki i Irlandczyka, ale Irlandczyka wychowanego w języku i kulturze angielskiej. Został mnichem – później opatem – w Belgii w klasztorze obsadzonym przez Niemców. Kochał i rozumiał ich wszystkich: Irlandczyków i Anglików, Francuzów, Niemców i Belgów. A to go czyniło szczególnie podatnym na rany, ilekroć oni wzajemnie dla siebie nie znajdowali zrozumienia lub nawet między sobą wojowali. Był urodzonym budowniczym mostów między ludźmi, ale okoliczności zmusiły go do tego, żeby raz i drugi wziąć udział właśnie w stawianiu bariery; cierpiał nad tym szczególnie i starał się stawiać ją w taki sposób, żeby przynajmniej innym jak najwięcej bólu oszczędzić (Małgorzata Borkowska OSB)</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1004-chrystus-zyciem-bl-columby-marmiona-osb-9788373547872.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Historie. Historia Franków - 77,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1856-small_default/historie-historia-frankow.jpg' title='Historie. Historia Franków' alt='thumb' /><p>Grzegorz z Tours (właściwie Georgius Florentius Gregorius) urodził się w 538 r. w okolicach Clermont, był biskupem Tours od roku 573 aż do śmierci w 594 r. Pochodził ze znamienitej gallorzymskiej rodziny senatorskiej. Napisał kilka dzieł hagiograficznych oraz jeden traktat astronomiczny przeznaczony dla mnichów, aby w nocy mogli ustalić właściwy czas modlitw. Jednak jego głównym osiągnięciem pisarskim są Historie. Dzieło to było pomyślane przez <strong>Grzegorza</strong> jako zbiór opowiastek, których głównym motywem jest danie przykładu i pouczenie moralne w obliczu zbliżającego się, zdaniem autora, końca Świata oraz wyłożenie sensu dziejów widzianych oczyma chrześcijańskiego biskupa z przełomu antyku i wczesnego średniowiecza. Następne pokolenie nadało Historiom tytuł <em>Historia Franków</em>, pod którym to powszechnie znane jest do dzisiaj. Bogate opisy ówczesnego życia politycznego, charakterystyka poszczególnych postaci, mnogość wprowadzanych wątków oraz temperament narratorski Grzegorza złożyły się na dzieło, które – czytane nawet wbrew intencjom biskupa Tours – stanowi pasjonującą lekturę. Nasza wiedza o wczesnych dziejach państwa Franków w dużym stopniu oparta jest na analizie Historii Grzegorza.</p>
<p>Polska wersja <em>Historii</em> Grzegorza ma również swoje dzieje, chociaż nie tak zagmatwane. Pierwszym tłumaczem był <strong>ś.p. ks. Teofil Richter</strong>, które swoje tłumaczenie przekazał w roku 1986 prof. Jerzemu Strzelczykowi z myślą o przyszłej publikacji. Ten zaś uznał za celowe poddanie przekładu rutynowej weryfikacji filologicznej, której podjął się prof. Kazimierz Liman.</p>
<p>Już wstępne porównanie przekładu ks. Richtera z tekstem łacińskim dowiodło, że zadanie to nieco przerosło kompetencje tłumacza, gdyż nie oddawało wiernie treści oryginału. Konieczne okazały się ingerencje znacznie wykraczające poza zwykłą adiustację tekstu. Przekład trzeba było w zasadniczym zrębie przeredagować i przestylizować, tłumacząc na nowo całe zdania, większe fragmenty, a nieraz strony za stroną. W istocie powstał więc nowy przekład.</p>
<p>Śmiały i ambitny zamiar <strong>ks. T. Richtera</strong>, aby jeden z najważniejszych tekstów historiografii kościelnej wczesnego średniowiecza uprzystępnić polskiemu czytelnikowi, doprowadził do uruchomienia ciągu wydarzeń kończących się na niniejszej edycji.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/historia/151-historie-historia-frankow-9788373544086.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Życie monastyczne na Pustyni Judzkiej w okresie bizantyńskim - 67,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/92-small_default/zycie-monastyczne-na-pustyni-judzkiej-w-okresie-bizantynskim.jpg' title='Życie monastyczne na Pustyni Judzkiej w okresie bizantyńskim' alt='thumb' /><p><span>Największy przełom w badaniach nad <strong>monastycyz­mem na Pustyni Judzkiej</strong> nastąpił dzięki archeologii. W ostatnich latach pięć ekip badawczych prowadziło równoległe prace na tym terenie. Grupy naukowców, na czele których stali: Haim Goldfus, Nitzan Hanin, Uri Dinur, pracowały w północnej części Pustyni Judzkiej, a te pod przewodnictwem Josepha Patricha i moim prowadziły wykopaliska w środkowej i południowej części Pustyni. W miejscach, w których odbywały się prace archeologiczne, okryliśmy wiele wcześniej nieznanych klasztorów – nasze zespoły zbadały więcej miejsc monastycznych niż zrobiono to podczas wszystkich wcześniejszych prac, i, w konsekwencji, opracowały więcej danych na temat historii monastycyzmu na tym obszarze. Takich klasztorów odnaleziono 60, a więc dwukrotnie więcej, niż podał i zaznaczył ich położenie angielski historyk Dervas J. Chitty w książce <em>The Desert a City</em>, opublikowanej w 1966 roku. Autor wymienił 25 znanych mu ośrodków monastycznych. Laury i wspólnoty cenobityczne były rozrzucone na terenie Pustyni Judzkiej: od doliny Phasael na północy, do Masady na południu. <br /></span></p>
<p><span>Archeolodzy dokonali kilku ważnych odkryć: Yitzhak Maren natrafił na dwa nieznane wcześniej klasztory, z których pierwszy położony <strong>na wschód od Jerozolimy</strong> to cenobium Martyriosa, a drugi – Khirbet el-Kilya – to klasztor usytuowany na północ od tego miasta. Pierwszy był jednym z największych i najświetniejszych klasztorów na tym terenie. Stałem na czele zespołu archeologów, którzy pracowali w nieznanym wcześniej klasztorze Khirbet ed-Deir położonym na południu pustyni, jak i na czele grup badawczych, pracujących w znanych już wcześniej cenobium Charytona i laurze Eutymiosa. Nowe prace, które przeprowadzono na ich terenie, pozwoliły na lepsze poznanie tych miejsc. Równolegle wykopaliska archeologiczne prowadzono w Dolinie Cedron, gdzie Joseph Patrich badał liczne klasztory założone przez Sabę, a także prowadził badania archeologiczne w niedawno odkrytym klasztorze nad Morzem Martwym.<br /></span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/zrodla-monastyczne/489-zycie-monastyczne-na-pustyni-judzkiej-w-okresie-bizantynskim-9788373543508.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
