<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Opowiadania dla Lausosa (Historia Lausiaca) - 35,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2716-small_default/opowiadania-dla-lausosa-historia-lausiaca.jpg' title='Opowiadania dla Lausosa (Historia Lausiaca)' alt='thumb' /><p><em>Opowiadania dla Lausosa, obok <a href="https://tyniec.com.pl/zrodla-monastyczne/497-zywot-pisma-ascetyczne-9788373542600.html">Żywotu św. Antoniego</a> </em>św. Atanazego z Aleksandrii oraz<em> <a href="https://tyniec.com.pl/85-apoftegmaty-ojcow-pustyni">Apoftegmatów Ojców Pustyni</a></em> stanowią jedno z najważniejszych źródeł dotyczących monastycyzmu egipskiego, a także jedno z najpopularniejszych w świecie starożytnym dzieł hagiograficznych. Odgrywały one podwójną rolę. Przez całe wieki były jedną z podstawowych lektur duchowych nie tylko mnichów, szczególnie wschodnich, dla których bohaterowie dzieła Palladiusza stanowili przykłady do naśladowania oraz regułę życia i postępowania, a wypowiedziane przez nich nakazy ascetyczne – ważne wskazania na ich drodze do Boga, ale także dla ludzi świeckich – dedykowane są przecież człowiekowi świeckiemu, wysokiemu urzędnikowi na dworze cesarskim.</p>
<p>Obok funkcji ascetycznej odegrały one ważną rolę jako dokument historyczny, jeden z najstarszych dokumentów dotyczących monastycyzmu egipskiego, gdyż mimo wszystkich nieścisłości i błędów, stanowią nieoceniony dokument, czasami niepowtarzalny, oparty zazwyczaj na autopsji, czyli mówiący o ludziach, z którymi Palladiusz miał kontakt osobisty lub o których zebrał wiadomości, dotyczący wielu postaci monastycyzmu egipskiego i palestyńskiego – i tych pierwszoplanowych, jak Ewagriusz czy Melania, i tych mniej ważnych, często skądinąd nieznanych, o których wiadomości czerpiemy niemalże wyłącznie z dzieła Palladiusza.</p>
<p><em>Opowiadania dla Lausosa</em>, mimo pozornej łatwości, są tekstem trudnym. Dla tłumacza – ze względu na konieczność znalezienia współczesnych terminów dla realiów życia Pustyni i odpowiedników dla terminologii ascetycznej i dla historyka literatury starożytnej – istny matecznik, jak zobaczymy, tradycji rękopiśmiennej, tak że <em>Opowiadania dla Lausosa</em> uchodzą za jeden z najtrudniejszych, jeżeli nie najtrudniejszy tekst do wydania z całej literatury wczesnochrześcijańskiej, który, mimo bardzo licznych prac i badań, ciągle jeszcze nie doczekał się wydania w pełni odpowiadającego normom nowoczesnej krytyki tekstu i ciągle kryje jeszcze tajemnice edytorskie. Ponadto, są to opowiadania o postaciach historycznych, pod zewnętrzną szatą barwnej opowieści ukrywające treść teologiczną wyrażoną toposami dobrze zrozumiałymi dla ludzi ówczesnych, ale trudno czytelnymi dla ludzi współczesnych, traktujących w inny sposób prawdę historyczną. Wszystko to każe teologowi, historykowi czy historykowi literatury postępować z dużą ostrożnością przy interpretowaniu tekstu. Są to zresztą trudności występujące we wszystkich dziełach hagiograficzno-monastycznych literatury starożytnego chrześcijaństwa / ks. prof. Marek Starowieyski</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/zrodla-monastyczne/2189-opowiadania-dla-lausosa-historia-lausiaca-9788382051667.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ciało i społeczeństwo - 69,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2559-small_default/cialo-i-spoleczenstwo.jpg' title='Ciało i społeczeństwo' alt='thumb' /><p>W książce niniejszej badam praktykę trwałego wyrzeczenia się seksu (wstrzemięźliwość, celibat, dożywotnie dziewictwo – w przeciwstawieniu do praktyki okresowej wstrzemięźliwości płciowej), jaka rozwinęła się w kręgach chrześcijańskich w okresie od nieco przed misjonarskimi podróżami św. Pawła w latach 40-50 n.e. do nieco po śmierci św. Augustyna w roku 430. Chodziło mi głównie o uwyraźnienie pojęć dotyczących osoby ludzkiej i społeczeństwa, implikowanych przez wymienione wyżej formy wyrzeczenia, i o szczegółowe prześledzenie refleksji oraz kontrowersji, które pod wpływem owych pojęć rodziły się wśród autorów chrześcijańskich wokół kwestii takich jak natura płciowości, stosunki między mężczyznami i kobietami czy struktura i znaczenie społeczeństwa.</p>
<p>Moja relacja zaczyna się w II w. naszej ery w świecie pogańskim, w którym chrześcijaństwo zdołało już do pewnego stopnia zaistnieć w publicznej świadomości. Rozdział drugi nawraca do Palestyny czasów Jezusa, do św. Pawła i do roli wstrzemięźliwości w niejasnym i burzliwym pierwszym wieku ruchu chrześcijańskiego. Około roku 150 wyrzeczenie seksualne grało już poważną rolę w życiu wielu grup chrześcijan, toteż rozdziały od III do VI będą się rozgrywać w strefie Śródziemnomorza i Bliskiego Wschodu, od Lyonu i Kartaginy do Edessy. Myślę, że w ten sposób uda mi się uwzględnić szeroki wachlarz możliwości, jakie zarysowały się przed chrześcijanami w owym tak istotnym półwieczu, sięgającym od pokolenia Marcjona, Walentyna i Tacjana do pokolenia Tertuliana i Klemensa z Aleksandrii.</p>
<p>Nad wszystkimi opisami dalszej ewolucji pojęć dotyczących seksualności i osoby ludzkiej w świecie greckim unosi się potężny geniusz Orygenesa. Trudno jednak zrozumieć fascynację, jaką wzbudzał Orygenesowy, osobliwie majestatyczny ideał dziewictwa, jeśli nie odważymy się wyrobić sobie opinii o roli wstrzemięźliwości w relacjach między mężczyznami i kobietami w ramach zmieniających się struktur kościelnych jego epoki. Poświęcony temu zagadnieniu rozdział VII poprzedza nasz zarys myśli Orygenesa. Rozdział IX ukazuje rozejście się pogańskich koncepcji wstrzemięźliwości i chrześcijańskiego ideału dziewictwa pod koniec III wieku. Pierwszą część książki zamyka – w rozdziale X – pobieżna prezentacja rozmaitych sensów, jakie w różnych rejonach świata chrześcijańskiego przybierała praktyka seksualnego wyrzeczenia; następnie rozważamy w nim stosunki, które ustaliły się między praktykującymi wstrzemięźliwość i żyjącymi w małżeństwie członkami kościołów za czasów św. Antoniego i Konstantyna.</p>
<p>Drugą część książki otwiera przegląd tradycji przewodnictwa duchowego kojarzonych z Ojcami Pustyni, którzy od panowania Konstantyna aż po kres rzymskiego cesarstwa na Wschodzie sąsiadowali z kościołami na terenach zasiedlonych w Egipcie i gdzie indziej. Rozdziały następne analizują szczegółowo – podług zagadnień i regionów – wpływ ideałów ascetycznych na myśl i praktykę kościołów wschodniego cesarstwa w wieku IV i na początku V.</p>
<p>Część trzecia omawia świat łaciński, pod wieloma względami bliższy tradycjom, z którymi wielu współczesnych zachodnich czytelników może się utożsamiać. Postawy trzech wybitnych autorów – Ambrożego, Hieronima i Augustyna – zarysowuję na tle dylematów swoistych dla miejsc i czasów, w których żyli, i oceniam wielkość różnic między tradycją katolicką, którą w sposób tak istotny rozwinęli, a tradycjami, jakie napotkaliśmy w świecie wschodniego chrześcijaństwa. Epilog jest repliką pierwszego rozdziału: podsumowuje on przemiany, jakie w okresie od Antoninów do początku średniowiecza zaszły w pojmowaniu osoby ludzkiej i społeczeństwa.</p>
<p>Praca o takim zakresie i objętości jak niniejsza wymaga paru słów wyjaśnienia; przede wszystkim jednak musimy otwarcie wskazać na to, co w trakcie jej pisania wypadło nam pominąć lub ograniczyć. Jest to książka o wczesnym chrześcijaństwie. Chodzi mi w niej o uchwycenie swoistej atmosfery owego okresu w dziejach chrześcijaństwa, atmosfery odróżniającej go wyraźnie od wszystkich stuleci następnych. Dla każdego czytelnika rychło stanie się oczywiste, że rozważane w niej koncepcje wyrzeczenia seksualnego głęboko się różnią od tych, do których przywykliśmy, obcując z katolicyzmem średniowiecznym czy z chrystianizmem nowoczesnym. W niniejszej książce kult Dziewicy Maryi pojawia się dopiero na końcu. Wprawdzie niektórzy zaczęli ostatecznie orędować za celibatem duchownych, praktykowano go jednak w sposób całkowicie różny od obowiązującego dziś w kościele katolickim. Fascynujący ruch ascetyczny, choć stale obecny przez niemal cały ów okres, nie miał jeszcze wyrazistego i uporządkowanego profilu, kojarzonego później z monastycyzmem benedyktyńskim na łacińskim Zachodzie. Nawet pojęcie dożywotniego dziewictwa, choć olśniewało niejednego autora pod koniec III i w IV w., tylko sporadycznie stawało w centrum uwagi; przede wszystkim wszakże nigdy nie uległo jednoznacznie skojarzeniu z czystością specyficznie kobiecą, jak to stało się w innych epokach w świecie zarówno pogańskim, jak i w późniejszych formach katolicyzmu. Wczesny Kościół nadal jest dla wielu czytelników epoką o znaczeniu w zasadzie abstrakcyjnym. Z niebywałą swobodą krążą wokół niej stereotypy – już to poczciwe, już to komiczne. Jeśli moja książka przywróci bodaj w niewielkim stopniu coś z atmosfery niepokojącej dziwności, która spowijała główne problemy i troski mężczyzn i kobiet pierwszych pięciu stuleci – uznam, że osiągnąłem zamierzony w niej cel / Peter Brown</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/homini/2328-cialo-i-spoleczenstwo-9788382052749.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wiślanym szlakiem. Opowieść o jednookiej ksieni Mortęskiej (płyta CD-MP3) - 9,68 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1646-small_default/wislanym-szlakiem-opowiesc-o-jednookiej-ksieni-morteskiej-plyta-cd-mp3.jpg' title='Wiślanym szlakiem. Opowieść o jednookiej ksieni Mortęskiej (płyta CD-MP3)' alt='thumb' /><p>Audiobook opisuje życie i działalność <strong>Służebnicy Bożej Matki Magdaleny Mortęskiej</strong> (1554-1631) – ksieni i reformatorki zakonu benedyktynek. W dzieciństwie utraciła prawe oko, stąd w tytule pojawia się stwierdzenie: jednooka ksieni. Jej inicjatywie zawdzięczała wspólnota benedyktynek ożywiającą reformę wielu klasztorów m.in. w Chełmnie, Żarnowcu, Nieświeżu, Lwowie, Sandomierzu. W sumie kongregacja chełmińska liczyła 22 klasztorów pod rządami ksieni chełmińskiej. Zmarła w opinii świętości w 1631 r. Pochowano ją w krypcie w kościele klasztornym w Chełmnie. W ostatnich latach wznowiono proces beatyfikacyjny.</p>
<div class="ctao">Płyta w formacie MP3. Czyta Małgorzata Borkowska OSB, benedyktynka. Całkowity czas nagrania: 7 godz. 10 min.</div>
<p><strong>Matka Magdalena Mortęska OSB:</strong></p>
<p>Urodziła się – jak się przypuszcza – 2 grudnia 1554 w Pokrzywnie, nieopodal Grudziądza. Pochodziła z rodziny bogatej szlachty z Prus Królewskich. Jej ojciec Melchior, był podkomorzym malborskim, a matka, Elżbieta z domu Kostka, była siostrą biskupa chełmińskiego Piotra Kostki. Miała troje rodzeństwa: brata Ludwika oraz siostry: Annę i Elżbietę.<br /><br />Poprzez matkę spokrewniona była z możnym rodem Kostków, w tym m.in. ze Stanisławem Kostką, późniejszym świętym. Jej krewnymi byli także: Anna Jagiellonka, żona Stefana Batorego, opat Jan Kostka z Oliwy czy wojewoda pomorski Krzysztof Kostka. Warto wspomnieć, że oprócz pokrewieństwa z Piastami, spokrewniona była ponadto z rodem Sapiehów, jednym z najpotężniejszych rodów magnackich w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.<br /><br />Posiadłością rodziny była wieś Mortęgi pod Lubawą. Z powodu wypadku, któremu uległa w dzieciństwie, Mortęska nie posiadała prawego oka, które najprawdopodobniej wykłuła sobie niechcący łyżką.<br /><br />Wbrew zakazowi ojca wstąpiła w 1578 do chełmińskiego klasztoru benedyktynek. 4 czerwca 1579, złożyła śluby wieczyste na ręce wuja, biskupa chełmińskiego Piotra Kostki. Tydzień po złożeniu ślubów (11 czerwca) 25-letnia wówczas Magdalena Mortęska została ksienią tegoż klasztoru.<br /><br /><strong>Dzięki swojej pobożności i przedsiębiorczości wyprowadziła zakon benedyktynek z kryzysu, w którym znalazł się on w czasie reformacji.</strong> Zreformowała regułę św. Benedykta, dopełniając kontemplacyjny charakter klasztoru o nauczanie (dziewcząt). W zawiązanej tak „reformie chełmińskiej” benedyktynek kładła szczególny nacisk na wykształcenie mniszek, które musiały nauczyć się czytania i pisania po polsku i po łacinie. Ożywiła duchowość poprzez wprowadzenie medytacji i rozmyślań, ograniczyła zarazem zbyt surowe zalecenia ascetyczne. Jednym z zadań klasztorów stało się prowadzenie edukacji dla dziewcząt – z nauką czytania, pisania, rachunków, śpiewu i robót ręcznych. Szkoły te przyczyniły się do rozwoju oświaty wśród kobiet pochodzenia szlacheckiego i mieszczańskiego.<br /><br />Zreformowana reguła uzyskała akceptację kurii rzymskiej w 1605, a w 1606 została oficjalne zatwierdzenie przez biskupa chełmińskiego Wawrzyńca Gembickiego. W 1589 uzyskała poddanie jej cysterskiego klasztoru w Żarnowcu, który zmieniła na benedyktyński i obsadziła mniszkami z Chełmna. W 1590 powstał podległy Mortęskiej klasztor w Nieświeżu z fundacji Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła „Sierotki”; w 1603 ufundowała klasztor w Bysławku jako filię Chełmna, a w 1604 został jej podporządkowany klasztor we Lwowie. W latach 1604–1624 powstały z jej inicjatywy m.in. klasztory w Poznaniu, Jarosławiu, Sandomierzu, Sierpcu i Grudziądzu. W sumie kongregacja chełmińska za jej życia liczyła ponad 20 klasztorów pod przewodnictwem ksieni chełmińskiej. U schyłku życia Mortęskiej dalszy rozwój nowych fundacji oraz szkolnictwa klasztornego został zahamowany przez epidemię oraz wojnę ze Szwecją z lat 1626–1629.<br /><br />Powołała także seminarium duchowne w Poznaniu, kształcące kapelanów dla odnowionych klasztorów; uczestniczyła w fundacji kolegium jezuickiego w Toruniu w 1593. Za jej rządów w klasztorze chełmińskim przeprowadzono szereg prac budowlanych, dobudowując do kościoła klasztornego kilka kaplic oraz przebudowując zabudowania klasztorne.<br /><br />Była charyzmatyczną, wyrazistą osobowością. Choć pozostawała samoukiem, zyskała gruntowną znajomość Biblii, rozwijała duchowość benedyktyńską (sięgała wprost do „Reguły”, którą ułożył dla mnichów św. Benedykt), poznała awangardową wówczas duchowość ignacjańską (w tym „Ćwiczenia duchowe”, które napisał św. Ignacy Loyola), ceniła literaturę ascetyczno-mistyczną, lubiła malarstwo, miała wrażliwość muzyczną i (przypuszczalnie) piękny głos. Skupiona i refleksyjna, miała też doświadczenia mistyczne. Reprezentuje intelektualizm mistyczny w kulturze epoki baroku.<br /><br /><strong>Zmarła w opinii świętości 15 lutego 1631 po trwającej około miesiąca chorobie i została pochowana w kościele klasztornym w Chełmnie pod głównym ołtarzem. Do rozbiorów jej kult był żywy w klasztorach benedyktynek, obecnie ma znaczenie lokalne w Chełmnie, Żarnowcu i Lubawie.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/audiobooki/1007-wislanym-szlakiem-opowiesc-o-jednookiej-ksieni-morteskiej-plyta-cd-mp3-9788373547933.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Porozmawiajmy jak Borkowska z Borkowskim - 34,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1440-small_default/porozmawiajmy-jak-borkowska-z-borkowskim.jpg' title='Porozmawiajmy jak Borkowska z Borkowskim' alt='thumb' /><p>Usiedliśmy rozmawiać. Niby to nie był pierwszy raz, niby wcześniej to się już zdarzało. Teraz okazało się, że będziemy rozmawiać inaczej. To znaczy, w jakimś stopniu będziemy rozmawiać, a w jakimś, większym, jedno będzie mówić, a drugie będzie słuchać (czasem zadając pytania, czasem coś wtrącając, czasem nieco prowokowane odpowiadając). Nazywamy się tak samo, przynajmniej częściowo interesuje nas, choć z różnych perspektyw, fenomen życia zakonnego (a najbardziej żeńskiego, klauzurowego, na ziemiach polskich; to w przypadku Borkowskiego, Borkowska w bogatszych i wielowątkowych kontekstach jest mistrzynią). Postanowiliśmy się na spokojnie rozmówić. Owoc tego rozmawiania Czytelnik znajdzie w książce. Pytającego Borkowskiego fascynuje i zastanawia, jak to jest, że się jednak decyduje na życie zakonne, wspólnotowe, mnisze. Oględnych czy uogólniających wyjaśnień jest wiele, trudno wytłumaczyć coś tak osobistego i niewyrażalnego jak fenomen powołania. Dlatego w rozmowie wiele będzie właśnie o tym, jak to się wszystko z tak zwanym wstąpieniem dzieje. My, Borkowscy, tak mamy, że patrzymy na życie zakonne, żeńskie, mówiąc między nami szczerze, chyba jeszcze bardziej niż męskie, z prostą sympatią i naturalnym zrozumieniem, oby (to w odniesieniu do Borkowskiego) bez protekcjonalności, miejmy nadzieję (to co do Borkowskiej) bez nieuzasadnionej idealizacji. <strong>Czy nam się uda mówić ze sobą szczerze, ocenią Świadkowie, czyli Czytelnicy.</strong></p>
<p>Borkowska znalazła się w niepowtarzalnym miejscu w niezwykłym czasie. Pewnie każdy ma taki czas i takie miejsce, ale w biografii Borkowskiej wyraźnie dostrzegalne jest następstwo i skutki tych spotkań na drodze życia. Nie chodzi tu wyłącznie o spotkania z Ludźmi, jeśli mamy na myśli warstwę realną, doczesną. Chodzi także o spotkania z bohaterami zbiorowej wyobraźni, o spotkania ze słowem, tekstem, relacją, którą buduje. Bardzo to wszystko Borkowskiego będzie ciekawić, dlatego sporo miejsca poświęci dociekaniu, jak to było z tym słowem. Chyba wie, o co pyta, skoro ma do czynienia z Borkowską Wielu Wcieleń, także z Pisarką (Borkowski od lat czyta na zajęciach z kreatywnego pisania „Bajki starej mniszki”, a później prosi, by według wzoru własną napisać. Współczesna napisała, to i kolejni Współcześni mogą próbować). Prosimy wspólnie o wybaczenie, że zaprzątniemy uwagę Czytelnika prywatnymi sprawami, oboje jesteśmy z pierwszego wykształcenia polonistami, trudno czynić zarzut z tego, że o polonistyce tyle będzie. Będzie, bo musimy sobie wszystko wyjaśnić. Borkowska wciąż będzie zmierzać, a Borkowski skutecznie przeszkadzać w tej wędrówce, do tego, by Czytelnikom powiedzieć  to, co ważne.  Borkowski jest tu słabszym ogniwem, łapanym na nieznajomości rzeczy, na zadawaniu nietrafionych pytań, na ujawnianiu wstydliwych przekonań. Trudno. Tak było, niech będzie w formie drukowanej.</p>
<p><strong>Rozmawialiśmy długo, z przerwami, co jakiś czas. Umówiliśmy się, jak Borkowska z Borkowskim, że to nie będzie klasyka gatunku, że to nie będzie wywiad-rzeka, który w centrum stawia biografię w chronologicznym jej układzie („Urodziła się pani i co było dalej…?”).</strong> Borkowski, który odpowiada za kształt tekstu, zapatrzył się na książeczkę-bibelot „Do ciotusieńki dobrodziejki…”, powieść epistolarną, fikcyjną w treści i w odniesieniu do bohaterów, realną w formie i autorstwie (ilu się nabrało, wie tylko Borkowska, wydawca i nabrani, gdyby się zliczyli). Borkowska chyba jednak chciała, by było za porządkiem od narodzin do dnia dzisiejszego, zgodnie z kalendarzem, logiką, następstwem czasu i faktów. Borkowskiemu udało się przekonać, że może być inaczej, nie musi być za porządkiem (między nami mówiąc, wziął po prostu na przeczekanie).</p>
<p>Przeczekanie jest ważne. Rzecz, którą Czytelnik ma w ręku, powstawała i pisała się długo. Rozmawialiśmy w Staniątkach, gdzie Borkowska czasowo była osiedlona w delegacji, dialogowaliśmy w wielu rozmaitych okolicznościach, gdy już wróciła do Żarnowca. Borkowski chciał napisać „do siebie”, bo wciąż trudno mu zrozumieć, że mniszka może być u siebie wszędzie, gdzie obowiązek i potrzeba wskażą. Borkowska potrafi. Niby młoda nie jest, a jednak żywotna i intrygująca. Dlatego, by nie przedłużać, wspólnie zapraszamy do lektury, do przysłuchiwania się, jak to w rozmowie Borkowskiego z Borkowską było.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1366-porozmawiajmy-jak-borkowska-z-borkowskim-9788373549111.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Homoseksualność i homoerotyzm w świecie starożytnym - 69,30 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2602-small_default/homoseksualnosc-i-homoerotyzm-w-swiecie-starozytnym.jpg' title='Homoseksualność i homoerotyzm w świecie starożytnym' alt='thumb' /><p>Tematem niniejszej książki jest homoseksualność i homoerotyzm w kulturach starożytnego Bliskiego Wschodu oraz w świecie antycznych Greków i Rzymian, a także echa ich różnych przejawów w starożytnych mitach, literaturze i sztukach plastycznych. Relacje homoseksualne/homoerotyczne były znane i obecne w wielu cywilizacjach starożytnych. Naszym głównym celem jest pokazanie, jaką rolę odgrywały one w ówczesnej obyczajowości seksualnej i jak zróżnicowany był stosunek społeczeństw tamtej epoki do tego zjawiska. Nasza monografia jest pierwszą w języku polskim naukową syntezą tego zagadnienia dotyczącą czasów starożytnych.</p>
<p>Na wstępie należy zaznaczyć, że problem homoseksualności/homoerotyzmu w starożytności stanowił w nauce przez długi czas temat tabu. Pruderię wobec tego zjawiska w kulturze greckiej doskonale oddaje cytat z powieści <em>Maurycy</em> Edwarda Morgana Forstera wydanej w 1971 r., przytaczany kilkakrotnie przez Włodzimierza Lengauera w jego publikacjach poświęconych greckiemu homoerotyzmowi. Warto przytoczyć go w tym miejscu:</p>
<p><em>Pod koniec trymestru chłopcy poruszyli jeszcze bardziej delikatny temat. Uczestniczyli w prowadzonych przez dziekana zajęciach, podczas których dokonywano przekładów literatury greckiej. Gdy jeden z kolegów spokojnie tłumaczył zdanie po zdaniu, pan Cornwallis wtrącił monotonnym, bezbarwnym głosem: Opuścić – to odniesienie do haniebnego występku, jakiego dopuszczali się Grecy.</em></p>
<p>Takie nastawienie przez wiele lat dominowało wśród wielu historyków czy filologów klasycznych. Bardzo często też ustalenia współczesnych badaczy odzwierciedlały i odzwierciedlają nie tyle stosunek starożytnych społeczeństw do tego zjawiska, ile moralne nastawienie uczonych badających tę problematykę. Rzutowało to na subiektywną ocenę źródeł, które interpretowano zazwyczaj negatywnie, jako jednoznacznie piętnujące homoseksualne czy homoerotyczne zachowania i praktyki. Z takimi uprzedzeniami spotykamy się także wśród polskich starożytników. Przykładem może być zbiorowa praca poświęcona seksualności społeczeństw starożytnej Mezopotamii, w której homoseksualizm został zakwalifikowany obok kazirodztwa i sodomii jako dewiacja bądź anomalia seksualna. Niewolna od takich negatywnych uprzedzeń jest także książka Karola Myśliwca o erotyce egipskiej – jej autor stawia znak równości między kazirodztwem i homoseksualizmem, który określa mianem perwersji seksualnej. Również w przypadku starożytnej Grecji badania nad problematyką homoseksualności i homoerotyzmu mocno „skaziło wartościowanie moralne” – jak ujął to słynny niemiecki uczony Erich Bethe. Niektórzy badacze uważali, wbrew wymowie źródeł, że zachowania homoseksualne to wyłącznie „grzech dorycki uprawiany w Atenach przez mniejszość” i że takie zachowania były „piętnowane jako haniebne zarówno przez prawo, jak i powszechną opinię”. Znany badacz francuski Henri-Irénée Marrou zarzucał z kolei uczonym „niezdrową ciekawość” i chęć „uczynienia z Hellady raju dla zboczeńców”. W swojej klasycznej pracy na temat historii wychowania postrzegał grecką <em>paiderastia</em> przede wszystkim w kategoriach wychowawczych, marginalizując zupełnie jej aspekt zmysłowy. O tym, że tematyka greckiej homoseksualności/homoerotyzmu stanowiła przez długi czas temat tabu dla wielu badaczy, może świadczyć książka Paula Brandta poświęcona obyczajowości starożytnych Greków, którą wydał on pod innym nazwiskiem jako Hans Licht. Badacz ten bez ogródek pisał, że zmysłowość była obecna w greckich praktykach pederastycznych, choć nie stanowiła ich najważniejszego elementu. Wyrażone przez Brandta/Lichta poglądy naraziły go na ataki niektórych historyków twierdzących, że w książce dał „upust chorej wyobraźni erotycznej”. Na szczęście obecnie badacze są zdecydowanie mniej pruderyjni i nie prezentują negatywnego nastawienia do tematu greckiego homoerotyzmu czy zjawiska homoseksualności w ogóle. Zaowocowało to wieloma odważnymi publikacjami, których autorzy analizują tematykę bez osobistych uprzedzeń. Warto w tym miejscu zacytować słowa Davida Halperina, świetnego znawcy greckiego homoerotyzmu, który napisał: „osobiście nie uważam, aby proporcja homoseksualistów w ogólnej populacji społeczeństwa była bardziej niepokojąca niż proporcja liberałów i konserwatystów w społeczeństwie amerykańskim”. Takie nastawienie podzielamy również my, autorzy niniejszej książki / Paweł Sawiński, Andrzej Wypustek</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/homini/2342-homoseksualnosc-i-homoerotyzm-w-swiecie-starozytnym-9788382052893.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Chrześcijaństwo starożytnego Egiptu - 65,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2849-small_default/chrzescijanstwo-starozytnego-egiptu.jpg' title='Chrześcijaństwo starożytnego Egiptu' alt='thumb' /><p>Bohaterem głównym tej książki jest kościół, instytucjonalny czy hierarchiczny, jak kto woli. Oczywiście są w mojej książki rozdziały i podrozdziały, w których zajmuję się problemami nie należącymi do klasycznie określonej historii Kościoła a tworzącymi część <strong>historii chrześcijaństwa</strong> (jak, na przykład, proces cofania się pogaństwa). Nie ma w tej książce rozbudowanej historii monastycyzmu, choć wszędzie tam, gdzie to jest niezbędne, będę o nim pisać; mam ponadto dobrą wymówkę: Tyniec wydał mi osobną książkę (<em><a href="https://tyniec.com.pl/monografie/121-drugi-dar-nilu-9788373545182.html">Drugi dar Nilu, czyli o mnichach i klasztorach w późnoantycznym Egipcie</a>, 2014; została ona przełożona na angielski: The Second Gift of the Nile. Monks and Monasteries in Late Antique Egypt</em>, Warszawa 2018, w serii: „The Journal of Juristic Papyrology”. Supplement, 33), było by bez sensu powtarzać tamte wywody, nawet po dokonaniu skrótów.</p>
<p>Książka ma klasyczny układ, jaki wynalazł jeszcze Arystoteles i wedle którego jego uczniowie pisali monografie ustroju greckich państw. Najpierw opowiadam dzieje Kościoła w porządku chronologicznym (tylko raz go naruszam, po to by powiedzieć, że chrześcijaństwo istnieje już w Egipcie). Dominuje w tej części Aleksandria chrześcijańska, <i>chora</i> (czyli po grecku ‘kraj’ podlegający Aleksandrii, proszę zapamiętać ten wygodny termin)<i> </i>zostaje w dalekim tle. Następnie zajmuję się  wybranymi problemami przecinającymi układ chronologiczny. O ile tylko będę mogła, postaram się przedstawić w każdym z rozdziałów ewolucję zjawisk, jednak moje chęci na nic się nie zdadzą, jeśli nie mam źródeł, a to się zdarza. W tej drugiej części dominuje tematyka i źródła egipskie, o Aleksandrii od strony instytucjonalno - pastoralnej stosunkowo niewiele wiemy (czytelnik zobaczy, w rozdziałach 19 i 20 jak skromnie się przedstawiają aleksandryjskie informacje wychodzące poza tematykę wydarzeniową i teologiczną).</p>
<p>Umieściłam na końcu omówienie źródeł stanowiące swoisty rachunek sumienia przed czytelnikiem, który musi się dowiedzieć skąd pochodzą moje informacje, a więc czy może mi ufać; to miejsce w książce wybrałam to z przyczyn oportunistycznych (nie chciałam straszyć bardzo technicznym wywodem). Wypada prosić czytelnika, który niewiele wie o źródłach do historii chrześcijaństwa, aby nie naśladował mego oportunizmu, gdyż może utrudnić sobie lekturę. Tak na przykład, wywody na temat jego pierwszych wieków bez podstawowej wiedzy o Euzebiuszu z Cezarei nie będą zrozumiałe.</p>
<p>W rozdziale o źródłach, poza charakterystyką ich rodzajów (to jest część najważniejsza), zostali omówieni ważni autorzy (lub ważne utwory anonimowe), ale źródła cytowane tylko raz objaśniałam w tekście lub w przypisach do konkretnego miejsca. W jednym przypadku, w rozdziale o kościele miasta Aleksandrii, informacje o podstawowym źródle służącym w moich wywodach, mianowicie korpusie tekstów na temat Jana Jałmużnika, znalazły się w samej narracji. Pedantycznie trzymałam się zasady, wedle której cytując przekład podawałam nazwisko tłumacza, jeśli go brak, to znaczy, że są moim własnym dziełem <strong>(Wstęp, prof. Ewa Wipszycka)</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/monografie/962-chrzescijanstwo-starozytnego-egiptu-9788373547599.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tyniec. Opactwo benedyktynów - 12,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1880-small_default/tyniec-opactwo-benedyktynow.jpg' title='Tyniec. Opactwo benedyktynów' alt='thumb' /><p>W połowie XI w. na nadwiślańskiej skale, opodal Krakowa, osiedlili się czarni mnisi, których od imienia autora Reguły, wedle której żyją, <strong>św. Benedykta z Nursji</strong> (480–ok. 550), określa się mianem benedyktynów. Roz­po­częli budowę kościoła i klasztoru, które w następnych stuleciach rozbudowywane i odbudowywane wciąż miały służyć idei, dla której to miejsce założono.</p>
<p><strong>Zwiedzanie tynieckiego wzgórza</strong> zaprasza do niezwykłej wędrówki w czasie i przestrzeni: do zagłębienia się w świat dawnych i współczesnych mnichów oraz ich życia. Tutaj bowiem historia i współczesność współistnieją zgodnie, a kolejne generacje gospodarzy wciąż nie przestają zaznaczać własnego wkładu, mamy zatem: romańskie fundamenty, gotyckie mury, barokowe wyposażenie, romantyczne ruiny, współczesne betony i… nowoczesne komputery.</p>
<p>Przewodnik – kolejny, już ósmy – <strong>po Tyńcu</strong>, chce opowiedzieć o interesujących zabytkach, przypomnieć wydarzenia i postacie ważne lub zapomniane, niekiedy zaproponować odmienną od dotychczasowej interpretację, zwłaszcza że prace konserwatorskie rozpoczęte w kościele w 2012 r. przyniosły wiele odkryć i nowych, czasem niespodziewanych ustaleń.</p>
<p><strong>Jeśli zatem pozostawi niedosyt albo wzbudzi inne pytania lub zainspiruje do dalszych poszukiwań, to znaczy, że spełnił swoją rolę.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-o-tyncu/1133-tyniec-opactwo-benedyktynow-9788373548213.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Do ciotusieńki dobrodziejki - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1701-small_default/do-ciotusienki-dobrodziejki.jpg' title='Do ciotusieńki dobrodziejki' alt='thumb' /><p>Pannie Potencjanie (później Adelchedzie) Zaliwaczance tyle tylko wiadomo, co z jej własnych listów. Nie będziemy więc tego we wstępie powtarzać, niech mówi sama. Powiedzmy jedynie, że była benedyktynką w Nieświeżu, skąd jeszcze jako nowicjuszkę posłano ją na fundację do Orszy.</p>
<p>Jej język, nie pozbawiony zresztą cech kresowych, tu i tam wymaga już dziś objaśnień, podobnie jak realia miejsca i czasu, a zwłaszcza <em>dramatis personae</em>. Oboczności form, jak „jeno/jedno”, „tylo/tylko” i wiele innych, są typowe dla ówczesnej kresowej polszczyzny. Łaciny, na szczęście dla dzisiejszego czytelnika, znała panna Potencjana tyle tylko, ile potrzebowała do brewiarza, i mało kiedy używa jej w listach do czego innego niż do dat, które najczęściej są u niej nazwami świąt liturgicznych.</p>
<p>Listy obejmują lata 1640–1682. Są między nimi długie luki i nie zawsze wiadomo, czy są to przerwy w korespondencji, czy też skutek zaginięcia listów. Ogólnie biorąc, korespondencja wydaje się częstsza w okresach różnorakich kłopotów, rzadsza w czasach spokojnych. W długim okresie wojennym ustaje oczywiście zupełnie.</p>
<p>Tło historyczne tej korespondencji to najpierw ostatnie lata okresu stabilizacji politycznej i wzmożonej akcji fundowania nowych klasztorów; z samego tylko nieświeskiego klasztoru benedyktynek wyszło aż pięć fundacji, z których orszańska była ostatnia. Następnie są to lata wojny i tułaczki; potem trudne lata powojenne. Na problemy bytowe i prawne nakładają się ówczesne kontrowersje o tekst <em>Reguły</em> dla benedyktynek; było w siedemnastowiecznej Polsce aż sześć różnych jej opracowań, a spory bywały zażarte.</p>
<p>Tekst listów podany jest w dzisiejszej ortografii; skróty rozwiązano; interpunkcja i podział na akapity pochodzą od wydawcy; wszelkie potknięcia stylistyczne zachowano starannie. Nadto w wydaniu dodano pod osobną (rzymską) numeracją kilkanaście tekstów pochodzących od innych osób, z tego samego czasu i środowiska, które mogą rzucić światło na opisywane wypadki.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1375-do-ciotusienki-dobrodziejki-9788373549159.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mniszki - 43,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1696-small_default/mniszki.jpg' title='Mniszki' alt='thumb' /><p>Jakże archiwa wciągają! Zaczęło się wszystko od tego, że dostałam zadanie ustalenia liczebności polskich klasztorów mojego zakonu – to jest benedyktynek – w wiekach od XVI do XIX. Praca wymagała spisania wszystkich zakonnic i okazała się mrówcza, albo – jeśli kto woli – benedyktyńska. Bo istnieją wprawdzie w klasztorach specjalne księgi, gdzie zapisuje się wstąpienia, profesje i zgony zakonnic, ale często zaniedbywano ich prowadzenia, toteż danych trzeba szukać absolutnie wszędzie: w listach, w kwitach, w aktach procesowych, nawet na książkach i na portretach... Szczególnie dużo ich dostarczają księgi rachunkowe i bardzo polubiłam tego rodzaju źródła. Dodajmy, że archiwa klasztorów uległy, jeśli nie zawsze zniszczeniu, to w każdym razie w większości wypadków rozproszeniu podczas wojen i podczas akcji kasacyjnej zaborców; rzadko się zdarza, by cale archiwum danego klasztoru było w jednym miejscu. Akta mogą być wszędzie: w archiwach samych klasztorów, w archiwach i bibliotekach kurialnych i państwowych, nawet w zbiorach prywatnych. Często też jedne prowadzą do drugich i tropi się kogoś lub coś po tych śladach, jak zwierza w puszczy. Ale to wszystko – to tylko zewnętrzne ramy przygody.</p>
<p>Samą przygodą było zetknięcie się z żywymi ludźmi, którzy w miarą szperania zaczynali jak gdyby budzić się i poruszać. Pierwsza napotkana wzmianka, to jeszcze tylko cień człowieka: ot, wiadomość, że taka żyła, i kiedy żyła. Ale po jakimś czasie znajduje się jakiś list od niej lub do niej, albo choćby wzmianka w cudzym liście; jakaś notatka w rachunkach, jakiś zapis w kronice... Ktoś relacjonuje jakiś jej czyn, naświetla motywy, ktoś podaje mimochodem opinię o niej, ktoś zapisuje, czasem przypadkiem, okoliczności... Nieraz to bywa wszystko i z takich kilku wzmianek można już sobie odtworzyć zarys postaci: mniej więcej tak, jak się odtwarza rysy zniszczonego portretu. Nie obywa się przy tym bez hipotez; zwykłe starałam się uzasadniać swoje domysły, ale być może, że w odtwarzaniu tych psychicznych portretów uległam czasem sugestii i kształtowałam postacie znane tylko z fragmentarycznych informacji na wzór postaci współczesnych i żywych, niekoniecznie zresztą zakonnic. Co zresztą wcale nie znaczy, że rekonstrukcja musi być tym samym błędna. Ludzie bywają przecież podobni.</p>
<p>Ale to mnie właśnie fascynowało: docieranie do żywego człowieka. Ten człowiek coś sobie w życiu założył, czegoś chciał: rozumiem te dążenia, stanowią one program wybrany tak przez niego jak i przeze mnie. A w realizowaniu tego programu dysponował pewną sumą wrodzonych zalet i także wrodzonych wad; ponadto formacją otrzymaną od środowiska, pewnym zasobem wiadomości, mniejszym lub większym doświadczeniem... Kształtował też sam siebie przez kolejne decyzje, jedne zgodne z głównym dążeniem, inne z nim sprzeczne lub połowiczne, z czego sobie czasem zdawał sprawę, ale częściej nie. I bywał, jak każdy człowiek, mieszaniną wielkich pragnień i małych realizacji, genialnych intuicji i żenujących błędów, zbędnych komplikacji i tragicznych w skutkach uproszczeń. I to także – jak bardzo rozumiem.</p>
<p>A wreszcie, była nad nim, jak jest i nad nami, ręka Boga. Każdy z tych szkiców jest właściwie historią miłości Stwórcy do jednego ze stworzeń; miłości różnie przyjmowanej przez to stworzenie, czasem je uskrzydlającej, a czasem bardzo boleśnie zmarnowanej. I oczywiście nie można przysiąc, że tak właśnie było naprawdę; jak o nikim, najlepiej nawet znanym, nie można powiedzieć na pewno, że to, co nam się wydaje dowodem świętości lub grzechu, było nim naprawdę w oczach Boga, albo że było ostatnim słowem tego człowieka... (Małgorzata Borkowska OSB)</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1228-mniszki-9788373548763.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Krótka historia litery łacińskiej - 84,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2571-small_default/krotka-historia-litery-lacinskiej.jpg' title='Krótka historia litery łacińskiej' alt='thumb' /><p>Niniejsza książka jest próbą chronologicznego uporządkowania podstawowych stylów pisma, powstałych w obrębie litery łacińskiej na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat. Polska literatura jest niestety bardzo uboga w publikacje o tematyce paleograficznej, bo właściwie wymienić można jedynie dwa tytuły: <em>Paleografię łacińską</em> Władysława Semkowicza z 1951 roku oraz <em>Zarys dziejów pisma łacińskiego</em> Aleksandra Gieysztora z roku 1973. Data publikacji rzeczonych książek, bardzo zresztą wartościowych, sugeruje, iż wielce pożądana byłaby na rynku polskim zaktualizowana praca o tej tematyce. To jednak pozostaje zadaniem dla historyków i paleografów.</p>
<p>W swojej książce, jak wspomniałam, staram się „jedynie” przedstawić chronologię podstawowych stylów pisma litery łacińskiej, począwszy od pisma rzymskiego po czasy współczesne.</p>
<p>Pomijam jednak zagadnienie druku. Interesuje mnie transformacja litery pisanej – zarówno kodeksowej (książkowej), jak i codziennej, dokumentowej. Zresztą pomimo wynalezienia druku, około roku 1450, litera pisana wciąż była powszechnie używana i nieprzerwanie do XX wieku ulegała transformacjom, sprowadzając do świata kaligrafii przepiękne style pisma, choćby kursywę humanistyczną czy kursywę angielską. Określenie „jedynie”, którego użyłam kilka zdań wcześniej, sugeruje, jakoby było to zadanie błahe czy wręcz proste. Nic bardziej mylnego. Nie byłoby bowiem przesadą stwierdzenie: „burzliwe losy litery łacińskiej”. Każda epoka owocowała kilkoma podstawowymi stylami pisma, te z kolei często można podzielić na wiele odmian, a kategoryzować ze względu na czas (wiek), miejsce (odmiany krajowe), skryptoria (ośrodki piśmiennicze), przeznaczenie (ekskluzywne księgi lub powszechna dokumentacja) itp. Często też różne style pisma wpływały na siebie nawzajem, tworząc różnego typu bas­tardy (bastarda gotycka, czyli ta najbardziej popularna, to tylko jeden z wielu stylów noszących taką nazwę), a także pisma przejściowe na styku dwóch epok – mijającej i rodzącej się. Powoduje to niemały zamęt, gdy próbuje się chronologicznie uporządkować literę łacińską. Dla każdej osoby urzeczonej kaligrafią i historią litery, a zwłaszcza dla tych pasjonatów, którzy szkolą w sobie umiejętności kaligraficzne, niezwykle istotna jest wiedza na temat używanego stylu pisma. Może ona bowiem wpłynąć na przyswajanie umiejętności kaligraficznych. Podjęłam się niełatwego zadania, a poprzeczkę ustawiłam sobie jeszcze wyżej, upierając się, iż wzorniki wszystkich omawianych stylów pisma przygotuję własnoręcznie – zadanie o tyle niełatwe, że niektóre z nich musiałam sobie przyswoić specjalnie na potrzeby tej publikacji. I choć początkowo spodziewałam się opisać najwyżej kilkanaście stylów pisma, ostatecznie zrobiła się z tego ilość zdecydowanie większa – około czterdziestu wymienionych stylów pisma, a każdy z nich zilustrowany wzornikiem z pełnym alfabetem minuskuł i majuskuł...</p>
<p>Litery są cudem. Bez nich nie byłoby świata pod postacią, jaką znamy. Nasza wiedza o historii naszej cywilizacji i dawnych kultur bez liter byłaby nieporównywalnie uboższa. Litery są nośnikiem myśli, marzeń, idei zdolnym pokonać czas i przestrzeń. Są wspaniałym narzędziem o potężnej mocy i tylko od nas zależy, w jaki sposób z niego skorzystamy, zwłaszcza w czasach, w których oddajemy kolejne sfery naszego życia wszechogarniającej cyfryzacji.</p>
<p><em>Krótka historia litery łacińskiej</em> jest próbą chronologicznego uporządkowania podstawowych stylów pisma, powstałych w obrębie litery łacińskiej na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat. Zaprezentowanych w niej zostało nieco ponad czterdzieści najważniejszych stylów pisma – zarówno wzorce alfabetyczne, jak i przykłady w tekście ciągłym – z krótką charakterystyką i komentarzem historycznym. Całość zilustrowano mapami, ułatwiającymi zrozumienie przenikania się kultur piśmienniczych cywilizacji łacińskiej / Ewa Landowska</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/podreczniki-do-kaligrafii/2329-krotka-historia-litery-lacinskiej-9788382052756.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
