<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Szkic o pochodzeniu, znaczeniu i łaskach medalika albo krzyża św. Benedykta - 27,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1462-small_default/szkic-o-pochodzeniu-znaczeniu-i-laskach-medalika-albo-krzyza-sw-benedykta.jpg' title='Szkic o pochodzeniu, znaczeniu i łaskach medalika albo krzyża św. Benedykta' alt='thumb' /><p>Początki praktyki wybijania medalu giną w mrokach dziejów, osnute siedemnastowieczną legendą o mnichach z Metten, którzy na ścianie swego opactwa odkryli znak krzyża w otoczeniu liter, do dziś umieszczanych na medaliku św. Benedykta. Lokalne wiedźmy z bawarskiego Nattrembergu miały twierdzić, że tylko metteńskim mnichom nie mogą zaszkodzić swymi urokami, ale nie wiedzą, dlaczego. <strong>Tą cudowną osłoną okazał się właśnie krzyż św. Benedykta,</strong> który odtąd zaczął być umieszczany na medalikach i medalionach.</p>
<p>Jego popularność zataczała tak szeroki kręgi, że papież Benedykt XIV zdecydował się spopularyzować tę formę pobożności, jednocześnie zatwierdzając stosowne modlitwy i formułę błogosławieństwa. W swoim brewe do medali św. Benedykta zalicza te dewocjonalia, które przedstawiają św. Benedykta z krzyżem w ręku z jednej strony, z drugiej zaś sam krzyż św. Benedykta, a w jego otoku litery: V.R.S.N.S.M.V., S.M.Q.L.I.V.B. Na pionowej belce krzyża powinny znaleźć się skróty C.S.S.M.L., na poziomej zaś — N.D.S.M.D. Wreszcie w czterech polach krzyża: C.S.P.B. <strong>Co to jednak wszystko znaczy?</strong></p>
<p><strong>W otoku zawarto formułę egzorcyzmu:</strong><em> Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana, Sunt Malae Quae Libas, Ipse Venena Bibas </em>(„Idź precz, szatanie, nie kuś mnie do próżności, złe jest to, co podsuwasz, sam pij swoją truciznę”). Na samym krzyżu:<em> Crux Sacra Sit Mihi Lux </em>(„Niech Krzyż Święty będzie mi światłem”),<em> Non Draco Sit Mihi Dux </em>(„Diabeł [dosł. ‘smok’] niech nie będzie mi wodzem”).<em> C.S.P.B. </em>oznacza zaś nic innego, jak<em> Crux Sancti Patris Benedicti: </em>„Krzyż świętego ojca Benedykta”.</p>
<p>Brewe papieskie nie wspomina ani o hierogramie IHS, ani o słowie PAX, a zatem żadne z tych słów nie przesądza o tym, czy rzeczywiście mamy do czynienia z medalikiem św. Benedykta z Nursji. O tych regulacjach, o początkach medalika i o łaskach, które można otrzymać, gdy ów medalik się nosi, napisał w osobnej publikacji <strong>o. Prosper Guéranger</strong> (1805–1875), odnowiciel francuskiego monastycyzmu benedyktyńskiego, a przede wszystkim opactwa w Solesmes.</p>
<p>Dlaczego jednak o. Prosper tak wysoko cenił medal św. Benedykta? We wstępie do swego dzieła opat Solesmes zaznacza, że Boże działanie, które staje się skuteczne przez rzeczy drobne i niepozorne, stanowi wielką tajemnicę: oto Bóg zechciał, by nic nieznaczący sam z siebie kawałek metalu stał się znakiem, który towarzyszy łaskom udzielanym wiernym. Ojciec Guéranger miał świadomość, że pobożne noszenie medalika to wyzwanie dla wielu intelektualistów i wszystkich innych, którzy przywykli zachowywać naukowy sceptycyzm: <strong>czy noszenie medalika to nie praktyka magiczna? Czy to nie upokorzenie dla człowieka rozumnego i oświeconego?</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/medalik-sw-benedykta/1080-szkic-o-pochodzeniu-znaczeniu-i-laskach-medalika-albo-krzyza-sw-benedykta-9788373548060.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Historie. Historia Franków - 77,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1856-small_default/historie-historia-frankow.jpg' title='Historie. Historia Franków' alt='thumb' /><p>Grzegorz z Tours (właściwie Georgius Florentius Gregorius) urodził się w 538 r. w okolicach Clermont, był biskupem Tours od roku 573 aż do śmierci w 594 r. Pochodził ze znamienitej gallorzymskiej rodziny senatorskiej. Napisał kilka dzieł hagiograficznych oraz jeden traktat astronomiczny przeznaczony dla mnichów, aby w nocy mogli ustalić właściwy czas modlitw. Jednak jego głównym osiągnięciem pisarskim są Historie. Dzieło to było pomyślane przez <strong>Grzegorza</strong> jako zbiór opowiastek, których głównym motywem jest danie przykładu i pouczenie moralne w obliczu zbliżającego się, zdaniem autora, końca Świata oraz wyłożenie sensu dziejów widzianych oczyma chrześcijańskiego biskupa z przełomu antyku i wczesnego średniowiecza. Następne pokolenie nadało Historiom tytuł <em>Historia Franków</em>, pod którym to powszechnie znane jest do dzisiaj. Bogate opisy ówczesnego życia politycznego, charakterystyka poszczególnych postaci, mnogość wprowadzanych wątków oraz temperament narratorski Grzegorza złożyły się na dzieło, które – czytane nawet wbrew intencjom biskupa Tours – stanowi pasjonującą lekturę. Nasza wiedza o wczesnych dziejach państwa Franków w dużym stopniu oparta jest na analizie Historii Grzegorza.</p>
<p>Polska wersja <em>Historii</em> Grzegorza ma również swoje dzieje, chociaż nie tak zagmatwane. Pierwszym tłumaczem był <strong>ś.p. ks. Teofil Richter</strong>, które swoje tłumaczenie przekazał w roku 1986 prof. Jerzemu Strzelczykowi z myślą o przyszłej publikacji. Ten zaś uznał za celowe poddanie przekładu rutynowej weryfikacji filologicznej, której podjął się prof. Kazimierz Liman.</p>
<p>Już wstępne porównanie przekładu ks. Richtera z tekstem łacińskim dowiodło, że zadanie to nieco przerosło kompetencje tłumacza, gdyż nie oddawało wiernie treści oryginału. Konieczne okazały się ingerencje znacznie wykraczające poza zwykłą adiustację tekstu. Przekład trzeba było w zasadniczym zrębie przeredagować i przestylizować, tłumacząc na nowo całe zdania, większe fragmenty, a nieraz strony za stroną. W istocie powstał więc nowy przekład.</p>
<p>Śmiały i ambitny zamiar <strong>ks. T. Richtera</strong>, aby jeden z najważniejszych tekstów historiografii kościelnej wczesnego średniowiecza uprzystępnić polskiemu czytelnikowi, doprowadził do uruchomienia ciągu wydarzeń kończących się na niniejszej edycji.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/historia/151-historie-historia-frankow-9788373544086.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Drugi dar Nilu, czyli o mnichach i klasztorach w późnoantycznym Egipcie - 59,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2835-small_default/drugi-dar-nilu-czyli-o-mnichach-i-klasztorach-w-poznoantycznym-egipcie.jpg' title='Drugi dar Nilu, czyli o mnichach i klasztorach w późnoantycznym Egipcie' alt='thumb' /><p><span>Herodot stwierdził kiedyś, opisując mechanizmy wylewu Nilu, że Egipt jest darem tej świętej rzeki. Znad Nilu pochodzi jeszcze jedna forma życia, która w głęboki sposób zaważyła nad kształtem obecnego świata. Mamy na myśli </span><b>życie mnisze</b><span>, ów drugi, obok samego Egiptu, dar Nilu. Święta Rzeka zawsze powracała spokojnie do swego koryta. Monastycyzm okazał się jednak siłą o wiele większą i nie mniej żywotną: wylewając się poza Egipt dotarł na krańce ówczesnego świata, a z czasem, gdy sam świat się powiększył, dotarł także na jego nowe obszary. O żywotności egipskich ideałów świadczy przede wszystkim różnorodność ich interpretacji, popularność, która przez wieki nie słabła, ale na przekór różnym zawirowaniom historii nasilała się i żyła własnym życiem. Nie zmienia to jednak faktu, że kolejni reformatorzy wracali do Egiptu, który, o dziwo!, był dla nich niczym Ziemia Obiecana…</span></p>
<p>Książka profesor Ewy Wipszyckiej jest obecnie <b>najbardziej kompetentnym </b>polskim wprowadzeniem do studium nad mnichami egipskimi doby późnego antyku. <em></em></p>
<p><em>W źródłach greckich całą pustynną strefę nazywa się terminem oros, który w grece znaczy normalnie „góra”, „wzgórze”, ale w egi­pskich warunkach nabrał on także znaczenia „pustynia”, obejmując wszystkie tereny, które nie były ziemią uprawną, ziemią czarną (Egipcjanie w czasach faraońskich nazywali swój kraj khemi, co oznaczało ziemię czarną; pustynia jest płowa, przejście między nimi jest gwałtowne). Tym samym mianem oros określano także mniejsze połacie pustynnej ziemi, które pojawiały się w pasie uprawnym przede wszystkim wtedy, gdy grunt podnosił się na tyle, że nie pokrywała go woda wylewu. Czasami z powodu błędu ludzkiego dopuszczano do głębokiego zasolenia gruntu (woda wylewu zbyt długo pozostawała w danym miejscu). Na takiej ziemi nic nie mogło wyrosnąć. W różnych miejscach, tam gdzie wody było za dużo (przede wszystkim w Delcie, na brzegu jeziora Moeris w Fajum), tworzyły się bagniska. Rzecz charakterystyczna, tym samym słowem oros (i jego koptyjskim odpowiednikiem tooy) określano także wspólnoty monastyczne, zarówno eremy, jak klasztory, a to dlatego, że powstawały przede wszystkim na pustyni.</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/monografie/121-drugi-dar-nilu-czyli-o-mnichach-i-klasztorach-w-poznoantycznym-egipcie-9788373545182.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tyniec. Opactwo benedyktynów - 12,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1880-small_default/tyniec-opactwo-benedyktynow.jpg' title='Tyniec. Opactwo benedyktynów' alt='thumb' /><p>W połowie XI w. na nadwiślańskiej skale, opodal Krakowa, osiedlili się czarni mnisi, których od imienia autora Reguły, wedle której żyją, <strong>św. Benedykta z Nursji</strong> (480–ok. 550), określa się mianem benedyktynów. Roz­po­częli budowę kościoła i klasztoru, które w następnych stuleciach rozbudowywane i odbudowywane wciąż miały służyć idei, dla której to miejsce założono.</p>
<p><strong>Zwiedzanie tynieckiego wzgórza</strong> zaprasza do niezwykłej wędrówki w czasie i przestrzeni: do zagłębienia się w świat dawnych i współczesnych mnichów oraz ich życia. Tutaj bowiem historia i współczesność współistnieją zgodnie, a kolejne generacje gospodarzy wciąż nie przestają zaznaczać własnego wkładu, mamy zatem: romańskie fundamenty, gotyckie mury, barokowe wyposażenie, romantyczne ruiny, współczesne betony i… nowoczesne komputery.</p>
<p>Przewodnik – kolejny, już ósmy – <strong>po Tyńcu</strong>, chce opowiedzieć o interesujących zabytkach, przypomnieć wydarzenia i postacie ważne lub zapomniane, niekiedy zaproponować odmienną od dotychczasowej interpretację, zwłaszcza że prace konserwatorskie rozpoczęte w kościele w 2012 r. przyniosły wiele odkryć i nowych, czasem niespodziewanych ustaleń.</p>
<p><strong>Jeśli zatem pozostawi niedosyt albo wzbudzi inne pytania lub zainspiruje do dalszych poszukiwań, to znaczy, że spełnił swoją rolę.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-o-tyncu/1133-tyniec-opactwo-benedyktynow-9788373548213.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dziennik jeńca  Oflagu IIC Woldenberg - 36,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2359-small_default/dziennik-jenca-oflagu-iic-woldenberg.jpg' title='Dziennik jeńca  Oflagu IIC Woldenberg' alt='thumb' /><p>Niniejszy zbiór prezentuje nie publikowany dotąd dziennik polskiego oficera rezerwy – Innocentego Libury – pisany w niewoli w Oflagu II C Woldenberg w latach 1941–1945. Prezentowane są tu również wykłady autora z literatury polskiej, historii i kultury, jakie – jako doktor filologii polskiej – wygłaszał w obozie jenieckim (odtworzone przezeń z pamięci i zapisane po wojnie). Do zbioru dołączone są również powojenne wspomnienia autora z kampanii wrześniowej i życia obozowego. Jako uzupełnienie książka zawiera wspomnienie syna autora – Jerzego Libury – dotyczące wojennych doświadczeń ojca oraz notatkę wnuka (autora obecnego opracowania) z niezwykłego spotkania por. Innocentego Libury z ppor. Jerzym Szymiczkiem, jakie miało miejsce podczas uroczystości otwarcia Muzeum Jenieckiego w Dobiegniewie w roku 1987.</p>
<p>Kim był Innocenty Libura? Postacią nader barwną i ciekawą: z pochodzenia włościaninem z domieszką ziemiańskiej krwi, z ducha – harcerzem, z powołania – nauczycielem – polonistą, wychowawcą pokoleń młodzieży, a prywatnie – ojcem licznej rodziny. Był również pisarzem – autorem dwóch powieści autobiograficznych, regionalnym dziejopisem (monografia i artykuły o ziemi rybnickiej), wielkim miłośnikiem przyrody i krajoznawcą (odznaczenia LOP i PTTK). Jego ponad dziewięćdziesięcioletnie życie przebiegło przez trzy systemy niewoli: carat, hitleryzm i komunizm – i przez trzy Rzeczpospolite: Drugą, Ludową i Trzecią.</p>
<p>Pochodził z Michałowic pod Krakowem (ur. 17.06.1901). Jego ojciec Ludwik  uczył tam w szkole ludowej, matka – Maria z Rucińskich – była córką polskiego zesłańca po powstaniu styczniowym, urodzoną na Syberii. Liburowie mieli czworo dzieci – poza Innocentym córkę Marię i dwóch synów – Waleriana i Józefa (ten ostatni w czasie II wojny światowej dostał się do niewoli po sowieckiej stronie i zginął zamordowany w Charkowie). W 1914 roku rodzina przeniosła się do Olkusza, gdzie Innocenty ukończył gimnazjum i wraz z rodzeństwem wstąpił do skautów. W 1920 r. dwaj starsi bracia – Innocenty i Walerian – wzięli udział w wojnie polsko-bolszewickiej.</p>
<p>Po maturze Innocenty podjął studia uniwersyteckie w Warszawie z zakresu filologii polskiej i historii sztuki. Ukończył je w 1926 r. w Krakowie na UJ, po czym przeniósł się do Rybnika, gdzie osiadł na stałe. Tu uczył w Gimnazjum Państwowym, rozwijając zarazem działalność harcerską jako założyciel IV Drużyny Rybnickiej, harcmistrz i instruktor. W 1927 r. wziął ślub z wilnianką, Franciszką Dylkiewicz, następnie zbudował dom, został ojcem siedmiorga dzieci. W 1931 r. obronił na UJ pracę doktorską na temat twórczości Dominika Magnuszewskiego.</p>
<p>Z wybuchem II wojny światowej Innocenty Libura – w stopniu porucznika – przydzielony został do 75 pp Armii Kraków i przeszedł z nią szlak bojowy aż pod Tomaszów Lubelski. Dostawszy się do niewoli, przebywał w obozach najpierw w Bochni, potem w Braunschweigu, na koniec w Woldenbergu. W niewoli rozwinął żywą działalność w ramach możliwości pozostawionych jeńcom przez zwierzchnictwo Abwehry: zaangażował się w prace Komisji Kulturalno-Oświatowej, uczył języka polskiego i historii literatury na kursach maturalnych oraz na Wyższym Studium Nauczycielskim. Miewał również wykłady dla szerszego grona oficerów. Uzdolniony plastycznie, sporządzał na zamówienie portrety kolegów ołówkiem i pędzlem. W ukryciu przed niemiecką cenzurą prowadził dziennik ilustrowany grafiką i zdjęciami. Odtwarzał również swą autobiograficzną powieść <em><a href="https://tyniec.com.pl/historia/960-krokiem-zdobywcow-9788373547575.html">Krokiem zdobywców</a></em> poświęconą czasom harcerskiej młodości, której pierwszy rękopis przepadł w zawierusze wrześniowej (dzieje wydania tej książki, opublikowanej ostatecznie dopiero w r. 2018, miały z czasem stać się historią samą w sobie). Z okresu niewoli zachowała się obfita korespondencja Innocentego z rodziną, a także liczne drobne pamiątki, jak znaczki poczty obozowej, stemple, drzeworyty, rysunki. Najcenniejszą z nich jest pierścień ulany dlań ze srebra przez absolwentów kursu maturalnego.</p>
<p>Po wyzwoleniu Innocenty Libura powrócił do Rybnika i kontynuował pracę nauczycielską. Zredagował <em>Księgę pamiątkową Państwowego Gimnazjum i Liceum w Rybniku 1922–1947</em>, zainicjował wmurowanie w szkole tablicy pamiątkowej ku czci poległych nauczycieli i wychowanków. Po zawieszeniu harcerstwa przez władze komunistyczne w 1949 r. został jednak wyrzucony ze szkoły za otwartą krytykę tej decyzji władz. Przyjęto go następnie „łaskawie” do pracy w rybnickim gimnazjum żeńskim, nie pozwolono jednak uczyć polskiego. Musiał uczyć języka rosyjskiego i pozalekcyjnej łaciny (dla uczennic marzących o medycynie). W 1961 r. zmuszono go do przejścia na tzw. wcześniejszą emeryturę, jednak z pracy pozalekcyjnej nie zrezygnował, pozostając związany czynnie ze szkołą do r. 1974. Swoistym fenomenem było to, że mimo formalnych ograniczeń narzuconych mu przez komunistyczny system oświaty, profesor Libura zapisywał się w pamięci uczniów wciąż i niezmiennie przede wszystkim jako polonista i wychowawca przekazujący młodzieży najlepsze tradycje polskiej kultury.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/historia/2219-dziennik-jenca-oflagu-iic-woldenberg-9788382052084.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pradziejowe wieże północy: "brochs" i epoka żelaza w Szkocji - 49,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2811-small_default/pradziejowe-wieze-polnocy-brochs-i-epoka-zelaza-w-szkocji.jpg' title='Pradziejowe wieże północy: "brochs" i epoka żelaza w Szkocji' alt='thumb' /><p>Jednym z najbardziej fascynujących okresów w dziejach Szkocji jest epoka żelaza, w atlantyckiej części północnej Brytanii datowana na lata 700 p.n.e. – 800 n.e. Ówczesne kultury rozwijały się na peryferyjnie położonym obszarze Europy i ukształtowały unikalne formy kultury materialnej oraz architektury. Najbardziej rozpoznawalnym typem zabytku szkockiej epoki żelaza są tzw. <em>brochs</em> – koliste kamienne wieże licznie występujące głównie na Hebrydach, Orkadach, Szetlandach oraz w hrabstwach Caithness i Sutherland. Te monumentalne budowle osiągały nawet 15 metrów wysokości, będąc jednym z charakterystycznych elementów krajobrazu północnej Brytanii na przełomie er. Wiele z nich było zamieszkanych, gdy w I w. n.e. na tereny obecnej Szkocji wkroczyły rzymskie wojska pod dowództwem Gnejusza Juliusza Agrykoli. Już w XVIII w. pradziejowe wieże przyciągały uwagę przemierzających Szkocję podróżnych, zaś w XIX w. stały się przedmiotem prac wykopaliskowych. Niewiele <em>brochs</em> przetrwało do naszych czasów w dobrym stanie, a ich chronologia i funkcje wciąż kryją przed badaczami wiele zagadek, jednak masywne kamienne budowle epoki żelaza są jednymi z najcenniejszych elementów dziedzictwa kulturowego Szkocji. Niniejsza książka jest pierwszym w języku polskim opracowaniem, które stanowi kompleksową syntezę zagadnienia <em>brochs</em> oraz próbę przedstawienia epoki, w której powstały te unikalne obiekty.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/homini/2388-pradziejowe-wieze-polnocy-brochs-i-epoka-zelaza-w-szkocji-9788382053210.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ciało i społeczeństwo - 69,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2559-small_default/cialo-i-spoleczenstwo.jpg' title='Ciało i społeczeństwo' alt='thumb' /><p>W książce niniejszej badam praktykę trwałego wyrzeczenia się seksu (wstrzemięźliwość, celibat, dożywotnie dziewictwo – w przeciwstawieniu do praktyki okresowej wstrzemięźliwości płciowej), jaka rozwinęła się w kręgach chrześcijańskich w okresie od nieco przed misjonarskimi podróżami św. Pawła w latach 40-50 n.e. do nieco po śmierci św. Augustyna w roku 430. Chodziło mi głównie o uwyraźnienie pojęć dotyczących osoby ludzkiej i społeczeństwa, implikowanych przez wymienione wyżej formy wyrzeczenia, i o szczegółowe prześledzenie refleksji oraz kontrowersji, które pod wpływem owych pojęć rodziły się wśród autorów chrześcijańskich wokół kwestii takich jak natura płciowości, stosunki między mężczyznami i kobietami czy struktura i znaczenie społeczeństwa.</p>
<p>Moja relacja zaczyna się w II w. naszej ery w świecie pogańskim, w którym chrześcijaństwo zdołało już do pewnego stopnia zaistnieć w publicznej świadomości. Rozdział drugi nawraca do Palestyny czasów Jezusa, do św. Pawła i do roli wstrzemięźliwości w niejasnym i burzliwym pierwszym wieku ruchu chrześcijańskiego. Około roku 150 wyrzeczenie seksualne grało już poważną rolę w życiu wielu grup chrześcijan, toteż rozdziały od III do VI będą się rozgrywać w strefie Śródziemnomorza i Bliskiego Wschodu, od Lyonu i Kartaginy do Edessy. Myślę, że w ten sposób uda mi się uwzględnić szeroki wachlarz możliwości, jakie zarysowały się przed chrześcijanami w owym tak istotnym półwieczu, sięgającym od pokolenia Marcjona, Walentyna i Tacjana do pokolenia Tertuliana i Klemensa z Aleksandrii.</p>
<p>Nad wszystkimi opisami dalszej ewolucji pojęć dotyczących seksualności i osoby ludzkiej w świecie greckim unosi się potężny geniusz Orygenesa. Trudno jednak zrozumieć fascynację, jaką wzbudzał Orygenesowy, osobliwie majestatyczny ideał dziewictwa, jeśli nie odważymy się wyrobić sobie opinii o roli wstrzemięźliwości w relacjach między mężczyznami i kobietami w ramach zmieniających się struktur kościelnych jego epoki. Poświęcony temu zagadnieniu rozdział VII poprzedza nasz zarys myśli Orygenesa. Rozdział IX ukazuje rozejście się pogańskich koncepcji wstrzemięźliwości i chrześcijańskiego ideału dziewictwa pod koniec III wieku. Pierwszą część książki zamyka – w rozdziale X – pobieżna prezentacja rozmaitych sensów, jakie w różnych rejonach świata chrześcijańskiego przybierała praktyka seksualnego wyrzeczenia; następnie rozważamy w nim stosunki, które ustaliły się między praktykującymi wstrzemięźliwość i żyjącymi w małżeństwie członkami kościołów za czasów św. Antoniego i Konstantyna.</p>
<p>Drugą część książki otwiera przegląd tradycji przewodnictwa duchowego kojarzonych z Ojcami Pustyni, którzy od panowania Konstantyna aż po kres rzymskiego cesarstwa na Wschodzie sąsiadowali z kościołami na terenach zasiedlonych w Egipcie i gdzie indziej. Rozdziały następne analizują szczegółowo – podług zagadnień i regionów – wpływ ideałów ascetycznych na myśl i praktykę kościołów wschodniego cesarstwa w wieku IV i na początku V.</p>
<p>Część trzecia omawia świat łaciński, pod wieloma względami bliższy tradycjom, z którymi wielu współczesnych zachodnich czytelników może się utożsamiać. Postawy trzech wybitnych autorów – Ambrożego, Hieronima i Augustyna – zarysowuję na tle dylematów swoistych dla miejsc i czasów, w których żyli, i oceniam wielkość różnic między tradycją katolicką, którą w sposób tak istotny rozwinęli, a tradycjami, jakie napotkaliśmy w świecie wschodniego chrześcijaństwa. Epilog jest repliką pierwszego rozdziału: podsumowuje on przemiany, jakie w okresie od Antoninów do początku średniowiecza zaszły w pojmowaniu osoby ludzkiej i społeczeństwa.</p>
<p>Praca o takim zakresie i objętości jak niniejsza wymaga paru słów wyjaśnienia; przede wszystkim jednak musimy otwarcie wskazać na to, co w trakcie jej pisania wypadło nam pominąć lub ograniczyć. Jest to książka o wczesnym chrześcijaństwie. Chodzi mi w niej o uchwycenie swoistej atmosfery owego okresu w dziejach chrześcijaństwa, atmosfery odróżniającej go wyraźnie od wszystkich stuleci następnych. Dla każdego czytelnika rychło stanie się oczywiste, że rozważane w niej koncepcje wyrzeczenia seksualnego głęboko się różnią od tych, do których przywykliśmy, obcując z katolicyzmem średniowiecznym czy z chrystianizmem nowoczesnym. W niniejszej książce kult Dziewicy Maryi pojawia się dopiero na końcu. Wprawdzie niektórzy zaczęli ostatecznie orędować za celibatem duchownych, praktykowano go jednak w sposób całkowicie różny od obowiązującego dziś w kościele katolickim. Fascynujący ruch ascetyczny, choć stale obecny przez niemal cały ów okres, nie miał jeszcze wyrazistego i uporządkowanego profilu, kojarzonego później z monastycyzmem benedyktyńskim na łacińskim Zachodzie. Nawet pojęcie dożywotniego dziewictwa, choć olśniewało niejednego autora pod koniec III i w IV w., tylko sporadycznie stawało w centrum uwagi; przede wszystkim wszakże nigdy nie uległo jednoznacznie skojarzeniu z czystością specyficznie kobiecą, jak to stało się w innych epokach w świecie zarówno pogańskim, jak i w późniejszych formach katolicyzmu. Wczesny Kościół nadal jest dla wielu czytelników epoką o znaczeniu w zasadzie abstrakcyjnym. Z niebywałą swobodą krążą wokół niej stereotypy – już to poczciwe, już to komiczne. Jeśli moja książka przywróci bodaj w niewielkim stopniu coś z atmosfery niepokojącej dziwności, która spowijała główne problemy i troski mężczyzn i kobiet pierwszych pięciu stuleci – uznam, że osiągnąłem zamierzony w niej cel / Peter Brown</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/homini/2328-cialo-i-spoleczenstwo-9788382052749.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Święty Benedykt. Wiedza o nim i przejawy jego kultu w dawnej Polsce - 13,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1658-small_default/swiety-benedykt-wiedza-o-nim-i-przejawy-jego-kultu-w-dawnej-polsce.jpg' title='Święty Benedykt. Wiedza o nim i przejawy jego kultu w dawnej Polsce' alt='thumb' /><p>Kult świętych istnieje w Kościele katolickim i rozwija się nadal. Jego źródłem jest podziwu godne życie jednych, którzy pozostawili po sobie trwały ślad o wielorakim znaczeniu. Inni natomiast odczytują ten ślad z czcią, poznają, poddają się jego dobroczynnemu wpływowi, nieraz go nawet rozwijają.</p>
<p>Kult św. Benedykta stanowi temat wdzięczny, ale zbyt szeroki, roz­ciąga się bowiem na cały świat i na piętnaście stuleci. Wypadnie zacieś­nić granice tematu do Polski, jak pamięć sięga.</p>
<p>Święty Benedykt żył w Italii, lecz dzisiaj znają go wszyscy, Koś­ciół otoczył go czcią liturgiczną, sławę rozszerza zakon o wielu rozgałę­zieniach męskich i żeńskich. Niezawodnie każdy Polak słyszał o walkach na Monte Cassino, tamtejszym opactwie, jego ruinie, przy sposobności zaś o grobie św. Benedykta w kaplicy, która ocalała. Ojciec Święty Paweł VI mia­nował św. Benedykta Patronem Europy – teraz mówi się wiele o jubi­leuszu, bo mija tysiąc pięćset lat od urodzenia św. Benedykta. Pomimo że żył w tak odległej epoce, jest nadal otaczany czcią i szeroko znany. Czy było tak zawsze? Czy było tak w dawnej Polsce? Jak się to za­częło tutaj tysiąc lat temu? Jak rozwijało się później w opactwach be­nedyktyńskich, gdzie kult św. Zakonodawcy znalazł właściwe warunki? Czy rozszerzył się poza mury klasztorów? Wolno przypuścić, że temat, ujęty najszerzej, wskaże na trwałe wartości.</p>
<p>Dzisiaj informacji o św. Benedykcie szukać należy metodycznie. Jeśli był Włochem, wypadnie rozpocząć od <em>Dizionario biografico degli italiani</em>. Wprowadza to w studium, daje pewne wiadomości i wskazuje dalszą literaturę. O św. Benedykcie pisali historycy, historycy Kościoła i zakonów, histo­rycy kultury i cywilizacji. Nad <em>Regułą</em> św. Benedykta pochylali się mnisi, by ją zgłębiać i wprowadzać w życie. Interesowali się nią filolo­gowie, rozważając jej język i zależność od innych autorów. Liturgiści szukali tu poświadczenia starych zwyczajów. Na temat św. Benedykta wypowiadali się prawnicy, pedagogowie, pisarze ascetyczni. Wyrosła więc cała literatura przedmiotu.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/1311-swiety-benedykt-wiedza-o-nim-i-przejawy-jego-kultu-w-dawnej-polsce-9788373549081.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Poprzez dwudziestolecie - 48,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2346-small_default/poprzez-dwudziestolecie.jpg' title='Poprzez dwudziestolecie' alt='thumb' /><p><em>Poprzez dwudziestolecie</em> – to druga część autobiograficznej powieści Innocentego Libury, stanowiąca – jak i poprzednia pt. <a href="https://tyniec.com.pl/powiesci/960-krokiem-zdobywcow-9788373547575.html"><em>Krokiem zdobywców</em></a> (wyd. 2018) – zamkniętą całość. Książka obejmuje okres drugiej Rzeczpospolitej. Młody Mieczysław Łękawski (pod którym kryje się sam Autor) wyrusza z rodzinnego domu w Olkuszu na studia polonistyczne i plastyczne do Warszawy. W trakcie studiów – by zdobyć środki na utrzymanie, ale też by szerzej poznać świat – pracuje jako robotnik we Francji. Zdobywszy wykształcenie w stolicy, powraca najpierw do Olkusza, by podjąć pracę nauczycielską w gimnazjum, którego sam wcześniej był absolwentem, a następnie uzupełnia studia w Krakowie. Życiowe drogi wiodą go ostatecznie na Śląsk – zostaje nauczycielem w I Gimnazjum i Liceum w Rybniku. W Rybniku też zakłada dom rodzinny. Tak jak i poprzednio – wszystkie osoby i zdarzenia są autentyczne, przez co powieść zyskuje charakter dokumentalny.</p>
<p>A ciekawych postaci i wydarzeń w książce niemało. Ujrzymy w niej najpierw w żywej akcji pierwszych twórców i instruktorów polskiego harcerstwa, na czele z idolem młodości Autora – „Szumiącym Dębem”, czyli<span>  </span>druhem Tadeuszem Strumiłłą. Krąg harcerzy olkuskich – znanych z pierwszej części – rozszerzy się o druhów – instruktorów i działaczy – związanych z Górnym Śląskiem, zwłaszcza z Rybnikiem, gdzie Autor sam założy IV Rybnicką Drużynę Harcerską imienia Henryka Sienkiewicza. Wspomniany zostanie Marian Łowiński – komendant Chorągwi Śląskiej, Henryk Kapiszewski – członek Kwatery Głównej ZHP,<span>  </span>Stanisław Wojciech Rudnicki, Wanda Jordan-Łowińska i wielu innych. Do najbliższych przyjaciół Autora należeć będzie Józef Pukowiec – wybitny harcmistrz śląski (ścięty później przez hitlerowców), z którym razem przeżyją dość zabawną przygodę podczas III Wszechświatowego Zlotu Harcerstwa w Birkenhead pod Liverpoolem.</p>
<p>Nie tylko jednak harcerze wypełnią karty opowieści. W latach studenckich Autor zetknie się z barwnym środowiskiem akademickim dwóch uniwersytetów – Warszawskiego i Jagiellońskiego. Przed oczami czytelnika przesunie się cały poczet profesorów tych uczelni, poczynając od wybitnych językoznawców, jak Stanisław Szober, Jan Baudouin de Courtenay, Stanisław Słoński, Adam Kryński, Jan Łoś, Zenon Klemensiewicz, poprzez historyków filozofii i kultury, jak Władysław Heinrich, Witold Rubczyński, Władysław Tatarkiewicz, Kazimierz Zieliński, a skończywszy na znakomitych literaturoznawcach, jak Józef Kallenbach, Bronisław Gubrynowicz czy Ignacy Chrzanowski. Ten ostatni stanie się promotorem pracy doktorskiej Autora. Rozwijając talenty plastyczne, trafi Autor na zajęcia prowadzone przez Eligiusza Niewiadomskiego – późniejszego zabójcę prezydenta Narutowicza. Przy każdej z tych postaci Autor zatrzyma się na chwilę, by zapisać jakiś szczegół – czy to z wykładów, czy z osobistej rozmowy, czasem nawet jakiś charakterystyczny gest czy szczegół ubioru.</p>
<p>Portretując osoby, Autor roztacza zarazem szerszy obraz życia akademickiego pierwszych lat międzywojennych. Zapoznamy się więc z klimatem zbiorowych kwater w koszarach Blocha, działalnością „Bratniaka” i innych organizacji, a także studenckimi sposobami zdobywania środków na utrzymanie i naukę. Obraz ten nakreśli Autor czasem z humorem, a czasem poważnym realizmem – opisując jego strony i jasne, i ciemne. Wśród studentów ujrzymy również rozmaite postacie: raz będą to zdolni i pilni uczniowie, jak Jan Cybis – znany później artysta-malarz, raz zagorzali wiecownicy polityczni różnych obozów (na seminarium u profesora Chrzanowskiego Autorowi wypadnie recenzować akurat referat Wandy Wasilewskiej!), a czasem i zepsuci kawalerowie o niefrasobliwym podejściu do życia.</p>
<p>Do najoryginalniejszych przyjaciół Autora z ławy studenckiej należeć będzie Konstanty Jodko-Narkiewicz – późniejszy wybitny podróżnik, polarnik i rekordzista Polski w sporcie wspinaczkowym. Autor wybierze się z nim razem do Gdyni, by pracować przy budowie portu i – jakkolwiek „Kok”, miłośnik orlich perci, nie wytrwa długo przy monotonnym, ciesielskim zajęciu – przyjaźń pozostanie trwała i powróci jeszcze na kartach książki w niejednej barwnej odsłonie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/historia/2218-poprzez-dwudziestolecie-9788373549678.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gawędy o Tyńcu i okolicach - 10,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1882-small_default/gawedy-o-tyncu-i-okolicach.jpg' title='Gawędy o Tyńcu i okolicach' alt='thumb' /><p>„Sądzicie, że tylko wielkie miasta mają dzieje bajeczne? Ja myślę inaczej. Mnie się zdaje, że każdy skrawek ziemi, przez który przeszła stopa ludzka, ma swoją historię bajeczną i pewną” – pisał autor niniejszej publikacji. Jakie są zatem dzieje Tyńca? Nudne? Chyba nie, skoro ludzie mieszkają tutaj od tysiącleci. Dzisiaj Tyniec zmienia się w zawrotnym tempie. Dawny trwa jednak dalej w nazwach swych ulic, wzgórz, pól i łąk.</p>
<p>Tyńczanie przez wieki mieli dość osobliwych sąsiadów – nie brakło między nimi duchów, zjaw i strzygoni. Nie wydaje się, aby którejś ze stron sąsiedztwo takie przeszkadzało. Ale gdzie szukać dziś strzygoni? Którą skałę należy omijać nad Wisłą, aby nas nie wciągnął w rzeczny nurt topielec? To wszystko dziś wydaje się nierealne, ale przecież dalej trwa w miejscowej tradycji.</p>
<p><strong>Taki był dawny Tyniec, który ponad sto lat temu odkrył i opisał Seweryn Udziela. Po lekturze tej książeczki, my także nie możemy zaprzeczyć, że dzieje Tyńca po prostu są bajeczne.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-o-tyncu/1367-gawedy-o-tyncu-i-okolicach-9788373542549.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
