<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Porozmawiajmy jak Borkowska z Borkowskim - 34,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1440-small_default/porozmawiajmy-jak-borkowska-z-borkowskim.jpg' title='Porozmawiajmy jak Borkowska z Borkowskim' alt='thumb' /><p>Usiedliśmy rozmawiać. Niby to nie był pierwszy raz, niby wcześniej to się już zdarzało. Teraz okazało się, że będziemy rozmawiać inaczej. To znaczy, w jakimś stopniu będziemy rozmawiać, a w jakimś, większym, jedno będzie mówić, a drugie będzie słuchać (czasem zadając pytania, czasem coś wtrącając, czasem nieco prowokowane odpowiadając). Nazywamy się tak samo, przynajmniej częściowo interesuje nas, choć z różnych perspektyw, fenomen życia zakonnego (a najbardziej żeńskiego, klauzurowego, na ziemiach polskich; to w przypadku Borkowskiego, Borkowska w bogatszych i wielowątkowych kontekstach jest mistrzynią). Postanowiliśmy się na spokojnie rozmówić. Owoc tego rozmawiania Czytelnik znajdzie w książce. Pytającego Borkowskiego fascynuje i zastanawia, jak to jest, że się jednak decyduje na życie zakonne, wspólnotowe, mnisze. Oględnych czy uogólniających wyjaśnień jest wiele, trudno wytłumaczyć coś tak osobistego i niewyrażalnego jak fenomen powołania. Dlatego w rozmowie wiele będzie właśnie o tym, jak to się wszystko z tak zwanym wstąpieniem dzieje. My, Borkowscy, tak mamy, że patrzymy na życie zakonne, żeńskie, mówiąc między nami szczerze, chyba jeszcze bardziej niż męskie, z prostą sympatią i naturalnym zrozumieniem, oby (to w odniesieniu do Borkowskiego) bez protekcjonalności, miejmy nadzieję (to co do Borkowskiej) bez nieuzasadnionej idealizacji. <strong>Czy nam się uda mówić ze sobą szczerze, ocenią Świadkowie, czyli Czytelnicy.</strong></p>
<p>Borkowska znalazła się w niepowtarzalnym miejscu w niezwykłym czasie. Pewnie każdy ma taki czas i takie miejsce, ale w biografii Borkowskiej wyraźnie dostrzegalne jest następstwo i skutki tych spotkań na drodze życia. Nie chodzi tu wyłącznie o spotkania z Ludźmi, jeśli mamy na myśli warstwę realną, doczesną. Chodzi także o spotkania z bohaterami zbiorowej wyobraźni, o spotkania ze słowem, tekstem, relacją, którą buduje. Bardzo to wszystko Borkowskiego będzie ciekawić, dlatego sporo miejsca poświęci dociekaniu, jak to było z tym słowem. Chyba wie, o co pyta, skoro ma do czynienia z Borkowską Wielu Wcieleń, także z Pisarką (Borkowski od lat czyta na zajęciach z kreatywnego pisania „Bajki starej mniszki”, a później prosi, by według wzoru własną napisać. Współczesna napisała, to i kolejni Współcześni mogą próbować). Prosimy wspólnie o wybaczenie, że zaprzątniemy uwagę Czytelnika prywatnymi sprawami, oboje jesteśmy z pierwszego wykształcenia polonistami, trudno czynić zarzut z tego, że o polonistyce tyle będzie. Będzie, bo musimy sobie wszystko wyjaśnić. Borkowska wciąż będzie zmierzać, a Borkowski skutecznie przeszkadzać w tej wędrówce, do tego, by Czytelnikom powiedzieć  to, co ważne.  Borkowski jest tu słabszym ogniwem, łapanym na nieznajomości rzeczy, na zadawaniu nietrafionych pytań, na ujawnianiu wstydliwych przekonań. Trudno. Tak było, niech będzie w formie drukowanej.</p>
<p><strong>Rozmawialiśmy długo, z przerwami, co jakiś czas. Umówiliśmy się, jak Borkowska z Borkowskim, że to nie będzie klasyka gatunku, że to nie będzie wywiad-rzeka, który w centrum stawia biografię w chronologicznym jej układzie („Urodziła się pani i co było dalej…?”).</strong> Borkowski, który odpowiada za kształt tekstu, zapatrzył się na książeczkę-bibelot „Do ciotusieńki dobrodziejki…”, powieść epistolarną, fikcyjną w treści i w odniesieniu do bohaterów, realną w formie i autorstwie (ilu się nabrało, wie tylko Borkowska, wydawca i nabrani, gdyby się zliczyli). Borkowska chyba jednak chciała, by było za porządkiem od narodzin do dnia dzisiejszego, zgodnie z kalendarzem, logiką, następstwem czasu i faktów. Borkowskiemu udało się przekonać, że może być inaczej, nie musi być za porządkiem (między nami mówiąc, wziął po prostu na przeczekanie).</p>
<p>Przeczekanie jest ważne. Rzecz, którą Czytelnik ma w ręku, powstawała i pisała się długo. Rozmawialiśmy w Staniątkach, gdzie Borkowska czasowo była osiedlona w delegacji, dialogowaliśmy w wielu rozmaitych okolicznościach, gdy już wróciła do Żarnowca. Borkowski chciał napisać „do siebie”, bo wciąż trudno mu zrozumieć, że mniszka może być u siebie wszędzie, gdzie obowiązek i potrzeba wskażą. Borkowska potrafi. Niby młoda nie jest, a jednak żywotna i intrygująca. Dlatego, by nie przedłużać, wspólnie zapraszamy do lektury, do przysłuchiwania się, jak to w rozmowie Borkowskiego z Borkowską było.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1366-porozmawiajmy-jak-borkowska-z-borkowskim-9788373549111.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sacramentum dedicationis - 35,10 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1525-small_default/sacramentum-dedicationis.jpg' title='Sacramentum dedicationis' alt='thumb' /><p>Obecna praca dotyczy dziejów liturgii – a szerzej: religijności <strong>w średniowiecznej Polsce.</strong> W zasadzie tytuł starannie dobrany oraz podtytuł miał adekwatnie odpowiedzieć tematowi, wymaga jednak dodatkowych objaśnień i komentarzy. Ujęcie go ułatwi przykład z dziedziny sztuki. Zauważono, że w wielkich stylach jakiejś epoki uczestniczy zarówno architektura, jak i rzeczy zupełnie drobne. Odręczne pismo potrafi nadążać za rozwojem sztuki tak dalece, że ma udział w jej ewolucji. Toteż inaczej wygląda pismo dojrzałego gotyku, niż gotyku płomienistego. W analogiczny sposób przyczynek już należy do większej całości, włącza się w nią, a także jej służy.</p>
<p>Przedmiotem badań historyka jest człowiek lub proces dokonujących się zmian w czasie i przestrzeni. Religia tu wchodzi w rachubę jako jeden ze składników fenomenu ludzkiego i – co za tym idzie – procesu historycznego. Średniowiecze świadczy o tym w sposób najbardziej wyrazisty. Pewne okoliczności zaakcentowały wówczas ten rys, usuwając w cień jakże laickie przejawy życia. Znajomość pisma, a zatem możność tworzenia podstawowych źródeł historycznych stała się w dużej mierze monopolem duchowieństwa. Wywarło to wpływ niezatarty i nadal kształtuje wyobrażenia o religijności całej epoki.</p>
<p><strong>Religijność średniowiecza</strong> nie jest bynajmniej pojęciem jednoznacznym. Ona także ewoluowała w ciągu tysiącletniej epoki, zanim zgłoszono sprzeciwy pod hasłem <em>devotio moderna</em>. Znamienna antyteza kieruje uwagę w stronę religijności zakwestionowanej, typowej dla doby wcześniejszej. Temat ten polskiego mediewistę obowiązuje bezwzględnie, a przecież nie znalazł dotąd należytego zainteresowania i oświetlenia. Narzuca się więc, ale domaga zarazem oględności w postępowaniu. Trzeba mianowicie ogólniejsze ujęcia oprzeć na szeregu monografii szczegółowych.</p>
<p>Obecna praca dotyczy drobnego – zda się – szczegółu, jednakże temat celowo wybrany służy szerszym założeniom. Odnajduje swój sens tylko wówczas, gdy ustawi się ją we właściwej perspektywie. Nie tracąc z oka wielkich zadań historii, uwaga zrazu zatrzymuje się na pewnym momencie – być może – charakterystycznym dla średniowiecza i na regionie znanym zbyt ogólnikowo. <strong>Łacińskie chrześcijaństwo</strong>, któremu było pisane zakorzenić się w tym terenie, rozpoczynało bardzo konkretnie: budowało kościół i poświęcało go. Ten moment inauguracji kultu w danej miejscowości staje się przedmiotem niniejszego opracowania. Z natury rzeczy należy to do dziejów lokalnych liturgii, która – jak wiadomo – obejmuje „całość kultu kościelnego”. Tym lepiej, ona bowiem spełniała rolę kształtującą względem pobożności średniowiecza.<br /><br /></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/historia/936-sacramentum-dedicationis-9788373547360.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tyniec. Opactwo benedyktynów - 12,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1880-small_default/tyniec-opactwo-benedyktynow.jpg' title='Tyniec. Opactwo benedyktynów' alt='thumb' /><p>W połowie XI w. na nadwiślańskiej skale, opodal Krakowa, osiedlili się czarni mnisi, których od imienia autora Reguły, wedle której żyją, <strong>św. Benedykta z Nursji</strong> (480–ok. 550), określa się mianem benedyktynów. Roz­po­częli budowę kościoła i klasztoru, które w następnych stuleciach rozbudowywane i odbudowywane wciąż miały służyć idei, dla której to miejsce założono.</p>
<p><strong>Zwiedzanie tynieckiego wzgórza</strong> zaprasza do niezwykłej wędrówki w czasie i przestrzeni: do zagłębienia się w świat dawnych i współczesnych mnichów oraz ich życia. Tutaj bowiem historia i współczesność współistnieją zgodnie, a kolejne generacje gospodarzy wciąż nie przestają zaznaczać własnego wkładu, mamy zatem: romańskie fundamenty, gotyckie mury, barokowe wyposażenie, romantyczne ruiny, współczesne betony i… nowoczesne komputery.</p>
<p>Przewodnik – kolejny, już ósmy – <strong>po Tyńcu</strong>, chce opowiedzieć o interesujących zabytkach, przypomnieć wydarzenia i postacie ważne lub zapomniane, niekiedy zaproponować odmienną od dotychczasowej interpretację, zwłaszcza że prace konserwatorskie rozpoczęte w kościele w 2012 r. przyniosły wiele odkryć i nowych, czasem niespodziewanych ustaleń.</p>
<p><strong>Jeśli zatem pozostawi niedosyt albo wzbudzi inne pytania lub zainspiruje do dalszych poszukiwań, to znaczy, że spełnił swoją rolę.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-o-tyncu/1133-tyniec-opactwo-benedyktynow-9788373548213.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Służba Boża w dawnej Polsce - 65,30 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1536-small_default/sluzba-boza-w-dawnej-polsce.jpg' title='Służba Boża w dawnej Polsce' alt='thumb' /><p>Długosz w swych dziejach Polski daje opis, który zaciekawi <strong>historyka kultu.</strong> Rzecz dzieje się w roku 987 na Rusi. Kniaź Włodzimierz, którego potomność uczciła mianem wielkiego i świętego, stoi wobec dylematu w dziedzinie religii – którą wybrać? Jego posłowie jeździli do różnych krajów, aby dokładnie przyjrzeć się nabożeństwu łacińskiemu, greckiemu i innym. I wówczas, właśnie ze względu na przepych liturgii, wybór padł na religię z Konstantynopola. W opisie Długosza wyczuwa się pewien smutek, który łatwo zrozumieć.</p>
<p>Dzisiaj historyk kultu wie dobrze, jak prawdziwym w swej istocie jest ten opis. <strong>Dokąd mogli dotrzeć posłowie Włodzimierza, aby zobaczyć liturgię łacińską?</strong> W Polsce była ona dopiero w zalążku, podobnie w sąsiednich Czechach. Nawet i w Rzymie nie zobaczyliby niczego, co mogłoby równać się z przepychem nabożeństwa bizantyjskiego, jego śpiewów, szat, ceremonii i bazylik. Jedno tylko trzeba, w imię prawdy dziejowej, powiedzieć, że od owego czasu liturgia wschodnia nie dodała już nic więcej do swego bogactwa, podczas gdy łacińska właśnie rozpoczynała okres wspaniałego rozwoju. Dokonywał się on wszechstronnie, a więc objął sztukę, architekturę kościelną, obrzędy a wraz z nimi śpiew liturgiczny, i znakomicie pogłębił ich znajomość. Chociaż w pierwszym tysiącleciu dziejów Kościoła liturgia łacińska otrzymała już mocne fundamenty i prawa zasadnicze, to jednak dopiero następne wieki były widownią ogromnego postępu w tej dziedzinie. Dlatego historia kultu nie poprzestaje na badaniu najstarszych tradycji, ale coraz ciekawiej zwraca się ku średniowieczu, a nawet ku jego drugiej połowie. Tu bowiem znaleźć można odpowiedź na wiele kwestii współczesnych. Mnożą się studia liturgii średniowiecznej, która fascynuje swą żywotnością i bogactwem przejawów. Okazuje się dowodnie, że owe wieki były pod tym względem zupełnie wyjątkowe. Nigdy liturgia nie święciła takich sukcesów jak wtedy, chociaż krytyczne oko zobaczy, że i to nie było zupełnie idealne.</p>
<p>Jeśli <strong>historyk kultury</strong> widzi tak olbrzymi rozwój na przestrzeni drugiego tysiąclecia nowej ery, a badacz dziejów liturgii spostrzeże w swej dziedzinie analogiczną sytuację, to wszystko zdaje się zachęcać do studium polskich zwyczajów religijnych, które, w owym właśnie czasie zaszczepione w żywym tworzywie kultury narodowej, trwają aż dotąd bez przerwy. Poznanie tego wąskiego wycinka pozwala zobaczyć wzajemne przenikanie czasów i zakorzenienie obecnej chwili w dalekiej, zda się, przeszłości, zupełnie tak samo, jak i jutrzejsza rzeczywistość wyrośnie z tego, co jest dzisiaj i tym tłumaczyć się będzie najdoskonalej. To sprawia, że historię człowiek nazwał nauczycielką życia, tej trudnej sztuki. Ona naucza, przestrzega, ale i wskazuje lekarstwa.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/historia/937-sluzba-boza-w-dawnej-polsce-9788373547377.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Opowiadania dla Lausosa (Historia Lausiaca) - 35,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2716-small_default/opowiadania-dla-lausosa-historia-lausiaca.jpg' title='Opowiadania dla Lausosa (Historia Lausiaca)' alt='thumb' /><p><em>Opowiadania dla Lausosa, obok <a href="https://tyniec.com.pl/zrodla-monastyczne/497-zywot-pisma-ascetyczne-9788373542600.html">Żywotu św. Antoniego</a> </em>św. Atanazego z Aleksandrii oraz<em> <a href="https://tyniec.com.pl/85-apoftegmaty-ojcow-pustyni">Apoftegmatów Ojców Pustyni</a></em> stanowią jedno z najważniejszych źródeł dotyczących monastycyzmu egipskiego, a także jedno z najpopularniejszych w świecie starożytnym dzieł hagiograficznych. Odgrywały one podwójną rolę. Przez całe wieki były jedną z podstawowych lektur duchowych nie tylko mnichów, szczególnie wschodnich, dla których bohaterowie dzieła Palladiusza stanowili przykłady do naśladowania oraz regułę życia i postępowania, a wypowiedziane przez nich nakazy ascetyczne – ważne wskazania na ich drodze do Boga, ale także dla ludzi świeckich – dedykowane są przecież człowiekowi świeckiemu, wysokiemu urzędnikowi na dworze cesarskim.</p>
<p>Obok funkcji ascetycznej odegrały one ważną rolę jako dokument historyczny, jeden z najstarszych dokumentów dotyczących monastycyzmu egipskiego, gdyż mimo wszystkich nieścisłości i błędów, stanowią nieoceniony dokument, czasami niepowtarzalny, oparty zazwyczaj na autopsji, czyli mówiący o ludziach, z którymi Palladiusz miał kontakt osobisty lub o których zebrał wiadomości, dotyczący wielu postaci monastycyzmu egipskiego i palestyńskiego – i tych pierwszoplanowych, jak Ewagriusz czy Melania, i tych mniej ważnych, często skądinąd nieznanych, o których wiadomości czerpiemy niemalże wyłącznie z dzieła Palladiusza.</p>
<p><em>Opowiadania dla Lausosa</em>, mimo pozornej łatwości, są tekstem trudnym. Dla tłumacza – ze względu na konieczność znalezienia współczesnych terminów dla realiów życia Pustyni i odpowiedników dla terminologii ascetycznej i dla historyka literatury starożytnej – istny matecznik, jak zobaczymy, tradycji rękopiśmiennej, tak że <em>Opowiadania dla Lausosa</em> uchodzą za jeden z najtrudniejszych, jeżeli nie najtrudniejszy tekst do wydania z całej literatury wczesnochrześcijańskiej, który, mimo bardzo licznych prac i badań, ciągle jeszcze nie doczekał się wydania w pełni odpowiadającego normom nowoczesnej krytyki tekstu i ciągle kryje jeszcze tajemnice edytorskie. Ponadto, są to opowiadania o postaciach historycznych, pod zewnętrzną szatą barwnej opowieści ukrywające treść teologiczną wyrażoną toposami dobrze zrozumiałymi dla ludzi ówczesnych, ale trudno czytelnymi dla ludzi współczesnych, traktujących w inny sposób prawdę historyczną. Wszystko to każe teologowi, historykowi czy historykowi literatury postępować z dużą ostrożnością przy interpretowaniu tekstu. Są to zresztą trudności występujące we wszystkich dziełach hagiograficzno-monastycznych literatury starożytnego chrześcijaństwa / ks. prof. Marek Starowieyski</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/zrodla-monastyczne/2189-opowiadania-dla-lausosa-historia-lausiaca-9788382051667.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Legenda żarnowiecka - 36,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1645-small_default/legenda-zarnowiecka.jpg' title='Legenda żarnowiecka' alt='thumb' /><p>Zdaje się, że Żarnowiec jest miejscem, w którym historia składała przez wieki przeróżne nieregularności, rzeczy i rozwiązania nietypowe, czasami nawet z prawem sprzeczne, albo i z biegiem historii. Choćby i przynależność zakonna klasztoru.</p>
<p>Cystersi nie są przecież niczym innym, jak tylko jedną z wielu niezależnych kongregacji benedyktyńskich, powstałych jako skutek kolejnej reformy i kolejnego (tym razem dwunastowiecznego) odczytania reguły św. Benedykta (napisanej w wieku szóstym) od nowa. Jest to więc zakon w jakimś sensie wobec benedyktyńskiego wtórny. A w Żarnowcu kolejność była właśnie odwrotna: wcześniej były cysterki od benedyktynek. A jeszcze wcześniej...</p>
<p>Najdawniej, jak myśl dziejopisa sięgnąć może, była tutaj niewielka osada. Ludność trudniła się zbieractwem, myślistwem, w mniejszym stopniu rolnictwem, na pewno nie rybołówstwem morskim. Morze było niedalekie, ale trudno dostępne; bagniste łąki stały nieraz miesiącami pod wodą, zwłaszcza gdy silne sztormy zatkały piaskiem ujście Czarnej Wdy i Piaśnicy. Dla mieszkańców osady było to nawet korzystne, gdyż chroniło ich przed napadami rabusiów morskich, wikingów, którzy nie mieli ochoty brnąć przez bagna po wątpliwy łup. A ryby można było łowić słodkowodne, na jeziorze. Liczne wykopaliska dowodzą, że wokół jeziora było takich osad niemało; podlegały one miejscowemu władyce z gródka na górze, którą dziś nazywamy Zamkową. Do tej pory są tam widoczne ślady wałów, a wyniosły cypel tej góry nad jeziorem był świetnym punktem obserwacyjnym. Możliwe, że któryś z kolejnych kneziów z Góry Zamkowej miał na imię Skarbek, gdyż jeszcze w XIII wieku pokazywano koło Świecina „Skarbkową mogiłę”. W każdym razie ta maleńka lokalna stolica, założona w VIII lub IX wieku, upadła w połowie albo najdalej pod koniec wieku XII, nie mogąc utrzymać swojej niezależności wobec rosnącej siły książąt gdańskich. Ziemię potomków Skarbka stały się odtąd jednym z licznych opoli księstwa, wkrótce zaś, po reorganizacji systemu administracyjnego, weszły w skład kasztelanii puckiej. Najstarsza legenda o św. Wojciechu podaje, że książę gdański (nie do końca przez historyków rozpoznany) przybył na dwór Bolesława Chrobrego równocześnie ze świętym; że został przezeń ochrzczony i otrzymał Piastównę za żonę, i że święty jadąc do Prusów odwiedził po drodze w Gdańsku swego byłego katechumena. Byłyby więc to na ziemi gdańskiej początki wiary, które jednak na pewno nie objęły puszczy żarnowieckiej; dotrze tam dopiero druga fala chrystianizacji, po podboju Pomorza przez Krzywoustego.</p>
<p>Szczególne zasługi położył w tym dziele książę Subisław I (1155–1187); między innymi po roku 1170 założył on w Oliwie opactwo cystersów, które było pierwszym klasztorem w jego państwie. Możliwe, że to już on zdobył Zamkową Górę i rozciągnął swoje panowanie na jej księstewko; ten podbój oznaczałby więc początek chrześcijaństwa w Żarnowcu, zwłaszcza że książę (sam Subisław lub jego następca) darował część tej ziemi oliwskim cystersom. Liczył zapewne i na to, że dotrą oni z Ewangelią do miejscowego ludu. Dokładna i pewna wiadomość o tym darze pochodzi dopiero z roku 1224: w dokumencie wystawionym przez ówczesnego księcia, Świętopełka, wieś Żarnowiec wymieniona została wśród włości już należących do Oliwy. Sama nazwa pisała się wtedy <em>Sarnowicz</em>, nie dlatego jednak, jakoby pochodziła od sarny, jak chce dorobiona o wiele później legenda, ale dlatego, że łaciński alfabet nie był wtedy jeszcze przystosowany do potrzeb słowiańskiej fonetyki i nie posiadał żadnych oznaczeń na spółgłoski takie jak ż, sz, nawet c. Nazwa pochodzi albo od żaren, albo od złoto kwitnących krzewów, które i dziś porastają nie zadrzewione zbocza tutejszych pagórków. Niektóre późniejsze dokumenty niesłusznie też przypisują inicjatywę ufundowania cysterek w Żarnowcu książętom pomorskim i datują ten fakt na rok 1213; w rzeczywistości jest to czas fundacji norbertanek w Żukowie. U nas zaś może zakładano właśnie <em>grangium</em>, czyli folwark, gdzie mieszkała grupa konwersów oliwskich, zajmująca się uprawą roli, i budowano drewnianą kaplicę, służącą tak im, jak i potrzebom religijnym nowoochrzczonej ludności; ale klasztoru mniszek jeszcze tu nie było.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1564-legenda-zarnowiecka-9788382500288.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Krótka historia litery łacińskiej - 84,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2571-small_default/krotka-historia-litery-lacinskiej.jpg' title='Krótka historia litery łacińskiej' alt='thumb' /><p>Niniejsza książka jest próbą chronologicznego uporządkowania podstawowych stylów pisma, powstałych w obrębie litery łacińskiej na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat. Polska literatura jest niestety bardzo uboga w publikacje o tematyce paleograficznej, bo właściwie wymienić można jedynie dwa tytuły: <em>Paleografię łacińską</em> Władysława Semkowicza z 1951 roku oraz <em>Zarys dziejów pisma łacińskiego</em> Aleksandra Gieysztora z roku 1973. Data publikacji rzeczonych książek, bardzo zresztą wartościowych, sugeruje, iż wielce pożądana byłaby na rynku polskim zaktualizowana praca o tej tematyce. To jednak pozostaje zadaniem dla historyków i paleografów.</p>
<p>W swojej książce, jak wspomniałam, staram się „jedynie” przedstawić chronologię podstawowych stylów pisma litery łacińskiej, począwszy od pisma rzymskiego po czasy współczesne.</p>
<p>Pomijam jednak zagadnienie druku. Interesuje mnie transformacja litery pisanej – zarówno kodeksowej (książkowej), jak i codziennej, dokumentowej. Zresztą pomimo wynalezienia druku, około roku 1450, litera pisana wciąż była powszechnie używana i nieprzerwanie do XX wieku ulegała transformacjom, sprowadzając do świata kaligrafii przepiękne style pisma, choćby kursywę humanistyczną czy kursywę angielską. Określenie „jedynie”, którego użyłam kilka zdań wcześniej, sugeruje, jakoby było to zadanie błahe czy wręcz proste. Nic bardziej mylnego. Nie byłoby bowiem przesadą stwierdzenie: „burzliwe losy litery łacińskiej”. Każda epoka owocowała kilkoma podstawowymi stylami pisma, te z kolei często można podzielić na wiele odmian, a kategoryzować ze względu na czas (wiek), miejsce (odmiany krajowe), skryptoria (ośrodki piśmiennicze), przeznaczenie (ekskluzywne księgi lub powszechna dokumentacja) itp. Często też różne style pisma wpływały na siebie nawzajem, tworząc różnego typu bas­tardy (bastarda gotycka, czyli ta najbardziej popularna, to tylko jeden z wielu stylów noszących taką nazwę), a także pisma przejściowe na styku dwóch epok – mijającej i rodzącej się. Powoduje to niemały zamęt, gdy próbuje się chronologicznie uporządkować literę łacińską. Dla każdej osoby urzeczonej kaligrafią i historią litery, a zwłaszcza dla tych pasjonatów, którzy szkolą w sobie umiejętności kaligraficzne, niezwykle istotna jest wiedza na temat używanego stylu pisma. Może ona bowiem wpłynąć na przyswajanie umiejętności kaligraficznych. Podjęłam się niełatwego zadania, a poprzeczkę ustawiłam sobie jeszcze wyżej, upierając się, iż wzorniki wszystkich omawianych stylów pisma przygotuję własnoręcznie – zadanie o tyle niełatwe, że niektóre z nich musiałam sobie przyswoić specjalnie na potrzeby tej publikacji. I choć początkowo spodziewałam się opisać najwyżej kilkanaście stylów pisma, ostatecznie zrobiła się z tego ilość zdecydowanie większa – około czterdziestu wymienionych stylów pisma, a każdy z nich zilustrowany wzornikiem z pełnym alfabetem minuskuł i majuskuł...</p>
<p>Litery są cudem. Bez nich nie byłoby świata pod postacią, jaką znamy. Nasza wiedza o historii naszej cywilizacji i dawnych kultur bez liter byłaby nieporównywalnie uboższa. Litery są nośnikiem myśli, marzeń, idei zdolnym pokonać czas i przestrzeń. Są wspaniałym narzędziem o potężnej mocy i tylko od nas zależy, w jaki sposób z niego skorzystamy, zwłaszcza w czasach, w których oddajemy kolejne sfery naszego życia wszechogarniającej cyfryzacji.</p>
<p><em>Krótka historia litery łacińskiej</em> jest próbą chronologicznego uporządkowania podstawowych stylów pisma, powstałych w obrębie litery łacińskiej na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat. Zaprezentowanych w niej zostało nieco ponad czterdzieści najważniejszych stylów pisma – zarówno wzorce alfabetyczne, jak i przykłady w tekście ciągłym – z krótką charakterystyką i komentarzem historycznym. Całość zilustrowano mapami, ułatwiającymi zrozumienie przenikania się kultur piśmienniczych cywilizacji łacińskiej / Ewa Landowska</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/podreczniki-do-kaligrafii/2329-krotka-historia-litery-lacinskiej-9788382052756.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Homoseksualność i homoerotyzm w świecie starożytnym - 69,30 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2602-small_default/homoseksualnosc-i-homoerotyzm-w-swiecie-starozytnym.jpg' title='Homoseksualność i homoerotyzm w świecie starożytnym' alt='thumb' /><p>Tematem niniejszej książki jest homoseksualność i homoerotyzm w kulturach starożytnego Bliskiego Wschodu oraz w świecie antycznych Greków i Rzymian, a także echa ich różnych przejawów w starożytnych mitach, literaturze i sztukach plastycznych. Relacje homoseksualne/homoerotyczne były znane i obecne w wielu cywilizacjach starożytnych. Naszym głównym celem jest pokazanie, jaką rolę odgrywały one w ówczesnej obyczajowości seksualnej i jak zróżnicowany był stosunek społeczeństw tamtej epoki do tego zjawiska. Nasza monografia jest pierwszą w języku polskim naukową syntezą tego zagadnienia dotyczącą czasów starożytnych.</p>
<p>Na wstępie należy zaznaczyć, że problem homoseksualności/homoerotyzmu w starożytności stanowił w nauce przez długi czas temat tabu. Pruderię wobec tego zjawiska w kulturze greckiej doskonale oddaje cytat z powieści <em>Maurycy</em> Edwarda Morgana Forstera wydanej w 1971 r., przytaczany kilkakrotnie przez Włodzimierza Lengauera w jego publikacjach poświęconych greckiemu homoerotyzmowi. Warto przytoczyć go w tym miejscu:</p>
<p><em>Pod koniec trymestru chłopcy poruszyli jeszcze bardziej delikatny temat. Uczestniczyli w prowadzonych przez dziekana zajęciach, podczas których dokonywano przekładów literatury greckiej. Gdy jeden z kolegów spokojnie tłumaczył zdanie po zdaniu, pan Cornwallis wtrącił monotonnym, bezbarwnym głosem: Opuścić – to odniesienie do haniebnego występku, jakiego dopuszczali się Grecy.</em></p>
<p>Takie nastawienie przez wiele lat dominowało wśród wielu historyków czy filologów klasycznych. Bardzo często też ustalenia współczesnych badaczy odzwierciedlały i odzwierciedlają nie tyle stosunek starożytnych społeczeństw do tego zjawiska, ile moralne nastawienie uczonych badających tę problematykę. Rzutowało to na subiektywną ocenę źródeł, które interpretowano zazwyczaj negatywnie, jako jednoznacznie piętnujące homoseksualne czy homoerotyczne zachowania i praktyki. Z takimi uprzedzeniami spotykamy się także wśród polskich starożytników. Przykładem może być zbiorowa praca poświęcona seksualności społeczeństw starożytnej Mezopotamii, w której homoseksualizm został zakwalifikowany obok kazirodztwa i sodomii jako dewiacja bądź anomalia seksualna. Niewolna od takich negatywnych uprzedzeń jest także książka Karola Myśliwca o erotyce egipskiej – jej autor stawia znak równości między kazirodztwem i homoseksualizmem, który określa mianem perwersji seksualnej. Również w przypadku starożytnej Grecji badania nad problematyką homoseksualności i homoerotyzmu mocno „skaziło wartościowanie moralne” – jak ujął to słynny niemiecki uczony Erich Bethe. Niektórzy badacze uważali, wbrew wymowie źródeł, że zachowania homoseksualne to wyłącznie „grzech dorycki uprawiany w Atenach przez mniejszość” i że takie zachowania były „piętnowane jako haniebne zarówno przez prawo, jak i powszechną opinię”. Znany badacz francuski Henri-Irénée Marrou zarzucał z kolei uczonym „niezdrową ciekawość” i chęć „uczynienia z Hellady raju dla zboczeńców”. W swojej klasycznej pracy na temat historii wychowania postrzegał grecką <em>paiderastia</em> przede wszystkim w kategoriach wychowawczych, marginalizując zupełnie jej aspekt zmysłowy. O tym, że tematyka greckiej homoseksualności/homoerotyzmu stanowiła przez długi czas temat tabu dla wielu badaczy, może świadczyć książka Paula Brandta poświęcona obyczajowości starożytnych Greków, którą wydał on pod innym nazwiskiem jako Hans Licht. Badacz ten bez ogródek pisał, że zmysłowość była obecna w greckich praktykach pederastycznych, choć nie stanowiła ich najważniejszego elementu. Wyrażone przez Brandta/Lichta poglądy naraziły go na ataki niektórych historyków twierdzących, że w książce dał „upust chorej wyobraźni erotycznej”. Na szczęście obecnie badacze są zdecydowanie mniej pruderyjni i nie prezentują negatywnego nastawienia do tematu greckiego homoerotyzmu czy zjawiska homoseksualności w ogóle. Zaowocowało to wieloma odważnymi publikacjami, których autorzy analizują tematykę bez osobistych uprzedzeń. Warto w tym miejscu zacytować słowa Davida Halperina, świetnego znawcy greckiego homoerotyzmu, który napisał: „osobiście nie uważam, aby proporcja homoseksualistów w ogólnej populacji społeczeństwa była bardziej niepokojąca niż proporcja liberałów i konserwatystów w społeczeństwie amerykańskim”. Takie nastawienie podzielamy również my, autorzy niniejszej książki / Paweł Sawiński, Andrzej Wypustek</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/homini/2342-homoseksualnosc-i-homoerotyzm-w-swiecie-starozytnym-9788382052893.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Album. Tyniec 1939-2019 - 52,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2640-small_default/album-tyniec-1939-2019.jpg' title='Album. Tyniec 1939-2019' alt='thumb' /><p>Gdybyśmy chcieli wskazać nić, cienką, ale mocną, która spaja tynieckie tysiąclecie, to byłaby to bez wątpienia <em>Reguła</em>: ten sam tekst czytali nasi pierwsi bracia, którzy przybyli na tyniecką skałę w połowie XI w. pod opieką opata Aarona; te same rozdziały umacniały ich następców podczas wzlotów i upadków opactwa; wreszcie grupka odnowicieli, wraz z przeorem, <a href="https://tyniec.com.pl/monastycyzm/999-karol-van-oost-osb-9788373547735.html" target="_blank">ojcem Karolem van Oostem OSB</a>, przybyła do Tyńca w 1939 r., uporczywie wierzyła, że to, co nakazuje św. Benedykt, jest prostą drogą, która za przewodem Ewangelii wiedzie do życia wiecznego / zob. <em>Reguła</em>, Prolog w. 20 /. I tak dochodzimy do naszych dni – inni mnisi i inny Tyniec, ale wciąż ta sama Reguła, której lektura i medytacja musi przejawiać się w czynach. Na kartach tego albumu widać mnichów, starych i młodych, którzy pomimo swej słabości wierzą, że Bóg powołał ich na tę tyniecką skałę i oczekuje od nich, że codziennie będą odpowiadali czynami na Jego święte napomnienia / zob. <em>Reguła</em>, Prolog w. 35 /. Może za mało o tym myślimy, przytłoczeni troskami dnia codziennego, ale przecież tym, co ożywia człowieka, jest ta miłość, której powierzył swoje serce. Ten album ową prawdę, która jest fundamentem myśli św. Benedykta i całej monastycznej tradycji, pokazuje w sposób aż nazbyt wyraźny. W końcu chodzi o to, aby życie każdego chrześcijanina, mnicha i świeckiego, było czytelnym odzwierciedleniem Ewangelii.</p>
<p>Powróćmy jednak do <em>Reguły</em>. Im tekst ważniejszy i bardziej starożytny, tym bardziej potrzeba do niego komentarza, który wyjaśniłby meandry dzieła. To stwierdzenie odnosi się tym bardziej do dzieła św. Benedykta, która liczy sobie blisko 1500 lat i jest z pewnością jednym z tych pism, które obok Biblii i ksiąg liturgicznych jako pierwsze pojawiło się i zostało skopiowane w którymś ze skryptoriów powstałych na ziemskich polskich. W różny sposób można wyjaśniać dawny tekst. Najczęściej komentuje się trudne fragmenty, odwołując się do długiej tradycji literackiej, omawia się konstrukcję dzieła, przedstawia jego recepcję poprzez wieki… Album, który został opracowany i wydany z okazji podwójnego tynieckiego jubileuszu, 975. rocznicy fundacji i 80. rocznicy powrotu benedyktynów do Tyńca, jest nietypowym komentarzem do Reguły św. Benedykta: objaśnienie zostaje dokonane poprzez obraz.</p>
<p>Najpierw zatem jest zmysł wzroku, ale oświecony wiarą, która pozwala zobaczyć obecność Bożą wokół nas; dopiero potem otwiera się ucho, tak, że człowiek może usłyszeć głos Boga. Pierwszy krok, w jakimś stopniu, został dokonany przez obiektyw aparatu; oglądając kolejne obrazy i medytując tekst <em>Reguły </em>obyś i Ty, Czytelniku, usłyszał głos Boży i wyruszył w drogę, która wiedzie do ojczyzny niebieskiej. „A wówczas, otoczony opieką Bożą, owe wzniosłe szczyty cnoty i wiedzy, o których właśnie wspominaliśmy, i ty także kiedyś osiągniesz!” / <em>Reguła </em> 73,9 / <strong>(Szymon Hiżycki OSB, opat tyniecki)</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-o-tyncu/1272-album-tyniec-1939-2019-9788373548817.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gawędy o Tyńcu i okolicach - 10,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1882-small_default/gawedy-o-tyncu-i-okolicach.jpg' title='Gawędy o Tyńcu i okolicach' alt='thumb' /><p>„Sądzicie, że tylko wielkie miasta mają dzieje bajeczne? Ja myślę inaczej. Mnie się zdaje, że każdy skrawek ziemi, przez który przeszła stopa ludzka, ma swoją historię bajeczną i pewną” – pisał autor niniejszej publikacji. Jakie są zatem dzieje Tyńca? Nudne? Chyba nie, skoro ludzie mieszkają tutaj od tysiącleci. Dzisiaj Tyniec zmienia się w zawrotnym tempie. Dawny trwa jednak dalej w nazwach swych ulic, wzgórz, pól i łąk.</p>
<p>Tyńczanie przez wieki mieli dość osobliwych sąsiadów – nie brakło między nimi duchów, zjaw i strzygoni. Nie wydaje się, aby którejś ze stron sąsiedztwo takie przeszkadzało. Ale gdzie szukać dziś strzygoni? Którą skałę należy omijać nad Wisłą, aby nas nie wciągnął w rzeczny nurt topielec? To wszystko dziś wydaje się nierealne, ale przecież dalej trwa w miejscowej tradycji.</p>
<p><strong>Taki był dawny Tyniec, który ponad sto lat temu odkrył i opisał Seweryn Udziela. Po lekturze tej książeczki, my także nie możemy zaprzeczyć, że dzieje Tyńca po prostu są bajeczne.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-o-tyncu/1367-gawedy-o-tyncu-i-okolicach-9788373542549.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
