<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Samotna pani z Dulwich - 30,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2710-small_default/samotna-pani-z-dulwich.jpg' title='Samotna pani z Dulwich' alt='thumb' /><p>Narracja rozpoczyna się w lecie 1919 roku, gdy główny bohater spotyka starszą panią Legge w uzdrowisku Haréville. Pani Legge opowiada mu historię swojej przyjaciółki, pani Harmer, która mieszka w Dulwich. Oliver Mostyn, jedna z centralnych postaci, to człowiek o niezwykłej życiorysie – pół-Irlandczyk, podróżnik i poszukiwacz przygód, który mimo wielu prób i przedsięwzięć nigdy do końca nie osiągnął sukcesu. Jego życie pełne jest bliskich zwycięstw i bolesnych porażek, które kontrastują z jego jedynym udanym przedsięwzięciem – małżeństwem z Dolores Foyle, piękną i inteligentną Amerykanką.</p>
<p>Dolores, niegdyś olśniewająca blondynka, poświęciła życie na zmagania, by związać koniec z końcem, wychowując trzy córki i dbając o dom w Londynie. Jej córki, każda z innymi aspiracjami i losami, dodają głębi fabule: Teresa, arystokratka, której życie po małżeństwie zbankrutowało; Agnes, żona dyplomaty, oraz Zita, najmłodsza i najbardziej tajemnicza, która wychodzi za bogatego bankiera Roberta Harmera.</p>
<p>Baring kreśli swoje postacie z wielką precyzją, tworząc skomplikowane relacje międzyludzkie i sytuacje pełne emocji. Małżeństwo Zity z Harmerem, które miało być ucieczką od biedy, staje się źródłem niespodziewanych wyzwań i rozczarowań. Żyjąc w wiejskim domu, Zita odkrywa, że jej mąż prowadzi życie pełne sekretów, a brak wymiany myśli i zainteresowań między nimi staje się coraz bardziej widoczny.</p>
<p><em>Samotna pani z Dulwich</em> to nie tylko fascynująca powieść obyczajowa, ale również głęboka analiza społeczna tamtych czasów. Baring z wnikliwością obserwatora ukazuje trudności, z jakimi borykają się kobiety, ich zależność od mężczyzn i społeczne konwenanse.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/biblioteka-christianitas-literatura/2358-samotna-pani-z-dulwich-9788382052992.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tęsknota. Opowieść o Magdalenie Mortęskiej - 51,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1697-small_default/tesknota-opowiesc-o-magdalenie-morteskiej.jpg' title='Tęsknota. Opowieść o Magdalenie Mortęskiej' alt='thumb' /><p>...zbliżał się Adwent roku Pańskiego 1578. Magdalena posłała do Pokrzywna Piecewskiego, który dzięki temu drogę do Chełmna mógł poznać, a panu ojcu zawiózł jej ustną (oczywiście) prośbę, żeby mogła na Roraty jeździć do Lubawy. Mając więc na to pozwolenie, za pierwszym razem zabrała ochmistrzynię, ale ta, starą będąc, zmarzła tak bardzo podczas nabożeństwa, że już więcej jechać nie chciała i odtąd nie przeszkadzała jej samotrzeć jeździć, z Dorotą i Zuzią. Przed świtem garnek z grochem na wodzie wstawiały do ciepłej framugi, potem się ubierały w kożuchy i ciepłe rańtuchy na głowę, i kładły się w saniach na słomie, zaciągając jeszcze na siebie fartuch futrzany. Do Lubawy ledwo kilka mil było, ale one jeszcze po Roratach zostawały na drugą Mszę, a tak przeciągały powrót prawie do południa; i wtedy wróciwszy, na obiad zarazem i śniadanie jadły ten groch. I wkrótce nikt się już w domu nie dziwił ani ich długim nieobecnościom, ani postowi. Adwent przecież, jakże. Aż w końcu, jakoś w pół Adwentu, któregoś wieczoru spakowały do tłumoków bieliznę i po parę najskromniejszych sukien, i te tłumoki pani Piecewska przemyciła do sań pod słomę. I rano, zamiast jechać do Lubawy na prawo, na pierwszych rozstajach ojciec Zuzi skręcił w lewo i pojechały do Chełmna. Były tam już, kiedy w Mortęgach dopiero pomyślano ich szukać.</p>
<p>Wstępując w ten nietypowy sposób do klasztoru, Magdalena miała już 24 lata, a z tych aż dziesięć spędziła w Mortęgach na powolnym dojrzewaniu do swego powołania, na usilnych przemyśleniach. Dotychczasowa lektura uformowała jej myśli do spraw Bożych, do rozważania wielkich prawd wiary, raczej niż do drobnych, ubocznych praktyk pobożności. Na tym to fundamencie dopiero wszelkie praktyki można było zbudować i z niego je wyprowadzać; umysł Magdaleny czuł się dobrze tam tylko, gdzie szczegółowe myśli, nakazy, zwyczaje miały jasne i wspólne uzasadnienie, tworzyły całość, wyrastały ze wspólnego korzenia. Postawiona przed pstrą mieszaniną nie powiązanych między sobą drobiazgów czy praktyk byłaby po prostu nie u siebie. Przez ostatnie pięć lat zamknięcia w Mortęgach dzięki <em>Postylli</em> nasiąkła nauką wiary na tyle, żeby w niej właśnie to uzasadnienie i miarę sensu znajdować. Drugim jej skarbem było przekonanie, że to rzeczywiście Bóg ją wzywa, płynące z chwil radosnego zrozumienia, z których każdą, od dziecinnych zaczynając, chowała w pamięci. Dzięki nim nie musiała się już zastanawiać, czy jej decyzja to jej własna tylko zachcianka, tym samym skazana na niepowodzenie, czy też rzeczywiste wezwanie Boże, objęte Bożym planem i Bożą pomocą.</p>
<p>Brakowało jej jeszcze tylko ostatniego elementu formacji: tradycji zakonnej. Życie w klasztorze nie jest bytowaniem w chmurach; przebiega w bardzo konkretnym miejscu, w konkretnej sytuacji, w konkretnym otoczeniu. Ci, którzy już wcześniej urządzili to miejsce i ci, którzy teraz tworzą to otoczenie, we wszystkich dziedzinach życia, od stylu modlitwy aż do składników ubioru, przyjęli pewne konkretne rozwiązania, praktyki i zwyczaje, zależne od praw ogólnych Kościoła, od reguły własnej zakonu i od lokalnych możliwości. Tego wszystkiego trzeba się nauczyć w nowicjacie, a to zarówno dla zdobycia punktu wyjścia do dalszego rozwoju własnego życia modlitwy, jak i dla umożliwienia wspólnocie gładkiego biegu spraw codziennych. I gdyby klasztor chełmiński był wtedy domem normalnej wspólnoty, złożonej, powiedzmy, z kilkudziesięciu mniszek w różnym wieku, uformowanych już do życia zakonnego, i to według konkretnej reguły i na konkretnym miejscu – Magdalena weszłaby bezproblemowo do ich grona i miałaby tradycyjną formację zapewnioną. Tym bardziej to ważne, że w jej czasach tradycja – rozumiana jako powrót do źródeł, jako wierność pierwotnym założeniom – to było jedno z haseł, kształtujących ogólną mentalność. Miałaby także okazję do spędzenia wielu lat w roli szeregowej mniszki, pragnącej posłuszeństwa i praktykującej posłuszeństwo; a tym samym, gdyby ją w końcu zrobiono przełożoną, wiedziałaby z doświadczenia podwładnej, jak należy praktykować przełożeństwo.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1436-tesknota-opowiesc-o-magdalenie-morteskiej-9788373549487.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Bożek templariuszy - 30,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1708-small_default/bozek-templariuszy.jpg' title='Bożek templariuszy' alt='thumb' /><p>Czy to możliwe, że peryferia średniowiecznej Europy mogą skrywać w sobie tajemnicę dotyczącą pięknej i zarazem tragicznej historii templariuszy? A może właśnie dlatego - że to peryferia - możliwe były na nich nieprawdopodobne wydarzenia? Na te pytania pozwoliłby odpowiedzieć rzekomy bożek templariuszy, tajemniczy obraz, który zawędrował na ziemie Władysława Łokietka w czasach, kiedy we Francji przystąpiono do bezpardonowej likwidacji chluby wypraw krzyżowych. <strong>Czy domniemaną siedzibę krzyżowców udało się odnaleźć podczas II Wojny Światowej?</strong> Pośród apokryfów dawnych kronik aż roi się od zagadek, których rozwikłanie staje się bliższe, paradoksalnie, właśnie dzięki działaniom wojennym.</p>
<p>Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości, co do tego, że opowieści <strong>o templariuszach</strong> nadal mogą trzymać w napięciu i budzić fantazję – już dziś powinien zacząć czytać tą książkę! Ta znakomicie napisana powieść zadziwia tym, że historia może odbywać się równolegle i w średniowieczu, i w XX wieku!</p>
<p><em>W roku Pańskim 1928, w klasztorze cystersów w Sulejowie, jakieś licho podkusiło opata Bernarda, żeby oblekanemu właśnie nowicjuszowi nadać swoje własne imię: także Bernard. Że to, po pierwsze, wielki święty Bernard, patron i wzór zakonu, da sobie radę także i z dwoma na raz; po drugie, nikomu w domu i tak się nie pomyli, kto „ojciec opat”, a kto obecnie „brat Bernard”, w przyszłości zaś „ojciec Bernard”. A po trzecie – tu opat zmrużył oczy i mruknął coś po ła­cinie, w czym wyraźnie dało się odróżnić tylko słowo impetus. Ojcowie także mrugnęli na siebie, przemó­wienie na tym się skończyło i ceremonia obłóczyn po­toczyła się dalej.</em></p>
<p><em>W rok później, kiedy przyszło głosować na dopusz­czenie brata Bernarda do ślubów, jeszcze przeszedł, ale znikomą większością głosów. Było już całkiem ja­sne, że jednego świętego Bernarda (tego z Clairvaux) trzeba by złożyć z obu sulejowskich Bernardów, bio­rąc uczoność ojca opata i charakterek braciszka. Nie­mniej, jako się rzekło, jeszcze przeszedł, bo głosujący w kapitule ojcowie wzięli pod uwagę jego prawość i dobre chęci. W rok później już by nie mieli siły kie­rować się tak obiektywnymi względami, bo go już wszyscy mieli dosyć; ale klamka zapadła, nie można było wydalić, trzeba było znosić.</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/91-bozek-templariuszy-9788373543997.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gar’Ingawi. Wyspa Szczęśliwa - 59,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2885-small_default/garingawi-wyspa-szczesliwa.jpg' title='Gar’Ingawi. Wyspa Szczęśliwa' alt='thumb' /><p>Nowe wydanie jednej z najbardziej oryginalnych książek s. Małgorzaty Borkowskiej OSB pt. <em>Gar’Ingawi. Wyspa Szczęśliwa</em> to proza głęboko symboliczna, rozpisana w formie przypowieści o świecie, w którym sensem życia nie jest działanie, lecz wytrwałe oczekiwanie – i wierność.</p>
<p>Autorka, znana z błyskotliwych analiz duchowości monastycznej, tym razem sięga po formę literackiej baśni, by opowiedzieć o wspólnocie zamieszkującej tajemniczą Wyspę – miejscu zawieszonym pomiędzy codziennością a tym, co ostateczne. Lud tej krainy nie zna pośpiechu, nie buduje imperiów, nie szuka nowych rozwiązań – trwa w czujnym oczekiwaniu na coś, co już raz się wydarzyło i co ma powrócić. Cała rzeczywistość – pieśni, rytuały, pamięć przodków – obraca się wokół jednego: Powrotu.</p>
<p>Akcja książki rozgrywa się na wyspie, gdzie życie ludzi – nazwanych po prostu „Ludem” – toczy się w rytmie niezmiennego oczekiwania na tajemniczą postać zwaną Or. Or jest kimś więcej niż tylko bohaterem dawnych przekazów – staje się figurą nadziei, obecności, która objawia się raz na wiele pokoleń, by przejść przez wyspę ze wschodu na zachód i zniknąć we mgle. Tylko nieliczni go widzieli. Reszta trwa – dzień po dniu, pokolenie po pokoleniu – w nadziei, że „może dziś”, że „może jutro”. To oczekiwanie nie jest bierne ani powierzchowne. Jest rytuałem życia, aktem wiary, który kształtuje tożsamość, relacje i pieśni.</p>
<p>W tym świecie ciszy i cierpliwości pojawia się jednak zagrożenie. Kiedy pewnego dnia na Wyspę przybywa sześciu Obcych – postaci barwnych, imponujących, milczących – rozpoczyna się dramat wspólnoty. Czy można rozpoznać fałszywy znak? Czy można pomylić złudzenie z prawdą? I co stanie się z Ludem, który na chwilę porzucił swoją drogę?</p>
<p><em>Gar’Ingawi. Wyspa Szczęśliwa</em> to opowieść, która nie daje gotowych odpowiedzi. Nie wskazuje palcem, nie moralizuje, nie objaśnia nadmiernie symboli. Przeciwnie – tworzy przestrzeń do kontemplacji i osobistej lektury. Każda postać, od starca Dejno po dziecięcego Taguna, niesie w sobie pytanie o granicę między wiernością a łatwą nadzieją, między trwaniem a ucieczką w iluzję. Książka porusza głęboko współczesne tematy – rozpoznawania fałszywych mesjaszy, duchowej powierzchowności, kompromisów zawieranych z własnym sumieniem – ale czyni to w języku poezji, obrazu i ciszy.</p>
<p>Jedną z największych wartości tej opowieści jest jej forma. Styl s. Małgorzaty Borkowskiej OSB jest niezwykle spójny, rytmiczny, pełen muzyki i światła. Autorka tworzy własne słownictwo i pieśni, które brzmią jak cytaty z nieistniejących mitów. Pieśni Szczęśliwych i Pieśni Nieszczęśliwych, obrzędy pogrzebowe i znaki ognia – to wszystko buduje narrację bogatszą niż sama akcja. Czytelnik nie tylko poznaje losy Ludu, ale wręcz wchodzi w ich rytm: zaczyna czytać w innym tempie, widzieć więcej w detalach, słyszeć szept brzóz rosnących wzdłuż Drogi Ora.</p>
<p>Warto podkreślić, że <em>Gar’Ingawi. Wyspa Szczęśliwa</em> to książka niezwykle aktualna, mimo że całkowicie wolna od publicystyki. Mówi o kryzysach tożsamości, o przemijaniu autorytetów, o milczeniu prawdziwych znaków i nadmiarze fałszywych. W czasach powszechnego przyspieszenia i duchowego rozproszenia przypomina, że nie wszystko musi przyjść natychmiast – że są dobra, które trzeba wyczekać, nie wiedząc, kiedy się pojawią i jak będą wyglądać.</p>
<p>To także propozycja dla tych, którzy szukają innego rodzaju literatury religijnej: nie poradnika, nie wykładu, lecz zaproszenia do wewnętrznej drogi. Opowieść nie wskazuje rozwiązania, lecz otwiera przestrzeń na pytania – i właśnie dzięki temu nie przestaje działać na wyobraźnię jeszcze długo po zamknięciu książki.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/2421-garingawi-wyspa-szczesliwa-9788382053555.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dziennik jeńca  Oflagu IIC Woldenberg - 36,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2359-small_default/dziennik-jenca-oflagu-iic-woldenberg.jpg' title='Dziennik jeńca  Oflagu IIC Woldenberg' alt='thumb' /><p>Niniejszy zbiór prezentuje nie publikowany dotąd dziennik polskiego oficera rezerwy – Innocentego Libury – pisany w niewoli w Oflagu II C Woldenberg w latach 1941–1945. Prezentowane są tu również wykłady autora z literatury polskiej, historii i kultury, jakie – jako doktor filologii polskiej – wygłaszał w obozie jenieckim (odtworzone przezeń z pamięci i zapisane po wojnie). Do zbioru dołączone są również powojenne wspomnienia autora z kampanii wrześniowej i życia obozowego. Jako uzupełnienie książka zawiera wspomnienie syna autora – Jerzego Libury – dotyczące wojennych doświadczeń ojca oraz notatkę wnuka (autora obecnego opracowania) z niezwykłego spotkania por. Innocentego Libury z ppor. Jerzym Szymiczkiem, jakie miało miejsce podczas uroczystości otwarcia Muzeum Jenieckiego w Dobiegniewie w roku 1987.</p>
<p>Kim był Innocenty Libura? Postacią nader barwną i ciekawą: z pochodzenia włościaninem z domieszką ziemiańskiej krwi, z ducha – harcerzem, z powołania – nauczycielem – polonistą, wychowawcą pokoleń młodzieży, a prywatnie – ojcem licznej rodziny. Był również pisarzem – autorem dwóch powieści autobiograficznych, regionalnym dziejopisem (monografia i artykuły o ziemi rybnickiej), wielkim miłośnikiem przyrody i krajoznawcą (odznaczenia LOP i PTTK). Jego ponad dziewięćdziesięcioletnie życie przebiegło przez trzy systemy niewoli: carat, hitleryzm i komunizm – i przez trzy Rzeczpospolite: Drugą, Ludową i Trzecią.</p>
<p>Pochodził z Michałowic pod Krakowem (ur. 17.06.1901). Jego ojciec Ludwik  uczył tam w szkole ludowej, matka – Maria z Rucińskich – była córką polskiego zesłańca po powstaniu styczniowym, urodzoną na Syberii. Liburowie mieli czworo dzieci – poza Innocentym córkę Marię i dwóch synów – Waleriana i Józefa (ten ostatni w czasie II wojny światowej dostał się do niewoli po sowieckiej stronie i zginął zamordowany w Charkowie). W 1914 roku rodzina przeniosła się do Olkusza, gdzie Innocenty ukończył gimnazjum i wraz z rodzeństwem wstąpił do skautów. W 1920 r. dwaj starsi bracia – Innocenty i Walerian – wzięli udział w wojnie polsko-bolszewickiej.</p>
<p>Po maturze Innocenty podjął studia uniwersyteckie w Warszawie z zakresu filologii polskiej i historii sztuki. Ukończył je w 1926 r. w Krakowie na UJ, po czym przeniósł się do Rybnika, gdzie osiadł na stałe. Tu uczył w Gimnazjum Państwowym, rozwijając zarazem działalność harcerską jako założyciel IV Drużyny Rybnickiej, harcmistrz i instruktor. W 1927 r. wziął ślub z wilnianką, Franciszką Dylkiewicz, następnie zbudował dom, został ojcem siedmiorga dzieci. W 1931 r. obronił na UJ pracę doktorską na temat twórczości Dominika Magnuszewskiego.</p>
<p>Z wybuchem II wojny światowej Innocenty Libura – w stopniu porucznika – przydzielony został do 75 pp Armii Kraków i przeszedł z nią szlak bojowy aż pod Tomaszów Lubelski. Dostawszy się do niewoli, przebywał w obozach najpierw w Bochni, potem w Braunschweigu, na koniec w Woldenbergu. W niewoli rozwinął żywą działalność w ramach możliwości pozostawionych jeńcom przez zwierzchnictwo Abwehry: zaangażował się w prace Komisji Kulturalno-Oświatowej, uczył języka polskiego i historii literatury na kursach maturalnych oraz na Wyższym Studium Nauczycielskim. Miewał również wykłady dla szerszego grona oficerów. Uzdolniony plastycznie, sporządzał na zamówienie portrety kolegów ołówkiem i pędzlem. W ukryciu przed niemiecką cenzurą prowadził dziennik ilustrowany grafiką i zdjęciami. Odtwarzał również swą autobiograficzną powieść <em><a href="https://tyniec.com.pl/historia/960-krokiem-zdobywcow-9788373547575.html">Krokiem zdobywców</a></em> poświęconą czasom harcerskiej młodości, której pierwszy rękopis przepadł w zawierusze wrześniowej (dzieje wydania tej książki, opublikowanej ostatecznie dopiero w r. 2018, miały z czasem stać się historią samą w sobie). Z okresu niewoli zachowała się obfita korespondencja Innocentego z rodziną, a także liczne drobne pamiątki, jak znaczki poczty obozowej, stemple, drzeworyty, rysunki. Najcenniejszą z nich jest pierścień ulany dlań ze srebra przez absolwentów kursu maturalnego.</p>
<p>Po wyzwoleniu Innocenty Libura powrócił do Rybnika i kontynuował pracę nauczycielską. Zredagował <em>Księgę pamiątkową Państwowego Gimnazjum i Liceum w Rybniku 1922–1947</em>, zainicjował wmurowanie w szkole tablicy pamiątkowej ku czci poległych nauczycieli i wychowanków. Po zawieszeniu harcerstwa przez władze komunistyczne w 1949 r. został jednak wyrzucony ze szkoły za otwartą krytykę tej decyzji władz. Przyjęto go następnie „łaskawie” do pracy w rybnickim gimnazjum żeńskim, nie pozwolono jednak uczyć polskiego. Musiał uczyć języka rosyjskiego i pozalekcyjnej łaciny (dla uczennic marzących o medycynie). W 1961 r. zmuszono go do przejścia na tzw. wcześniejszą emeryturę, jednak z pracy pozalekcyjnej nie zrezygnował, pozostając związany czynnie ze szkołą do r. 1974. Swoistym fenomenem było to, że mimo formalnych ograniczeń narzuconych mu przez komunistyczny system oświaty, profesor Libura zapisywał się w pamięci uczniów wciąż i niezmiennie przede wszystkim jako polonista i wychowawca przekazujący młodzieży najlepsze tradycje polskiej kultury.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/historia/2219-dziennik-jenca-oflagu-iic-woldenberg-9788382052084.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Poprzez dwudziestolecie - 48,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2346-small_default/poprzez-dwudziestolecie.jpg' title='Poprzez dwudziestolecie' alt='thumb' /><p><em>Poprzez dwudziestolecie</em> – to druga część autobiograficznej powieści Innocentego Libury, stanowiąca – jak i poprzednia pt. <a href="https://tyniec.com.pl/powiesci/960-krokiem-zdobywcow-9788373547575.html"><em>Krokiem zdobywców</em></a> (wyd. 2018) – zamkniętą całość. Książka obejmuje okres drugiej Rzeczpospolitej. Młody Mieczysław Łękawski (pod którym kryje się sam Autor) wyrusza z rodzinnego domu w Olkuszu na studia polonistyczne i plastyczne do Warszawy. W trakcie studiów – by zdobyć środki na utrzymanie, ale też by szerzej poznać świat – pracuje jako robotnik we Francji. Zdobywszy wykształcenie w stolicy, powraca najpierw do Olkusza, by podjąć pracę nauczycielską w gimnazjum, którego sam wcześniej był absolwentem, a następnie uzupełnia studia w Krakowie. Życiowe drogi wiodą go ostatecznie na Śląsk – zostaje nauczycielem w I Gimnazjum i Liceum w Rybniku. W Rybniku też zakłada dom rodzinny. Tak jak i poprzednio – wszystkie osoby i zdarzenia są autentyczne, przez co powieść zyskuje charakter dokumentalny.</p>
<p>A ciekawych postaci i wydarzeń w książce niemało. Ujrzymy w niej najpierw w żywej akcji pierwszych twórców i instruktorów polskiego harcerstwa, na czele z idolem młodości Autora – „Szumiącym Dębem”, czyli<span>  </span>druhem Tadeuszem Strumiłłą. Krąg harcerzy olkuskich – znanych z pierwszej części – rozszerzy się o druhów – instruktorów i działaczy – związanych z Górnym Śląskiem, zwłaszcza z Rybnikiem, gdzie Autor sam założy IV Rybnicką Drużynę Harcerską imienia Henryka Sienkiewicza. Wspomniany zostanie Marian Łowiński – komendant Chorągwi Śląskiej, Henryk Kapiszewski – członek Kwatery Głównej ZHP,<span>  </span>Stanisław Wojciech Rudnicki, Wanda Jordan-Łowińska i wielu innych. Do najbliższych przyjaciół Autora należeć będzie Józef Pukowiec – wybitny harcmistrz śląski (ścięty później przez hitlerowców), z którym razem przeżyją dość zabawną przygodę podczas III Wszechświatowego Zlotu Harcerstwa w Birkenhead pod Liverpoolem.</p>
<p>Nie tylko jednak harcerze wypełnią karty opowieści. W latach studenckich Autor zetknie się z barwnym środowiskiem akademickim dwóch uniwersytetów – Warszawskiego i Jagiellońskiego. Przed oczami czytelnika przesunie się cały poczet profesorów tych uczelni, poczynając od wybitnych językoznawców, jak Stanisław Szober, Jan Baudouin de Courtenay, Stanisław Słoński, Adam Kryński, Jan Łoś, Zenon Klemensiewicz, poprzez historyków filozofii i kultury, jak Władysław Heinrich, Witold Rubczyński, Władysław Tatarkiewicz, Kazimierz Zieliński, a skończywszy na znakomitych literaturoznawcach, jak Józef Kallenbach, Bronisław Gubrynowicz czy Ignacy Chrzanowski. Ten ostatni stanie się promotorem pracy doktorskiej Autora. Rozwijając talenty plastyczne, trafi Autor na zajęcia prowadzone przez Eligiusza Niewiadomskiego – późniejszego zabójcę prezydenta Narutowicza. Przy każdej z tych postaci Autor zatrzyma się na chwilę, by zapisać jakiś szczegół – czy to z wykładów, czy z osobistej rozmowy, czasem nawet jakiś charakterystyczny gest czy szczegół ubioru.</p>
<p>Portretując osoby, Autor roztacza zarazem szerszy obraz życia akademickiego pierwszych lat międzywojennych. Zapoznamy się więc z klimatem zbiorowych kwater w koszarach Blocha, działalnością „Bratniaka” i innych organizacji, a także studenckimi sposobami zdobywania środków na utrzymanie i naukę. Obraz ten nakreśli Autor czasem z humorem, a czasem poważnym realizmem – opisując jego strony i jasne, i ciemne. Wśród studentów ujrzymy również rozmaite postacie: raz będą to zdolni i pilni uczniowie, jak Jan Cybis – znany później artysta-malarz, raz zagorzali wiecownicy polityczni różnych obozów (na seminarium u profesora Chrzanowskiego Autorowi wypadnie recenzować akurat referat Wandy Wasilewskiej!), a czasem i zepsuci kawalerowie o niefrasobliwym podejściu do życia.</p>
<p>Do najoryginalniejszych przyjaciół Autora z ławy studenckiej należeć będzie Konstanty Jodko-Narkiewicz – późniejszy wybitny podróżnik, polarnik i rekordzista Polski w sporcie wspinaczkowym. Autor wybierze się z nim razem do Gdyni, by pracować przy budowie portu i – jakkolwiek „Kok”, miłośnik orlich perci, nie wytrwa długo przy monotonnym, ciesielskim zajęciu – przyjaźń pozostanie trwała i powróci jeszcze na kartach książki w niejednej barwnej odsłonie.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/historia/2218-poprzez-dwudziestolecie-9788373549678.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Krokiem zdobywców - 42,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1909-small_default/krokiem-zdobywcow.jpg' title='Krokiem zdobywców' alt='thumb' /><p><strong><em>Krokiem zdobywców </em></strong>– to opowieść o I Olkuskiej Drużynie Skautowej im. Tadeusza Kościuszki, osnuta na kanwie wydarzeń z lat 1914-1920. Napisana została w okresie międzywojennym przez jednego z pierwszych członków drużyny, późniejszego harcmistrza – Innocentego Liburę – i ukazać się miała w roku 1939 nakładem Księgarni Św. Wojciecha w Poznaniu. Wydawnictwo rozpoczęło już druk, gdy wybuchła kolejna wojna światowa. Żaden egzemplarz nie trafił do księgarń – gotowy nakład zniszczyli okupanci. Po wojnie autor pukał wielokrotnie do różnych wydawnictw, ale w „ludowej” Polsce żadne z nich nie zgodziło się na publikację. Treść i duch książki „niebezpiecznie” odbiegały od komunistycznej ideologii.</p>
<p>Wydania swej opowieści autor nie doczekał się nigdy. Zmarł w r. 1993, na progu trzeciej Rzeczpospolitej, w 92 roku życia. Stary maszynopis przeleżeć miał jeszcze wiele lat w rodzinnych archiwach, by dopiero niedawno – zbiegiem okoliczności – trafić w ręce wydawców. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie całkiem przypadek, gdy stało się to akurat w setną rocznicę odzyskania niepodległości.</p>
<p><em>Krokiem zdobywców</em> ma formę <strong>powieści autobiograficznej</strong> bez fikcji literackiej. Jest to właściwie zbeletryzowana autobiografia z lat 1914-1920 – lat wczesnej młodości autora. Wszystkie opisane wydarzenia są autentyczne, wszystkie postacie z nazwiskami rzeczywiste (a osób występuje w powieści niemal trzysta!). Jedynym odejściem od tej zasady jest nazwisko i imię głównego bohatera – Mieczysława Łękawskiego, pod którym kryje się po prostu sam autor, druh Innocenty Libura, a pod tymże nazwiskiem Łękawskich członkowie jego rodziny. Pisarz – wychowawca i nauczyciel z powołania – obdarzony był niezwykłą pamięcią do nazwisk i zdarzeń, które bez wysiłku odtwarzał jeszcze po wielu latach, zwłaszcza przy ognisku, w ulubionych harcerskich gawędach. Kiedy przy różnych okazjach wracał czasem pamięcią do powieści leżącej w szufladzie, wspominał, że nawet występujące w niej dialogi są przeważnie oddane wiernie, jakby odtworzone ze stenogramu. Starannie unikał wszelkiej fikcji. Bohaterami mieli być żywi ludzie – i to występujący jak najliczniej – nie tylko szczególnie zasłużeni czy wybitni – ale i zwyczajni, ludzie swego czasu i swego środowiska, a przede wszystkim młodzież. Tą zasadą autor kierował się i w późniejszych swych pracach. Jego zdaniem najważniejszy wymiar historii – to nie ten, który zapisują dopiero kroniki i podręczniki historyczne – ale ten mniej uchwytny – domowy i codzienny, w którym najważniejsze sprawy rodzą się, dojrzewają i rozgrywają w ludzkim sercu. Kiedy po latach – już jako emerytowany rybnicki nauczyciel – napisze obszerne <em>Dzieje domowe powiatu</em> (po długiej walce z cenzurą kilkutysięczny nakład rozszedł się w tydzień) – oprze je na żywej pamięci o ludziach, o których podręczniki nie piszą, a którzy wiodąc na co dzień zwyczajne, pracowite życie, zdolni są niejako „naturalnie” zdawać i najtrudniejsze egzaminy w chwilach dziejowych prób. Piewca „historii domowej” spełniać będzie jakby w ten sposób życzenie starszego kolegi sprzed lat, Piotra Łyska – legionisty, który w przeddzień bitwy pod Kostiuchnówką pisał doń: <em>Proszę cię, Cenku, nie pisz mi o żadnym bohaterstwie, gdyż spełniam tylko obowiązek Polaka i każdy takim bohaterem być może.</em></p>
<p>Od samej strony literacko-artystycznej <strong><em>Krokiem zdobywców </em></strong>nie jest może dziełem najwybitniejszym. Krytycy mogliby zarzucić powieści ograniczony zasób środków stylistycznych, pewną ich sztampowość, powtarzalność opisów itp., a i sam styl pisarski wyda się może współczesnemu czytelnikowi miejscami już nieco staromodny. Nie strona artystyczna stanowi jednak zasadniczą zaletę książki. Ze względu na swą wierność faktom jest ona najpierw cennym źródłem do dziejów harcerstwa regionu olkuskiego, ale i szerzej – do dziejów Polski w przełomowym okresie odzyskiwania niepodległości i obrony państwa przed następującym zaraz potem najazdem bolszewickim (bitwy Dywizji Ochotniczej pod Paprociami i nad Wkrą). Przede wszystkim jednak zaletą książki jest autentyzm osobistego świadectwa uczestnika wydarzeń, o których dziś mówią już tylko opracowania. Na kartach tej książki zapisały się nie tylko same fakty, ale i ów charakterystyczny duch tamtych lat – duch młodzieńczego zapału i ideałów, który – znajdując mądrych wychowawców, nauczycieli, działaczy społecznych – nie rozwiał się w idealizmie, nie zgorzkniał w rozczarowaniach, lecz pozwolił młodym ludziom dojrzeć w pracy nad sobą i zahartował ich w przeciwnościach. Być może niejeden olkuszanin znajdzie tu postacie znane sobie z opowiadań, a może nawet swoich przodków (wyszukiwanie osób ułatwi indeks zamieszczony na końcu książki). Bezpośrednie tło historyczne i główne postacie, a wśród nich swych najbliższych przyjaciół – Antoniego Błauta i Tomasza Zdrzalika zwanego Todkiem – przybliży najlepiej sam autor, stąd tekst powieści poprzedzamy jego artykułem o początkach harcerstwa w Olkuszu, opublikowanym w 1957 r. w <em>Księdze Pamiątkowej</em> olkuskiego liceum <em>(Konrad Małys OSB, Wstęp)</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/historia/960-krokiem-zdobywcow-9788373547575.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przygody rycerza Jerzego (część II) - 30,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1695-small_default/przygody-rycerza-jerzego-czesc-ii.jpg' title='Przygody rycerza Jerzego (część II)' alt='thumb' /><p><em>Przygody rycerza Jerzego</em> to opowieść o odważnym wojowniku. Jak na rycerza przystało, tytułowy bohater zawsze jest wierny etosowi, przez co bezkompromisowy w walce ze złem. Imię jego słusznie przywołuje Świętego pokonującego smoka, gdyż o walki ze smokami chodzi w książce przede wszystkim. Po drodze przyjdzie Jerzemu zajmować się też „niesmoczymi” problemami, których rozwiązywanie dostarcza Czytelnikom garść uniwersalnych mądrości o człowieku. Barwne opisy, intrygująca fabuła, łatwo przyswajalny język. Całość buduje narrację pełną okruchów baśniowości, fantasy, legendy, bajki. Autorce udało się zakreślić bardzo szeroki krąg odbiorców, bo są w nim i dzieci, i młodzież, i dorośli, a to niełatwa sztuka. Dodatkowym atutem książki są rysunki wykonane przez mniszkę benedyktynkę.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1485-przygody-rycerza-jerzego-czesc-ii-9788373549883.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przygody rycerza Jerzego (część I) - 30,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1694-small_default/przygody-rycerza-jerzego-czesc-i.jpg' title='Przygody rycerza Jerzego (część I)' alt='thumb' /><p><em>Przygody rycerza Jerzego</em> to opowieść o odważnym wojowniku. Jak na rycerza przystało, tytułowy bohater zawsze jest wierny etosowi, przez co bezkompromisowy w walce ze złem. Imię jego słusznie przywołuje Świętego pokonującego smoka, gdyż o walki ze smokami chodzi w książce przede wszystkim. Po drodze przyjdzie Jerzemu zajmować się też „niesmoczymi” problemami, których rozwiązywanie dostarcza Czytelnikom garść uniwersalnych mądrości o człowieku. Barwne opisy, intrygująca fabuła, łatwo przyswajalny język. Całość buduje narrację pełną okruchów baśniowości, fantasy, legendy, bajki. Autorce udało się zakreślić bardzo szeroki krąg odbiorców, bo są w nim i dzieci, i młodzież, i dorośli, a to niełatwa sztuka. Dodatkowym atutem książki są rysunki wykonane przez mniszkę benedyktynkę.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1484-przygody-rycerza-jerzego-czesc-i-9788373549876.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[E-book - Samotna pani z Dulwich - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2834-small_default/e-book-samotna-pani-z-dulwich.jpg' title='E-book - Samotna pani z Dulwich' alt='thumb' /><p>Narracja rozpoczyna się w lecie 1919 roku, gdy główny bohater spotyka starszą panią Legge w uzdrowisku Haréville. Pani Legge opowiada mu historię swojej przyjaciółki, pani Harmer, która mieszka w Dulwich. Oliver Mostyn, jedna z centralnych postaci, to człowiek o niezwykłej życiorysie – pół-Irlandczyk, podróżnik i poszukiwacz przygód, który mimo wielu prób i przedsięwzięć nigdy do końca nie osiągnął sukcesu. Jego życie pełne jest bliskich zwycięstw i bolesnych porażek, które kontrastują z jego jedynym udanym przedsięwzięciem – małżeństwem z Dolores Foyle, piękną i inteligentną Amerykanką.</p>
<p>Dolores, niegdyś olśniewająca blondynka, poświęciła życie na zmagania, by związać koniec z końcem, wychowując trzy córki i dbając o dom w Londynie. Jej córki, każda z innymi aspiracjami i losami, dodają głębi fabule: Teresa, arystokratka, której życie po małżeństwie zbankrutowało; Agnes, żona dyplomaty, oraz Zita, najmłodsza i najbardziej tajemnicza, która wychodzi za bogatego bankiera Roberta Harmera.</p>
<p>Baring kreśli swoje postacie z wielką precyzją, tworząc skomplikowane relacje międzyludzkie i sytuacje pełne emocji. Małżeństwo Zity z Harmerem, które miało być ucieczką od biedy, staje się źródłem niespodziewanych wyzwań i rozczarowań. Żyjąc w wiejskim domu, Zita odkrywa, że jej mąż prowadzi życie pełne sekretów, a brak wymiany myśli i zainteresowań między nimi staje się coraz bardziej widoczny.</p>
<p><em>Samotna pani z Dulwich</em> to nie tylko fascynująca powieść obyczajowa, ale również głęboka analiza społeczna tamtych czasów. Baring z wnikliwością obserwatora ukazuje trudności, z jakimi borykają się kobiety, ich zależność od mężczyzn i społeczne konwenanse.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/e-booki/2394-e-book-samotna-pani-z-dulwich-9788382053340.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
