<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[Komentarz do Psalmu 118, tom 1 - 63,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2895-small_default/komentarz-do-psalmu-118-tom-1.jpg' title='Komentarz do Psalmu 118, tom 1' alt='thumb' /><p>Ambroży z Mediolanu (340–397) to jeden z najwybitniejszych ojców Kościoła piszących po łacinie. Był nie tylko sprawnym politykiem, duszpasterzem, animatorem życia społecznego, ale także, wbrew opinii niektórych badaczy jego spuścizny, dobrym teologiem. Wydaje się, że krytyczne podejście uczonych do umiejętności teologicznych Ambrożego spowodowane było cierpkimi uwagami Hieronima ze Strydonu, który we wstępie do swego przekładu traktatu <em>O Duchu Świętym</em> Dydyma Ślepego lekceważąco wypowiedział się na temat dzieła Mediolańczyka o tym samym tytule. Obecnie stanowisko to należy, jak się wydaje, zweryfikować i przyznać, że bogactwo spuścizny literackiej związanej z teologią i egzegezą biblijną biskupa Mediolanu jest naprawdę doniosłe.</p>
<p>Pozostawił on po sobie wiele listów adresowanych do przeróżnych osób związanych z Kościołem, światem polityki i nauki. Ponadto w jego dorobku znajdziemy dzieła mające charakter dogmatyczny, katechetyczno-pastoralny oraz ascetyczno-moralny. Jednakże doskonała większość jego dzieł to komentarze egzegetyczne do Pisma Świętego. Szczególnym upodobaniem darzył Pieśń nad Pieśniami, a chociaż nigdy osobno jej nie skomentował, to jednak gdyby zebrać poświęcone jej urywki jego twórczości – jak zaznacza Luigi F. Pizzolato – bez wątpienia powstałby prawie kompletny komentarz do tej księgi. Spośród 17 prac egzegetycznych Ambrożego większość dotyczy Starego Testamentu. Dziewięć z nich poświęcił objaśnieniu poszczególnych rozdziałów Księgi Rodzaju. Nadto w sposób metodyczny objaśnił jeszcze 13 psalmów, z Nowego Testamentu natomiast jedynie Ewangelię według św. Łukasza. Należy jednak pamiętać, że wiele egzegetycznych kwestii Ambroży roztrząsał przy innych okazjach, np. w listach.</p>
<p>Proponujemy uwadze czytelnika pierwszy polski przekład <em>Expositio psalmi CXVIII</em>, najobszerniejszego dzieła Mediolańczyka, które wciąż nie doczekało się zbyt licznych przekładów na języki nowożytne. Skutkiem tego niewielka liczba opracowań i artykułów podejmuje szczegółowe zagadnienia zawarte w tym utworze. Luigi F. Pizzolato we wstępie do swojego włoskiego przekładu tego dzieła, oprócz ogólnej literatury związanej z postacią biskupa Mediolanu i jego dorobkiem, podaje również skromną bibliografię dotyczącą ściśle <em>Komentarza do Psalmu 118</em>. Wymienia tam m.in. pracę doktorską D. Ceccato, w której autor przedstawił chrześcijańskie źródła, z których czerpał Ambroży przy tworzeniu tego komentarza. Autor edycji wymienia ponadto artykuł Adeliny Gariglio, w którym autorka zestawia sposoby komentowania Psalmu 118 przyjęte przez Ambrożego i przez Hilarego z Poitiers, a także artykuł Pietro Meloniego na temat wpływu <em>Komentarza do Pieśni nad Pieśniami</em> Hipolita Rzymskiego do <em>Komentarza do Psalmu 118</em> Ambrożego. Przy okazji możemy tu wymienić jeszcze artykuły samego L.F. Pizzolato, który zajął się ustaleniem daty powstania dzieła biskupa Mediolanu oraz dokonał analizy retorycznej autorskiego wstępu do <em>Komentarza do Psalmu 118</em>. Ciekawy artykuł dotyczący obecności fragmentów <em>Eneidy</em> Wergiliusza w tym komentarzu napisała Angela Russell Christman. Natomiast monumentalna praca Hansa Jörga Auf der Maura wprowadza czytelnika w rozumienie psalmów przez biskupa Mediolanu. Jednak do tej pory najobszerniejszą pracą poświęconą w całości <em>Komentarzowi do Psalmu 118</em> pozostaje monografia czeskiego badacza Davida Vopřady, która dotyczy mistagogii chrześcijańskiej obecnej w tym utworze / Adam Wilczyński, fragment Wstępu</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/zrodla-monastyczne/2423-komentarz-do-psalmu-118-tom-1-9788382053548.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jak żyć według Ojców Pustyni? - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1618-small_default/jak-zyc-wedlug-ojcow-pustyni.jpg' title='Jak żyć według Ojców Pustyni?' alt='thumb' /><p>Sentencje Ojców Pustyni, które możemy przeczytać czy to w <em>Filokalii</em>, czy też w kolejnych tomach <em>Apoftegmatów</em>, to skarbnica wiedzy duchowej dla każdego. Duchowość pustyni nie wyraża się za pomocą ciężkiego, skomplikowanego języka teologicznego. Posługuje się raczej językiem prostym, mocno osadzonym w rzeczywistości zwykłego śmiertelnika. W wielu historiach z życia pustelników nie brak opisu wyczynów, które dziś zdają nam się bardzo obce, dlatego wydaje mi się, że słusznie można postawić pytanie: <strong>JAK ŻYĆ według Ojców Pustyni?</strong></p>
<p>Pustynia to pewien styl życia, powiedzielibyśmy dzisiaj: <em>lifestyle</em>, który można odnieść do własnego życia, choćby w minimalnym zakresie: wybierając z niego to, co uzna się za słuszne i możliwe do udźwignięcia. W tym wszystkim fascynujące jest to, że Ojcowie Pustyni, bazując na doświadczeniu własnej słabości i upadków, położyli fundament duchowy, na którym wyrosła duchowość chrześcijańska. Nie można zrozumieć ascezy czy też praktyki modlitwy bez sięgnięcia do tradycji pustynnej. To tam rozgrywała się nieustanna walka, której stajemy się świadkami, gdy wczytujemy się w kolejne apoftegmaty. Dzięki temu zmaganiu możemy dzisiaj „spać spokojnie”, ponieważ mamy do dyspozycji środki, których zastosowanie uczyni tę walkę o wiele łatwiejszą.<br /><br /><strong>Keep Calm and Ora et Labora</strong><br /><br />Zaczęło się od strony na Facebooku. Pomyślałem sobie, że może warto stworzyć taki <em>fanpage</em>, na którym zgromadzimy wybrane nauki Ojców Pustyni ujęte w formie cytatu i grafiki, w paru słowach podsumowującej dany fragment. Zebraliśmy sporą gromadkę fanów, którzy chętnie korzystali z tego pomysłu.</p>
<p>Po dwóch latach i po wykonaniu blisko tysiąca grafik postanowiliśmy, że pewien etap jest już za nami i odpowiednim podsumowaniem będzie wydanie publikacji, która zbierze najciekawsze cytaty z nauczania Ojców Pustyni. <strong>Co było wyznacznikiem przy wyborze sentencji?</strong> Rozwiązanie jest bardzo proste: kierowaliśmy się ilością tzw. kliknięć w „Lubię to” i funkcji udostępnienia zdjęcia. I tak powstał ten zbiór… <em>(Wstęp // Jacek Zelek)</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/812-jak-zyc-wedlug-ojcow-pustyni-9788373546714.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Antologia tekstów Ewagriusza z Pontu - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1670-small_default/antologia-tekstow-ewagriusza-z-pontu.jpg' title='Antologia tekstów Ewagriusza z Pontu' alt='thumb' /><p>Dla wielu z nas życie religijne ogranicza się w dużej mierze do moralności i kategoria grzechu odgrywa dużą rolę w naszej wrażliwości i naszej pobożności. Typowe pytania, które w tym kontekście się pojawiają, można by streścić następująco: czy to już grzech, czy jeszcze nie? <strong>Czy Bóg mi przebaczył?</strong> Jak mam poprawić się z tego grzechu? Moja spowiedź nic mi nie daje, bo ciągle grzeszę tak samo!</p>
<p>Pewien autor może nam pomóc spojrzeć na to wszystko z trochę innej strony. Są bowiem ciekawsze i bardziej do Boga przybliżające pytania niż to, które wyznaczy nam bezpiecznie granicę dokąd mogę się posunąć i „gdzie jeszcze nie ma grzechu”. <strong>Tym autorem jest Ewagriusz z Pontu.</strong></p>
<p>Nauka Ewagriusza o ośmiu duchach zła jest dziś uznawana za klasykę ascetyki chrześcijańskiej. Trudno nam już powiedzieć, czy jest to jego własna, oryginalna doktryna, czy też zaczerpnął ją od wielkich <strong>Ojców Pustyni</strong> – od Makarego Wielkiego lub od Makarego Aleksandryjskiego – których był uczniem. Być może jest to tradycja jeszcze starsza, której korzenia do dzisiaj nie udało się ustalić; bez względu na to, jest to z pewnością mądrość, która na trwałe weszła do kanonu ascetyki chrześcijańskiej.</p>
<p><em>Jest w sumie <strong>osiem głównych [złych] myśli</strong>, do których sprowadza się każda [grzeszna] myśl. Pierwsza jest myśl o obżarstwie, a po niej – o nieczystości. Trzecia jest [namową do] chciwości, czwarta – smutku, piąta – gniewu, szósta – acedii , siódma – próżnej chwały, ósma – pychy. Czy owe myśli dręczą naszą duszę, czy nie, to nie zależy od nas. Ale czy trwają, czy nie, czy wzniecają, czy też nie wzniecają namiętności, to zależy od nas</em> (Ewagriusz z Pontu)</p>
<p><strong>W książce znajdziecie następujące traktaty:</strong></p>
<ul>
<li><em>O różnych rodzajach złych myśli</em></li>
<li><em>O ośmiu duchach zła</em></li>
<li><em>Wybór z traktatu O praktyce ascetycznej</em></li>
</ul>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/osiem-duchow-zla/76-antologia-tekstow-ewagriusza-z-pontu-9788373545908.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Myśli, powiedzenia, anegdoty - 25,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1622-small_default/mysli-powiedzenia-anegdoty.jpg' title='Myśli, powiedzenia, anegdoty' alt='thumb' /><p><span>„Znałem go jako człowieka Bożego” powiedział o ojcu Rostworowskim Jan Paweł II. Dziś niezwykłą osobowość ojca Piotra docenia coraz więcej osób, które miały możliwość spotkać się z nim na swojej drodze. Przez wielu uważany jest za jedną z największych w Europie postaci życia monastycznego w XX wieku. Jego barwne, </span><b>pełne dramaturgii życie</b><span> sprawiło, że w swoich poradach, jako przyjaciel i kierownik duchowy, stawał się niezwykle autentyczny.</span></p>
<p>Pierwsze wydanie Myśli, powiedzeń, anegdot ojca Piotra Rostworowskiego spotkało się z niezwykłym przyjęciem czytelników. Doceniali Państwo taki właśnie wybór fragmentów rekolekcji, rozważań czy korespondencji ojca Piotra twierdząc, że często te kilka zdań przypadkowo odnalezionych w książce, stawało się <strong>drogowskazem</strong> na nadchodzące dni czy miesiące, a jednocześnie stanowiło zachętę, aby poznać to barwne, przypominające gotowy scenariusz filmowy, życie i wgłębić się w głoszone, przez ponad 60 lat kapłaństwa, słowa.</p>
<p>Książka ta otrzymała również wyróżnienie Stowarzyszenia Wydawców Katolickich <strong>„Feniks 2005”</strong> w kategorii literackiej, a dyplom nosi znamienną datę – 2 kwietnia 2005 roku.</p>
<p>Trafia zatem w Państwa ręce drugie wydanie <em>Myśli, powiedzeń, anegdot</em> ojca Piotra Rostworowskiego – poszerzone i wzbogacone przede wszystkim o publikowane tu po raz pierwszy obszerne fragmenty prywatnej korespondencji, a także odnalezione po latach fotografie – świadectwa niezwykłego życia.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/272-mysli-powiedzenia-anegdoty-9788373545762.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[W głąb misterium - 28,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1509-small_default/w-glab-misterium.jpg' title='W głąb misterium' alt='thumb' /><p>Rekolekcje dla studentów prowadzone przez <strong>ojca Piotra Rostworowskiego</strong> w marcu 1972 roku w krakowskim kościele ojców dominikanów, które przypominamy Państwu w niniejszej książce, odbiły się rzeczywiście szerokim echem i stały swoistą legendą. Wiele osób, które w nich uczestniczyło, do dziś doskonale je pamięta i twierdzi, że miały nie<span>mal przełomowe znaczenie w ich życiu, choć zapewne, i </span>wcześniej i później, słuchali wielu nauk i konferencji.</p>
<p><span>Biorąc jednak pod uwagę osobę kaznodziei świadectwa takie nie powinny ani dziwić, ani zaskakiwać. Ojciec Piotr pociągał swoją osobowością, niezwykłym połączeniem głębokiego życia wewnętrznego z radosnym otwarciem na drugiego człowieka i specyficznym poczuciem humoru. Wyrozumiałość i próba pojmowania różnych ludzkich dróg szły w parze z jasnym stawianiem wymagań Bożych. Przy nim każdy czuł <span>się dobrze, bo każdy czuł się kimś ważnym, dostrzeżonym i</span> dowartościowanym. W jego obecności znikała między ludźmi wszelka źle rozumiana rywalizacja, bo w każdym człowieku, w jego licznych zaletach i upadkach, umiał dostrzec kogoś wyjątkowego – <strong>umiłowane dziecko Boże</strong>. Dlatego potrafił bezgranicznie zaangażować się w jego sprawy nie licząc się z własnymi siłami i czasem. Do końca, nieraz wbrew wszystkiemu, wierzył w jego dobroć i szlachetność. Jak sam mówił podczas rekolekcji: “Żebyśmy mogli być portem dla różnych ludzi, żeby wiedzieli, że zawsze na nas mogą liczyć”. I dalej: „Bóg ogarnia wszystkich i nie do nas należy jednych wykluczać, a innych wyróżniać. Nie do nas to należy”. Dlatego ludzie garnęli się do niego i, co najważniejsze, nigdy się nie zawiedli. </span></p>
<p><span>Ojciec Piotr był przyjacielem i kierownikiem duchowym niezliczonej ilości osób zarówno <span>duchownych jak i świeckich. Powszechnie szanownych i</span> znanych jak kardynał Karol Wojtyła, kardynał Stefan Wyszyński, profesor Stefan Swieżawski, Hanna Chrzanowska, ale i młodych, stojących na początku swej drogi życiowej, którzy przychodzili do niego po radę. Wielu z nich twierdziło, że ojciec Piotr miał zdolność czytania w duszach ludzkich. <strong>Umiał głęboko słuchać drugiego człowieka</strong> i miał niezwykłą intuicję ludzi. Coś, co zadał za pokutę podczas jednej ze spowiedzi, stawało się często drogowskazem na całe życie.  Trudno zatem dziwić się, że rekolekcje głoszone przez niego dla studentów spotkały się z tak ogromnym zainteresowaniem. Nie bez znaczenia pozostawały także i wydarzenia  z życia ojca Piotra Rostworowskiego.</span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/455-w-glab-misterium-9788373543430.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pisma, tom 1 - 51,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1777-small_default/pisma-tom-1.jpg' title='Pisma, tom 1' alt='thumb' /><p>Jeśli dzisiejszy świat chce zyskać zbawienie, powinien na nowo odnaleźć Pokarm, który żywi i którym nigdy nie jest się nasyconym; który „jest zawsze spożywany i który nigdy się nie kończy”, ponieważ nasycenie jest zawsze poza nami – to nieskończony Świat Poza Nami. A jednak wydaje się, że tak wiele współczesnych mężczyzn i kobiet nie dostrzega już tej obiektywnej, życiowej potrzeby i uważają, że chcą odrzucić ten Pokarm, „podobni [...] do dziecka/które umiera z głodu, a jednak odtrąca pierś mamki”. Ale pod tą pozorną wrogością, czy też – gorzej – obojętnością, ukrywa się podświadome pragnienie, które może być rozbudzone, wydobyte na światło dzienne i zaspokojone.</p>
<p>Publikowanie we współczesnej nam epoce, choćby w przystępnej postaci, wyboru pism eremity tak przejrzystego i doskonałego, jakim był bł. Paweł (1476–1528), to świadome wyzwanie rzucone światu z ufnością i w nadziei, która nie zawodzi; w „szaleństwie” człowieka, który wie, że głupstwo u Boga jest mądrzejsze od zwodniczej mądrości ludzi.</p>
<p>Ten, kto wśród współczesnego zamętu szuka drogi, żeby wrócić do swojej izdebki, bez czego nie można spotkać żywej Prawdy, podejmie to wyzwanie. Erem może stanowić konkretną metaforę dla tak wielu spośród nas, którzy na pustkowiu teraźniejszości chcieliby zyskać pomoc, żeby żyć w „wewnętrznym klasztorze” przesyconym pragnieniem Boga. Dla innych, bez wątpienia mniej licznych, ale „powołanych” w szczególny sposób, teksty zawarte w tej książce mogą służyć jako przewodnik do tego, by w dosłowny sposób znaleźć drogę do eremu: „O beata solitudo, o sola beatitudo!”.</p>
<p>Ponad sześćdziesiąt lat temu, pisząc wprowadzenie do editio princeps, jak dotychczas jedynej, <em>Secretum meum mihi</em>, najbardziej mistycznego dzieła bł. Pawła, A. Stolz musiał stwierdzić: „To prawda, bł. Paweł Giustiniani nie jest jeszcze zbyt znanym pisarzem ascetycznym; jest tak jednak wyłącznie na skutek tego, iż jego teksty w dużej mierze pozostają do tej pory niewydane”.</p>
<p><strong>Od tego czasu jednak zrobiono wiele, żeby umożliwić lepsze poznanie tego wielkiego weneckiego mistrza duchowego, odnowiciela kamedulskiego eremityzmu.</strong></p>
<p>W niniejszej książce znajdują się najważniejsze teksty bł. Pawła, oddane w współczesnym i przystępnym języku, którymi niemal od pięciuset lat żywi się tradycja eremicka, która za wzorem bł. Pawła podąża za przykładem św. Romualda i św. Benedykta. Oby każdy, kto po nie sięgnie i z miłością skłoni nad nimi głowę, mógł w ciszy eremu własnej duszy usłyszeć „the still unspeaking and unspoken Word” – „słowo jeszcze niemówiące i niewymówione” / Matteo Cryptoferritis</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/zrodla-monastyczne/331-pisma-tom-1-9788373545540.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mądrość ukryta - 22,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1448-small_default/madrosc-ukryta.jpg' title='Mądrość ukryta' alt='thumb' /><p><em>A jednak głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, [zresztą] przemijających.<sup></sup>Lecz głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej</em> (1 Kor 2,6–7).</p>
<p>W tym roku (2018) poproszono mnie o wygłoszenie w Olsztynie krótkich rekolekcji na temat mądrości ukrytej. Jest ona zasadniczą treścią orędzia Ewangelii.</p>
<p><strong>Zasadniczo mądrością jest sztuka życia prowadzącego do jego pełni.</strong> Wszyscy ludzie chcą żyć prawdziwie, szczęśliwie, z poczuciem zrealizowania siebie. Jednak życie na świecie nie jest w stanie tego poczucia nikomu dać. Co najwyżej może je dawać na chwilę, kiedy człowiek osiągnął to, czego pragnął. Jednak kiedy to osiągnięcie przestaje być nowością i staje się czymś, co już mamy, czymś normalnym, przestaje nas ekscytować i przynosić szczególną satysfakcję. Wówczas znowu pojawia się pragnienie czegoś nowego, nadzwyczajnego, atrakcyjnego. I to w następnej kolejności przechodzi w zwyczajność, stając się nieatrakcyjne. W ten sposób nic, co możemy na ziemi osiągnąć, nie jest w stanie zaspokoić naszego pragnienia życia i jego pełni. Wszystko ostatecznie okazuje się zbyt małe, niedostateczne. „Niespokojne jest moje serce, Boże, póki nie spocznie w Tobie” – pisał kiedyś na początku swoich „Wyznań” św. Augustyn. Jego słowa okazują się uniwersalną prawdą.</p>
<p><strong>Jak zatem dojść do pełni życia, do pełnego zrealizowania siebie?</strong> Na ziemi jest to niemożliwe, jak o tym pisał już przed wiekami Kohelet, mędrzec Starego Testamentu. Jak refren powtarzał on: <em>Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością</em> (Koh 1,2). Powodem, dla którego doszedł on do takiego wniosku, było przekonanie: <em>To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie, więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem</em> (Koh 1,9). A ponadto każdy z nas umiera i wraz z końcem życia kończy się dla nas wszystko, co osiągnęliśmy na ziemi.</p>
<p><em>Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego… powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca</em> (Koh 3,19.20).</p>
<p>Jedyną prawdziwą mądrością jest ta prowadząca nas do życia, które zwycięża śmierć z jej bezsensownością. Właśnie taką mądrość głosi Ewangelia. Wcielenie Syna Bożego i zmartwychwstanie są właściwie jedyną nowością, która się pojawiła w historii człowieka. Ta nowość przełamała fatalną logikę Koheleta i otwarła coś, czego on sam nie mógł wiedzieć, a co niesie z sobą optymizm w naszym oczekiwaniu na życie w jego pełni.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/duchowosc/1193-madrosc-ukryta-9788373548534.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ryk Oślicy - 18,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1691-small_default/ryk-oslicy.jpg' title='Ryk Oślicy' alt='thumb' /><p>Jeśli szukamy prawdy Bożej, powstaje zaraz problem, <em>gdzie</em> jej mamy szukać. Nasza młodzież wychowywana jest na lekturze Pisma św., i to bardzo dobrze; ale od kapłanów wiecznie się słyszy „Pan Jezus powiedział do siostry Faustyny…”, „Matka Boża powiedziała w Fatimie…” Czasami odnoszę wrażenie, że edukacja seminaryjna odsuwa kleryków od Biblii, która okazuje się niejasną mieszaniną legend (jakkolwiek naukowo nazywanych), a za jedyną godną dosłownego traktowania podstawę wiary zostawia się im prywatne objawienia. Przesadzam zapewne, ale nie bez prowokacji. <strong>Mówiłam już o tym w „Oślicy”, więc tu tylko przypominam, że problem jest.</strong> Sama pamiętam, jak ileś lat temu różni wykładowcy tłumaczyli nam, że epizod ewangeliczny z aniołem mówiącym do betlejemskich pasterzy nie może być prawdą historyczną, skoro anioł używa przy wzmiance o Mesjaszu słowa „Pan”, które dla słuchaczy mogło oznaczać tylko Boga, a dopiero później, już przez chrześcijan, zostało zastosowane do Chrystusa… Kolejna scena ewangeliczna została włożona między bajki (jakkolwiek naukowo nazywane), i tylko nikt nie wyjaśniał, co w takim razie robić z psalmem 109: <em>Rzekł Pan do Pana mego</em>… – niewątpliwie każdemu ówczesnemu Żydowi dawno znanym.</p>
<p><strong>Dalszy problem to oczywiście liturgia.</strong> Jeżeli kapłan ma działać <em>in</em> <em>persona Christi</em>, jak go w seminarium uczą – to powinien mieć w działaniu <em>intencję</em> Chrystusa: a tą jest przede wszystkim chwała Ojca, a dla tej chwały nasze zbawienie. I to jest najważniejsze, jedynie istotne; wszelka inna tematyka w zestawieniu z tym niknie. Kiedyś ks. Caffarel napisał książkę o niedawno zmarłej i nikomu nieznanej świeckiej mistyczce, którą przedstawił pod imieniem Kamilla, nie wiadomo nawet, czy autentycznym. Otóż Kamilla na starość trafiła do parafii, w której młody proboszcz był entuzjastą grubo pieczonych komunikantów, takich, żeby się je dało <em>żuć</em>; i o to żucie wciąż się starał, i o tym żuciu wciąż mówił… że symbol, że tylko tak… A Kamilla widziała w Komunii św. spotkanie z umiłowanym Panem, i było jej zupełnie obojętne, jakiej grubości i barwy jest pieczywo. Nie mogli się porozumieć. Powiedzmy sobie szczerze: zaangażowanie w podobne drobiazgi, strasznie fascynujące, dotyczące na przykład kroju szat liturgicznych, albo co i gdzie stoi na ołtarzu, może być <em>ucieczką</em>: ucieczką przed osobowym aspektem spotkania, którego się w duszy wszyscy boimy. Ale jeśli się sobie obrało służbę Bożą, to trzeba ten strach przezwyciężać. „Kali się bać, ale Kali pójść” i Kali stanąć przed Panem. Inaczej otrzymujemy kapłana, który głośno i dużo rozprawia o liturgii, ale się ani w niej, ani poza nią nie modli...</p>
<p>Wyraźnie też mamy w Piśmie św. powiedziane, że jakość naszej modlitwy sprawdza się w życiu; więc kiedy już słodkie uczucia wygasły, i zupełnie nie wiemy, czy jeszcze kochamy Boga, którego nie widzimy – możemy to zawsze zmierzyć swoim stosunkiem do bliźnich, których nadal przecież widzimy; i na podstawie tego pomiaru możemy to korygować. O tym powinni pamiętać przede wszystkim ci księża, którzy mają skłonność do wielkich imprez i którym imponuje ogromny tłum zebrany na stadionie, albo i wokół sanktuarium, i tam śpiewający i podskakujący – co za duszpasterskie osiągnięcie, zebrać taki tłum! – ale im nie przyjdzie do głowy sprawdzić, czy uczestnicy tej imprezy, po powrocie do domu, są choćby odrobinę chętniejsi niż dawniej do pomocy bezdomnym, niepełnosprawnym, obcym… Bo jeśli nie, to tamto wszystko był pic na Grójec; a w przekładzie na język biblijny, kolejna marność i pogoń za wiatrem. Lepiej tę marność z góry eliminować.</p>
<p>I jeszcze jedną rzecz należy z duchowości kleryków eliminować: fascynację demonologią. To też tylko zaznaczam, ale przypomnienie jest uzasadnione, bo bywa i taki ksiądz, który kiedy wejdzie na salę szpitalną, a półprzytomny chory akurat krzyknie, już widzi w tym opętanie. A już zwłaszcza jeśli dla kogoś ciekawsza jest walka z szatanem niż rozdawanie łaski Bożej, to to jest mentalność ringu; i tam byłoby miejsce dla takiego człowieka, bardziej niż przy ołtarzu. Wiadomo, że szatan istnieje i działa, ale znam księży, którzy robią mu naprawdę zbyt wielki zaszczyt, poświęcając mu aż tyle uwagi. Jakby nie pamiętali, że Bóg jest i ważniejszy, i ciekawszy.</p>
<p><strong>Więc tak: ja, oślica Balaama, jestem tu jakby głosem – nazwijmy to – <em>terenu</em>, który prosi o duszpasterzy osobowo zafascynowanych osobowym Bogiem.</strong> Potrzeba nam żywej teologii, opartej na fascynacji prawdą, i to prawdą objawioną, najważniejszą, dotyczącą Trójcy Świętej; potrzeba przykładu miłości nie uczuciowej ani słownie deklarowanej, ale widocznej w codziennych wyborach; potrzeba znajomości praw rządzących życiem modlitwy, a to dla uniknięcia zarówno jego załamania się, jak i dziwactw liturgicznych (i teologicznych), o których już pisałam (Małgorzata Borkowska OSB)</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/1162-ryk-oslicy-9788373548398.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Biblia jak pocisk. Jak walczyć z myślami? - 24,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1455-small_default/biblia-jak-pocisk-jak-walczyc-z-myslami.jpg' title='Biblia jak pocisk. Jak walczyć z myślami?' alt='thumb' /><p>W czasie pobytu na pustyni walki duchowe, toczone przez <strong>Ewagriusza</strong>, nie tylko nie ustały, ale wręcz przeciwnie, nasiliły się. Pisze Palladiusz:</p>
<p><em>Pewnego razu demony tak bardzo doświadczały go pokusą nieczystości, że – jak nam [później] powiedział – przyszła mu do serca myśl: „Bóg mnie opuścił”; i całą noc spędził na modlitwie stojąc w cysternie z wodą, nagi, w środku zimy, aż jego ciało stało się twarde jak kamień. Innym razem gnębił go duch bluźnierstwa i spędził czterdzieści dni bez wchodzenia pod dach celi, aż całe ciało pokryło się robactwem niczym nierozumne zwierzę<a href="#_ftn1"></a>.</em></p>
<p>Ewagriusz doszedł do wniosku, że w przypadku mnichów główna walka toczy się w myślach człowieka, w sferze mniej lub bardziej niezaspokojonych pragnień czy ambicji. Problem nie leży w samych grzechach, ale w pierwszym rzędzie w walce o wyeliminowanie <strong>demonicznych podszeptów</strong>, myśli (gr. <em>logismoí</em>), które prowadzą do niegodziwych czynów. Pokusa, zła myśl, musi zostać wpierw rozpoznana. Interesujące nas dzieło może być użyte jedynie w sytuacji, w której w sposób jasny jesteśmy w stanie odróżnić dobro od zła. Poprzez myśl rozumiemy tutaj pewną zakorzenioną w nas strukturę pojmowania i opisywania rzeczywistości oraz reakcji na zachodzące wokół nas wydarzenia. Ewagriusz mówił, że tych schematów myślenia jest osiem: obżarstwo, nieczystość, chciwość, gniew, smutek, acedia, próżna chwała i pycha. Każdy z nich jest śmiertelnie niebezpieczna i może doprowadzić do zguby. Brzmi to przerażająco: zło, pomimo tego, że jesteśmy świadomi jego destrukcyjnej mocy, może się okazać czymś tak atrakcyjnym, że nie wystarczy sama ludzka wola, żeby się go ustrzec. Chcąc przemienić swoje myślenia, czyli nawrócić się, gdyż biblijnie rzecz ujmując nawrócenie jest ni mniej ni więcej tylko przemianą myślenia, należy mieć oparcie w czymś, co pomoże przełamać złe schematy myślenia i działania. W tej właśnie chwili wkracza Słowo Boże ze swoją mocą, ukazującą świat taki, jakim jest w istocie. Ewagriusz wyjaśnia:</p>
<p><em>Wypada nam, gdy szykujemy taką kam­panię<a href="#_ftn2"></a>, przywdziać zbroję duchową (por. Ef 6,11.13) i pokazać obcym<a href="#_ftn3"></a>, że do ostatniej kropli krwi walczymy z grzechem (Hbr 12,4), niszcząc złe pokusy i wszelką pychę powstającą przeciw poznaniu Boga (por. 2 Kor 10,5) oraz starając się nie człowieka-mnicha postawić przed trybunałem Chrystusa (2 Kor 5,10), ale umysł-mnicha. Człowiek-mnich bowiem jest tym, który odwrócił się od grzechu uczynkowego, zaś umysł-mnich odwraca się od grzechu myślami, które w naszej głowie się rodzą, i wpatruje się na modlitwie w światło Trójcy Świętej.</em></p>
<p>Zwróćmy uwagę na dystynkcję pomiędzy człowiekiem-mnichem a umysłem-mnichem. <strong>Ewagriusz</strong> robi w ten sposób aluzję do swojej koncepcji dwuczłonowości wszelkiego życia wewnętrznego; określa je mianem etapu praktycznego (człowiek-mnich, usuwanie wad, zdobywanie cnót) oraz teoretycznego (umysł-mnich, zdobywanie poznania samego siebie, świata i ostatecznie Boga). Na pierwszym etapie człowiek stopniowo zrywa z grzechem uczynkowym, ale pozostaje do opanowania sfera myśli; gdy i tam mnich uwolni się od zła, wówczas staje się kontemplatykiem, Ewagriusz powie: czystym umysłem, przy czym umysł oznacza dla niego esencję tego, czym Bóg obdarzył człowieka lub kim człowiek ma być lub w Bogu spodziewa się zostać. Różnica polega na wewnętrznej przemianie i przejściu o stopień wyżej: już nie ulegamy złym schematom, nie myślimy tak, jak jesteśmy przyzwyczajeni, ale wszystko staramy się oprzeć na Bożym Słowie. Wymaga to nie tylko pamięciowego opanowania pewnych partii tekstu, ale także ascezy – wyrzekania się tego, co złe, a wybierania tego, co dobre. Metoda antyretyczna staje pośrodku etapu praktycznego i teoretycznego przeciągając człowieka-mnicha na stronę umysłu i umożliwiając mu przemienienie (<em>Wstęp</em>, Szymon Hiżycki OSB)</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/osiem-duchow-zla/1152-biblia-jak-pocisk-jak-walczyc-z-myslami-9788373548336.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Oślica Balaama - 18,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1716-small_default/oslica-balaama.jpg' title='Oślica Balaama' alt='thumb' /><p>Przez kilkanaście wieków zakonnice słuchały kazań, konferencji, rekolekcji, pouczeń, a zawsze w pokornym milczeniu, jak te nieme bydlątka: cokolwiek im mówiono, umiały tylko potakiwać. Czasem się któraś wyłamała, ale bardzo rzadko! <strong>Założenie ze strony kaznodziejów było niewątpliwie takie, że zawsze, w każdej sprawie i w każdych okolicznościach, oni wiedzą lepiej;</strong> zakonnice zaś nauczyły się to akceptować, najpierw dlatego, że potrzebują celebransa i muszą przyjmować jego warunki; a potem już z tradycji i z przyzwyczajenia. To była forma pokory, której od nich oczekiwano. Skutkiem tego nieraz osoby o półwiecznym doświadczeniu na drogach modlitwy nabożnie słuchały (i słuchają) głupstw prawionych przez chłopaczków, którzy liznąwszy w seminarium coś niecoś z Tanquereya i zapomniawszy po zdanym egzaminie nawet i tego, przekonani byli, że mają o czym słuchaczki pouczać i że te słuchaczki jeszcze tego dotąd nigdy nie słyszały. Znałam zakonnicę, której siostrzeniec, podówczas kleryk na pierwszym roku, przysłał w prezencie imieninowym nowo wydaną książkę o modlitwie, z dedykacją: „Kochanej cioci... aby ta piękna książka pomogła zrozumieć wartość modlitwy”. Dosłownie. Ciocia była już ćwierć wieku w klasztorze kontemplacyjnym, ale widocznie dotąd nie wiedziała, po co tam siedzi; na szczęście teraz już zrozumie. A kiedy młody salezjanin oświadcza nam z kazalnicy z promiennym uśmiechem, że do rekolekcji dla zakonnic to on się nie przygotowuje, bo wiadomo, że im wszystko dobre i wszystko przyjmą – trudno to nazwać inaczej niż bezmyślną pogardą; ale w jakimś sensie same jesteśmy sobie winne, bo milczymy.</p>
<p>Oczywiście <em>krasnoludek różny bywa</em>; kaznodzieja też. Różny jest stopień pogardy, od zera do dużych cyfr na skali; różny stopień życzliwości. O ile zdołałam zauważyć, te podziały nie pokrywają się jednak ani z podziałami na pokolenia, ani z podziałami na przynależność diecezjalną lub zakonną. Po prostu ludzie są różni, i jedni bardziej ulegają przekazywanemu przez starszych kapłanów przykładowi paternalistycznego traktowania zakonnic z góry, inni mniej. Czasem pogarda i życzliwość współistnieją bardzo zabawnie. Kiedy byłam w nowicjacie, istniała jeszcze instytucja tzw. spowiedników kwartalnych, więc cztery razy do roku zjawiał się u nas pewien kanonik. Był nam bardzo życzliwy, oprócz słuchania spowiedzi głosił konferencje i starał się nas pocieszać w tym naszym <strong>poniżającym sposobie życia.</strong> Tak właśnie mówił zawsze, <em>poniżający sposób życia</em>; i po jakimś czasie zorientowałam się ze zdumieniem, że chodzi mu po prostu o to, że same sobie musimy buty czyścić i kartofle obierać. Ten człowiek, jak mnóstwo księży tamtego pokolenia, miał zakodowaną w głowie przepaść między „białymi” a „czarnymi” zajęciami, i skoro sam by nigdy nie tknął żadnej domowej pracy, żeby nią swojej godności kapłańskiej nie skalać – litował się szczerze, że my musimy. No i dobrze; tak mówił przez ileś lat, aż kiedy w końcu przestałam już być onieśmieloną nowicjuszką, a stałam się znaną siekierą, powiedziałam mu, że w moim rozumieniu <em>poniżające zajęcie</em> to by było pod latarnią. I odtąd już tak nie mówił, nawet jeśli nadal tak myślał; a więc, jak się okazuje, można czasem coś wytłumaczyć, a choćby coś osiągnąć.</p>
<p><strong>Ale my, przynajmniej najczęściej, milczymy.</strong> I pewno, że trudno byłoby reagować za każdym razem, kiedy jest na co! Niemniej teraz chciałabym (po ponad już półwiecznym doświadczeniu odbioru kazań) raz wreszcie odezwać się i przedstawić możliwie systematycznie nasz, a częściowo zapewne swój własny, punkt widzenia. Rozumiem doskonale, że mój głos może u wielu PT. duchownych panów wywołać reakcję dokładnie taką samą, jak reakcja Balaama na odezwanie się oślicy. Od zdumienia przez oburzenie aż do użycia jakiegoś rodzaju kija włącznie! Ale inni może byliby wdzięczni za uświadomienie im, że jakiś punkt widzenia różny od ich własnego w ogóle istnieje: nawet jeśli to niezbyt miłe dowiedzieć się, że ktoś przez całe lata patrzył na nas, i nawet coś o nas myślał… i jeszcze w dodatku nie zawsze bezkrytycznie.</p>
<p>Ten tekst leżał przez kilkanaście lat w komputerze, zanim podjęłam decyzję o wydaniu. Oczywiście ci księża, którzy nie znajdą tu swojego portretu, powinni wiedzieć, jak bardzo im za to jesteśmy wdzięczne…</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-malgorzaty-borkowskiej-osb/996-oslica-balaama-9788373547704.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
