<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[W poszukiwaniu Boga - 39,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2532-small_default/w-poszukiwaniu-boga.jpg' title='W poszukiwaniu Boga' alt='thumb' /><p>Publikacja powstała z okazji <strong><a href="https://ojciecleon.tyniec.com.pl/" target="_blank">70-lecia święceń kapłańskich ojca Leona Knabita OSB</a></strong></p>
<p>Starożytni Grecy umieścili na fasadzie świątyni Apollina w Delfach napis: <em>gnothi seauton</em> – „poznaj samego siebie”. To zdanie, aktualne do dzisiaj, powtarzane jest często przez psychologów i psychoterapeutów jako rada w rozwiązywaniu rozmaitych problemów osobowościowych. Nie przypuszczali nasi przodkowie, że zdanie to nabierze pełnego sensu, gdy na ziemię przyjdzie Bóg Wcielony, Człowiek, Jezus Chrystus. Święty Jan Paweł II powie potem: „Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa!”. Ludzie nie mają zbyt wiele czasu na poznawanie siebie. Nie znają siebie i nie znają innych – nawet tych z bliskiego otoczenia. Jednak każdy, biedny czy bogaty, zapracowany czy używający świata do woli, zdrowy czy chory, musi się zmierzyć kiedyś z pytaniami: Po co ja żyję? Po co jest dobro i zło? Jaki jest sens tego wszystkiego? I każdy prędzej czy później poczuje potrzebę zatrzymania się na chwilę, jak przy czerwonym świetle, nawet gdy się bardzo śpieszy – jak mówi pewna znana piosenka: „Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, po co żyjesz”.</p>
<p>Na całym świecie ludzie myślący, którzy chcą dopomóc innym w zastanowieniu się nad sobą, organizują różne spotkania, kursy, warsztaty lub choćby strefy ciszy dla tych wszystkich, którzy mają już dość pośpiesznego życia. Kościół ofiarowuje rekolekcje. Te zwyczajne, dla ogółu wiernych, w Adwencie czy Wielkim Poście oraz stanowe: dla nauczycieli, prawników, artystów, księży, zakonnic, pracowników Kurii Rzymskiej (tak!), parlamentarzystów, młodzieży i innych grup… Nie zapomniano także i o chorych. Już przed wojną nadawano dla nich audycje radiowe prowadzone przez ks. Michała Rękasa. W kolejnych latach, zwłaszcza w ostatnim czasie, pomagano chorym wejść głębiej w życie świata – a w tym i w życie religijne – poprzez radio, telewizję i Internet.</p>
<p>Zaraz po wojnie sytuacja była bardzo trudna: było wielu chorych i niepełnosprawnych, samotnych, zaniedbanych, przebywających w dramatycznych nieraz warunkach. W Krakowie znalazł się dla nich ratunek. Błogosławiona już dzisiaj Hanna Chrzanowska, córka wybitnego profesora Ignacego Chrzanowskiego, była pielęgniarką z powołania. W każdym chorym widziała człowieka, któremu trzeba pomóc. W miarę jak zbliżała się do Boga – w czym pomógł jej kontakt z opactwem tynieckim, którego oblatką została – coraz bardziej widziała w chorym Chrystusa. Władze komunistyczne utrudniały jej pracę w publicznej służbie zdrowia ze względu na jej „przednaukowe myślenie”. Nie zerwała jednak z opieką zdrowotną i poświęciła się przede wszystkim pielęgniarstwu domowemu i parafialnemu. Sama nie lękała się najtrudniejszych „przypadków” i wciągała do tej pracy innych, zwłaszcza siostry zakonne i młodzież z duszpasterstw akademickich. W tej służbie wspierał ją, także materialnie, Kościół. Ks. Ferdynand Machay, infułat z kościoła mariackiego, i ks. Karol Wojtyła, który z biegiem czasu jako ordynariusz krakowski miał większe możliwości, zostali wprost zarażeni problemem chorych. Do nich dołączyło wielu innych księży. Hanna Chrzanowska uważała, że chodzenie do chorych i niepełnosprawnych to jeszcze nie wszystko. Chciała wyciągnąć ich z mieszkań, komórek, nor, w których przebywali, i umożliwić im pełniejsze spojrzenie na świat, na siebie i na Boga. W tym celu zapoczątkowała rekolekcje wyjazdowe dla chorych; nie było to łatwe. Znalezienie miejsca, rekolekcjonisty, obsługi lekarskiej i pielęgniarskiej oraz wolontariuszy i zorganizowanie transportu przekraczało, wydawać by się mogło, możliwości jednego człowieka. Pani Hanna poradziła sobie ze wszystkim. Najpierw, w początkach lat 60., rozpoczęły się u gościnnych księży salwatorianów w ich domu rekolekcyjnym w Trzebini rekolekcje dla chorych i niepełnosprawnych. Cztery kilkudniowe turnusy każdego roku. Do prowadzenia takich rekolekcji poproszono i mnie. Wygłoszone nauki spisano, a TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów uznało, że po przeszło pół wieku treść może być przydatna i chorym, i zdrowym. Ocenę pozostawiam Czytelniczkom/Czytelnikom.</p>
<p>Dzisiaj, kiedy jestem już w dziewięćdziesiątym czwartym roku życia i wózek inwalidzki jest moją codziennością, polecam Błogosławionej Hannie wszystkich, którzy aktualnie dotknięci są rozmaitymi cierpieniami, by cieszyli się współczuciem i zrozumieniem tych, którzy się nimi opiekują, oraz instytucji opieki społecznej. Ufam, że jej wstawiennictwo ulży doli wielu cierpiących, a ją samą ujrzymy według wyroków Boga Miłosiernego w chwale świętych / Leon Knabit OSB</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/2316-w-poszukiwaniu-boga-9788382052619.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 1 - 18,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1483-small_default/przestan-narzekac-zacznij-zyc-czesc-1.jpg' title='Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 1' alt='thumb' /><p>Ojciec Leon zadziwia po raz kolejny, i nie ma tutaj jakiejś cukierkowatego podlizywania się: to podziw, że można tak wiele, mimo słabości wieku. Nie jest przesadą znane wszystkim hasło <strong>„Młodość to stan ducha”</strong>, bo właśnie ta płaszczyzna jest studnią bez dna inspiracji i siły.</p>
<p>Kolejny projekt, <strong>„Przestań narzekać, zacznij żyć”</strong>, to zebranie w jednym miejscu felietonów ojca Leona Knabita OSB, które pisze nadal do gazetki parafialnej. Dlaczego taki tytuł? Felietony mają to do siebie, że oceniają otaczającą rzeczywistość. Tak jest i w tym przypadku, ojciec Leon jak zawsze, w swoim specyficznym stylu, opisuje i również zwraca uwagę na pewne niedociągnięcia, jednocześnie wskazując drogi rozwiązania. Książka to spojrzenie na Kościół od strony zatroskanego duchownego, któremu zależy… Ojciec Leon przez kilka lat sprawował funkcję proboszcza w parafii tynieckiej, był katechetą w szkole podstawowej, dlatego tym bardziej „ma prawo” do tego, żeby martwić się o pewne sprawy, które kuleją w polskim Kościele. Rozumie i tłumaczy. Wydawać by się mogło, że to tylko słowa do tynieckich parafian; nic bardziej mylnego. U ojca Leona Knabita jedno jest charakterystyczne: pisze dla wszystkich, w swoich poglądach dotyka spraw uniwersalnych. Jednak aby zacząć coś zmieniać w życiu każdego z nas i w środowisku wokół nas, trzeba, jak to w Polsce bywa, przestać narzekać, tracić czas na osobiste przepychanki. Tracimy zbyt wiele energii na to, jak to bardzo nam źle, a wieczne niezadowolenie prowadzi do jednego – depresji, czyli śmierci duchowej. Brak zaangażowania, apatia, wszystko widzi się w czarnych barwach. A wystarczy PRZESTAĆ NARZEKAĆ i zacząć ŻYĆ pełnią tego, co otrzymaliśmy.</p>
<p><strong>Czy felietony ojca Leona to walka z wiecznie narzekającym Polakiem?</strong> W jakimś stopniu tak, nie nam tutaj oceniać. Poszczególne tematy to pewna droga, pewna propozycja spojrzenia z takiej, a nie innej strony. Ojciec Leon Knabit stara się być obiektywnym, lecz jak to często bywa w felietonistyce, potrzeba tutaj nieco subiektywizmu, przez co czujemy emocje autora, dla którego dobro Kościoła jest wartością najwyższą.</p>
<p>W pierwszym tomie znajdziecie oprócz klasycznych felietonów cykl poświęcony wybranym świętym i błogosławionym, jak również osobiste przemyślenia <strong>ojca Leona</strong> na temat dziesięciu przykazań Bożych. Staraliśmy się poukładać poszczególne teksty chronologicznie, jednak nie zawsze udało się zachować ciągłość, co musicie nam wybaczyć.</p>
<p>Ufamy, że nasze hasło — <strong>„Przestań narzekać, zacznij żyć”</strong> — w jakiś sposób zapisze się w świadomości każdego z nas i przyczyni do zmian w społeczeństwie, bo przecież ile i jak długo można narzekać… Zostawmy na boku nasze argumentacje, żale, przestańmy narzekać (szkoda czasu) i zacznijmy ŻYĆ w pełni<em> (Wstęp / Jacek Zelek)</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/803-przestan-narzekac-zacznij-zyc-czesc-1-9788373546622.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rekolekcje z Ojcem Leonem - 26,60 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1490-small_default/rekolekcje-z-ojcem-leonem.jpg' title='Rekolekcje z Ojcem Leonem' alt='thumb' /><p>Jaki jest sens wiary, czym jest wiara w życiu dzisiejszego człowieka? Te pytania z pewnością stawia sobie wielu ludzi. Nawiązując do pielgrzymki do Polski w roku 2006 Ojca Świętego Benedykta XVI, który doskonale kontynuuje dzieło Jana Pawła II, należy jasno stwierdzić, wbrew opiniom wielu, że nie ma Kościoła Wojtyły i Kościoła Ratzingera. <strong>Jest jeden Kościół Chrystusowy</strong>, a obaj papieże są jego sługami i świadkami, świadkami tej samej wiary w Jezusa Chrystusa, Zbawiciela. Powiem na początku, że papieże Jan Paweł II i Benedykt XVI, chociaż tak różni w stylu swoich wypowiedzi, głoszą tę samą prawdę o Kościele. I jeden jako filozof zwrócony ku człowiekowi w Bogu, drugi jako teolog zwrócony przez Boga ku człowiekowi, wspaniale nawzajem się uzupełniają, tworząc wspólnie piękną syntezę tradycji i nauczania Kościoła na przełomie XX i XXI wieku.</p>
<p>Zastanawiamy się nad wiarą, która ma swoje blaski i cienie – jest <strong>jasność i ciemność wiary</strong>. Wiara jest światłem, które wspaniale prowadzi człowieka, pomaga mu, ale mówi się też o mrokach wiary, które zwłaszcza w cierpieniu dają się tak we znaki, że łamiemy się brakiem zaufania do Boga i do ludzi. Święty Paweł zostawił nam w testamencie słowa: Trwajcie mocni w wierze (1 Kor 16,13), trwajcie mocni w nadziei (Hbr 10,23), trwajcie mocni w miłości (Hbr 13,1). I te słowa, kończące także homilię Benedykta XVI na krakowskich Błoniach, powinny stać się mottem życia każdego chrześcijanina. A jak to jest z tą wiarą w nas?</p>
<p>Mówiąc o wierze, papież Benedykt XVI zwrócił uwagę na to, że są trzy elementy, które stanowią podstawę naszego trwania w Kościele i z Kościołem: słowo, sakramenty i Miłość Miłosierna. <strong>Miłość Miłosierną</strong> ukazał nie jako funkcję Słowa i sakramentów, lecz jako czynnik konstytutywny w samej istocie Kościoła. Miłość Boga i człowieka przejawia się później właśnie w czynieniu dobra. Mówił o tym także już wcześniej Jan Paweł II, który był blisko tajemnicy Miłosierdzia Bożego. Najpełniej dał temu wyraz przy poświęcaniu bazyliki łagiewnickiej i w ostatniej Mszy na krakowskich Błoniach, kiedy głosił, że musimy mieć wyobraźnię miłosierdzia, stać się jego apostołami.</p>
<p><strong>Sama wiara, początki wiary…</strong> Jak to się dzieje, że wiara w nas się rodzi? Najpierw wiara rodzi się we wspólnocie Kościoła. Kościół, który istnieje już z górą dwa tysiące lat, ma swoje zaplecze wiary bardzo silnie utwierdzone. Są nim męczennicy, którzy najpełniej dali świadectwo wierze. I to nie tylko męczennicy z okresu pierwszych chrześcijan. Wiemy, że wiek XX odznacza się chyba największą liczbą męczenników za wiarę, liczonych w dziesiątkach milionów. To naprawdę wielkie zaplecze! </p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/697-rekolekcje-z-ojcem-leonem-9788373546387.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ojca Leona myśli na dobry dzień - 26,60 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1688-small_default/ojca-leona-mysli-na-dobry-dzien.jpg' title='Ojca Leona myśli na dobry dzień' alt='thumb' /><p>Moje pierwsze spotkanie z Ojcem Leonem miało miejsce kilkanaście lat temu na Krakowskim Rynku. Byłam na koncercie, w którym brał udział Ojciec Leon. Miałam potem okazję nagrywać rozmowę z tym wyjątkowym Benedyktynem. Co mnie wtedy uderzyło: czułam, że w tym momencie jestem najważniejsza na świecie. Umiał słuchać. Nie podszedł do mnie tylko jak do dziennikarki, ale pytał o sprawy ważne, <b>niekoniecznie zawodowe</b>. Później w czasie wielokrotnych spotkań, zawsze miałam podobne odczucie, że spotykam się z dobrym znajomym. Zawsze zadziwiała mnie otwartość Ojca Leona. <br /><br /> Gdy planowałam kolejny cykl <i>Myśli na dobry dzień</i> zrodził się pomysł, aby ponownie zaprosić przed mikrofon Benedyktyna z Tyńca. W porannych felietonach Ojciec Leon zaproponował, że przedstawi <i>Alfabet</i>. Kolejne odcinki i prezentowane w nich hasła zaczynające się od poszczególnych liter alfabetu, to hasła dyktowane sercem. A żeby było <b>dowcipniej</b> to były emitowane w kolejności od litery Ź do litery A. Poszczególne felietony były związane z różnymi sferami życia człowieka. <br /><br /> Byłam pierwszą słuchaczką tych felietonów. Spotykaliśmy się kilka razy, żeby je nagrać. Właściwie za każdym razem znajdowałam myśli, które – miałam ważenie – są skierowane do mnie. To tak, jak w powiedzeniu: <b>„Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi”</b>. Ojciec Leon wypowiada słowa, a one trafiają na słuchacza, który jeśli chce coś ważnego usłyszeć, to może zostać sowicie obdarowany. Bywało tak, że jakieś zdanie wracało do mnie, przypominało się w odpowiednim momencie. <br /><br /> Oprócz nagrania, miałam jeszcze możliwość pracować nad felietonami, przygotowując je do emisji. Mogę więc powiedzieć, że w pewnym sensie byłam uprzywilejowana. Wiedziałam, że w każdym momencie mogę do nich wrócić. Nasi słuchacze nie mieli takiej możliwości. Dlatego wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom i oddajemy do rąk czytelników drugą część <i>Myśli na dobry dzień</i>. Zarówno słuchacze, jak i stali czytelnicy <b>książek Ojca Leona </b>będą mogli sami przekonać się, jakie pojęcia wchodzą w skład <i>Alfabetu </i>/<i> </i>Sylwia Sułkowska /</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/292-ojca-leona-mysli-na-dobry-dzien-9788373544253.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha - 20,60 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1492-small_default/mlodosc-to-nie-tylko-wiek-mlodosc-to-stan-ducha.jpg' title='Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha' alt='thumb' /><p><strong>„Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”</strong>. Te słowa odnoszą się do wyjątkowej postaci, która odciska wyraźny ślad w świadomości Polaków. Jest nim wszystkim znany ojciec Leon Knabit, tyniecki benedyktyn, który dzięki swojej działalności rekolekcyjno-publicystycznej jest jed­nym z najbardziej znanych duchownych w naszym kraju.</p>
<p><strong>Motywatory ojca Leona, czyli o czym jest ta książka?</strong></p>
<p>Przyzwyczailiśmy się do tego, że adresatami publikacji ojca Leona są zazwyczaj osoby dorosłe, zwykle między 35 a 50 rokiem życia, a niejednokrotnie starsze. Ta książka ma na celu wykroczenie poza ten schemat. Przyszedł czas na młode pokolenie.</p>
<p>Inspiracją do stworzenia tego zbioru wypowiedzi ojca Leona będzie kampania promocyjna <strong>województwa małopolskiego</strong> i zbliżające się <strong>Światowe Dni Młodzieży w Krakowie</strong>. Okazało się, że ojciec Leon stał się twarzą Małopolski, co zostało połączone z promowaniem regionu i ŚDM. Wszystko zaczęło się od czerwonych korali, w których ojciec Knabit wystąpił przed obiektywem pana Roberta Krawczyka. I poszło w świat. Wielu ludzi okazało zachwyt po publikacji zdjęć z owej sesji. Pomysł spotkał się z dużą aprobatą zarówno starszych, jak i młodszych.</p>
<p>Te wszystkie wydarzenia dały nam do myślenia. W jaki sposób można trafić do młodzieży z tekstami ojca Leona? Krótka forma: to jest odpowiedź! Stąd pomysł stworzenia tej książki. Jej treść jest bogatym rozwinięciem myśli zawartej w tytule: młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha.</p>
<p>W niniejszej publikacji przygotowaliśmy i zebraliśmy tzw. <strong>„motywatory” ojca Leona</strong>, które mają jedno zadanie: wywołać uśmiech na twarzy, a jednocześnie wzbudzić głęboką refleksję nad własnym życiem. Znaleźć tutaj można tak dłuższe, jak i krótsze wypowiedzi z różnych książek naszego wyjątkowego autora. Co kilka stron umieściliśmy ważne cytaty motywacyjne ojca Knabita, które mają zachęcić do lepszego i radośniejszego życia.</p>
<p>Nie chcemy, żeby ten zbiór był tylko sezonową publikacją z okazji ŚDM. Pragniemy, żeby była to książka uniwersalna, zawierająca porady płynące z doświadczenia sędziwego mnicha, który przez swą otwartość, miłość i przykład życia uczy, że <strong>warto się uśmiechać i żyć pełnią życia</strong>.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/577-mlodosc-to-nie-tylko-wiek-mlodosc-to-stan-ducha-9788373546172.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Weź się w garść, bądź święty - 24,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1684-small_default/wez-sie-w-garsc-badz-swiety.jpg' title='Weź się w garść, bądź święty' alt='thumb' /><p><span>Temat spotkania jest wieloznaczny: MY-ŚWIĘCI. Można to bardzo rozmaicie sobie tłumaczyć: MY ŚWIĘCI, MY a ŚWIĘCI, MY i ŚWIĘCI. Jest to bardzo ważny problem – świętość – który my stawiamy dzisiaj trochę – jeśli mogę użyć tego słowa – bezczelnie. Natomiast świat jest zupełnie po przeciwnej stronie i słowo ‘świętość’ dzisiaj dla niego niewiele znaczy albo i nic. <strong>Czasem zdewociałość</strong>, czasem wyłącznie klepanie paciorków, niekiedy obłudę, ale dla ludzi wierzących, tak normalnie wierzących, to jest jakiś szczyt, który dla normalnego człowieka jest trudny do osiągnięcia. Popatrzymy na Kościół, w którym i o którym modlimy się: „Wierzę w jeden, święty, powszechny, apostolski Kościół…”. Jest „jeden”, „powszechny” – jako tako, „apostolski” też, ale ta „świętość”, zwłaszcza w świetle wszystkiego, co się wciąż dzieje: te wszystkie skandale, afery, awantury – to nie bardzo sprzyja temu, żeby mówić właśnie o świętości.</span></p>
<p><span>Nie było z Kościołem dużo lepiej, kiedy św. Jan Paweł II, był tak ciężko chory, że nawet nie był na mszy na Błoniach. Jednak zaraz na drugi dzień, skoro doszedł do siebie, w Starym Sączu wypowiedział słowa, które uważam za jedne z najbardziej wstrząsających i które są wyrzutem sumienia dla wszystkich czcicieli Ojca Świętego. Mam na myśli tych stawiających mu pomniki, mających wciąż jego imię na ustach, cieszących się wielką ilością cudów, znaków, jakie za jego wstawiennictwem się dzieją, ale nie idących w jego ślady. On tam powiedział: „Nie trzeba się lękać świętości”. Z całą mocą to powiedział, ponieważ było to podczas kanonizacji św. Kingi. Może się wydawać, że skoro to była księżna, która wstąpiła do zakonu, to z tym byciem świętą łatwiej mogła sobie poradzić. Z doświadczenia wiem, że wcale w zakonie ze świętością nie jest tak super łatwo, chociaż zakonnik to właściwie powinien mieć napisane w dokumentach, w rubryce „zawód” – <strong>„święty”</strong>, bo o to chodzi w tym powołaniu, ale ludzie nie raz i tu zawodzą.</span></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/463-wez-sie-w-garsc-badz-swiety-9788373545748.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rozmowy mnicha z (pra) siostrzeńcem - 24,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1414-small_default/rozmowy-mnicha-z-pra-siostrzencem.jpg' title='Rozmowy mnicha z (pra) siostrzeńcem' alt='thumb' /><p>Na ogół wstęp do książki pisze ktoś znany, ważny, uczony lub mądry a najlepiej, żeby miał wszystkie te przymioty. Taki autor na ogół podnosi wartość dzieła. Na szczęście wywiadowi z o. Leonem Knabitem, który sam w sobie jest człowiekiem wielkiej wartości, żaden ważny ani szczególnie wybitny człowiek nie musi dodawać prestiżu. Z tego powodu mogę napisać wstęp, choć zawodowo robię rzeczy bardzo odległe od pisania wprowadzeń do mądrych książek.</p>
<p>Kiedy tylko zacząłem w miarę świadomie spoglądać na świat, okazało się że jednym z moich bliskich jest dziwna postać w czarnym ubraniu z kapturem, którą nazywano mnichem albo benedyktynem z Tyńca. Dość szybko też zorientowałem się, że jest on dość dziwny, bo ma dwa imiona: moja Babcia, którą wtedy szanowałem najbardziej na świecie, a nawet zdecydowanie chciałem się z nią żenić, mówiła do niego zdrobniale: „Stefanku”, mimo że był najwyższy w rodzinie. Traktowała go też jak syna i kochała chyba na równi ze mną, z czym z trudem się godziłem. Inne osoby, nie z rodziny, częściej mówiły o nim: „ojciec Leon”. Wtedy już rozumiałem, że to brat Mamusi i jest moim Wujkiem. Przez dłuższy czas natomiast nie bardzo wiedziałem, dlaczego, skoro mam swojego Tatusia Zbysia, to brat Mamusi, wujek Stefanek, to także ojciec i do tego Leon.</p>
<p>Był on w naszym życiu obecny zawsze. Mimo surowych reguł monastycznego życia (pamiętam opowieść Babci, że jadąc na pierwszą wizytę w klasztorze, zawiozła Synowi czekoladę, a on ją oddał przełożonemu i została podzielona między współbraci; do tego po wizycie pozwolono mu odprowadzić Mamusię jedynie „do pierwszej bramy”) kiedy tylko mógł, starał się nas odwiedzać. Odbywało się to z reguły w ramach urlopu, najczęściej w lecie. Wyczekiwany Wujek przyjeżdżał do wielkiego domu mojej babci, zasiadał przy stole niedaleko otwartych drzwi na wielką werandę i odpisywał na listy. Podziwiałem malutki notesik z zapisanymi „maczkiem” adresami. Tysiąc? Więcej? Kiedy byłem już większy, posyłano mnie na pocztę po arkusze znaczków. Wieść o przybyciu Wujka, nawet w świecie bez internetu, roznosiła się lotem błyskawicy. Stary drewniany dom „dostawał skrzydeł”. Przez kilka dni roił się od dawnych znajomych, Babcia odżywała, siostry cieszyły się bratem. Mój Tatuś i Wujek nie zawsze zgadzali się co do polityki – powstała nawet najkrótsza z fraszek: „Wszakże, szwagrze?” – ale szanowali się i lubili.</p>
<p><strong>Dobry, serdeczny dom. Pewnie, że nie bez problemów, ale szczęśliwy i radosny.</strong></p>
<p>Wujek mieszkał w odległym Tyńcu, ale wszyscy z dumą śledziliśmy jego zakonną karierę. Dowiadywaliśmy się, że jest w kolegium redakcyjnym Biblii Tysiąclecia, staje się cenionym rekolekcjonistą, duszpasterzem młodzieży, mistrzem klasztornego nowicjatu, podróżuje, spotyka się z ciekawymi ludźmi. Z licznych wyjazdów przywoził nam rozmaite wieści – a to z królewskiego Krakowa, a to ze spotkań z ciekawymi ludźmi, czasem z dostojnikami Kościoła, nawet z samym kard. Wyszyńskim czy młodszym i mniej znanym kard. Wojtyłą. Przywoził zasłyszane od zaprzyjaźnionych misjonarzy opowieści o misjach w Burundi w Afryce, internetu wszak nie było, ale słowo czyniło cuda – do dziś pamiętam śpiewaną naukę dodawania w języku suahili:</p>
<p><em>Modża na modża ni n’ga pi?</em></p>
<p><em>Modża na modża ni mbili!</em></p>
<p>W pamięci pozostał mi też jeden z prezentów, który dostałem, może na piąte, a może na szóste imieniny – był to wspaniały plastikowy okręt na baterie. Jak Mamusia się zgodziła, można było nalać pełną wannę wody i… Wujek powiedział: „Dostaniesz go, ale musisz przez te kilka dni być grzeczny. Mam przygotowane na prezent dla ciebie 120 zł. Okręt kosztuje 90 zł. Za każdy wybryk odejmujemy 10 zł”. Wystarczyło, choć ledwo ledwo. Nie było łatwo, dzięki temu jednak pierwszy raz w życiu zorientowałem się, że aby coś osiągnąć, trzeba się postarać. Lekcja na całe życie.</p>
<p>Potem ja przyjeżdżałem do Tyńca. Pamiętam jeden dłuższy wyjazd z Tatusiem – kilka dni przeżyliśmy razem z mnichami w rytmie Reguły św. Benedykta. Posiłki były w refektarzu. Modlitwa, lektor czyta fragment Reguły przed obiadem, opat daje znak drewnianym młoteczkiem – można jeść. Jemy w milczeniu, a lektor czyta fragment stosownej książki. Biada temu, co nałożył na talerz za wiele – kilkudziesięciu chłopa patrzy, jak się morduje, bo zostawiać nie wypada, a kończymy wszyscy razem…</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/1469-rozmowy-mnicha-z-pra-siostrzencem-9788373549777.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 2 - 18,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1482-small_default/przestan-narzekac-zacznij-zyc-czesc-2.jpg' title='Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 2' alt='thumb' /><p>Postanowiliśmy nową książkę ojca Leona podzielić na dwa tomy. <strong>Dlaczego?</strong> Po pierwsze, zaważyła na tym duża ilość felietonów i tematyka, jak również pewien podział na okresy liturgiczne. Drugi powód to względy czysto ekonomiczne: nie chcieliśmy, aby publikacja była droga, lecz by, jak w przypadku książki „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”, była ona na każdą kieszeń. Zasada jest prosta: po lekturze pierwszego tomu można zdecydować się — lub nie — na drugą odsłonę felietonów ojca Leona.</p>
<p>Tytuł to nie nowość, hasło <strong>„Przestań narzekać, zacznij żyć”</strong> już od jakiegoś czasu krążyło w Internecie. Pojawiło się z czerwonymi koralami, aby ostatecznie wylądować w specjalnej serii kubków, przypinek, magnesów i plakatów #PrzestańNarzekać. Jak to już pisałem we wstępie do pierwszego tomu, jest to wkład ojca Leona i Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC w walkę z „polską tradycją” narzekania. Nie chcemy oglądać wiecznie smutnych i niezadowolonych twarzy Polaków. Pragniemy naszymi produktami i publikacjami wnosić pozytywną atmosferę dobrego samopoczucia, połączonego z osobistą refleksją nad własnym życiem, do czego mają skłaniać zebrane w tym tomie felietony ojca Leona.</p>
<p>Tak rozumiemy naszą inicjatywę z hasłem <strong>#PrzestańNarzekać</strong>. Dlatego też celowo chcieliśmy połączyć to z tekstami ojca Leona, który mówi i pisze jak jest, bez owijania w bawełnę, prosto z zatroskanego serca człowieka Kościoła, który dzięki SŁOWU pragnie zmieniać i wskazywać drogę rozwiązania. Obiektywizm połączony z subiektywnymi opiniami daje nam obraz całości, dzięki czemu felietony ojca Leona cieszą się niesłabnącą popularnością, zarówno wśród czytelników wydań drukowanych, jak i wśród użytkowników naszego portalu PSPO, korzystających z treści zamieszczanych w Internecie.</p>
<p>Podobnie jak w przypadku pierwszego tomu, również i tutaj staraliśmy się zachować układ chronologiczny, zgodnie z porządkiem ukazywania się felietonów, jednak gdzieniegdzie można spotkać się z brakiem ciągłości, za co przepraszamy <em>(Wstęp / Jacek Zelek)</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/804-przestan-narzekac-zacznij-zyc-czesc-2-9788373546639.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Powołanie - i co dalej? - 24,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1686-small_default/powolanie-i-co-dalej.jpg' title='Powołanie - i co dalej?' alt='thumb' /><p>Czasami w życiu człowieka, w jego sercu, pojawia się pewnego rodzaju przynaglenie kierujące osobę ku czemuś. Ku spełnieniu tego, a nie innego powołania. Człowiek zaczyna szukać wówczas odpowiedzi na pojawiające się i co jakiś czas powracające jak bumerang z coraz to większą mocą pytania: <strong>Co mam robić? Gdzie mnie, Boże, potrzebujesz? Czy to na pewno moja droga?</strong></p>
<p>Powołanie jest tajemnicą – znaną tylko nam i Bogu. Drogi mogą być różne, ale jeśli szczerze chcemy wypełnić to, do czego jesteśmy stworzeni, to Pan nie pozwoli nam się pomylić. Chyba że zaczynamy iść swoją drogą, nie zważając na drgnienia serca, na sumienie, na ten wewnętrzny Głos. Być może czasem miniemy się z powołaniem, ale dlaczego tak się dzieje?</p>
<p>Warto często rozmawiać o swojej drodze życia z Bogiem: „Panie, do czego mnie stworzyłeś? Jak najlepiej mogę Ci służyć? Na której drodze moje serce dozna spełnienia, tak że już nic innego pragnąć nie będę?” Trzeba też modlić się o pokój serca i radość, bo to są dwa wyznaczniki „bycia na swoim miejscu”.</p>
<p>O tym wszystkim rozmawiam <strong>z Ojcem Leonem Knabitem</strong> w niniejszej książce. Podejmujemy różne kwestie związane z powołaniem: powołanie jako bycie mężem, żoną, zakonnicą, lekarzem, profesorem… Wspólnie poszukujemy przyczyn braku odnalezienia powołania lub porzucenia go… Warto przeczytać tę książkę, by dostrzec, że do każdego z nas Bóg mówi: „Nie lękaj się!” A Słowo Boże jest skuteczne i kiedy Bóg obiecuje, dotrzymuje słowa, bo On – i tylko On jeden – zna najlepszy czas. Nie lękaj się, lecz ufaj Mu, a nie zawiedziesz się!</p>
<p>Dowodem na to, że Bóg nigdy nie zwodzi, są <strong>świadectwa</strong> zamieszczone w drugiej części książki. O swoich drogach powołania małżeńskiego piszą dwie pary, ukazując przy tym, jaką rolę w ich miłości odgrywa Bóg. O radości życia zakonnego opowiadają siostry zakonne z dwóch różnych zgromadzeń. Z kolei o reżyserii Boga w swoim życiu pisze też pani Maria, dziewica konsekrowana. O byciu lekarzem pisze Ania. Ela zaś opowiada o swoim powołaniu do prowadzenia ośrodka rehabilitacyjnego nad morzem – o tym, jak Bóg poprowadził ścieżki jej samej i jej współpracowników do stworzenia tego dzieła i odkrywania w ramach zawodowej wspólnoty swoich talentów do czynienia „tego i tamtego”. Biskup Antoni Długosz dzieli się radości połączenia duszpasterskich działań jako kapłana i biskupa z duszą artysty. <br /><br /></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/851-powolanie-i-co-dalej-9788373547070.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nikt nie jest byle jaki - 28,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1477-small_default/nikt-nie-jest-byle-jaki.jpg' title='Nikt nie jest byle jaki' alt='thumb' /><p>Gdyby ktoś mi powiedział kilkanaście lat wcześniej, że spotkam tak barwne osoby na swojej drodze i przeprowadzę z każdą z nich wywiad, pokiwałbym głową i postukałbym się palcem w czoło. Kalejdoskop to trafne określenie, ponieważ mamy tutaj dość szerokie spektrum tematów – od spraw duchowych, na sztuce kaligrafii kończąc. Muszę przyznać otwarcie, że strach mnie nie odstępuje, nawet teraz kiedy próbuję „naskrobać” ten wstęp. Wiem o swojej niedoskonałości w przypadku pisania czegokolwiek; ta świadomość ciągle powtarza jak echo, że nie warto, niech to wszystko zostanie w Internecie, po co wyciągać treści, które są wszystkim dobrze znane? Obawy przed odbiorem, krytyką, występują chyba u każdego, kto wydaje własną publikację… i to jest jakaś namiastka pocieszenia. Z drugiej strony powstaje pytanie: <strong>czy zrobiłem wszystko, aby wyczerpać temat i przedstawić go w godny sposób?</strong> Przynajmniej się starałem.</p>
<p>Przed zebraniem całości śmiałem się, że jest to taka książka, gdzie wszyscy są z jednego podwórka, czyli w jakiś sposób każdy z moich rozmówców jest powiązany z Wydawnictwem Benedyktynów Tyniec. Ewa Landowska i Barbara Bodziony to autorki podręcznika do kaligrafii <strong>„Piękna Litera”</strong>; Robert Krawczyk jest autorem wspaniałych zdjęć, m.in. ojca Leona w czerwonych koralach i cały czas wspiera nas swoim talentem; Łukasz Wojtusik dziennikarz, współautor wywiadu <strong>„Dusza z ciała wyleciała. Rozmowy o śmierci i nie tylko”</strong>; Szymona Hiżyckiego OSB i Leona Knabita OSB chyba nie muszę przedstawiać.</p>
<p>Taka „rodzinna” wydawnicza atmosfera przyświeca zbiorowi moich wywiadów. Nie ukrywam, będzie o naszych projektach, pomysłach, ale moim celem jest przede wszystkim pokazanie, że warto kroczyć drogą pasji, tworzenia czegoś pozytywnego w świecie. Warto próbować, choć czasami wszyscy twierdzą inaczej. W tym wszystkim wspólnym mianownikiem jest twórcza chęć zmieniania rzeczywistości, być może tylko lokalnie, ale jak to jest w mądrym przysłowiu: <em>ziarnko do ziarnka…</em> Nie chodzi o definitywne odpowiedzi na pytania, ale pewne inspiracje, które pociągną dalej w szukaniu tych wartości, które są nam tak potrzebne. Czasami trzeba zostawić pytanie bez odpowiedzi i pozwolić mu nas niepokoić.</p>
<p>Każda z osób, które prezentuje w niniejszej publikacji, robi coś, w czym stara się być najlepsza. Czy to będzie specjalista od Ojców Pustyni i główny redaktor pierwszego, polskiego tłumaczenia <em>Filokalii</em>; profesjonalna pani kaligraf, świetny fotograf i dziennikarz, czy też doskonały mówca, który dzięki słowu potrafi wpływać na tysiące.</p>
<p>Znam wielu, którzy <strong>„oklapli”</strong>: mechanizm przeplatany kieratem w wykonywaniu codziennej pracy, zdusił wszelką świeżość spojrzenia i otwartość na nowe. Kiedy pytam: <em>dlaczego nie zajmiesz się czymś dodatkowym, czymś twórczym?</em> Oni mają gotową odpowiedź: <em>Nie mam czasu</em>. I tyle, po co drążyć temat, który zamknęli lata temu. Ich strata, choć szkoda.</p>
<p>Moi rozmówcy, to osoby, którym się chce. Nie poddają się w zmaganiach z rzeczywistością i z walką toczoną wewnątrz samych siebie. Oni też nie mają czasu, rodzina czeka, praca wymaga, wspólnota oczekuje, każdy z nich ma swoje słabości, które raz po raz przeszkadzają. Ale powtórzę to jeszcze raz: <strong>PASJA i CHĘĆ</strong> tworzenia napędza ich talenty. Paradoksalnie to, co robią, tworzy efekt reakcji łańcuchowej – profesjonalizm i zdrowe podejście – przysparzają im coraz więcej projektów, inicjatyw. Krótko: ludzie ich potrzebują. Wiem jedno: jeżeli robisz coś z pasji, nie jest to w żadnym wypadku coś „ciężkiego”, co przerasta nasze możliwości. W takim układzie jesteś w stanie wziąć na siebie jeszcze więcej, bo zwyczajnie to lubisz. Gdy patrzę na niektórych męczenników systemu, którzy prześlizgują się między kolejnymi godzinami w pracy, strach przejmuje widząc ich kondycję – ciągłe niezadowolenie, apatia, a w najgorszym razie depresja. Ale czy to takie trudne, aby znaleźć sobie jakiś niewielki przyczółek, w którym realizuję samą/samego siebie. Wydaje się, że jest to dobra praktyka – znalezienie sobie takiej twórczej przestrzeni. Może nie będzie to od razu forma zarabiania pieniędzy, ale stanie się to pewną odskocznią od codziennego mechanizmu i kieratu – dom – rodzina – praca.</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/884-nikt-nie-jest-byle-jaki-9788373547261.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
