<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
		<description><![CDATA[Sklep na oprogramowaniu PrestaShop]]></description>
		<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		<generator>PrestaShop</generator>
		<webMaster>zamowienia@tyniec.com.pl</webMaster>
		<language>pl</language>
		<image>
			<title><![CDATA[Tyniec  Wydawnictwo Benedyktynów]]></title>
			<url>https://tyniec.com.pl/img/tyniec-logo-1452802680.jpg</url>
			<link>https://tyniec.com.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title><![CDATA[I przemija, i trwa - 27,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1444-small_default/i-przemija-i-trwa.jpg' title='I przemija, i trwa' alt='thumb' /><p>Człowiek – <em>homo sapiens</em>, człowiek mądry. <a href="https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/94-byc-ludzmi-9788373542907.html">„Być ludźmi”</a>, to zadanie dla nas wszystkich. I dlatego taki właśnie tytuł daliśmy pierwszemu zbiorowi artykułów zamieszczanych w czasopiśmie „Nasze Szlachetne Zdrowie”, wydawanym przez Stowarzyszenie Przyjaciół Szpitala Zakonu Bonifratrów św. Jana Grandego w Krakowie.</p>
<p>Mówi się o nich bonifratrzy – BONIfratres – a więc <strong>dobrzy</strong> bracia, czyli bracia i dobrzy, i mądrzy. Wczesnochrześcijański pisarz św. Grzegorz z Nazjanzu, zwany Teologiem, pisze: „Otrzymaliśmy od Niego (Boga) tyle i tak wielkich dobrodziejstw i jeszcze się ich spodziewamy. Czy więc nie będzie nam wstyd, jeżeli nie damy Mu nawet tego jednego, a mianowicie okazywania dobroci?”.  Bracia bonifratrzy owej wdzięczności człowieka dla Boga dają wyraz czyniąc dobro – zwłaszcza chorym i potrzebującym, do czego wezwał ich św. Jan Boży, założyciel Zakonu. </p>
<p>Obecny zbiór artykułów zamieszczanych w latach 2011-2018, w kwartalniku „Bonifratrzy w służbie chorym”, wydawanym przez Prowincję Polską Zakonu Szpitalnego św. Jana Bożego, nosi tytuł: <strong>„I przemija i trwa”</strong> – przemija świat, trwa dobroć Boga, ale i dobroć człowieka. Dedykujemy go wszystkim Dobrym Braciom i wszystkim, których na co dzień swoją dobrocią obdarzają – w Polsce już od przeszło 400 lat. Iluż chorych, ubogich, odrzuconych przez świat doświadczyło pomocy tych, którzy odpowiedzieli na wezwanie mądrego człowieka o dobrym sercu.</p>
<p>Wdzięczni im jesteśmy za to i dlatego na łamach ich czasopisma dzielimy się problemami dzisiejszego świata, który chcemy uczynić lepszym.</p>
<p><strong>Świat przemija, a dobroć trwa. Ma trwać.</strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/1264-i-przemija-i-trwa-9788373548848.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Świętość zaczyna się zwyczajnie... od uśmiechu! - 27,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1469-small_default/swietosc-zaczyna-sie-zwyczajnie-od-usmiechu.jpg' title='Świętość zaczyna się zwyczajnie... od uśmiechu!' alt='thumb' /><p><strong>Moi drodzy!</strong> Rozpocznijmy wspólnie te rekolekcje. Statystyki twierdzą, że w Polsce około połowa wiernych, czyli raczej osób wierzących, nie bierze udziału w Mszy św. Doroczne liczenie parafian przynosi wynik przechylający się w jedną czy drugą stronę o parę procent: 48%, 49%, tu i ówdzie 51%. Mnożą się więc często wywiady, podczas których pada pytanie: <strong>dlaczego przestałaś/eś chodzić do kościoła?</strong></p>
<p>Odpowiedzi padają najrozmaitsze. Często: „To już nie dla mnie, w Pana Boga wierzę, ale w Kościół to już nie”. Niekiedy, wcale nie tak rzadko, trzeba iść do supermarketu. Czasem księża nie zachęcają swoją postawą. Czasem też współwierni, bo często się słyszy: „Ci, co chodzą do kościoła, to najgorsi” (i tych najgorszych sporo się tutaj zebrało). My jednak dziękujemy Panu Bogu dzisiaj za to, że wezwał nas, byśmy byli przed Nim, stali przed Nim i Jemu służyli.</p>
<p><strong>Na początek tego wielkopostnego skupienia zadajmy sobie pytanie: nie dlaczego nie chodzimy do kościoła, bo my właśnie to robimy, ale dlaczego my chodzimy do kościoła. Czy zdaję sobie sprawę, dlaczego tu jestem?</strong></p>
<p>Często pada odpowiedź: „Bo do kościoła się chodzi”. Słyszymy wypowiadane z poczuciem winy: „Nie chodziłem do kościoła” albo jeszcze lepiej: „Nie chodziłem do kościółka”. Wtedy tłumaczę: niechodzenie do kościoła nie jest grzechem. Grzechem jest opuszczenie dobrowolne Mszy św. w niedzielę i święta nakazane.</p>
<p>A jeśli się spłyca swoją obecność na Eucharystii stwierdzeniem: „Chodziłem / nie chodziłem do kościoła”, to znaczy, że trzeba to „chodzenie” pogłębić trochę i dowiedzieć się, dlaczego chodzę. W pewnej parafii kościół był bardzo, bardzo daleko, chyba 11 kilometrów, gdzieś pod Warszawą. Potem się trochę zmieniło i wybudowano go bliżej, a starszy parafianin mówi mi: „Proszę ojcólka, do kościoła to chodzę, chodzę, w każde Boże Narodzenie i w każdą Wielkanoc. Chodzę, chodzę!”. Na tle innych współparafian był takim, który chodzi, bo był i na Boże Narodzenie, i na Wielkanoc!</p>
<p>Ktoś inny tłumaczył mi też na Podlasiu (ja jestem w Bielsku Podlaskim urodzony, a w Siedlcach obecnie rodzina mieszka) z takim podlaskim akcentem i gwarą: „Do kościoła to nie nacząszczam z powodu rozmaitych niedolegliwości” – nie nacząszcza do kościoła z powodu niedolegliwości…</p>
<p>Zastanówmy się dzisiaj nad tym i w ogóle zacznijmy myśleć, mając w tle całe nasze życie katolickiego, jak to jest – dlaczego należymy do tej części Kościoła żywego, która umacnia swoją wiarę, a przez to spoistość Kościoła i przynależność do Ludu Bożego przez branie udziału w niedzielnej Mszy św. <em>(Leon Knabit OSB)</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/997-swietosc-zaczyna-sie-zwyczajnie-od-usmiechu-9788373547711.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 2 - 18,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1482-small_default/przestan-narzekac-zacznij-zyc-czesc-2.jpg' title='Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 2' alt='thumb' /><p>Postanowiliśmy nową książkę ojca Leona podzielić na dwa tomy. <strong>Dlaczego?</strong> Po pierwsze, zaważyła na tym duża ilość felietonów i tematyka, jak również pewien podział na okresy liturgiczne. Drugi powód to względy czysto ekonomiczne: nie chcieliśmy, aby publikacja była droga, lecz by, jak w przypadku książki „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”, była ona na każdą kieszeń. Zasada jest prosta: po lekturze pierwszego tomu można zdecydować się — lub nie — na drugą odsłonę felietonów ojca Leona.</p>
<p>Tytuł to nie nowość, hasło <strong>„Przestań narzekać, zacznij żyć”</strong> już od jakiegoś czasu krążyło w Internecie. Pojawiło się z czerwonymi koralami, aby ostatecznie wylądować w specjalnej serii kubków, przypinek, magnesów i plakatów #PrzestańNarzekać. Jak to już pisałem we wstępie do pierwszego tomu, jest to wkład ojca Leona i Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC w walkę z „polską tradycją” narzekania. Nie chcemy oglądać wiecznie smutnych i niezadowolonych twarzy Polaków. Pragniemy naszymi produktami i publikacjami wnosić pozytywną atmosferę dobrego samopoczucia, połączonego z osobistą refleksją nad własnym życiem, do czego mają skłaniać zebrane w tym tomie felietony ojca Leona.</p>
<p>Tak rozumiemy naszą inicjatywę z hasłem <strong>#PrzestańNarzekać</strong>. Dlatego też celowo chcieliśmy połączyć to z tekstami ojca Leona, który mówi i pisze jak jest, bez owijania w bawełnę, prosto z zatroskanego serca człowieka Kościoła, który dzięki SŁOWU pragnie zmieniać i wskazywać drogę rozwiązania. Obiektywizm połączony z subiektywnymi opiniami daje nam obraz całości, dzięki czemu felietony ojca Leona cieszą się niesłabnącą popularnością, zarówno wśród czytelników wydań drukowanych, jak i wśród użytkowników naszego portalu PSPO, korzystających z treści zamieszczanych w Internecie.</p>
<p>Podobnie jak w przypadku pierwszego tomu, również i tutaj staraliśmy się zachować układ chronologiczny, zgodnie z porządkiem ukazywania się felietonów, jednak gdzieniegdzie można spotkać się z brakiem ciągłości, za co przepraszamy <em>(Wstęp / Jacek Zelek)</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/804-przestan-narzekac-zacznij-zyc-czesc-2-9788373546639.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 1 - 18,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1483-small_default/przestan-narzekac-zacznij-zyc-czesc-1.jpg' title='Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 1' alt='thumb' /><p>Ojciec Leon zadziwia po raz kolejny, i nie ma tutaj jakiejś cukierkowatego podlizywania się: to podziw, że można tak wiele, mimo słabości wieku. Nie jest przesadą znane wszystkim hasło <strong>„Młodość to stan ducha”</strong>, bo właśnie ta płaszczyzna jest studnią bez dna inspiracji i siły.</p>
<p>Kolejny projekt, <strong>„Przestań narzekać, zacznij żyć”</strong>, to zebranie w jednym miejscu felietonów ojca Leona Knabita OSB, które pisze nadal do gazetki parafialnej. Dlaczego taki tytuł? Felietony mają to do siebie, że oceniają otaczającą rzeczywistość. Tak jest i w tym przypadku, ojciec Leon jak zawsze, w swoim specyficznym stylu, opisuje i również zwraca uwagę na pewne niedociągnięcia, jednocześnie wskazując drogi rozwiązania. Książka to spojrzenie na Kościół od strony zatroskanego duchownego, któremu zależy… Ojciec Leon przez kilka lat sprawował funkcję proboszcza w parafii tynieckiej, był katechetą w szkole podstawowej, dlatego tym bardziej „ma prawo” do tego, żeby martwić się o pewne sprawy, które kuleją w polskim Kościele. Rozumie i tłumaczy. Wydawać by się mogło, że to tylko słowa do tynieckich parafian; nic bardziej mylnego. U ojca Leona Knabita jedno jest charakterystyczne: pisze dla wszystkich, w swoich poglądach dotyka spraw uniwersalnych. Jednak aby zacząć coś zmieniać w życiu każdego z nas i w środowisku wokół nas, trzeba, jak to w Polsce bywa, przestać narzekać, tracić czas na osobiste przepychanki. Tracimy zbyt wiele energii na to, jak to bardzo nam źle, a wieczne niezadowolenie prowadzi do jednego – depresji, czyli śmierci duchowej. Brak zaangażowania, apatia, wszystko widzi się w czarnych barwach. A wystarczy PRZESTAĆ NARZEKAĆ i zacząć ŻYĆ pełnią tego, co otrzymaliśmy.</p>
<p><strong>Czy felietony ojca Leona to walka z wiecznie narzekającym Polakiem?</strong> W jakimś stopniu tak, nie nam tutaj oceniać. Poszczególne tematy to pewna droga, pewna propozycja spojrzenia z takiej, a nie innej strony. Ojciec Leon Knabit stara się być obiektywnym, lecz jak to często bywa w felietonistyce, potrzeba tutaj nieco subiektywizmu, przez co czujemy emocje autora, dla którego dobro Kościoła jest wartością najwyższą.</p>
<p>W pierwszym tomie znajdziecie oprócz klasycznych felietonów cykl poświęcony wybranym świętym i błogosławionym, jak również osobiste przemyślenia <strong>ojca Leona</strong> na temat dziesięciu przykazań Bożych. Staraliśmy się poukładać poszczególne teksty chronologicznie, jednak nie zawsze udało się zachować ciągłość, co musicie nam wybaczyć.</p>
<p>Ufamy, że nasze hasło — <strong>„Przestań narzekać, zacznij żyć”</strong> — w jakiś sposób zapisze się w świadomości każdego z nas i przyczyni do zmian w społeczeństwie, bo przecież ile i jak długo można narzekać… Zostawmy na boku nasze argumentacje, żale, przestańmy narzekać (szkoda czasu) i zacznijmy ŻYĆ w pełni<em> (Wstęp / Jacek Zelek)</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/803-przestan-narzekac-zacznij-zyc-czesc-1-9788373546622.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[W poszukiwaniu Boga - 39,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2532-small_default/w-poszukiwaniu-boga.jpg' title='W poszukiwaniu Boga' alt='thumb' /><p>Publikacja powstała z okazji <strong><a href="https://ojciecleon.tyniec.com.pl/" target="_blank">70-lecia święceń kapłańskich ojca Leona Knabita OSB</a></strong></p>
<p>Starożytni Grecy umieścili na fasadzie świątyni Apollina w Delfach napis: <em>gnothi seauton</em> – „poznaj samego siebie”. To zdanie, aktualne do dzisiaj, powtarzane jest często przez psychologów i psychoterapeutów jako rada w rozwiązywaniu rozmaitych problemów osobowościowych. Nie przypuszczali nasi przodkowie, że zdanie to nabierze pełnego sensu, gdy na ziemię przyjdzie Bóg Wcielony, Człowiek, Jezus Chrystus. Święty Jan Paweł II powie potem: „Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa!”. Ludzie nie mają zbyt wiele czasu na poznawanie siebie. Nie znają siebie i nie znają innych – nawet tych z bliskiego otoczenia. Jednak każdy, biedny czy bogaty, zapracowany czy używający świata do woli, zdrowy czy chory, musi się zmierzyć kiedyś z pytaniami: Po co ja żyję? Po co jest dobro i zło? Jaki jest sens tego wszystkiego? I każdy prędzej czy później poczuje potrzebę zatrzymania się na chwilę, jak przy czerwonym świetle, nawet gdy się bardzo śpieszy – jak mówi pewna znana piosenka: „Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, po co żyjesz”.</p>
<p>Na całym świecie ludzie myślący, którzy chcą dopomóc innym w zastanowieniu się nad sobą, organizują różne spotkania, kursy, warsztaty lub choćby strefy ciszy dla tych wszystkich, którzy mają już dość pośpiesznego życia. Kościół ofiarowuje rekolekcje. Te zwyczajne, dla ogółu wiernych, w Adwencie czy Wielkim Poście oraz stanowe: dla nauczycieli, prawników, artystów, księży, zakonnic, pracowników Kurii Rzymskiej (tak!), parlamentarzystów, młodzieży i innych grup… Nie zapomniano także i o chorych. Już przed wojną nadawano dla nich audycje radiowe prowadzone przez ks. Michała Rękasa. W kolejnych latach, zwłaszcza w ostatnim czasie, pomagano chorym wejść głębiej w życie świata – a w tym i w życie religijne – poprzez radio, telewizję i Internet.</p>
<p>Zaraz po wojnie sytuacja była bardzo trudna: było wielu chorych i niepełnosprawnych, samotnych, zaniedbanych, przebywających w dramatycznych nieraz warunkach. W Krakowie znalazł się dla nich ratunek. Błogosławiona już dzisiaj Hanna Chrzanowska, córka wybitnego profesora Ignacego Chrzanowskiego, była pielęgniarką z powołania. W każdym chorym widziała człowieka, któremu trzeba pomóc. W miarę jak zbliżała się do Boga – w czym pomógł jej kontakt z opactwem tynieckim, którego oblatką została – coraz bardziej widziała w chorym Chrystusa. Władze komunistyczne utrudniały jej pracę w publicznej służbie zdrowia ze względu na jej „przednaukowe myślenie”. Nie zerwała jednak z opieką zdrowotną i poświęciła się przede wszystkim pielęgniarstwu domowemu i parafialnemu. Sama nie lękała się najtrudniejszych „przypadków” i wciągała do tej pracy innych, zwłaszcza siostry zakonne i młodzież z duszpasterstw akademickich. W tej służbie wspierał ją, także materialnie, Kościół. Ks. Ferdynand Machay, infułat z kościoła mariackiego, i ks. Karol Wojtyła, który z biegiem czasu jako ordynariusz krakowski miał większe możliwości, zostali wprost zarażeni problemem chorych. Do nich dołączyło wielu innych księży. Hanna Chrzanowska uważała, że chodzenie do chorych i niepełnosprawnych to jeszcze nie wszystko. Chciała wyciągnąć ich z mieszkań, komórek, nor, w których przebywali, i umożliwić im pełniejsze spojrzenie na świat, na siebie i na Boga. W tym celu zapoczątkowała rekolekcje wyjazdowe dla chorych; nie było to łatwe. Znalezienie miejsca, rekolekcjonisty, obsługi lekarskiej i pielęgniarskiej oraz wolontariuszy i zorganizowanie transportu przekraczało, wydawać by się mogło, możliwości jednego człowieka. Pani Hanna poradziła sobie ze wszystkim. Najpierw, w początkach lat 60., rozpoczęły się u gościnnych księży salwatorianów w ich domu rekolekcyjnym w Trzebini rekolekcje dla chorych i niepełnosprawnych. Cztery kilkudniowe turnusy każdego roku. Do prowadzenia takich rekolekcji poproszono i mnie. Wygłoszone nauki spisano, a TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów uznało, że po przeszło pół wieku treść może być przydatna i chorym, i zdrowym. Ocenę pozostawiam Czytelniczkom/Czytelnikom.</p>
<p>Dzisiaj, kiedy jestem już w dziewięćdziesiątym czwartym roku życia i wózek inwalidzki jest moją codziennością, polecam Błogosławionej Hannie wszystkich, którzy aktualnie dotknięci są rozmaitymi cierpieniami, by cieszyli się współczuciem i zrozumieniem tych, którzy się nimi opiekują, oraz instytucji opieki społecznej. Ufam, że jej wstawiennictwo ulży doli wielu cierpiących, a ją samą ujrzymy według wyroków Boga Miłosiernego w chwale świętych / Leon Knabit OSB</p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/2316-w-poszukiwaniu-boga-9788382052619.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Bloger dusz - 38,70 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/2111-small_default/bloger-dusz.jpg' title='Bloger dusz' alt='thumb' /><p>Nieco historii. Początek bloga ojca Leona to teksty publikowane na portalu Onet. Burzliwe dyskusje użytkowników stworzyły pewną strefę kulturalnej wymiany myśli. Ojciec Leon przyjął zasadę, że zbiera opinie internautów i pisze odpowiedź, odnosząc się do zarzutów. Po pewnym czasie, zaproponowałem Ojcu „Przenieśmy materiały na nasze podwórko”. I tak też się stało. Założyłem PSPO (obecnie portal o duchowości monastycznej <a href="https://cspb.pl/" target="_blank">cspb.pl</a>). Cel, jaki mi przyświecał: stworzenie benedyktyńskiego centrum duchowości.</p>
<p>W tym czasie również rozpoczęliśmy z ojcem Knabitem nagrywać serię <em>Ojca Leona słów kilka </em>do serwisu YouTube. Pojawił się pomysł: dlaczego nie wziąć udziału w imprezie <em>Blog Roku</em>? Start nie był udany, nie przywieźliśmy z Warszawy statuetki. Trzeba było poczekać do kolejnej edycji… Postaraliśmy się, wtedy również poznaliśmy Maćka Musiała, odwiedziliśmy go i nawiązaliśmy znajomość. <em>Blog Roku 2011 </em>zaskoczył wszystkich, ojciec Leon w kategorii blogi profesjonalne zdobył główną nagrodę, co potwierdziło, że <em>senior potrafi</em>… i to jeszcze zakonnik.</p>
<p><strong>Blog pisze się dalej. Już nie z taką częstotliwością, ale nadal jest to specyficzna przestrzeń wymiany poglądów. Wokół bloga <em>urosło </em>wszystko inne. Ojciec Leon, mimo swoich licznych obowiązków, pokazał że można.</strong></p>
<p>Publikacja <em>Bloger dusz</em>, którą trzymasz w ręce, to dziennik życia ojca Leona. Podróże, spotkania, dyskusje z czytelnikami, czyli osobisty zapis tego, co się działo od 2011 do 2018 roku. Czytając kolejne strony, poznasz osobowość Autora, jak również benedyktyński styl życia. Poznasz także i innych użytkowników, ukrytych pod pseudonimami, z którymi ojciec Leon podejmuje żywą dyskusję.</p>
<p>Wydanie tekstów <strong>z bloga ojca Leona</strong> to również ukłon w kierunku samego Autora, za te lata wytrwałej współpracy z internautami. Zawsze gdy zbliżają się Targi Książki, czy to w Krakowie, czy też w Warszawie, miło jest usłyszeć z ust odwiedzających nasze stoisko: „Czytam Ojca i bardzo mi to pomaga…”Zdarzają się i tacy, którzy traktują taką okazję do ataku, jednak i z nimi ojciec Leon chce porozmawiać (zazwyczaj szybko uciekają…).</p>
<p>Przez te lata zaszczytem było dla mnie współpracować z ojcem Leonem. Nie zawsze się zgadzaliśmy, ale zawsze podejmowaliśmy szczery dialog, w którym każda ze stron mówiła jak jest. Młody i senior, którzy lubią Internet. Zadziwiające są nieraz wyznania młodych osób, którzy potrafią tylko <em>włączyć i wyłączyć komputer</em>. Często wygląda to, jakby nowoczesne formy przekazu były niepokonalną przeszkodą dla wielu ludzi. Jedni mówią o <em>bagnie </em>Internetu, i nikt temu nie przeczy. Jednak kij ma dwa końce a więc jest i ta dobra strona. I my również chcemy, za pomocą naszych treści, docierać do szerokiej publiczności. Co z upartymi, którzy niby pytają, ale nie chcą korzystać? Cóż, jeżeli nie chcą, to ich wybór, tylko niech nie narzekają, że o czymś nie wiedzą… Dzisiaj nie można zasłonić się stwierdzeniem, że jakieś treści nie są dostępne. Tylko nasz własny strach tworzy blokadę, rzekomo <em>nie do przejścia </em>(<em>Wstęp</em>, Jacek Zelek)<em><br /></em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/2046-bloger-dusz-9788382051162.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dusza z ciała wyleciała (II wydanie) - 28,00 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1467-small_default/dusza-z-ciala-wyleciala-ii-wydanie.jpg' title='Dusza z ciała wyleciała (II wydanie)' alt='thumb' /><p>Rozmównica - niewielki pokój w zamkniętej części klasztoru. Tu zawsze się spotykamy. Wchodzi, serdecznie mnie wita, żartuje. Zawsze pije czarną kawę, licząc w myślach, która to już dzisiaj i czy jeszcze mu wolno. Zastanawia się: czy myśmy się już wcześniej nie spotkali? <strong>Często się uśmiecha</strong>, pomimo tego, że czasem starość daje mu się we znaki. Opowiada o rekolekcjach, poleca swój najnowszy wpis na blogu. Że ci się chce rozmawiać ze starym ojcem – dziwi się.</p>
<p>Licytujemy się, który z nas wstał wcześniej, spieramy o datę wernisażu w Muzeum Narodowym w Krakowie. Gdy zostajemy sami, szukamy w szufladzie zakazanych słodkości. Pamiętasz, o czym ostatnio rozmawialiśmy, jak ty to poskładasz w całość? Przecież ze śmiercią nie ma żartów - mówi. Bo od kilku miesięcy dyskutujemy o śmierci. Spotykamy się w rozmównicy, zamykamy drzwi i przechodzimy do tematu śmierci. Rozmowa laika i zakonnika. <strong>Dlaczego z ojcem Leonem?</strong> To duchowny, który potrafi przyznać, że nie wie. Nie udaje, nie musi. Unika patosu, a gdy robi się górnolotnie, przebija balonik żartem, anegdotą, ripostą. I potrafi zaspokoić moją ciekawość, czasem naiwną. Różnimy się, ale próbujemy rozmawiać, akceptujemy swoje słabości.</p>
<p>A pytania kotłują się w głowie. Proszę ojca, chciałem się dowiedzieć, dlaczego umieramy, po co? Czy śmierć może być godna? Po co nam cierpienie? Co dzieje się, gdy dusza z ciała wyleciała? Co powiedzieć matce, która straciła dziecko? <strong>I co z samobójcami?</strong> Dlaczego śmierć lubi publiczność, dlaczego media grają śmiercią? Dlaczego wyrzuciliśmy śmierć za próg, nie trzymamy ciała zmarłej osoby w domu? Czy żałoba może być na pokaz? Dlaczego chrześcijanie nie cieszą się ze śmierci, przecież za moment z martwych powstaną? Co potem - niebo i aniołki? Ojciec boi się śmierci?</p>
<p>Kawy w filiżance ubywa, minuty lecą, pytania mnożą się w głowie. Ojciec Leon opowiada, kłóci się ze mną, godzi, ucieka w dygresję. Nie patrzy na zegarek; zawsze zbyt szybko okazuje się, że rozmawiamy o śmierci i nie tylko / Wstęp, Łukasz Wojtusik /<strong><br /></strong></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/1031-dusza-z-ciala-wyleciala-ii-wydanie-9788373547858.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jesteś powołany i stworzony do szczęścia! - 18,20 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1474-small_default/jestes-powolany-i-stworzony-do-szczescia.jpg' title='Jesteś powołany i stworzony do szczęścia!' alt='thumb' /><p><em>Jesteś powołany...</em> Kolejne wezwanie do CIEBIE, nie do twojego kolegi czy koleżanki. Zbytnie zainteresowanie <em>innymi</em>, nigdy nie prowadziło do czegoś dobrego. Uświadomienie sobie swojej niezwykłości wymaga… Zazwyczaj pokornie stwierdzamy fakt swojej niegodności, <em>inni </em>są o niebo lepsi. Jeżeli <em>jesteś </em>to znaczy, że masz jakieś zadanie do wykonania. Powołanie kojarzy się ze wstąpieniem do zakonu czy seminarium, a szkoda. Osobiście uważam, że samo słowo <em>powołanie</em> jest powiązane z pasją i chęcią zmiany czegoś w samym sobie, przynajmniej podjęcie próby. Osoba powołana to nie najemnik, który mechanicznie wykonuje zadania, przesłane mu przez pracodawcę. Osoba powołana jest o krok dalej, ponieważ jej się chce, ma w sobie <em>pasję </em>tworzenia czegoś dobrego wokół siebie. Zazwyczaj tacy ludzie nie patrzą nerwowo na zegarek, mają czas i twórczo go wykorzystują.</p>
<p>Hasło, które widzisz w tytule ma już swoją historię związaną <strong>z jubileuszem Ojca Leona Knabita OSB</strong>, kiedy to w naszym Wydawnictwie Benedyktynów Tyniec przygotowaliśmy kubki i koszulki z tej okazji. Sam autor w początkowych konferencjach, które wygłosił w Rzeszowie, u Dominikanów, użył tego hasła z dodatkiem <em>a nie do narzekania. </em>Ważne dopowiedzenie w naszej polskiej rzeczywistości…</p>
<p>Wiele razy słyszałem złośliwe określenia <em>ojciec Leon, specjalista od wszystkiego… </em>Podjąć dyskusję z rozgoryczonymi czytelnikami? Szkoda czasu. Trzeba na to spojrzeć z perspektywy osoby, która szuka, a nie człowieka, który szuka <em>dziury w całym</em>. Przestać narzekać, to nic innego jak zadbać o higienę swojej psychiki, zdrowy dystans jest tutaj jednym z rozwiązań. Po paru latach współpracy z ojcem Leonem wiem jedno, jest on mistrzem celnych, krótkich sformułowań, które <strong>naprawdę stawiają na nogi.</strong> To takie impulsy, dzięki którym człowiek może się pozbierać. Będę tę historię powtarzał do znudzenia, ale warto… już wyjaśniam, o co mi chodzi. Zawsze podczas Targów Książki, czy to w Krakowie, czy w Warszawie, do ojca Leona Knabita ustawia się kolejka ludzi. Ojciec jest cały czas dostępny, dla każdego, i nie jest to zwykły podpis w książce i szybka fotka, jak to mamy na innych stoiskach. Tutaj toczy się rozmowa, dla każdego ojciec Leon rezerwuje sobie choćby minutę. I dzieją się niezwykłe rzeczy, osoby młode, starsze, mężczyźni i kobiety, odchodzą uśmiechnięci, zbudowani, a wręcz poruszeni do takiego stopnia, że leją się łzy. Po krótkiej rozmowie z ojcem Leonem podchodzi jedna kobieta, mokre oczy, mówi z przejęciem: <em>Po raz pierwszy ktoś mnie przytulił z taką miłością… </em>Tyle, wystarczy. Nie potrzeba więcej słów.</p>
<p>O takim spotkaniu z człowiekiem pisze ojciec Leon w swoich rozważaniach rekolekcyjnych pt. <em>Jesteś powołany i stworzony do szczęścia… a nie do narzekania.</em> <strong>Dla wszystkich.</strong> Całość została utrzymana w niewielkich rozmiarach, można powiedzieć – taka skompresowana garść słowa doświadczonego mnicha skierowana do CIEBIE. A co TY z tym zrobisz, zależy tylko i wyłącznie od CIEBIE <em>(Jacek Zelek)</em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/952-jestes-powolany-i-stworzony-do-szczescia-9788373547544.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rekolekcje z Ojcem Leonem - 26,60 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1490-small_default/rekolekcje-z-ojcem-leonem.jpg' title='Rekolekcje z Ojcem Leonem' alt='thumb' /><p>Jaki jest sens wiary, czym jest wiara w życiu dzisiejszego człowieka? Te pytania z pewnością stawia sobie wielu ludzi. Nawiązując do pielgrzymki do Polski w roku 2006 Ojca Świętego Benedykta XVI, który doskonale kontynuuje dzieło Jana Pawła II, należy jasno stwierdzić, wbrew opiniom wielu, że nie ma Kościoła Wojtyły i Kościoła Ratzingera. <strong>Jest jeden Kościół Chrystusowy</strong>, a obaj papieże są jego sługami i świadkami, świadkami tej samej wiary w Jezusa Chrystusa, Zbawiciela. Powiem na początku, że papieże Jan Paweł II i Benedykt XVI, chociaż tak różni w stylu swoich wypowiedzi, głoszą tę samą prawdę o Kościele. I jeden jako filozof zwrócony ku człowiekowi w Bogu, drugi jako teolog zwrócony przez Boga ku człowiekowi, wspaniale nawzajem się uzupełniają, tworząc wspólnie piękną syntezę tradycji i nauczania Kościoła na przełomie XX i XXI wieku.</p>
<p>Zastanawiamy się nad wiarą, która ma swoje blaski i cienie – jest <strong>jasność i ciemność wiary</strong>. Wiara jest światłem, które wspaniale prowadzi człowieka, pomaga mu, ale mówi się też o mrokach wiary, które zwłaszcza w cierpieniu dają się tak we znaki, że łamiemy się brakiem zaufania do Boga i do ludzi. Święty Paweł zostawił nam w testamencie słowa: Trwajcie mocni w wierze (1 Kor 16,13), trwajcie mocni w nadziei (Hbr 10,23), trwajcie mocni w miłości (Hbr 13,1). I te słowa, kończące także homilię Benedykta XVI na krakowskich Błoniach, powinny stać się mottem życia każdego chrześcijanina. A jak to jest z tą wiarą w nas?</p>
<p>Mówiąc o wierze, papież Benedykt XVI zwrócił uwagę na to, że są trzy elementy, które stanowią podstawę naszego trwania w Kościele i z Kościołem: słowo, sakramenty i Miłość Miłosierna. <strong>Miłość Miłosierną</strong> ukazał nie jako funkcję Słowa i sakramentów, lecz jako czynnik konstytutywny w samej istocie Kościoła. Miłość Boga i człowieka przejawia się później właśnie w czynieniu dobra. Mówił o tym także już wcześniej Jan Paweł II, który był blisko tajemnicy Miłosierdzia Bożego. Najpełniej dał temu wyraz przy poświęcaniu bazyliki łagiewnickiej i w ostatniej Mszy na krakowskich Błoniach, kiedy głosił, że musimy mieć wyobraźnię miłosierdzia, stać się jego apostołami.</p>
<p><strong>Sama wiara, początki wiary…</strong> Jak to się dzieje, że wiara w nas się rodzi? Najpierw wiara rodzi się we wspólnocie Kościoła. Kościół, który istnieje już z górą dwa tysiące lat, ma swoje zaplecze wiary bardzo silnie utwierdzone. Są nim męczennicy, którzy najpełniej dali świadectwo wierze. I to nie tylko męczennicy z okresu pierwszych chrześcijan. Wiemy, że wiek XX odznacza się chyba największą liczbą męczenników za wiarę, liczonych w dziesiątkach milionów. To naprawdę wielkie zaplecze! </p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/697-rekolekcje-z-ojcem-leonem-9788373546387.html]]></link>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sądy kapturowe - 29,10 zł ]]></title>
			<description><![CDATA[<img src='https://tyniec.com.pl/1905-small_default/sady-kapturowe.jpg' title='Sądy kapturowe' alt='thumb' /><p>Niezwykle celne felietony <strong>Ojca Leona Knabita</strong>. Autor wspaniale sprawdza się w krótkiej, często żartobliwej formie, wydając swoje sądy... o wychowaniu i patriotyzmie, o Unii Europejskiej, o strojach i pornografii, o miłosierdziu i pojednaniu, o szkole i rodzinie, o tolerancji...</p>
<p>Na zbiór składają się felietony z cyklu <strong>„Sądy kapturowe”</strong> publikowane w tygodniku „Gość Niedzielny”. Teksty zostały zilustrowane rysunkami Joanny Kościukiewicz.</p>
<p><em>Ma ojciec 26 sekund, proszę to zgrabnie podsumować – oznajmiła mi bardzo miła Pani kierująca jednym z programów w TVP.</em></p>
<p><em>Prosimy o cykl felietonów pod hasłem: „Sądy kapturowe”. Objętość – mniej więcej 500 znaków ze spacjami – tak brzmiała propozycja „Gościa Niedzielnego”.</em></p>
<p><em>Zgodziłem się na jedno i na drugie. Bo przecież obok długich artykułów, tasiemcowych kazań i opasłych tomów naukowych potrzebne są i małe formy. I oto w tej książeczce mamy zbiór „Sądów kapturowych”.</em></p>
<p><strong>Fragment</strong></p>
<p><em>Zdjęte krzyże w Sejmie i w urzędach, nauka religii znów w salkach katechetycznych, wypowiedziany konkordat, aborcja i eutanazja na życzenie, małżeństwa par homoseksualnych... Oto obraz nowoczesnej Polski laickiej. Proroctwo? A może niedaleka przyszłość? Bo wyborcom może się wreszcie znudzić katolicyzm prezentowany przez naszych parlamentarzystów. Poważnym partnerem dla Europy i świata może być tylko Polska silna i zjednoczona. Już to przecież przerabialiśmy. </em></p>]]></description>
			<link><![CDATA[https://tyniec.com.pl/ksiazki-ojca-leona/399-sady-kapturowe-9788373544949.html]]></link>
		</item>
	</channel>
</rss>
