Obniżka!

-10%

Po obu stronach rzeki Zobacz większe

18,00 zł

20,00 zł

Informacje dodatkowe

ISBN 9788373544970
Oprawa Miękka
Format 125x195
Stron 162
Brak Tekst który się nie wyświetla i musi być na końcu, jeśli nie ma podtyułu

Podziel się

Włodzimierz Zatorski OSB

Po obu stronach rzeki

„Czy prawdziwie szuka Boga”, to jedyne pytanie, które św. Benedykt stawia przychodzącemu do klasztoru. Ale jest to również najważniejsze pytanie dla każdego chrześcijanina. W życiu nas, ludzi świeckich, czasami to szukanie Boga trwa tak długo, że w końcu pragnie się tylko powtarzać za św. Augustynem: „Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię umiłowałem” (Wyznania X, 27, 38).

Codzienność nas świeckich jest zanurzona w niełatwych realiach, jest nieustannym zmaganiem się ze światem. Zajmują nas sprawy doczesne. Nasze zadanie to rodzina, organizowanie życia społecznego, polityka, sztuka, twórczość, praca w tym świecie, „czynienie go sobie poddanym”. Ale to, co trapi nas jako ludzi wiary, to pytanie, jak w tym wszystkim pielęgnować Życie i nie tracić duszy? Jak być świadkiem wiary wobec świata, a także, co ważniejsze − wobec własnych bliskich?

Jan Paweł II pisał w Vita consecrata o mnichach:

Także współcześni mnisi starają się harmonijnie łączyć życie wewnętrzne z pracą przez ewangeliczny wysiłek przemiany obyczajów, posłuszeństwo i wytrwałość, przez gorliwe rozważanie słowa (lectio divina), sprawowanie liturgii i modlitwę. W sercu Kościoła i świata klasztory zawsze były i nadal są wymownym znakiem komunii, gościnnym domem dla szukających Boga i spraw duchowych, szkołami wiary i prawdziwymi ośrodkami studiów, dialogu i kultury, które służą budowaniu życia kościelnego i społeczeństwa ziemskiego w oczekiwaniu na nadejście Królestwa niebieskiego (Vita consercrata 6).

Czy to znaczy, że świat mnichów i nas świeckich to są odrębne światy, w których każdy ma robić swoje? Nic bardziej mylnego! Żyjemy tylko po dwóch stronach tej samej rzeki, jaką jest życie.

Klasztor Benedyktynów w Tyńcu jest miejscem, gdzie od 1044 roku wiele pokoleń mnichów „prawdziwie szukało Boga”. I szuka nadal, ciągle nowymi powołaniami. Klasztor tętni życiem, choć mnisi benedyktyńscy kochają milczenie. Nie biegają za ludźmi, ale serdecznie goszczą każdego, kto ich szuka. Są dyskretni, powściągliwi, zanurzeni w ciszy i w pięknej liturgii z chorałem gregoriańskim, ale też gotowi do rozmowy, do wsparcia, do poprowadzenia.

Św. Benedykt mówi, że klasztor to „szkoła służby Pańskiej”. Do tej „szkoły” w Tyńcu przybywa coraz więcej „uczniów”, także świeckich. W roku 2012 Opactwo odwiedziło ponad 30 000 turystów, około 5 000 osób uczestniczyło w warsztatach edukacyjnych, a ponad 1000 w rekolekcjach. Po co tu przyjeżdżamy? Szukać spokoju, pokrzepienia ducha, spotkania z własną głębią, zmagać się z wiarą, z pytaniami, ze spojrzeniem na siebie, na Kościół i drugiego człowieka. Zmęczeni hałasem świata szukamy ciszy i Światła w tym pięknym „domu na skale”.

Napisz recenzje

Po obu stronach rzeki

Po obu stronach rzeki

„Czy prawdziwie szuka Boga”, to jedyne pytanie, które św. Benedykt stawia przychodzącemu do klasztoru. Ale jest to również najważniejsze pytanie dla każdego chrześcijanina. W życiu nas, ludzi świeckich, czasami to szukanie Boga trwa tak długo, że w końcu pragnie się tylko powtarzać za św. Augustynem: „Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię umiłowałem” (Wyznania X, 27, 38).

Codzienność nas świeckich jest zanurzona w niełatwych realiach, jest nieustannym zmaganiem się ze światem. Zajmują nas sprawy doczesne. Nasze zadanie to rodzina, organizowanie życia społecznego, polityka, sztuka, twórczość, praca w tym świecie, „czynienie go sobie poddanym”. Ale to, co trapi nas jako ludzi wiary, to pytanie, jak w tym wszystkim pielęgnować Życie i nie tracić duszy? Jak być świadkiem wiary wobec świata, a także, co ważniejsze − wobec własnych bliskich?

Jan Paweł II pisał w Vita consecrata o mnichach:

Także współcześni mnisi starają się harmonijnie łączyć życie wewnętrzne z pracą przez ewangeliczny wysiłek przemiany obyczajów, posłuszeństwo i wytrwałość, przez gorliwe rozważanie słowa (lectio divina), sprawowanie liturgii i modlitwę. W sercu Kościoła i świata klasztory zawsze były i nadal są wymownym znakiem komunii, gościnnym domem dla szukających Boga i spraw duchowych, szkołami wiary i prawdziwymi ośrodkami studiów, dialogu i kultury, które służą budowaniu życia kościelnego i społeczeństwa ziemskiego w oczekiwaniu na nadejście Królestwa niebieskiego (Vita consercrata 6).

Czy to znaczy, że świat mnichów i nas świeckich to są odrębne światy, w których każdy ma robić swoje? Nic bardziej mylnego! Żyjemy tylko po dwóch stronach tej samej rzeki, jaką jest życie.

Klasztor Benedyktynów w Tyńcu jest miejscem, gdzie od 1044 roku wiele pokoleń mnichów „prawdziwie szukało Boga”. I szuka nadal, ciągle nowymi powołaniami. Klasztor tętni życiem, choć mnisi benedyktyńscy kochają milczenie. Nie biegają za ludźmi, ale serdecznie goszczą każdego, kto ich szuka. Są dyskretni, powściągliwi, zanurzeni w ciszy i w pięknej liturgii z chorałem gregoriańskim, ale też gotowi do rozmowy, do wsparcia, do poprowadzenia.

Św. Benedykt mówi, że klasztor to „szkoła służby Pańskiej”. Do tej „szkoły” w Tyńcu przybywa coraz więcej „uczniów”, także świeckich. W roku 2012 Opactwo odwiedziło ponad 30 000 turystów, około 5 000 osób uczestniczyło w warsztatach edukacyjnych, a ponad 1000 w rekolekcjach. Po co tu przyjeżdżamy? Szukać spokoju, pokrzepienia ducha, spotkania z własną głębią, zmagać się z wiarą, z pytaniami, ze spojrzeniem na siebie, na Kościół i drugiego człowieka. Zmęczeni hałasem świata szukamy ciszy i Światła w tym pięknym „domu na skale”.