Obniżka!

-10%

Ciało - mistyka. Wstęp do ontologii cielesności Zobacz większe

26,10 zł

29,00 zł

Informacje dodatkowe

Wydanie I, 2016
ISBN 978-83-7354-644-8
Oprawa Miękka
Format 145x205
Stron 286
Imprint Homini
Tytul Wstęp do ontologii cielesności

Podziel się

Anton Marczyński

Ciało / mistyka

Wstęp do ontologii cielesności

Za sprawą książki Antona Marczyńskiego – młodego, utalentowanego filozofa i badacza kultury duchowej – otwiera się oto przed nami możliwość trudnej, lecz istotnej wędrówki. Wędrówki intelektualnej w stronę ciała jako obszaru penetracji – z całą przypisaną temu pojęciu bolesnością i brzemiennością – chrześcijańskich mistyków. Obszaru naznaczonego przy tym pewną drastyczną antynomią, nie dającą się rozwikłać sprzecznością między wyróżnieniem i wyniesieniem a swoistym unieważnieniem, niewysłowieniem czy przemilczeniem. Takim jednak niewysłowieniem czy przemilczeniem, które czyni dość skwapliwy – i paradoksalny zarazem – użytek ze słowa, użytek z języka, jako swego nieodrodnego medium.

Ciało w takiej niepokojącej, najeżonej brutalnymi opozycjami przestrzeni doznaje niesłychanej „wirówki” sensów, przekraczającej prosty dialektyczny mechanizm: odsłania się na przemian oczom i mowie, a zarazem im się wymyka, otwiera się i zasklepia, rodzi się i osuwa w nicość, obnaża się wciąż przed patrzącym i ucieka przed każdym doświadczeniem. Rodzi się i umiera. Wystawia się na anatomiczną „lekcję” i za wszelką cenę chroni się przed skalpelem języka, zasobnego wprawdzie w pojęcia, w całą ich chmarę, lecz zawsze też bezradnego i skłonnego do glosolalii, do wzniecania rozgwaru, w którym gubi się sens. W którym słowa – nawet te fundamentalne, podstawowe dla europejskiej tradycji umysłowej, jak przywoływane przez Marczyńskiego i wszechstronnie przezeń badane greckie terminy sarks i soma – zamieniają się w powidoki słów. I wyzuwają się ciągle, na krótko tylko i w przebłyskach je wpierw odsłoniwszy, ze znaczeń – niczym wąż nieustannie zrzucający swą skórę, naznaczony swym pierwotnym mitycznym przekleństwem, ale przecież bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe (Rdz 3,1).

Więcej szczegółów

Książka Antona Marczyńskiego jest w moim najgłębszym przekonaniu dziełem wyjątkowym, nie mającym w istocie odpowiednika w studiach nad doświadczeniem mistycznym. Przede wszystkim dlatego, że – niczym swoisty skalpel filozoficzny (jeżeli można użyć podobnej przenośni) – dokonuje ona, biorąc na siebie niemałe ryzyko, precyzyjnej i dogłębnej penetracji obszaru w badaniach nad chrześcijańską mistyką jeszcze niezgłębionego. Niezgłębionego – przynajmniej – w tak systematyczny i tak analityczny sposób.

Prof. Zbigniew Mikołejko

 

Zdumiewającym teoretycznie i cennym hermeneutycznie efektem tek książki jest bezprecedensowa próba wyrafinowanej językowo rekonstrukcji doświadczenia mistycznego w kategoriach somatyczno-sarkastycznych. O ile wiem, nie znajduje ona analogii nie tylko w egzegetycznej literaturze polskiej, ale i światowej.

Prof. Cezary Wodziński

Napisz recenzje

Ciało / mistyka

Ciało / mistyka

Za sprawą książki Antona Marczyńskiego – młodego, utalentowanego filozofa i badacza kultury duchowej – otwiera się oto przed nami możliwość trudnej, lecz istotnej wędrówki. Wędrówki intelektualnej w stronę ciała jako obszaru penetracji – z całą przypisaną temu pojęciu bolesnością i brzemiennością – chrześcijańskich mistyków. Obszaru naznaczonego przy tym pewną drastyczną antynomią, nie dającą się rozwikłać sprzecznością między wyróżnieniem i wyniesieniem a swoistym unieważnieniem, niewysłowieniem czy przemilczeniem. Takim jednak niewysłowieniem czy przemilczeniem, które czyni dość skwapliwy – i paradoksalny zarazem – użytek ze słowa, użytek z języka, jako swego nieodrodnego medium.

Ciało w takiej niepokojącej, najeżonej brutalnymi opozycjami przestrzeni doznaje niesłychanej „wirówki” sensów, przekraczającej prosty dialektyczny mechanizm: odsłania się na przemian oczom i mowie, a zarazem im się wymyka, otwiera się i zasklepia, rodzi się i osuwa w nicość, obnaża się wciąż przed patrzącym i ucieka przed każdym doświadczeniem. Rodzi się i umiera. Wystawia się na anatomiczną „lekcję” i za wszelką cenę chroni się przed skalpelem języka, zasobnego wprawdzie w pojęcia, w całą ich chmarę, lecz zawsze też bezradnego i skłonnego do glosolalii, do wzniecania rozgwaru, w którym gubi się sens. W którym słowa – nawet te fundamentalne, podstawowe dla europejskiej tradycji umysłowej, jak przywoływane przez Marczyńskiego i wszechstronnie przezeń badane greckie terminy sarks i soma – zamieniają się w powidoki słów. I wyzuwają się ciągle, na krótko tylko i w przebłyskach je wpierw odsłoniwszy, ze znaczeń – niczym wąż nieustannie zrzucający swą skórę, naznaczony swym pierwotnym mitycznym przekleństwem, ale przecież bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe (Rdz 3,1).

Newsletter

Zapisz się na newsletter otrzymasz 5 e-booków!